Państwu Hildebrand nie grozi oskarżenie o insider trading

11.01.2012
Większość afer związanych z tzw. insider trading, czyli prowadzeniem operacji giełdowych z użyciem informacji niejawnych, dzieje się w USA. Od 2010 roku postawiono tam zarzuty już ponad 50 graczom. Wersja europejska dotyczy samego szefa banku centralnego Szwajcarii. Formalnie prawa nie złamał ani on, ani żona, bo na wątpliwej etycznie transakcji zarobiła relatywnie za mało.

Philipp Hildebrand, szef SNB, podał się do dymisji, ale wciąż jest bardzo chwalony, jako zdolny menedżer. (fot. Swiss National Bank)


Philipp Hildebrand, prezes banku centralnego Szwajcarii (SNB), podał się przedwczoraj do dymisji po tym, jak wyszło na jaw iż jego żona zarobiła kupując dużą pulę dolarów amerykańskich tuż przed gwałtownym spadkiem wartości franka. Wygląda jednak na to, że poza kosztami politycznymi, Hildebrandowie nie poniosą innych konsekwencji. Transakcja i sposób jej przeprowadzenia nie pogwałciła bowiem szwajcarskiego prawa.

– Jeśli chcesz narobić sobie wrogów, spróbuj coś zmienić – Hildebrand cytował na poniedziałkowej konferencji prasowej słowa amerykańskiego prezydenta Woodrowa Wilsona.

Z powodu swoich wielkich reformatorskich ambicji, młodego wieku i braku wykształcenia stricte ekonomicznego (ukończył stosunki międzynarodowe i nauki polityczne) Hildebrand miał w Szwajcarii wielu wrogów.

Nie chodzi tylko o przeciwników politycznych. Jego zamierzenia dotyczące zabezpieczania stabilności sektora bankowego przysporzyła mu adwersarzy wśród szwajcarskich kolosów: UBS i Credit Suisse. Nie miał łatwo od stycznia 2010 roku, kiedy jako 46 latek zasiadł w fotelu szefa szwajcarskiego banku centralnego. Na łopatki nie rozłożyła go jednak ani opozycja, ani bankierzy, ale własna żona.

Kashya Hildebrand, właścicielka galerii sztuki w Zurychu, kupiła dolary. Z sukcesem dla swojego portfela i tragicznym skutkiem dla kariery męża.

– Jest mi bardzo przykro, że muszę odejść. Kochałem tę pracę. Walczyłem o nią jak lew  – mówił Hildebrand na poniedziałkowej pożegnalnej konferencji prasowej.

Co zrobiła żona

Kashya Hildebrand, Amerykanka z pochodzenia, właścicielka galerii sztuki w Zurychu, ma za sobą – podobnie jak jej mąż – karierę giełdową. 15 lat temu była pracownicą jednego z funduszy hedgingowych: Moore Capital. Być może z uwagi na swoją wysoką świadomość ekonomiczną, a może z uwagi na podszepty męża, tuż przed podjęciem przez szwajcarski bank centralny akcji mającej na celu wywołać osłabienie kursu franka, kupiła dolary warte 400 000 franków. Zarobiła na tym kilkadziesiąt tysięcy dolarów w mniej niż miesiąc.

Choć Philipp Hildebrand twierdzi, że dowiedział się o transakcji żony dopiero następnego dnia, przyznał, że nie jest w stanie dostarczyć na to dowodów. Stąd jego dymisja.

Fakty:

15 sierpnia 2011 roku Kashya wykonuje transakcję forem USD/CHF – stawia 400 000 franków na wzrost kursu dolara. Kurs fx tego dnia wynosi 0,7936.

9 września 2011 roku bank centralny Szwajcarii dewaluuje franka szwajcarskiego

4 października 2011r. Kashya sprzedaje dolary. Zarabia na transakcji 75 tysięcy franków szwajcarskich czyli 83 tysiące dolarów amerykańskich. Stopa zwrotu z inwestycji wynosi 16,5%.

W listopadzie 2011 roku jeden z pracowników Sarasin Bank z siedzibą w Bazylei przekazał oponentom politycznym Hildebranda informacje o transakcji żony szefa banku centralnego. Wiadomość trafiła do Christopha Blochera, wiceprzewodniczącego Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP), który przez cały 2011 rok oskarżał Hildebranda o „megalomanię i niekompetencję” i atakował za sposób prowadzenia interwencji dotyczących wartości kursu franka. Rozpoczyna się dochodzenie wewnętrzne SNB.

23 grudnia 2011 roku bank centralny Szwajcarii informuje, że transakcje forex zostały przeanalizowane i nie odnotowano w nich niczego budzącego podejrzenia.

3 stycznia 2012 roku Kahya Hildebrand występuje w telewizji i udziela następujących wypowiedzi: „Moje zainteresowanie zakupem dolarów wzięło się stąd, że kurs dolara był rekordowo niski. Dolar był śmiesznie tani”.

Na razie rząd Szwajcarii i bank centralny twierdzą, że poza nadużyciem moralnym, Hildebrandowie nie dopuścili się pogwałcenia żadnego obowiązującego w Szwajcarii prawa. Teoretycznie więc Hildebrand nie musiał podawać się do dymisji. Tymczasem prokuratura w Zurychu w ubiegły czwartek rozpoczęła dochodzenie przeciwko byłemu pracownikowi banku Sarasin, który przekazał politykom informacje dotyczące objętych klauzulą poufności transakcji rodziny Hildebrandów.

Co to jest insider trading

Insider trading to tak naprawdę prowadzenie transakcji giełdowych za pomocą informacji niejawnych. Działalność jest zakazana między innymi w Stanach Zjednoczonych, Polsce i innych krajach z rozbudowanym systemem finansowym. Do insider trading dochodzi zazwyczaj, kiedy gracz giełdowy podczas operacji giełdowych (kupując i sprzedając akcje itd.) wykorzystuje informację dotyczącą spółki X, która nie została jeszcze podana do wiadomości publicznej, a która będzie wpływać na cenę akcji lub derywatu (instrumentu pochodnego). Informacjami takimi dysponują pracownicy spółki X lub pracownicy podmiotu tę spółkę obsługującego (kancelarii prawnej, firmy doradczej, firmy audytorskiej, banku) lub instytucji.

Chodzi zwłaszcza o informacje dot. wyników finansowych za dany okres, o planowanych zakupach, inwestycjach, fuzjach, planowanych kontraktach itd. Gdy instytucje monitorujące giełdę zauważą podejrzane transakcje, zaczynają monitorować strony transakcji, osoby, ich powiązania itd. Nawiązują współpracę z organami ścigania.

Kashya Hildebrand nie wykonywała transakcji stricte giełdowych, a forexową. Druga sprawa to szwajcarskie prawo. Jest ono dużo mniej restrykcyjne, jeśli chodzi o operacje finansowe wykonywane przy użyciu poufnych informacji, niż w innych krajach np. Europy.

W Szwajcarii kwestii „insider trading” poświęcony jest Artykuł 161 kodeksu karnego „Swiss Criminal Code (SCC)”. Spektrum spraw podpadających pod insider trading jest niezwykle wąskie – dotyczy przede wszystkim transakcji o znacznych wartościach. Pani Hildebrand zarobiła na swojej operacji walutowej ok. 83 tysiące dolarów, podczas gdy roczna pensja jej męża wynosi ok. 950 tysięcy dolarów.

W Stanach Zjednoczonych o uczciwość giełdowej gry dba Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), a w Polsce Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). W Stanach na mocy ustawy z 1934 roku (Securities Exchange Act) SEC może domagać się przed sądem zwrotu przez malwersanta zarobionych na informacjach niejawnych pieniędzy i żądać kary w wysokości trzykrotnego zarobku, który malwersant zarobił w wyniku wykorzystywania niejawnych informacji. Handlarzowi, który wykonuje swoją pracę z użyciem poufnych informacji grozi także sankcja kryminalna.

Według Amerykańskiej Komisji Sądowej, średni wyrok za oszustwa finansowe wynosił w 2009 roku niecałe dwa lata więzienia (prawie 22 miesiące). W największej dotąd sprawie, dotyczącej insider trading, manipulowania kursem i innych oszustw, sprawie Bernarda Madoffa, padł wynik 150 lat więzienia. Ale to wyjątek.

W Polsce działania insider trading zagrożone są karą grzywny do 5 mln zł i karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Ujawnianie i wykorzystywanie informacji poufnych w giełdowej grze jest jednym z najcięższych przestępstw, jakiego można dopuścić się na rynku kapitałowym. Przypadków udowodnionego działania tego typu jest niewiele. W 2005 r. sąd orzekł – po raz pierwszy w historii GPW – że  prezes spółki Suwary zapłaci 100 tys. zł kary za wykorzystanie informacji poufnych. Później było jeszcze kilka głośnych spraw, ale postępowania były umarzane z braku dowodów.

Najsłynniejsi insajderzy

Choć insider trading zakazane jest w wielu krajach, największe afery w ostatnich dziesięcioleciach miały miejsce w Stanach Zjednoczonych. Niejednokrotnie z Europejczykami lub Azjatami w rolach głównych:

William Duer

Brytyjczyk, który w 1789 roku został najbliższym współpracownikiem amerykańskiego Sekretarza Skarbu, uważany jest za pioniera insider trading. W amerykańskim ministerstwie skarbu zdobywał informacje przez rok, by odejść, a następnie dzielić się z przyjaciółmi swoją tajemną wiedzą o perspektywach sektora bankowego. Sam również inwestował – miał olbrzymie portfolio, jedno z większych w swej epoce. Inwestował niestety nieskutecznie. Jego spektakularne bankructwo w 1792 roku miało przyczynić się do wywołania wielkiej paniki. W 1799 roku zmarł w więzieniu dla dłużników.

Albert H Wiggin

Niezwykle utalentowany amerykański bankier dwudziestolecia międzywojennego. Zaczął pracę już jako siedemnastolatek, a w 1911 roku został prezesem Chase National Bank. Otworzył między innymi siedzibę firmy w Londynie. W pamięci Amerykanów, bardziej niż jako godny szacunku bankier, zachował się jako sprawny spekulant. Był jednym z pierwszych ludzi, którzy dorobili się na „instrumentach pochodnych”. Za pomocą spółek-córek skupował pod koniec lat dwudziestych udziały własnej firmy i budował konstrukcję, która pozwoli mu zarobić na jej upadku. Tak się też stało. Na krachu 1929 roku Wiggin zarobił 4 miliony dolarów. Nie było wówczas jeszcze prawa pozwalającego ścigać „insider trading”. Dodatkowo – do końca życia dostawał emeryturę w wysokości ok. 100 tysięcy dolarów rocznie.

Foster Winans

Dziennikarz-inwestor. Popularny w latach 80. felietonista The Wall Street Journal i współautor rubryki „Zasłyszane na ulicy” (Heard on the Street), postanowił dorobić jako giełdowy „sufler”. Przed publikacją zdobytych przez siebie i innych informacji, „sprzedawał ” je maklerowi Peterowi N Brantowi. Za różne przestępstwa finansowe (ale nie samo insider trading) został skazany w 1985 roku. Spędził w więzieniu 9 miesięcy (wyrok: 18 miesięcy). Szacuje się, że na swych „podszeptach” zarobił ok. 31 tysięcy dolarów. Do dziś upiera się, że jego zachowanie było „nieetyczne”, ale nie „przestępcze”.

Martha Stewart

27 grudnia 2001 roku amerykańska milionerka polskiego pochodzenia Martha Stewart sprzedała warte 230 tysięcy dolarów akcje firmy ImClone. Transakcję doradził jej broker – Peter Bacanovic, który jednocześnie był doradcą finansowym Sama Wasala, prezesa ImClone. Wasal sam pozbył się udziałów w firmie. Następnego dnia po transakcji, której dokonała Stewart, ImClone ogłosiło, że FDA odrzuciło wniosek firmy o licencję na nowy lek przeciwko rakowi. Akcje ImClone spadły o 16 procent. Stewart udało się zachować 45 673 dolarów. Kosztowało ją to 5 miesięcy spędzone w więzieniu. Musiała też zapłacić grzywnę 30 tysięcy dolarów.

Jeffrey Skilling

Legendarny prezes-defraudant Enronu, odsiaduje właśnie karę 24 lat i czterech miesięcy więzienia za różne przestępstwa finansowe, między innymi spisek, insider trading, składanie fałszywych oświadczeń itd.

Christopher Balkenhol

Manager, związany ze spółkami komputerowymi, którego największym zawodowym atutem była żona. Carolyn Balkenhol była asystentką prezesa firmy Oracle, Larry’ego Ellisona. Z mężem, Christopherem, dzieliła się wszystkimi informacjami zdobytymi na spotkaniach managementu firmy. Robiąc z nich pożytek, Balkenhol kupił za 448 tysięcy dolarów akcje spółki, którą planował nabyć Oracle. Zarobił na transakcji 82 tysiące dolarów. Ale nigdy nie przyznał się do winy. W 2007 roku ukarano go grzywną w wysokości 198 tysięcy dolarów grzywny.

Robert Moffat

Były manager IBM, który w marcu 2010 roku przyznał się do udzielania poufnych informacji o firmie swojej kochance, Danielle Chiesi. Chiesi pracowała w funduszu hedgingowym New Castle Funds. Była też bliską współpracownicą innego słynnego insider tradera, Raja Rajaratnama. Na transakcjach szeptanych Chiesi miała zarobić 4 miliony dolarów. Została skazana na dwa i pół roku więzienia. Moffata ukarano grzywną w wysokości 50 tysięcy dolarów.

Raj Rajaratnam

Urodzony na Sri Lance finansista amerykański, który przeprowadził najbardziej spektakularne transakcje z gatunku „insider trading” i 13 października 2011 został skazany na 11 lat więzienia, a w listopadzie na grzywnę w wysokości 93 milionów dolarów. Szef podejrzanie skutecznego funduszu inwestycyjnego Galleon Group, był 236 najbogatszym Amerykaninem w 2009 roku. Jego fortunę wyceniano na 1.8 billion (miliarda) dolarów. Dzięki przyjacielskim relacjom, drogim prezentom i innym technikom wyciągał na masową skalę informacje od managerów, maklerów, członków rad nadzorczych i konsultantów firm i instytucji, a pozyskane newsy… inwestował z zyskiem. Do 16 października 2009 roku, kiedy został aresztowany.

Co dalej z Hildebrandem

Komentarze prasowe po odejściu Hildebranda są dla niego i jego żony bardzo łaskawe. Szwajcarzy docenili gest szefa banku centralnego – prawie natychmiastową dymisję mimo potwierdzenia ze strony prawników banku i rządu, że nie zostało złamane prawo. Szefowie banków centralnych Europy i eksperci żałują jego odejścia.

– Wszyscy wiemy, że jest człowiekiem niezwykle uczciwym, a przede wszystkim – co istotne – odważnym. Tacy ludzie są rzadko spotykani. Jego kraj będzie za nim tęsknił – napisał w oświadczeniu Mervyn King, szef banku centralnego Wielkiej Brytanii.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test