• Obserwator Finansowy

Bez podwyżek stóp – na razie

26.01.2010
Rada Polityki Pieniężnej zadecydowała 26 stycznia o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. - Realne stopy procentowe spadły do zera i nowa Rada będzie musiała zareagować podwyżką.  Spodziewam się, że decyzja w tej sprawie zapadnie na początku drugiej połowy tego roku – mówi prof. Marian Noga, były członek RPP.

Copyright by PAP/Radek Pietruszka/ prof. Ekonomii Marian Noga


Chciałbym namówić Pana na snucie scenariuszy rozwoju sytuacji w polskiej, europejskiej i światowej polityce pieniężnej w 2010 r. Który z krajów będących dla Polski punktem odniesienia zacznie pierwszy podnosić stopy procentowe?

Znamy kraje, które już dokonały podwyżek stóp procentowych: Australia, Izrael, Norwegia. Sytuacja w tych państwach nie przekłada się jednak w wyraźny sposób na polską gospodarkę. Najważniejszym punktem odniesienia dla nas są Niemcy i w związku z tym Europejski Bank Centralny. Według mnie nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Narodowy Bank Polski nie powinien podnosić stóp procentowych, zanim nie zrobi tego EBC. Z drugiej strony słyszymy głosy, że nie powinniśmy się w naszych decyzjach oglądać na innych. Byłaby to polityka „leaning against the wind” – przeciwstawiania się trendowi. Jestem przekonany, że to niewłaściwe podejście. Spodziewam się, że politykę pieniężną jako pierwszy zacznie zacieśniać EBC. I potem również w Polsce zostaną podniesione stopy procentowe.

Wydaje się, że w Stanach Zjednoczonych nastąpi to lada moment.

Fed czeka tylko na pretekst, aby zacieśnić politykę pieniężną. Jak wiadomo, nie można zbyt długo utrzymywać stóp procentowych banku centralnego na takim jak obecny poziomie. Zbyt niska cena wysyła błędny sygnał o koszcie pieniądza do gospodarki. Może to prowadzić do nieracjonalnej alokacji zasobów finansowych, a więc nieefektywności w gospodarowaniu.

Po drugie, ilość pieniądza, jaka została wpompowana do gospodarki w ciągu ostatniego półtora roku, grozi bańką inflacyjną. Prędzej czy później te pieniądze należy wycofać, aby nie dopuścić do zbyt gwałtownego wzrostu cen. Zacieśnienie polityki pieniężnej jest jednak dość ryzykowne ze względu na wciąż anemiczny wzrost gospodarczy. Podniesienie stóp procentowych może go dodatkowo osłabić. Tak więc Fed znajduje się między młotem a kowadłem. Z jednej strony odpowiada za inflację, z drugiej – misją Fed jest dbałość o wzrost gospodarczy. A więc Rezerwa musi bardzo ważyć swoje decyzje. Ale polityka tak taniego pieniądza nie może trwać bardzo długo.

Po EBC i Fed ruszą inne banki centralne?

To możliwy scenariusz. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że w latach 2006–2007 na całym świecie mieliśmy do czynienia z importem towarów o niskich cenach, szczególnie chińskich. To obniżało poziom inflacji. Obecnie tego zjawiska już nie obserwujemy. A ponieważ na całym świecie do systemów finansowych wpompowano ogromną ilość pieniądza, sięgającą według niektórych szacunków 10 bilionówUSD, w przyszłości zaistnieje potrzeba wycofania tych pieniędzy. Inaczej dojdzie do wzrostu inflacji. Oczywiście, nie będzie to proces skoordynowany przez jakiś nadrzędny podmiot. Prawdopodobnie podwyżki w jednych krajach będą argumentem za tym, żeby podjąć podobne decyzje gdzie indziej.

Jeżeli strefa euro będzie wychodziła z kryzysu nierównomiernie, to jak w tej sytuacji powinien zachować się EBC?

Z założenia strefa euro powinna być obszarem o dosyć dużej synchronizacji cyklów  koniunkturalnych. W rzeczywistości jest to jednak bardziej skomplikowane. Jeśli pojawią się znaczące różnice w tempie rozwoju między poszczególnymi krajami członkowskimi, to zastosowanie powinna mieć tzw. polityka amortyzacyjna. A więc znów mogą pojawić się programy stymulacyjne różnego rodzaju w krajach, które z kryzysu wychodzą wolniej. Gospodarki należące do unii walutowej tak samo muszą dbać o zachowanie optymalnej policy mix jak wszystkie pozostałe. Przy braku możliwości zastosowania narzędzi polityki pieniężnej pozostaje im uciec się w większym stopniu do instrumentów polityki fiskalnej.

Dzisiaj RPP pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Czego możemy spodziewać się w kolejnych miesiącach?

W tej chwili w Polsce inflacja CPI wynosi 3,5 proc. i główna stopa procentowa jest także na poziomie 3,5 proc. Oznacza to, że realne stopy procentowe są zerowe. Uważam, że taki kraj jak Polska powinien mieć realną stopę procentową przynajmniej na poziomie 2 proc. Według październikowej projekcji inflacja ma jeszcze w tym roku mocno spaść i to sprawi, że będziemy mieli dodatnie realne stopy procentowe. Ale pojawiły się już głosy, że kolejna projekcja w lutym pokaże wyższą ścieżkę inflacji i PKB. Dlatego, by zapewnić realne stopy procentowe na poziomie około 2 proc., trzeba będzie zacieśnić politykę pieniężną.

Kiedy to może nastąpić?

Myślę, że nastąpi to już po decyzjach EBC i Fed, a tych spodziewam się  w pierwszej połowie tego roku. Polska zapewne podniesie stopy na początku drugiej połowy 2010 r.

Rozmawiał: Krzysztof Nędzyński


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test