• Obserwator Finansowy

Jedna trzecia Polaków jest podatna na panikę

02.03.2010
Nie doszłoby do upadku amerykańskiego Bear Steams czy brytyjskiego Northem Rock, gdyby nie panika klientów – uważa dr Piotr Masiukiewicz z SGH. Podczas seminarium 2 marca br. w NBP na temat  „społecznej autoregulacji kryzysu” przekonywał, że edukacja klientów oraz rzetelna i wcześnie podana informacja mogą uchronić wiele instytucji przed problemami. I planowane nowe regulacje rynków powinny to uwzględniać.

– Eksperci, analizując obecny kryzys, najwięcej uwagi poświęcają jego ekonomicznym przyczynom, a niewiele roli klientów instytucji finansowych, która zwykle jest bardzo duża – mówi dr. Piotr Masiukiewicz, który sanował osiem banków w Polsce, przed upadkiem udało mu się uratować pięć. Osobiście uważa, że zarządzanie bankiem to codzienne zarządzanie ryzykiem upadłości. I to właśnie na stabilności instytucji finansowych powinny się koncentrować ich zarządy.

Opowiada, jak spanikowani, źle poinformowani klienci mogą doprowadzić bank na skraj bankructwa: – Największa panika, z jaką mieliśmy do czynienia, wybuchła w 2003 r. w gronie klientów Banku Wschodniego z Białegostoku. Prasa źle zrozumiała wprowadzenie do banku zarządu komisarycznego i poinformowała, że Wschodni pada, a nie że zostanie przejęty przez nowego inwestora, a takie właśnie były fakty. Przed wszystkimi placówkami ustawiły się gigantyczne kolejki osób chcących podjąć pieniądze z lokat. Nie pomagały zapewnienia moje jako komisarza BW, NBP, nadzoru bankowego, że nic złego się nie dzieje. Zdesperowany Mariusz Łukaszewicz, inwestor, który chciał przejąć BW, zatrudnił Jacka Santorskiego, psychologa społecznego. Dwa tygodnie zajęło mu uspokajanie rozszalałego tłumu, zanim udało się opanować sytuację. W tym czasie, gdyby nie stała pomoc NBP, Wschodni straciłby płynność.

Masiukiewicz wyjaśnia, że podczas tego kryzysu identyczna sytuacja – spanikowany tłum szturmuje kasy – doprowadziła do upadku dwóch dużych banków, amerykańskiego Bear Steams i brytyjskiego Northem Rock. Jednak dopiero manifestacja w londyńskim Citi, przy okazji szczytu G-20 w kwietniu 2009 r.,  przeciwko polityce banków, podczas której zdemolowany został Royal Bank of Scotland, uświadomiła władzom nadzorczym konieczność komunikacji z opinią publiczną.

Amerykański Fed zmienił diametralnie poufny model działania na bardziej otwarty. – Myślę, że jest ważne, by opinia publiczna rozumiała, co się dzieje, i wiedziała, że rząd próbuje rozwiązać problem – powiedział Ben Bernanke, szef Fed. Obecnie w Kongresie USA dyskutowana jest ustawa poszerzająca rolę banku centralnego w ochronie interesów konsumentów. ­ ­- Natomiast Instytut for Financial Literacy oraz Office of Financial Education rozpoczęły zakrojoną na skalę całych Stanów akcję edukacyjną klientów. W Niemczech kształcenia edukacyjnego obywateli podjął się bank centralny, a w Wielkiej Brytanii nadzór finansowy – mówi Piotr Masiukiewicz.

W Polsce, m.in. na zlecenie Związku Banków Polskich, wykonane zostały badania wiedzy ekonomicznej konsumentów. O tym, że depozyty w bankach są ubezpieczone, wie zaledwie 36 proc. klientów, ale także jedynie 54 proc. pracowników instytucji finansowych. Jednocześnie jedna trzecia Polaków otwarcie przyznaje, że jest podatna na panikę. Ale dane te nie sprowokowały instytucji nadzorczych do działań. – Jedynie NBP prowadzi działania edukacyjne, m.in. w ramach Programu Edukacji Ekonomicznej – mówi  Piotr Masiukiewicz.

Prof. Zbigniew Polański z Instytutu Ekonomicznego NBP ma wątpliwości, czy sama edukacja ekonomiczna będzie w stanie zwalczyć behawiorystyczne aspekty kryzysu. Popiera go prof. Roman Sobiecki z SGH, który uważa, że klienci przestaną wpadać w panikę z byle powodu jedynie wówczas, gdy banki znów staną się instytucjami zaufania publicznego, a nie maszynkami do robienia pieniędzy wszelkimi środkami i za wszelką cenę.

Artykuły powiązane


Tagi

Popularne artykuły

test