Bałkańskie banki w cieniu kryzysu w Grecji

02.04.2012
Gdy mowa o greckim kryzysie uwagę skupia się przede wszystkim na zadłużeniu kraju i na jego problemach budżetowych. Kryzys, a także zaproponowana terapia, w równym stopniu dotyka jednak też greckiego systemu bankowego. Greckie banki dużo inwestowały w sąsiednich krajach. Ich upadek mógłby spowodować finansowe perturbacje na całych Bałkanach.

Po przekształceniach w 2011 r. Polbank jest teraz bankiem polskim.(CC By-NC-SA mjaniec)


Greckie banki inwestowały w ostatnich latach niemal we wszystkich krajach wschodnioeuropejskich, od Serbii przez Bułgarię po Turcję i od Albanii po Polskę i Ukrainę. W przypadku naszego kraju problem aktywności greckiego kapitału w sektorze bankowym w dużej mierze już nie istnieje od momentu kiedy znany i aktywny na polskim rynku Polbank, oddział greckiego EFG Eurobank Ergasias SA, przekształcił się w odrębny Polbank EFG SA. Równolegle grecki Eurobank EFG i austriacki Raiffeisen Bank International AG zawarły umowę partnerską, na mocy której podmioty zależne w Polsce tj. Polbank EFG SA i Raiffeisen Bank Polska SA połączą swoją działalność w Polsce.

Na wniosek greckiego Eurobank EFG, decyzją KNF z sierpnia 2011, Polbank EFG został następcą prawnym EFG Eurobank Ergasias, oddział w Polsce. Jest teraz polskim bankiem krajowym, którego depozyty są objęte ochroną Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, a sam bank podlega kontroli KNF w pełnym zakresie. Grecki Eurobank EFG i austriacki Raiffeisen Bank International AG zawarły umowę partnerską na mocy której podmioty zależne w Polsce tj. Polbank EFG SA i Raiffeisen Bank Polska SA połączą swoją działalność w Polsce, przy czym w nowym połączonym banku grecki Eurobank EFG zachowa jedynie 13 proc. udziałów.

Nie ma więc już problemu obecności greckich banków w polskim sektorze bankowym. Inaczej rzecz się ma w innych krajach. Warto przyjrzeć się zaangażowaniu greckich banków w sektorze bankowym wschodniej, a zwłaszcza południowo-wschodniej Europy.

(Opr. DG/ www.obserwatorfinansowy.pl)

Jak więc widać z powyższej tabeli greckie banki znaczą wiele nie tylko dla samej Grecji, ale także dla krajów wschodzących Europy, w angielskojęzycznej nomenklaturze określanej mianem krajów EE.  Wartość aktywów greckich banków w krajach EE to 11,6 proc. ogółem wartości ich aktywów i ponad 22 proc. wartości greckiego PKB (dane banku centralnego Grecji – BofG, na koniec 2009 r.).

Dla greckich banków najważniejszym rynkiem jest Turcja, gdzie wartość aktywów greckich banków to aż 4,5 proc. wartości ogółem ich aktywów. O ile w Turcji, Ukrainie i Polsce (dotychczas) udział greckich banków w aktywach ogółem rynku bankowego tych krajów nie przekracza 5 proc., o tyle w przypadku Rumunii, Serbii jest on już znacznie wyższy (16-18 proc.). W Bułgarii, Albanii i Macedonii greckie banki mają od 26 do 30 proc. udziału w wartości ogółem sektora bankowego każdego z tych krajów.

Kluczem do oceny ryzyka jakim jest dla wielu bałkańskich krajów znaczący udział w sektorze bankowym banków rodem z Hellady jest przede wszystkim ocena sytuacji finansowej samych greckich banków. Trzeba na nią patrzeć przez pryzmat skutków jakie w ich bilansach wywołuje znaczna ekspozycja na dług własnego kraju i konsekwencji porozumień z wierzycielami greckich papierów skarbowych (umorzenie wartości księgowej). Nie należy zapominać, że wśród wierzycieli dotkniętych faktycznym upadkiem państwa greckiego – jednymi z najbardziej poszkodowanych są greckie banki.

Trzymając się jednak dotychczasowych zapisów księgowych, na koniec 2010 roku, aktywa ogółem sektora bankowego Grecji wynosiły 512 mld euro, co stanowiło 223,6 proc. wartości greckiego PKB. Pokazuje to, jak istotnym dla dalszego rozwoju sytuacji w Grecji jest tamtejszy rynek bankowy i standing miejscowych banków.

(Opr. DG/ www.obserwatorfinansowy.pl)

Ocena sytuacji greckich banków zmienia się w konsekwencji kryzysu finansowego w strefie euro. Europejski Nadzór Bankowy po przeprowadzonych w ubiegłym roku stress-testach ocenił, że potrzeby kapitałowe greckich banków wynoszą 30 mld euro. Poziom ten przyjęty został przy założeniu, że Grecja będzie beneficjentem pomocy finansowej z UE i MFW przy jednoczesnym umorzeniu znacznej wartości dotychczasowego długu tego kraju i zaaplikowaniu przedsięwzięć dyscyplinujących kraj od strony fiskalnej. Należy przy tym spodziewać się, że greckie banki zostaną dokapitalizowane w dużym stopniu środkami rządowymi, w ramach wsparcia finansowego przewidzianego dla Grecji.

Przy takich założeniach, restrukturyzacja sektora bankowego w samej Grecji wcale nie musi oznaczać istotnych zmian jeśli chodzi o zaangażowanie greckiego kapitału w sektorze bankowym sąsiednich krajów. Z góry można założyć – w podobnej do greckich banków sytuacji są banki-córki innych grup bankowych w Europie – że podstawowe znaczenie będzie miała nadal umiejętność efektywnego działania na lokalnych rynkach. Banki-córki będą musiały sobie same dawać lepiej radę. Ryzyko kredytowe, umiejętność szacowania i zarządzania tym ryzykiem będą podstawowymi parametrami w optymalizacji przyszłej jakości i efektywności greckich banków (oddziałów i spółek zależnych) na rynkach krajów EE.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że ogólne pogorszenie warunków makroekonomicznych od 2008 roku przełożyło się na wzrost portfela niepracujących kredytów greckich banków działających na rynkach krajów EE. Jeszcze w 2008 roku wskaźnik złych kredytów w greckich oddziałach i bankach zależnych na rynkach krajów EE wynosił 2,9 proc. wartości ogółem portfela kredytowego. W 2009 wskaźnik ten osiągnął wartość 6,3 proc., co pociągnęło za sobą wzrost kosztu na niezbędne rezerwy o 87 proc. w stosunku do wartości tych rezerw za 2008 rok.

Pozytywnym jednak zjawiskiem – pomimo postępującego spadku notowań Grecji na rynku finansowym – był wzrost depozytów w greckich bankach zależnych i ich oddziałach na rynkach krajów EE. W 2009 r. depozyty te powiększyły się w stosunku do 2008 r. o 11,8 proc. Świeższych danych ogółem dla banków greckich niestety nie ma.

Nie mam jednak wątpliwości, że konsekwencje restrukturyzacji banków greckich – poprawy ich adekwatności kapitałowej, jakości portfela aktywów (efekt umorzenia wartości rządowych greckich obligacji), ograniczania skali działania – będą miały istotny wpływ na przyszłą jakość rynku bankowego Bułgarii, Macedonii, Albanii, Rumunii, gdzie obecność operacyjna banków greckich jest najbardziej znacząca dla rynku bankowego kraju.

Czy banki greckie mogą całkowicie wycofać się z rynków krajów EE? Nie byłaby to racjonalna decyzja, nie tylko ze względu na kłopoty z uzyskaniem satysfakcjonującej wyceny aktywów. Banki te posiadają nadal mocne finansowanie swojej działalności bezpośrednio na tych rynkach (głównie depozyty ludności). Ponieważ akcja kredytowa na rynkach EE jest rentowna – uzasadnione jest dalsze jej prowadzenie. Ponadto, nie spodziewałbym się osiągnięcia lepszej (niż w krajach EE) dochodowości banków w rodzimej Grecji.

Niewiadomą pozostaje oczywiście przyszłe zachowanie klientów rynków EE, zarówno instytucjonalnych jak i indywidualnych w obliczu obecnych problemów Grecji i tym samym greckich banków na tych rynkach. Możliwa jest częściowa utrata zaufania, a tym samym spadek poziomu depozytów. Takie ryzyko niewątpliwie  istnieje.

Pamiętać jednak należy, że w Bułgarii, Macedonii, Albanii – Grecy nie mają dotąd silnej konkurencji, tak ze strony niedojrzałego bankowego rynku krajowego, jak i innych zagranicznych inwestorów, które rynkami tych krajów średnio się interesują.

Jedynym poważnym konkurentem greckich banków mogłyby być banki tureckie, ale  one zainteresowane są obecnie głównie własnym rynkiem wewnętrznym, gdzie dobra koniunktura gospodarcza stwarza bardzo dobrą podstawę rozwoju. Krajom EE ze względów historycznych, politycznych i kulturowych bliżej dziś do słabej Grecji niż do mocnej Turcji.

Przy generalnie gorszych obecnie warunkach działania w sektorze bankowym, greccy bankowcy udowodnili, że potrafią sobie dobrze radzić, zdobywając nowe rynki i osiągając na nich dobre wyniki. Wśród takich dobrych przykładów jest m.in. Polbank. Przez sześć lat od otwarcia działalności w Polsce (2006 rok), grecki Eurobank EFG działając jako oddział zbudował od podstaw sieć placówek (ma ich około 300) i osiągnął znaczącą (w pierwszej dziesiątce banków w Polsce) pozycję banku detalicznego. Sprzedaż Polbank EFG SA wynika z kalkulacji braku dalszej możliwości (potrzebny jest kapitał) wzrostu na konkurencyjnym rynku bankowym Polski.

Cena jaka została uzyskana od RBI za 70 proc. udziałów w Polbank EFG (490 mln euro) potwierdza, że Grecy znają się na handlu, mimo że ich pozycja przetargowa z racji problemów z obsługą zadłużenia kraju jest niekorzystna. Wystarczy porównać tę transakcję ze sprzedażą KB hiszpańskiemu bankowi Santander.

> więcej: BZ WBK i Kredyt Bank, czyli jakie matki takie córki

Co więcej, prezes Eurobank EFG, Nicholas Nanopoulos wcale nie traktuje sprzedaży udziałów w Polbank EFG SA jako zamiaru wyjścia z rynku polskiego – inaczej niż ma to miejsce w przypadku belgijskiej Grupy KBC. Grecki Eurobank EFG, pomimo katastrofalnej sytuacji całego rynku finansowego Grecji, dokonuje restrukturyzacji udziałów kapitałowych na rynku polskim z zamiarem zwiększenia wskaźnika rentowności przy mniejszym udziale kapitału. Z RBI ma szanse ten cel osiągnąć.

Wszystko to razem oznacza, że ani Eurobank EFG, ani inne greckie banki nie zrezygnują z działalności operacyjnej w Serbii, Bułgarii, Albanii, Macedonii. Z ich punktu widzenia bardziej opłacalne byłoby w gruncie rzeczy ograniczenie skali działania na rynku krajowym, a nie w krajach EE.

Niezależnie od tego czy mowa o rynkach krajów EE, czy o własnym rynku – greckie banki będą musiały dostosować swój model biznesowy do nowych trudniejszych warunków. W praktyce może to oznaczać m.in. konsolidację greckiego sektora bankowego. Są już pierwsze tego sygnały. Banki, które tradycyjnie mocno konkurowały ze sobą, tak w Grecji, jak i na rynkach (EE) – po udanej restrukturyzacji zadłużenia kraju „zakopały topór wojenny” i zdecydowały o fuzji. Zapadła już np. decyzja o połączeniu banków Eurobank EFG i Alpha Bank.

Fuzja ta pozwoli m.in. zaoszczędzić na kosztach operacyjnych (likwidacja zbędnych, podwójnych placówek sieci), przy zachowaniu dominującej pozycji na rynku krajowym i na rynkach EE. Oba banki obecne były w Serbii, Bułgarii, Ukrainie i Rumunii. Na tych rynkach z pewnością nastąpi racjonalizacja kosztów operacyjnych sieci. Audytorzy zewnętrzni spodziewają się, ze z tytułu synergii łączonych banków – wynik netto wzrośnie o 4 mld euro. Co to oznacza w warunkach ograniczonych możliwości kapitałowych rynku bankowego Grecji – nie trzeba tłumaczyć.

Autor jest specjalistą w zakresie bankowości, finansów, makroekonomii. Pracował w Banku Handlowym i w Grupie KBC Polska.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły