Allen, MFW: Unia bankowa to projekt dla strefy euro

12.09.2012
Unia bankowa powinna być tak zaprojektowana, by zwiększać możliwości działania banków operujących w Polsce, aby mogły odpowiedzieć na panujące w Polsce warunki – mówi Mark Le Gros Allen, kierownik regionalny MFW w Europie Środkowej i Wschodniej. Wiele zależy od nieznanych jeszcze szczegółów propozycji stworzenia unii bankowej.

Mark Le Gros Allen (fot. PAP)


Obserwator Finansowy: Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy powiedział pan, że unia bankowa jest niezbędna dla rozwiązania problemów strefy euro. Czy jednak sama unia bankowa wystarczy?

Mark Le Gros Allen: Oczywiście nie. Rozwiązanie problemów strefy euro będzie wymagało o wiele więcej współpracy politycznej oraz realizowania przez poszczególne kraje strategii dostosowawczych, wzmocnienia ich finansów publicznych itd. Unia bankowa może jednak usunąć niektóre przeszkody, sprawić, że o wiele łatwiej będzie niektórym państwom doprowadzić swoje finanse publiczne do porządku. To jest powód dla którego jest ważna.

Czyli jest punktem startowym dla dalszych reform?
Tak. W tym momencie te powiązania między finansami publicznymi, a finansami banków powodują, że o wiele trudniej jest wywiązać się pewnym krajom z ich zobowiązań. Unia bankowa może sprawić, że po pierwsze problem banków nie będzie już ściśle krajowym problemem. Po drugie pozwoli działać bankom, w państwach, które są w kryzysie w sposób zbliżony do działania w państwach, których kryzys nie dotknął. Warunki monetarne w obu przypadkach będą bowiem zbliżone.

Jak jednak wyjść z długoterminowych problemów Europy, które są kombinacją słabego wzrostu i dużego zadłużenia?

Potrzeba czasu aby wypracować nadwyżki budżetowe, które zmniejszą poziom zadłużenia państw. Ważne jest to, że gdy sentyment rynków się odwróci będzie to o wiele łatwiejsze do zrobienia niż jest teraz.

Czy w Europie Środkowej możemy się w jakiś sposób uchronić od kryzysu strefy euro?

Jeśli nastąpi pogorszenie w strefie euro na pewno wpłynie to na kraje Europy Środkowej, bo państwa tego regionu są bardzo silnie, są handlowo i finansowo powiązane z Europą Zachodnią. To co powinny one generalnie zrobić to zmniejszać swoją wrażliwość, tak aby łatwiej przetrwać zawirowania, aby mieć więcej samodzielności w swoich działaniach. To wymaga choćby upewnienia się, że poziomy zadłużenia publicznego nie są takie, przy których rynki finansowe miałyby problem z finansowaniem potrzeb pożyczkowych kraju. Także poziomy rezerw walutowych powinny być odpowiednio wysokie, a systemy bankowe zdrowe.

To są rzeczy na których wszystkie kraje regionu powinny się skupić, aby zmniejszyć swoją wrażliwość. Wtedy nawet jeśli doświadczą one dużego szoku jego skutki będą ograniczone. Odpowiednie bufory w gospodarce są bardzo ważne, żyjemy przecież w bardzo niespokojnych czasach.

Przystąpienie do unii bankowej byłoby dobrym pomysłem dla Polski?
Najpierw musimy się dowiedzieć na czym ten pomysł polega w szczegółach. W czasie swojego wystąpienia w Krynicy mówiłem, że unia bankowa jest potrzebna samej strefie euro, do naprawienia jej problemów. Nie mówiłem czy powinna wychodzić poza granice euro. To zależy od szczegółów tej propozycji. Z waszego punktu widzenia unia powinna być zaprojektowana tak, żeby zwiększać możliwości działania banków operujących w Polsce, aby mogły one odpowiedzieć na panujące w Polsce warunki.

Na początku transformacji odnieśliście wiele korzyści z wejścia zagranicznych banków do waszego kraju i osiągnęliście dzięki temu bardzo wiele. Teraz żyjemy jednak w trudniejszym świecie, w którym banki-matki są pod presją. Kwestią nadzoru powinna być więc odpowiednio uregulowana w Polsce i w innych krajach regionu. Na razie myśli się o tym na poziomie międzynarodowym. Inicjatywa wiedeńska miała odpowiedzieć na pytanie jak powinien wyglądać model bankowości transgranicznej w świetle różnych doświadczeń. I na to wszystko trzeba zwrócić uwagę jeśli unia bankowa miałaby wyjść poza granice strefy euro.

Premier Słowacji powiedział niedawno, że widzi 50 proc. szansę na to że strefa euro przetrwa i 50 proc. szansę na to że się rozpadnie. Jak pan to szacuje?

Nie odpowiem na takie pytanie. Chcę tylko powiedzieć, że Europejski Bank Centralny i europejscy politycy są świadomi jakie będą koszty ewentualnej porażki i to na pewno koncentruje ich na poszukiwaniu rozwiązań. To zalicza mnie chyba do obozu optymistów.

Rozmawiał Marek Pielach

Mark Allen na Forum Ekonomicznym w Krynicy:

„Rządy i banki w wielu krajach są w tej chwili niczym dwóch nietrzeźwych zrośniętych ze sobą nad krawędzią urwiska. Jeśli ich nie rozdzielimy obaj spadną i pociągną za sobą gospodarkę”.

„Widzimy ryzykowny rządowy dług powodujący dziury w bilansach banków, które go trzymają. W efekcie za spadkiem ratingu krajów idą spadki ratingów banków i zwiększają się koszty finansowania.(…) Banki mają trudności z pozyskaniem kapitału na rynku i muszą zwracać się do Europejskiego Banku Centralnego, ale żeby to zrobić muszą mieć zabezpieczenie. Biorą zatem jeszcze więcej rządowych papierów”.

„Jeśli nadzorca powstrzymuje transfer płynności z banku do jego spółki matki w innym kraju w tej samej unii walutowej, wtedy mamy problem wąsko, krajowo patrzącego nadzoru”.

„Wprowadzenie unii bankowej będzie bardzo trudne (…) Sprawy podziału i rekapitalizacji banków będą bardzo trudne. Chodzi przecież o zaangażowanie podatników w unii do ratowania jednego lub drugiego kraju. Przypuszczam więc, że tu będą używane takie same argumenty jak w dyskusji o unii fiskalnej. Wydaje mi się także, że zasoby Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF) i Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (ESM) będą niewystarczające aby wiarygodnie poradzić sobie z problemami rekapitalizacji, które mogą powstać”.

Not. map


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test