• Obserwator Finansowy

NBP nie musi już pomagać bankom

12.03.2010
Narodowemu Bankowi Polskiemu w ciągu ostatniego półtora roku udało się zażegnać kryzys płynności, jaki pojawił się w Polsce po upadku Lehman Brothers - powiedział Witold Koziński na Forum Bankowym 2010. - Sytuacja poprawiła się na tyle, że rezygnujemy z części instrumentów wspomagających banki, które wprowadziliśmy w październiku 2008 r.

Witold Koziński, wiceprezes NBP (c) PAP


Witold Koziński, wiceprezes NBP

NBP zamierza wycofać się z operacji zasilania w płynność banków na 6 miesięcy i ograniczyć skalę operacji 3-miesięcznych. Po wybuchu kryzysu pod koniec 2008 roku niektóre banki komercyjne musiały wspomagać się płynnością z NBP. Niepewność była tak duża, że instytucje finansowe wolały deponować nadwyżkowe środki na rachunkach w banku centralnym niż pożyczać je na rynku międzybankowym. Obecnie sytuacja prawie wróciła do normy.

Wygasa również wojna o depozyty, jaką prowadziły banki od 2008 r. Średnie oprocentowanie depozytów spadło z poziomu 6,5 proc. w ubiegłym roku do 4 proc. obecnie. Podobnie obniżył się koszt kredytów dla przedsiębiorstw – ze średnio 8,5 proc. do 6 proc. Marża banków, rozumiana jako różnica między oprocentowaniem kredytów i wkładów, pozostaje stosunkowo wysoka. Wynosi około 3 proc. w przypadku kredytów dla gospodarstw domowych i 3,5 proc. w przypadku kredytów dla firm. Na tak wysoki poziom marż wpływa rosnący odsetek kredytów zagrożonych. Ten wzrost jest niepokojący. Obserwujemy także zaburzenie struktury udzielanego finansowania – liczba kredytów dla przedsiębiorstw spadła, podczas gdy dla gospodarstw domowych wzrosła. Z drugiej strony adekwatność kapitałowa banków pozostaje na bardzo bezpiecznym poziomie 13 proc., przy wymaganym minimum 8 proc.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test