Fed prześwietli banki, zwłaszcza europejskie

10.12.2013
PKB USA skurczy się o 6,1 proc. w I kwartale 2014 r. Stopa bezrobocia wzrośnie do 11,3 proc. w połowie 2015 r. To tylko hipoteza – zastrzega Fed, żeby nikogo nie przerazić. Amerykańskie banki muszą pokazać, że nawet w skrajnych warunkach ochronią kapitał, zaabsorbują straty i dalej będą udzielać kredytów. Zwłaszcza amerykańskie filie banków europejskich.

(infografika Darek Gąszczyk/ CC BY-SA 401(K) 2013)


To jedynie dwie wielkości makro założone w silnie niekorzystnym scenariuszu, który amerykański bank centralny przedstawił 30 bankom mającym aktywa przekraczające 50 mld dolarów. Muszą być gotowe na wypadek, gdyby miał się ziścić.

Silnie niekorzystny scenariusz przewiduje znaczące osłabienie aktywności gospodarczej we wszystkich wielkich gospodarkach (USA, strefie euro, Japonii, na rynkach wschodzących Azji) aż do końca 2016 roku. Zakłada, że notowana ostatnio poprawa na rynku nieruchomości w USA się załamie, podobnie jak ożywienia gospodarcze w strefie euro. W obliczu takich wyzwań banki mają przygotować plany gwarantujące, że ich kapitały nie spadną poniżej wymaganych poziomów. A te będą bardziej wyśrubowane niż w poprzednich latach.

„(Banki) ponadto muszą uwzględniać wymogi ostatnio wprowadzonych standardów kapitałowych Bazylea III w swoich testach warunków skrajnych oraz planach kapitałowych” – napisał Fed w komunikacie. Wymagania te wprowadza w USA po raz pierwszy.

Stres-testy

Scenariusz silnie niekorzystny to jeden z trzech, które Fed, nadzorujący największe banki w USA, zadał im wraz z podstawowym i niekorzystnym. Obejmują one okres od IV kwartału tego roku do końca 2016. Scenariusze warunków skrajnych są punktem wyjścia do sporządzenia przez banki planów kapitałowych, dostarczanych Fed do analizy CCAR. W poprzednich latach takie plany musiało przedstawiać bankowi centralnemu 18 bankowych holdingów (BHC). W tym roku Fed objął obowiązkiem planowania kapitałowego kolejnych 12 instytucji.

O jakie banki została rozszerzona lista? Przede wszystkim o amerykańskie spółki europejskich gigantów. Są na niej m.in. BBVA Compass Bancshares, HSBC North America Holdings, RBS Citizens Financial Group i Santander Holdings USA. W Europie ostatnie testy warunków skrajnych przeprowadził w 2011 roku Europejski Urząd Nadzoru Bankowego EBA. Przygotowania do kolejnych testów właśnie rozpoczął Europejski Bank Centralny. Ich wyniki będą jednak znane dopiero w listopadzie przyszłego roku. Widać, że Fed nie chce czekać do tego czasu, żeby wiedzieć, co dzieje się ze spółkami europejskich gigantów operującymi w Ameryce i jakie tworzą systemowe ryzyko.

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Osiemnaście bankowych holdingów to pod względem liczby zaledwie 0,3 proc. instytucji kredytowych w USA, ale za to mają one ponad 60 proc. aktywów. Równocześnie do stres testów prowadzonych przez Fed dla tych największych, amerykański ubezpieczyciel depozytów Federal Deposit Insurance Company (FDIC) ogłosił także – według analogicznych scenariuszy – testy warunków skrajnych dla ponad 70 nadzorowanych przez niego mniejszych banków, o aktywach od 10 do 50 mld dolarów. W ten sposób na początku przyszłego roku znany będzie najszerszy do tej pory obraz całego amerykańskiego sektora.

Wszystkie trzy scenariusze, bazowy, niekorzystny i skrajnie niekorzystny składają się z 28 założonych wielkości makroekonomicznych i rynkowych, w tym 16 dotyczy USA, a 12 – innych regionów. Razem daje to 1800 wariacji. Wielkości te obejmują aktywność gospodarczą (np. wzrost PKB), kursy walut (jak euro do dolara, jena do dolara), ceny (np. nieruchomości z Case-Shiller Home Price Index), wskaźniki rynkowe (np. rentowność 10-letnich obligacji rządowych, indeks DJ). W części opisowej Fed prezentuje generalne założenia scenariuszy i uzasadnia zmiany, jakie nastąpiły w nich w stosunku do poprzednich lat.

(infografika Darek Gąszczyk)

„Scenariusz silnie niekorzystny zakłada warunki podobne do tych z (czasów) Wielkiej Recesji, z bezrobociem rosnącym do poziomu jak po II wojnie światowej” – napisali analitycy agencji ratingowej Moody’s w analizie CCAR. „Scenariusz niekorzystny zakłada, ze inwestorzy na globalnych rynkach obligacji tracą wiarę w wysiłki Rezerwy Federalnej do normalizacji polityki pieniężnej, co powoduje, że długoterminowe stopy procentowe będą gwałtownie rosnąć. Te wyższe stopy mogłyby zniweczyć ożywienie na rynkach nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych oraz spowodować nową recesję” – dodali.

– Niekorzystny scenariusz realistycznie przedstawia obawy rynku – powiedział Mark Zandi, główny ekonomista Moody’s Analytics cytowany w komunikacie agencji.

Plany kapitałowe

Testy warunków skrajnych i ich wyniki to najbardziej ekscytujący, ale nie jedyny cel, jaki Fed chce osiągnąć, Jest nim też przedstawienie przez nadzorowane banki planów kapitałowych. W nich najważniejsze jest, żeby banki właściwie oceniły ryzyko swej działalności na rożnych rynkach oraz w różnych segmentach i odpowiednio do możliwych strat zaplanowały kapitały. Właśnie wiarygodne plany mają zapewnić, że duże instytucje finansowe dobrze oceniają ryzyko, a ich kapitały są wystarczające, by mogły kontynuować działalność nawet w czasie załamania gospodarczego i finansowego.

– Planowanie kapitałowe i testy warunków skrajnych są integralną częścią szerszych działań nadzorczych i regulacyjnych Rezerwy Federalnej służących temu, by po kryzysie system finansowy stał się silniejszy i bezpieczniejszy – powiedział Daniel Tarullo, członek Fed cytowany w komunikacie banku centralnego.

Z jednej strony sektor bankowy w USA niewątpliwie bardzo wzmocnił się od kryzysu. Osiemnaście holdingów bankowych – według danych Fed – zwiększyło swój kapitał Tier 1 do 836 mld dolarów w II kwartale 2013 roku z 392 mld dolarów w I kwartale 2009 r., czyli ponad dwa razy. Wzrósł on w relacji do aktywów ważonych ryzykiem do 11,1 proc. z 5,3 proc. Po zeszłorocznym CCAR Fed zgodził się po raz pierwszy na podniesienie przez największe amerykańskie banki dywidend.

W późniejszej analizie Fed zwrócił jednak uwagę na wiele niedostatków ich planowania kapitałowego. Podsumował, że liczne instytucje źle identyfikowały ryzyko, niewłaściwie dobierały scenariusze rozwoju wydarzeń i modele obliczeniowe do rodzajów ryzyka, skutki warunków skrajnych uwzględniały tylko częściowo, źle definiowały cele polityki kapitałowej, nie miały bądź miały niedostateczną kontrolę procesów planowania kapitałowego. Zasadniczo banki działające w skali globalnej nie panowały nad wszystkimi obszarami swojej działalności, związanym z nimi ryzykiem i stratami, jakie mogą wystąpić, gdyby doszło do negatywne zjawisk w różnych częściach globu.

Dlatego dodatkowo Fed skomplikował w tym roku ćwiczenia, wprowadzając nowe wymagania dla banków działających globalnie oraz dla banków narażonych szczególnie na ryzyko kontrahenta. W tym pierwszym mają uczestniczyć Bank of America, Citigroup, Goldman Sachs,  JPMorgan Chase, Morgan Stanley i Wells Fargo. W drugim – osiem instytucji, oprócz wymienionych sześciu jeszcze dodatkowo Bank of New York Mellon i State Street.

Czy Fed zgodzi się na dywidendy

Banki mają przedstawić swoje plany kapitałowe i wyniki testów warunków skrajnych do 6 stycznia 2014 r. Fed opublikuje wyniki w marcu, podobnie jak rok temu, a potem ogłosi, czy godzi się czy nie godzi na wypłatę dywidend.

„CCAR obejmuje ocenę planów dokonania wypłat z kapitału, takich jak wypłaty dywidendy lub skup własnych akcji. Rezerwa Federalna będzie akceptować wypłaty z kapitału tylko dla instytucji, których plany kapitałowe zatwierdzi, i które mogą wykazać wystarczającą siłę finansową, aby kontynuować działalność jako pośrednicy finansowi w skrajnych warunkach gospodarczych i finansowych nawet po przeprowadzeniu planowanych wypłat kapitałowych” – napisał Fed.

To może wcale nie pójść tak gładko jak rok temu. Także dlatego, że banki zaczynają płacić za kryzys poszkodowanym przez ich działalność. Do tej  pory manipulacja stopami LIBOR kosztowała Barclaysa, Royal Bank of Scotland i UBS 2,5 mld dolarów. Jednak „Wall Street Journal” już kilka miesięcy temu podliczył, że wielkie globalne banki mogą być obciążone dodatkowymi kosztami w wysokości 100 mld dolarów wynikającymi z postępowań prawnych.

Postępowania te trwają i już przynoszą efekty. JP Morgan zanotował w III kwartale 380 mln dolarów straty wobec 5,71 mld dolarów zysku rok wcześniej. To była pierwsza kwartalna strata tego banku od 2004 roku. Skąd się wzięła? Z powodu rezerw w wysokości 7,2 mld dolarów zawiązanych na koszty sądowe.

Miesiąc po ogłoszeniu wyników, już w listopadzie, JP Morgan zawarł z amerykańskim Departamentem Sprawiedliwości ugodę, w wyniku której ma zapłacić 13 mld dolarów w związku z pozwami o odszkodowanie dla nabywców instrumentów opartych na kredytach hipotecznych emitowanych przed kryzysem oraz wywłaszczonych właścicieli nieruchomości. Bank w raporcie kwartalnym podał też, że rezerwy, jakie zamierza zgromadzić z tytułu grożących mu roszczeń, wyniosą 23 mld dolarów.

Reformy regulacyjne w Europie i USA powodują, że zwrot z kapitału (ROE) 13 największych banków inwestycyjnych spadł w zeszłym roku do ok. 8 proc. i może spaść do 4 proc. w 2019 roku, jeśli nie podejmą one działań zaradczych  – podała w listopadzie firma konsultingowa McKinsey&Company w analizie sytuacji banków inwestycyjnych.

Pierwsza zadyszka

Raport FDIC o amerykańskim sektorze bankowym w III kwartale pokazuje, że jest on w dobrej kondycji, ale zawdzięcza ją głównie rozwiązywanym rezerwom z lat poprzednich, podczas gdy wzrost zysków się zatrzymał. W III kwartale banki w USA miały 36 mld dolarów wyniku netto, czyli o 1,5 mld dolarów (3,9 proc.) mniej niż rok wcześniej. To pierwszy od 17 kwartałów przypadek, gdy kwartalny wynik sektora zanotował spadek licząc rok do roku. Stało się tak z powodu niższych przychodów z bankowości hipotecznej i właśnie rezerw utworzonych na spory prawne.

FDIC napisał, że wzrost średnio- i długoterminowych stóp procentowych w II kwartale wpłynął na obniżenie wartości rynkowej części aktywów o stałej stopie procentowej. Wzrost stóp rynkowych zmniejszył popyt na refinansowanie kredytów hipotecznych. Był też na nie niższy popyt, a zatem mniejsze wolumeny znalazły odzwierciedlenie w spadku przychodów z ich sprzedaży. Także zrealizowane zyski na inwestycyjnych papierach wartościowych były znacznie niższe niż roku temu.

Marża odsetkowa poprawiła się dzięki poszerzeniu różnicy pomiędzy krótko- i długoterminowymi stopami procentowymi, ale średnia marża i wynik odsetkowy były niższe niż w III kwartale 2012. To już nie pierwszy kwartał, gdy banki w USA notują spadek wyniku odsetkowego i marży odsetkowej. Wynik odsetkowy netto był o 1,3 mld dolarów, czyli 1,3 proc. gorszy niż rok wcześniej, a przychody odsetkowe spadły mocniej niż koszty. Średnia marża odsetkowa netto obniżyła się do 3,26 proc. z 3,42 proc. na koniec 2012 roku i z 3,6 proc. w 2011 roku i była najniższa od 2008 roku.

Zwrot z kapitału (ROE) utrzymał się na poziomie z końca 2012 roku i wyniósł 8,92 proc., a zwrot z aktywów (ROA) obniżył się do 0,99 proc. z 1,06 proc. na koniec 2012 roku.

„Jedyny znaczący pozytywny wkład do wyniku III kwartału pochodzi z niższych odpisów na złe kredyty” – napisał FDIC w cokwartalnym raporcie. Banki w III kwartale dokonały odpisów na złe kredyty na 5,8 mld dolarów, czyli o 8,8 mld dolarów (60,4 proc.) mniejszych niż rok wcześniej. Odpisy były mniejsze we wszystkich głównych kategoriach pożyczek.

Struktura tych – wciąż świetnych – wyników każe stawiać pytanie o dalszą zdolność sektora bankowego w USA do generowania zysków. Kiedyś przecież pozytywny efekt zmniejszania odpisów i rezerw się skończy. Nie wiadomo, czy zaplanowane przez Fed wyjątkowo dokładne w tym roku prześwietlenie banków, w tym ich ekspozycji globalnych i ryzyka kontrahenta, na dodatek zgodne z wymogami Bazylei III, nie przyniesie też rozczarowań, co do ich zdolności do absorbowania strat. Pewne jest natomiast, że w marcu poznamy najszerszy i najbardziej szczegółowy do tej pory obraz amerykańskiego sektora bankowego.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test