Fintechy będą szybko rosły albo zginą

22.06.2016
Innowacjom w świecie finansów nie sprzyjają ani sztywne regulacje nadzoru finansowego, ani typowe dla Polski zamykanie się na inne kultury. Mogą im natomiast pomóc coraz większe środki – także od rządu.

EKF, dyskusja o fintechach, od lewej: Jerzy Kalinowski, Łukasz Olek, Szymon Wałach, Wojciech Sobieraj, Cezary Smorszczewski. Foto EKF, Piotr Pędziszewski


Świat dostał bzika na punkcie firm technologicznych zwanych fintech. Nie ma żadnej liczącej się firmy konsultingowej, która w ciągu ostatniego roku nie opublikowałaby raportu na temat tego obszaru rynku. Dotyczące go konferencje odbywają się nawet w Birmie, Malezji, Wietnamie, Indonezji i na Filipinach. Kraje te liczą na dokonanie milowego kroku w rozwoju swojego sektora finansowego. Londyn, w którym w branży pracuje już ponad 60 tys. osób, konkuruje o tytuł lidera światowego rynku z Singapurem. Te dwa wiodące ośrodki zawarły porozumienie o budowie mostu technologicznego, który ma przyśpieszyć rozwój finansowych technologii.

Ta sama idea przyświeca porozumieniu między instytucjami nadzorczymi Singapuru i Australii, które bardzo ułatwi uzyskiwanie licencji przez młode firmy z obu krajów.

W wielu krajach powstają akceleratory startup-ów z branży fintech (trzy nowe słowa, które również samodzielnie robią międzynarodową karierę) sponsorowane przez firmy konsultingowe, banki i instytucje publiczne. Co więcej, inwestorzy i firmy venture capital inwestują w przedsięwzięcia technologiczne z obszaru finansów chętniej niż w inne.

Tematowi temu poświęcona była też cześć debat i paneli w czasie niedawnego Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie. Okazuje się, że już samo istnienie sektora firm technologicznych w Polsce budzi kontrowersje. Wszyscy właściwie się zgadzają, że zjawisko pod nazwą fintech jest w naszym kraju we wstępnej fazie rozwoju, a koronnym przykładem tego rodzaju firmy jest Alior Bank – instytucja jak fintech zbudowana od zera.

Sama Polska fintechów nie wyżywi

Firmy technologiczne usytuowały się głównie w obszarze wymiany walut – jak chociażby Cinkciarz.pl i Currency One – i w strefie pożyczek.

– Proces destrukcji sektora bankowego w tym zakresie przebiega zaskakująco szybko – mówi Wojciech Sobieraj, prezes Aliora. Tyle tylko, że tu prym wiodą podmioty zagraniczne – Vivus, Wonga czy Kredito24.

Rynek pożyczek społecznościowych ciągle raczkuje i napotyka przeszkody natury prawnej. Brak właściwie rozwiązań dotyczących małych i średnich firm, nie mówiąc już o ubezpieczeniach. Banki opanowały natomiast rozwiązania z zakresu mobilnych płatności (Blik) co skutecznie blokuje graczy technologicznych.

Cezary Smorszczewski z Private Equity Partners stawia jednak tezę, że fintechów jest w Polsce więcej, niż się nam zdaje, bo są one odgałęzieniem firm IT współpracujących od dawna z bankami. Problemem natomiast jest brak jakiejkolwiek firmy o skali międzynarodowej, a tylko takie będą się liczyć.

– Skończył się czas na firmy lokalne, Polska fintechów nie wyżywi – podkreśla Rafał Agnieszczak, inwestor i twórca wielu internetowych biznesów.

Co prawda współzałożycielami kilku firm międzynarodowych są Polacy (np. Azimo czy Atsora), jednak usadowiły się one w Londynie. Zdecydowanie brakuje graczy, którzy podbiliby świat jak Skype i Spotify (które powstały w Szwecji), a stosunkowo niedawno zrobił to operator płatności w sieci Klarna działający już na 18 rynkach, a założony przez syna polskich emigrantów.

Polskie bariery

Wielu uczestników sopockich debat podkreślało istotne utrudnienia w rozwoju firm technologicznych w Polsce. Nie sprzyjają im sztywne regulacje nadzoru finansowego, które obciążają niewielkie firmy relatywnie wysokimi kosztami. Jak oblicza Łukasz Olek z Currency One, to nawet do 30 proc. kosztów ogólnych.

Negatywny społeczny odbiór sektora finansowego w Polsce tworzy niesprzyjający klimat dla finansistów i programistów, którzy wolą pracować w branżach niezwiązanych z finansami.

KNF nie przewiduje okresu ochronnego dla tych firm w czasie ich inkubacji, jak czyni to brytyjski FCA. Ponadto polskie instytucje nadzorcze nie mają umów z ich odpowiednikami w innych krajach.

Niestety negatywny jest w Polsce także społeczny odbiór sektora finansowego, nie tylko banków. Jak uważa Wojciech Sobieraj, tworzy to niesprzyjający klimat dla finansistów i programistów, którzy wolą pracować w branżach niezwiązanych z finansami.

Magdalena Dziewguć z Google Polska zwraca uwagę na uwarunkowania społeczne rozwoju firm technologicznych, które na świecie powstają w multikulturowym środowisku Londynu, Singapuru, Tel Avivu czy San Francisco. Najliczniejszymi twórcami startup-ów są tam imigranci. To właśnie umiejętność „czytania” innych kultur i współpracy z nimi umożliwia skokowe innowacje. Dlatego w Polsce, gdzie nacisk kładzie się na narodowe firmy i wartości, trudno zrozumieć potrzeby klientów funkcjonujących w innych kulturach – a to jeden z podstawowych warunków umiędzynarodowienia działalności.

Niewiele też jest w naszym kraju funduszy kapitałowych z ponadprzeciętnym apetytem na ryzyko, być może dlatego, że inwestycje za granicą dają wyższą stopę zwrotu. Dodatkowo polskim przedsiębiorcom brak umiejętności właściwego zaprezentowania się inwestorom, co potwierdziły już wcześnie doświadczenia z akceleracji polskich firm w Dolinie Krzemowej. Za dużo jest też firm, które chcą konkurować przede wszystkim niską ceną, co może dawać krótką perspektywę rozwoju, a nie na funkcjonalne rozwiązania, które skupiają się na rozwiązywaniu poważniejszych problemów.

Banki w awangardzie

Banki w Polsce nie obawiają się tak bardzo firm technologicznych jak instytucje na Zachodzie i w Azji, bo szybciej odrobiły swoja lekcję innowacji. Fintechy będą więc u nas bardziej inspiracją do zmian w sektorze bankowym niż jego destruktorem. Według Szymona Wałacha, odpowiedzialnego za obszar klienta detalicznego w PKO BP, polskie banki są bardziej odporne na fintechowe szoki, a krajowe aplikacje mobilne należą do najlepszych na świecie.

– Dodatkowo chroni nas, przynajmniej na krótką metę, brak euro – mówi.

W największym polskim banku są już rozwiązania na jeden klik, a wystąpienie o kredyt nie zabiera więcej czasu niż 1 minutę. Warto jednak, aby banki pomyślały o zintegrowaniu algorytmów fintechów ze swoimi rozwiązaniami poprzez otwarte API lub udostępniły swoje bazy do testowania technologii fintech, jak to się już dzieje na Zachodzie.

Banki nie odczuwają też niepokoju z powodu nadchodzącej dyrektywy PSD2. Przynajmniej na początku regulacja ta raczej zaostrzy konkurencję między nimi niż przyciągnie firmy technologiczne. Problemem jednych i drugich jest umiędzynarodowienie działalności – jeśli system mobilnych płatności Blik ograniczony będzie wyłącznie do Polski, czeka go stagnacja. Stąd postulat przejęcia go przez fundusz typu private equity.

Z pewnym zdziwieniem warto odnotować pojawiające się na marginesie kongresu głosy niedoceniające fintechy. Bo jak inaczej można odczytywać zdanie wiceprezesa jednego z dużych banków, który mówi, że klienci nie zwrócą się w stronę technologicznych jednorożców, które skupiają się z reguły na jednym produkcie, bo „komu by się chciało zapamiętywać tyle haseł i PIN-ów”? Tyle tylko, że do zaawansowanych aplikacji można się logować prościej – choćby głosem. Polskie instytucje mogą też przegrywać z fintechami w zbieraniu doświadczeń klientów.

Niedoceniani jeszcze przez rodzimy sektor finansowy millenialsi, których wyróżnia brak lojalności, mogą zrezygnować z usług banku po jedno- lub dwukrotnym zawieszeniu systemu. Jak zwróciła uwagę podczas jednej z sesji polska studentka z Cambridge, w razie awarii firmy technologiczne natychmiast nawiązują na Twitterze kontakt z użytkownikami. Banki tymczasem nie reagują wcale albo ich reakcja jest ospała i obudowana w procedury.

Warto jednak zwrócić uwagę, ze w ostatnim czasie narasta w Polsce wsparcie fintechów. Na innowacje stawia rząd deklarując wsparcie startup-ów kwotą 3 mld złotych w ramach programu Start in Poland.

>>więcej: Prawie 3 mld zł dla start-upów może nie wystarczyć

Powstają laboratoria i akceleratory, jak działający już kilka lat Hardgamma, fintechy znajdą też wsparcie w ramach inicjatywy The Heart Warsaw i Campus Google. Z firmami technologicznymi współpracują korporacje, banki i Mastercard. Jak mówi Dorota Zimnoch z The Heart, powinniśmy stawiać sobie ambitniejsze, globalne cele. To jeden z podstawowych warunków zbudowania w Polsce regionalnego, być może konkurującego z Berlinem hubu finansowo-technologicznego.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły