Reformuj, a będziesz wybrany

08.07.2014
Dziś  na otwarcie ustalenia zespołu Marco Butiego, że reformy strukturalne  mogą zwiększać szanse na reelekcję. A ponadto w przeglądzie ciekawych opinii i wiadomości z kraju i świata m.in. o wymarzonym elementarzu, efektach polityk monetarnychi fiskalnych Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, lenistwie maklerów i inwestorów w czasie mundialu oraz o tym, czy warto było kupić Alaskę i Manhattan.
kostka5


uslugiMarco Buti z zespołem ustalił, że rządy reformatorskie mają większą szansę na ponowny wybór. Jednak warunkiem jest, by reformy strukturalne wsparte były skuteczną siatką zabezpieczenia społecznego, a system finansowy nie był przeregulowany. Dobrze rozwinięte rynki finansowe pozwalają wcześniej uzyskać korzyści z reform, ułatwiają realokację zasobów w kierunku dziedzin odblokowanych przez reformy strukturalne i zmniejszają szoki w konsumpcji. Prawdopodobieństwo reelekcji wyraźnie zwiększa znaczny stopień wolności finansowej, ale równocześnie stosunkowo wysoki udział wydatków publicznych (system zabezpieczenia).

Thomas Grennes (Uniwersytet Północnej Karoliny) i łotewski ekonomista Andris  Strazds wracają do tematu nierówności. Z ich analizy literatury przedmiotu wynika, że narastające nierówności materialne są w znacznej mierze skutkiem postępu technologicznego i wzrostu produktywności, na czym korzystają lepiej wykształceni. Jednak wówczas zwalczanie nierówności standardowymi metodami (wyższe stawki podatkowe, podwyższenie płacy minimalnej, wydłużenie czasu pobierania zasiłków przez  bezrobotnych) może zaszkodzić produktywności, zniechęcając do lepszego wykształcenia, czy nabywania nowych umiejętności. Tam, gdzie nierówności są wynikiem nadużyć, kapitalizmu kolesiów etc., oczywiście metody ich ograniczania muszą dotyczyć źródeł, a nie polegać tylko na redystrybucji.

prasaA propos wykształcenia. Krzysztof Rybiński sensownie pisze o podręczniku dla pierwszoklasistów: „Moja wizja podręcznika dla pierwszoklasistów jest następująca. Podręcznik powinien się nazywać „Moja pierwsza firma”. Bohaterami podręcznika powinni być chłopiec Jasiek Kowalski i jego siostra Zosia Kowalska. Jasiek i Zosia próbują odnaleźć w sobie talent, który każde z nich ma. Więc poznają świat i poszukują swojego talentu. (…) Dzieci mogłyby się także bawić w założenie swojej pierwszej firmy, która na przykład sprzedawałaby w szkole ciasta zrobione w domu, a zarobione pieniążki zostałyby wykorzystane do sfinansowania wyjazdu na zieloną szkołę.

Chodzi o to, żeby skończyć z XIX-wiecznym modelem szkoły, w którym dzieci siedzą w ławkach i słuchają nauczyciela piszącego coś na tablicy. Nawet jeśli tablica jest interaktywna, to ciągle jest to XIX-wieczny model szkoły, gdy przygotowywano dzieci do roli pracownika na taśmie, który musiał być precyzyjny, posłuszny, nijaki i postępujący zgodnie z procedurami. W XXI wieku potrzebujemy młodych ludzi, którzy są niepokorni, kreatywni, kwestionują ustalony porządek, szukają w sobie talentu, na bazie którego stworzą wspaniałe firmy zdobywające globalne rynki”.

pieniadze

Na razie kreatywne jest Ministerstwo Finansów, które do końca 2013 roku pożyczyło ZUS 31 mld złotych, a w tym roku mimo przejęcia pieniędzy z OFE i lepszych wpływów podatkowych już ponad 4 mld (tegoroczna pożyczka może  wynieść 18 mld zł). Żadna „pożyczka” nie została rzecz jasna spłacona. Na portalu forsal.pl manipulacje księgowych komentuje były minister finansów Mirosław Gronicki: – Udzielanie pożyczek zamiast dotacji to takie kuglowanie budżetowym wynikiem.

Ciekawe porównanie polityk fiskalnych i monetarnych Hiszpanii i Wielkiej Brytanii autorstwa Paula de Grauwe, które pokazuje jak ważne jest niedopuszczenie przez bank centralny do deflacji. Wskaźnik: nominalne stopy procentowe minus nominalny wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii był wyraźnie ujemny, w Hiszpanii mocno dodatni. Efekt – gwałtowny wzrost długu hiszpańskiego przy stabilizacji w Wielkiej Brytanii. W Hiszpanii długotrwała recesja, w  Wielkiej Brytanii wzrost gospodarczy.

Kończy się mundial. Gallup publikuje wyniki badań tuż sprzed mistrzostw na temat nastrojów Brazylijczyków. Dość sceptyczne. Więcej osób uważa, że image Brazylii pogorszy się w wyniku mundialu niż odwrotnie. Miało powstać milion miejsc pracy, ale nastroje jeśli chodzi o uzyskanie zatrudnienia są gorsze niż w ubiegłym roku i kilku wcześniejszych latach. Warunki ekonomiczne raczej pogarszają się (41 procent) niż poprawiają ( 34 procent). 55 procent sądzi, ze mundial zaszkodzi gospodarce, tylko 31 proc. że ja wspomoże. Oczywiście po wieczornym meczu Brazylia-Niemcy samemu z łatwością można będzie ocenić, czy nastroje się poprawiły, czy pogorszyły jeszcze bardziej.

Na marginesie –   czym się zajmują inwestorzy i maklerzy w czasie mundialu? Jeśli akcjami to piłkarzy na boisku. Zerohedge.com publikuje wykres jak spadały obroty w trakcie meczy, zarówno własnej drużyny jak i innych, w 2010 roku.

pracaNiemieccy ekonomiści z Kilonii przeanalizowali pożytki z elastycznego czasu pracy (czasu pracy opartego na zaufaniu – trust-based working time). Okazuje się, że w tym systemie wzrasta innowacyjność, ale ma on też słabe strony. Jak piszą Holger Görg, Olivier N. Godart, Aoife Hanley o Christiane Krieger-Boden zaciera on różnice między życiem prywatnym i  zawodowym, może prowadzić do przemęczenia, depresji i innych problemów zdrowotnych wynikających z przepracowania.

energiaW portalu wnp.pl obszerny tekst na temat przyszłości węgla brunatnego w Polsce.  W 2013 r. w Polsce wydobyto łącznie 65,7 mln ton węgla brunatnego. – Niestety, większość eksploatowanych dzisiaj złóż zacznie się wyczerpywać po 2020 roku  – podkreśla prof. dr hab inż. Zbigniew Kasztelewicz z Akademii Górniczo – Hutniczej.  Istnieją różne możliwe scenariusze (tekst je opisuje), problemem jest polityka energetyczna Unii, brak polityki energetycznej polskiego rządu i protesty ludności przed uruchomieniem nowych złóż.

wiadomosciNa deser artykuł o opłacalności trzech amerykańskich transakcji zakupu ziemi na wielką skalę: Manhattanu od Indian w XVII wieku,  Luizjany od Francuzów na początku XIX w. i Alaski od Rosji w 1867 roku. Najpierw David Howden i Daniel Fernández-Renau Atienza przeliczają wartość transakcji na współczesne dolary uwzględniając inflację, z czego wynika, że w pierwszym przypadku Manhattan udało się kupić za nieco ponad 2300 dol., a pozostałe grunty kosztowały po kilkaset milionów. Następnie na podstawie produktu generowanego dziś przez Nowy Jork, Alaskę i czy stany wchodzące w skład Luizjany oceniają  ich aktualną wartość oraz obliczają stopę zwrotu z inwestycji w zakup terenów. Wynosi 7-9 procent rocznie (najniższa w przypadku zakupu Luizjany, najwyższa dla Alaski)  jest więc niezła, ale nie szokująco wysoka. Samo ćwiczenie natomiast pouczające gdyż pokazuje, jaką dyscyplinę intelektualną trzeba zachować oceniając historyczne wydarzenia ekonomiczne.

uslugi
prasa
pieniadze
praca
energia
wiadomosci

Tagi


Artykuły powiązane