Banki pożyczą na wydobycie gazu, ale nie na poszukiwanie

01.06.2012
W sprawie drogich inwestycji z sektora paliwowo – energetycznego barierą, co najmniej tak samo ważną, jak finansowanie tych projektów, jest ryzyko polityczne. Zarówno w kwestii wydobycia gazu, jak i budowy elektrowni atomowej inwestorzy, którzy spotkali się na Europejskim Kongresie Finansowym mówią jasno: rząd musi wziąć na siebie dużą część odpowiedzialności. I wspomóc kontrahentów finansowo.

Elektrownia atomowa Diablo, Kalifornia (CC By mikebaird)


Finansowanie poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego

James Sleeman, Bank of America Merrill Lynch:

Faza początkowa jest kluczowa dla całego procesu inwestycyjnego, ale w USA i Kanadzie łupki otworzyły perspektywy dla całej gospodarki. To była też prawdziwa rewolucja dla sektora energii na świecie, bo firmy amerykańskie rozpropagowały te rozwiązania w innych krajach.

W Stanach faza rozwoju była napędzana przez mniejsze firmy – wcale nie przez głównych graczy, którzy później często musieli doganiać rynek, także technologicznie.

Kluczowe dla finansowania są ceny gazu. Firmy, które chcą się zaangażować  w Polsce pytają o zasoby, o charakterystykę wydobycia i o cenę właśnie. Dziś, gdy w USA ceny spadły, wiele firm ma problemy z utrzymaniem finansowania. Mamy nadzieje, że nasz rynek odżyje dzięki eksportowi gazu.

Finansowanie tych inwestycji zmienia się wraz z rozwojem sektora. Finansowanie długiem pojawia się na późniejszych etapach. Zaczyna się poszukując kapitału na giełdzie lub u inwestora. Możliwości zdobycia środków rozszerzają się, gdy trwa wydobycie (a nie tylko poszukiwanie).  Na tym etapie pojawiają się takie możliwości, jak emisja obligacji, czy finansowanie korporacyjne, join-venture. W USA właśnie join venture napędza ten sektor, ale do tego niezbędna jest znajomość ceny surowca na rynku.

Co jest istotne dla pożyczkodawcy:

– technologia wydobycia,

– uzgodnione kwestie środowiskowe,

– bezpieczeństwo fiskalne i regulacyjne w projekcie.

Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos:

Potrzebny nam jest fundusz 2-3 mld zł na rozruch. I to państwo, a nie firmy, powinno wziąć na siebie odpowiedzialność na tym etapie projektu łupkowego. W Norwegii 78 proc. ryzyka na etapie poszukiwań bierze na siebie rząd, zwraca koszty niepowodzenia poszukiwań, a później bierze 78 proc. zysków. USA w latach 90. przygotowały pakiet rozwiązań inwestycyjnych, które miały przygotować wydobycie gazu. Ten program dekadę później pozwolił wydobywać i sprzedawać gaz po dobrej cenie.

My też musimy mieć system zachęt dla tych którzy mają technologie, mają kapitał i chcą inwestować. Musimy mieć tez świadomość, że jeśli nie przekonamy inwestora, to on pójdzie na Ukrainę albo do Chin. Inicjujący powinien być system podatkowy, jak we wspomnianej Norwegii.

W pierwszej kolejności musi jednak zarobić właściciel działki. Wszystko jedno czy to samorząd czy prywatny właściciel. Jeśli wie, że będzie miał swój udział w projekcie, to poprze odwierty.

Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen:

Gaz łupkowy jest dziś największym wyzwaniem dla firm takich jak Orlen. Rośnie import gazu i ropy do Europy więc warto inwestować we własne rozwiązania, które zmniejszą uzależnienie od zewnętrznych dostawców. To sprawa ważna dla całej europejskiej gospodarki, nie tylko dla Polski. Spadek cen gazu w USA (dzięki własnemu wydobyciu) został uznany za czynnik stymulujący gospodarkę, który może przywrócić jej wysoką konkurencyjność.

Dlatego projekt poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego warto wpisać do strategii energetycznej Unii Europejskiej i zaprosić EBI do finansowania tych projektów.

Grażyna Piotrowska – Oliwa, prezes PGNiG:

Odwierty w ramach jednej koncesji poszukiwania gazu łupkowego, to koszt rzędu 40 mld zł. Bez co najmniej stu odwiertów rocznie ta kwota nie obniży się. Żadna firma nie może więc sfinansować poszukiwań samodzielnie, a banki nie są zainteresowane finansowaniem w fazie poszukiwań. Z kolei rozmowy z inwestorami strategicznymi są bardzo trudne, bo jeśli chodzi o poziom zasobów, to my się wciąż posługujemy szacunkami. Nie wiemy dokładnie co mamy i ile z tego można wydobyć. Za to nad technologiami [wierceń i wydobycia – przyp. red.], których potrzebuje biznes pracują już także różne krajowe jednostki badawcze: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, AGH, Instytut Nafty i Gazu.

Lucyna Stańczak, EBOiR:

Nie należy liczyć, że w sprawie łupków nastąpią jakieś błyskawiczne zmiany, bo wciąż brakuje rozwiązań prawnych. Bez regulacji inwestorzy nie wiedzą czego się spodziewać, a nie mając tej wiedzy nie rozszerzą działalności. Stabilność polityczna jest dla nich najważniejsza, bo ogranicza ryzyka.

Maciej Grabowski, wiceminister finansów:

Polski nie stać na takie rozwiązania jak w Norwegii [o których mówił prezes Lotosu – przyp. red.]. Nasz system będzie raczej zbliżony do rozwiązań Wielkiej Brytanii czy Australii.

System podatkowy dla projektów łupkowych będzie się różnił od innych sektorów wydobywczych, gdzie już trwa wydobycie a nie tylko poszukiwania złóż. Rozwiązania, które przedstawimy jeszcze w I półroczu tego roku będą brały pod uwagę ryzyko inwestora, niepewność – i kosztów, i ceny. System musi być elastyczny, by pomagał inwestorom, musi uwzględniać zmianę zyskowności przedsięwzięć, ale musi też gwarantować godziwe zyski dla państwa.

Finansowanie inwestycji w energetyce; budowa elektrowni atomowej

Timothy Stone, KPMG:

Koszt kapitału w przemyśle nuklearnym jest blisko związany z ryzykiem. Instytucje finansowe bardzo podkreślają, że będą finansować projekty, które mają silne wsparcie polityczne i społeczne, stąd rządy nie mogą zrzucać ryzyka na prywatne podmioty uczestniczące w takich projektach.

To, co jest niezbędne po doświadczeniach w Fukushimie, to wzmocnienie regulacji (także ma znaczenie dla finansowania) i lepsze zabezpieczenia, ale nie rezygnacja z atomu. Debata o zmianie klimatu nie zniknie na świecie. Nawet w Chinach, gdzie patrzy się długoterminowo, wkrótce może się zacząć dyskusja na temat ograniczenia emisji CO2.

Andrzej Kopyrski, Pekao:

Dla banku największe ryzyko to ryzyko polityczne. Niemiecka decyzja o zamykaniu elektrowni atomowych była sygnałem dla wszystkich inwestorów. Bo z dnia na dzień dobry, bezpieczny projekt stał się kulą u nogi.

Być może gdyby nie było Fukushimy, gdyby Niemcy nie ogłosili później, że nie chcą już elektrowni jądrowych, podejście banków byłoby zupełnie inne, być może wchodziłyby w te projekty bez oporów. Teraz wszyscy jednak myślą: jak można cokolwiek planować, jeśli najważniejsze decyzje są tak silnie napędzane polityką.

Od 10 lat nie było na świecie projektu elektrowni atomowej realizowanego na warunkach czysto komercyjnych – ze względu na ryzyka. Ze względu na czas realizacji i trwania projektu nie jesteśmy w stanie przewidzieć i ująć w projekcie wszystkich ryzyk. Dlatego potrzebne jest wsparcie państwa – albo w postaci gwarancji, albo np. przez utworzenie funduszu, na kształt Funduszu Drogowego, który emitowałby obligacje na cele inwestycyjne. Banki mogłyby zaś wspierać finansowo podwykonawców, dostawców itp.

Zbigniew Kubacki, ministerstwo gospodarki:

Energetyka jądrowa jest procesem partnerskim rząd-biznes i państwo już częściowo przejęło odpowiedzialność, bo wydaje decyzję, w której część odpowiedzialności za projekt zostanie przejęta przez ministra gospodarki. Poparcie polityczne dla tego projektu jest duże, ale po Fukushimie spadło poparcie społeczne – z ponad 50 proc., do około 30 proc.

Czekamy na analizy PGE [która ma budować elektrownię atomową – przyp. red.], która ma w ciągu dwóch lat przedstawić model, inżynierię finansową dla tego projektu.  Przyglądamy się jak to robią inne kraje.

Mirosław Bieliński, prezes spółki Energa:

By elektryka jądrowa była opłacalna elektrownie nie muszą być duże. Technologia małych modułowych, tańszych reaktorów jest rozwijana w co najmniej 9 krajach wiec bariera wielkiej skali może szybko zostać wyeliminowana. W moim przekonaniu mamy zupełnie inny problem – zły stan sieci przesyłowych.

Rozmawiamy o wielkiej elektrowni, drogie inwestycji, a tymczasem na razie na północy Polski nie ma miejsca w sieci! Nie ma miejsca na 500 megawatów, które chcieliśmy przyłączyć, a musi się znaleźć na 3 tys. MW z elektrowni jądrowej.

Jeśli przyjmiemy, że stworzymy miejsce w sieci dla prądu z atomu musimy zadekretować na kilkanaście lat przed uruchomieniem jej działalności, że do tej sieci nie wolno „wpuszczać” energii z innych  źródeł. Ten priorytet dla atomu powinien iść w parze z wyhamowaniem inwestycji konwencjonalnych. Tylko w tym roku zostaną oddane do użytku bloki o mocy 15 tys. MW konwencjonalnego prądu – nie licząc OZE.

Mówiąc o finansowaniu elektrowni atomowej należy więc myśleć o finansowaniu wszystkich inwestycji energetycznych i kształcie całego rynku.

Wypowiedzi pochodzą z trzech debat na temat finansowania wydobycia gazu łupkowego w Polsce, budowy elektrowni atomowej oraz inwestycji w sektorze energetycznym, które odbyły się w czasie II Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie.

Katarzyna Mokrzycka


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test