Depozytowa defensywa

29.06.2013
Maj był kolejnym miesiącem odpływu pieniędzy z lokat terminowych. Ich saldo spadło o ponad 5,1 mld zł – wynika z najnowszych danych NBP. Po okresie stagnacji wyraźnie zwiększyło się zadłużenie z tytułu kredytów konsumpcyjnych oraz hipotecznych, ale w przypadku tych drugich był to także efekt osłabienia złotego, nie tylko wzrostu zainteresowania.

(CC By -NC-ND World Bank)


Według danych NBP o należnościach i zobowiązaniach banków, Polacy na koniec maja mieli na lokatach 256,9 mld zł, o 5,1 mld zł mniej niż w kwietniu. To był już trzeci miesiąc kurczenia się tych oszczędności. W sumie z depozytów terminowych odpłynęło już prawie 15 mld zł. To oczywiście efekt obniżki oprocentowania przez banki, bo jedynie w przypadku najlepszych ofert można jeszcze liczyć na 4 proc. Reszta instytucji płaci za oszczędności zdecydowanie mniej.

Oszczędności zanikają pod niskimi stopami

Nic więc dziwnego, że klienci nie są już tak zainteresowani lokatami. Z drugiej strony widać, że rośnie wartość środków zgromadzonych na rachunkach bieżących, czyli na ROR-ach i kontach oszczędnościowych. Można się spodziewać, ze pieniądze zostają głównie na kontach osobistych, bo te oszczędnościowe również są coraz niżej oprocentowane.

Dla przeciętnego klienta banku przestaje mieć różnicę, czy trzyma pieniądze na nieoprocentowanym ROR-ze, czy na lokacie przynoszącej 2-3 proc. Saldo środków na rachunkach bieżących zwiększyło się w maju o 3,2 mld zł, wynosi więc 260,4 mld zł. Jeśli spojrzymy na wynik z ostatnich trzech miesięcy, to okazuje się, że na konta napłynęło ponad 15 mld zł.

Teoretycznie oszczędności zmieniają więc tylko swoją formę. Jednak środki na rachunkach bieżących, mimo że tańsze dla banków, mogą jednak w każdej chwili być wypłacone i powędrować na przykład do funduszy. Trzeba również pamiętać, że napływ pieniędzy na konta bieżące notowano nawet wtedy, gdy lokaty cieszyły się powodzeniem. Zawsze trafiają tam przecież nowe środki np. z wynagrodzenia. Dla banków wynik ostatnich miesięcy jest więc w walce o oszczędności niekorzystny.

Pieniądze płyną teraz coraz bardziej wartkim strumieniem do funduszy inwestycyjnych. Ale większa ich część i tak należy do banków, albo znajduje się w ich ofercie. Pojawia się więc szansa na dodatkowy zarobek związany z prowizjami za zakup jednostek uczestnictwa funduszy.

Ten miesiąc zapewne przyniesie dalszy odpływ środków z lokat terminowych, bo przecież na początku czerwca Rada Polityki Pieniężnej dokonała kolejnego cięcia stóp procentowych. A to właśnie jest przyczyna obniżek oprocentowania lokat bankowych. Można się więc spodziewać, że w ślad za decyzją RPP pójdzie ono jeszcze bardziej w dół, dodatkowo zniechęcając klientów do bankowych depozytów.

Przebłyski kredytowego ożywienia

Niewykluczone, że rynek kredytów konsumpcyjnych powoli zaczyna się odbudowywać. W maju zadłużenie z ich tytułu wzrosło o niemal miliard złotych, do 127,9 ml d zł. A to wynik nienotowany od sierpnia 2011 r. Niskie stopy procentowe, a co za tym idzie niższe raty, oznaczają lepszą zdolność kredytową. Rośnie więc grono potencjalnych klientów. Do tego dochodzi nowelizacja Rekomendacji T, która pozwala bankom liberalizować zasady udzielania pożyczek konsumpcyjnych.

Poza tym warto zauważyć, że maj jest miesiącem obfitującym w dodatkowe wydatki związane z sezonem pierwszych komunii. Organizacja przyjęć, drogie prezenty – to może wymagać dodatkowych środków. Jeśli spojrzymy na to, jak zmieniało się zadłużenie z tytułu pożyczek konsumpcyjnych w poprzednich latach, to okazuje się, że w maju wzrost jego wartości był często większy niż w innych miesiącach. Mamy więc do czynienia również z czynnikiem sezonowym.

Rynek kredytów hipotecznych zanotował bardzo znaczący wzrost. Zadłużenie z ich tytułu skoczyło o ponad 5,2 mld zł do 334,4 mld zł. To jednak w znacznej mierze zasługa kursów walutowych i osłabienia złotego. W maju kurs euro wzrósł o 3,5 proc., a franka szwajcarskiego o 2,2 proc. Wpłynęło to więc na wyższą wycenę zadłużenia z tytułu walutowych kredytów hipotecznych, które zwiększyło się o 3,4 mld zł do 176,7 mld zł. Wpływ sprzedaży nowych kredytów walutowych był śladowy.

Natomiast na rynku złotowych kredytów hipotecznych zadłużenie wzrosło o 1,8 mld zł do 157,7 mld zł. To nieco mniej niż miesiąc wcześniej, ale wyraźnie więcej niż w trzech pierwszych miesiącach tego roku. Niskie stopy procentowe służą rynkowi kredytów hipotecznych, bo poprawiają zdolność kredytową i ułatwiają spłacanie już zaciągniętych długów. Kolejne obniżki stóp w czerwcu mogą zachęcić do kredytów hipotecznych kolejnych amatorów własnego M, więc zadłużenie powinno nadal zwiększać się w podobnym tempie.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test