Masakra w Paryżu nowym ciosem w światową gospodarkę

14.11.2015
Zamachy terrorystyczne w Paryżu, w których zginęło co najmniej 130 osób, będą miały wpływ także na życie gospodarcze. Pojawiają się już pierwsze na ten temat analizy.
(CC By ND Domenico)

(CC By ND Domenico)

(CC By ND Domenico)

Doniesienia z firm transportowych wskazują, że tylko nieliczne z nich czasowo zmieniły swoje rozkłady. Eurostar i Air France działają normalnie, linie lotnicze kontynuują loty do Paryża, zawiesiły je tylko American Airlines. Odwołany został sobotni koncert U2 w Paryżu

Wall Street Journal pisze o błyskawicznej reakcji Facebooka, Twittera i Google na wiadomość o atakach w Paryżu. Facebook aktywował opcję powiadamiania rodzin, że jest się bezpiecznym, przez ludzi z zagrożonego obszaru via portal społecznościowy. Google wprowadził bezpłatne rozmowy z Francją w czasie weekendu dla używających jego programu telefonicznego. Twitter pod specjalnym hasztagiem umożliwił szybkie ładowanie i oglądanie filmów z regionu wydarzeń.

Praktycznie wątki ekonomiczne w pierwszych komentarzach i analizach po zamachach są tylko śladowe. Harriet Alexander pisząc w Telegraph, dlaczego Francja jest obiektem tak silnych ataków zwraca uwagę na najmocniejsze wśród mocarstw zaangażowanie Francji przeciw dżihadowi i państwu islamskiemu w Libii, Mali i Iraku (w sumie 10 tysięcy żołnierzy, kilka wojen i kampanii), a także o dziurawych granicach, przez które płynie do Francji strumień broni. Jednak kluczowy jest problem wewnętrzny – konglomerat braku kulturowej integracji muzułmanów, antyislamskiego prawa (zakaz noszenia burki) i problemów ekonomicznych społeczności muzułmańskiej, które prowadzą do powstawania ubogich przedmieści banlieu. Drobni przestępcy z banlieu trafiają do więzienia, gdzie radykalizują się (autorka podaje przykłady) i zostają ekstremistycznymi dżihadystami. 70 procent więźniów we Francji to muzułmanie, w Wielkiej Brytanii odsetek wynosi tylko 14 proc.

W komentarzu dla Reutersa Jane Harman, była amerykańska kongresswoman pisze, że istnieją czarne scenariusze znacznie bardziej prawdopodobne niż sobie wyobrażamy. Na przykład sprzedaż ekstremistom broni nuklearnej przez wojskowych w Pakistanie, którzy znani są z gry na dwie strony i kontaktów z terrorystami. Pisze także o czarnym biznesie przemytniczym materiałów

Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK, w jak zawsze skrajnie upolitycznionym komentarzu, próbuje rozważyć skutki zamachów. Fragment: „Sytuacja makroekonomiczna w krajach strefy euro, jeszcze przed serią zamachów w Paryżu była dość ponura, wzrost gospodarczy słabł, we Francji wyniósł tylko w III kw. zaledwie 0,3 proc. Ruch turystyczny we Francji i samym Paryżu poniesie w najbliższym czasie gigantyczne, wielomiliardowe straty. Spada sprzedaż Volkswagena w wyniku afery spalinowej, a na europejskich giełdach trwa wyprzedaż, która może po wydarzeniach w Paryżu przerodzić się w panikę. Niewykluczone że istotnie zyska dolar, funt i frank, osłabnie euro, jak i polski złoty. Może również nie odbyć się planowany na grudzień w Paryżu tzw. Szczyt Klimatyczny. Przygotowywany szczyt G – 20 [w Antalyi w Turcji w przyszłym tygodniu –red.] nie będzie miał wyjścia i będzie musiał podjąć nadzwyczajne decyzje w sprawie walki z terroryzmem, nie tylko w Europie. A to może bardzo zaszkodzić, zarówno europejskiej jak i światowej gospodarce i finansom. Nie pozostanie to bez wpływu na polski eksport i zamówienia w przemyśle”.

Kanclerz Angela Merkel kilka godzin przed zamachami powiedziała, jak relacjonuje portal w polityce.pl., że jest przeciwna ustanowieniu górnego limitu uchodźców w Europie. „Górnych granic nie mogę jednostronnie zdefiniować. To, czego nie możemy w Niemczech zrobić, to jednostronne ustalenie: kto jeszcze przyjedzie, kto nie przyjedzie” — powiedziała szefowa niemieckiego rządu, występując w programie „Co teraz, pani Merkel?” telewizji publicznej ZDF”.

Tymczasem Deutsche Bank w obszernym opracowaniu analitycznym przekonuje, że napływ imigrantów do Niemiec jest korzystny dla gospodarki, gdyż odmładza populację i zapobiega narastającym brakom siły roboczej oraz również narastającemu zagrożeniu strukturalnie niższym wzrostem gospodarczym. Bez imigracji wzrost gospodarczy zmniejszyłby się ze średnio 1,5- procentowego obecnie, do 0,5-procentowego w następnym dziesięcioleciu. Herkulesowe zadanie integracji młodych imigrantów należy postrzegać jako inwestycję w przyszłość. Taka integracja skonsolidowała pozycję Niemiec jak potęgi gospodarczej w Europie. Pdf analizy jest tu:

Przy okazji warto przypomnieć, że Unia Europejska kilka dni temu ogłosiła powstanie funduszu o wartości 1,8 mld euro na pomoc dla Afryki, by zahamować falę imigrantów z tego kontynentu (w uzupełnieniu 20 mld euro corocznej pomocy dla Afryki). W odpowiedzi liderzy państw afrykańskich wspomnieli o eksploatacji Afryki przez koncerny ponadnarodowe i unikaniu przez nie opodatkowania, oraz o potrzebie nie pomocy, ale ustanowienia nowego porządku gospodarczego, w tym wolnego handlu. Eksport żywności, w tym owoców z krajów rozwijających się do UE jest nadal ograniczony cłami.

Antonio Malfense Fierro, wykładowca Uniwersytetu w Hull (Wielka Brytania) pisze jak europejskie pieniądze powinny być lokowane w afrykańską przedsiębiorczość, by maksymalizować efekty i sprzyjać rozwojowi lokalnych firm. Nie tych mikro, lecz małych i średnich, które mają szansę przetrwania i powiększenia skali działalności, dzięki czemu przyciągając pracowników zmniejszą gotowość młodych ludzi do emigracji.

finanse-publiczne - KopiaNadto w skrócie tylko dwa doniesienia z piątku. O najwyższym w tym roku przyroście podaży pieniądza – poinformował NBP. Agregat M3 wzrósł o 1,4 procenta wobec września. Z danych NBP można łatwo obliczyć, że w stosunku do października ubiegłego roku wzrost wyniósł 9,2 procent nominalnie i prawie 10 procent realnie ze względu na deflację wynoszącą 0,7 proc. NBP podał także, że „zadłużenie netto instytucji rządowych szczebla centralnego wzrosło o 14,3 mld zł (tj. o 8,8 proc.) i osiągnęło poziom 176,7 mld zł”.

makroekonomiaDobry flash szacunek produktu krajowego według GUS (3,4 proc. wzrostu w III kwartale), o którym Obserwator informował w piątek, tak skomentował ekonomista Plus Banku Wiktor Wojciechowski (bez linku): „Główną przyczyną wysokiego tempa wzrostu PKB było zapewne utrzymanie silnego tempa wzrostu popytu krajowego, który z nawiązką zrekompensował prawdopodobnie nieco słabsze dane o wymianie handlowej z zagranicą. Do oceny przyszłych tendencji w gospodarce szczególnie istotna będzie struktura tego wzrostu, zwłaszcza dynamika inwestycji, które według ostatnich danych GUS wyhamowały do 6,4 proc. r/r w II kw. wobec 11,4 proc. r/r w I kw”.

Na ten temat pisze także Łukasz Tarnawa z BOŚBanku (bez linku): „Szacujemy, że w III kw. dynamika wzrostu inwestycji ukształtowała się pomiędzy świetnym wynikiem za I kw. oraz dużo słabszym za II kw., jednocześnie jednak wyższa dynamika importu ograniczyła skalę przyspieszenia PKB ogółem, pomimo (oczekiwanego) lepszego wyniku inwestycji”.

I jeszcze Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Lewiatana. Pisze: „Nie mamy jeszcze informacji o strukturze tego wzrostu, ale wszystko wskazuje na to, że głównym czynnikiem wzrostu było spożycie indywidualne. Ale musiały także rosnąć inwestycje, i to w tempie nie mniejszym niż 6 proc. Przedsiębiorstwa zatem ciągle inwestowały, ale zapewne w większym stopniu modernizując swój majątek niż rozszerzając go. To akurat byłaby bardzo dobra informacja, bo potrzeba nam poprawy wydajności pracy, a jednym ze źródeł tej poprawy jest lepszy technicznie i technologicznie aparat wytwórczy”.

finanse-publiczne - Kopia
makroekonomia

Tagi


Artykuły powiązane