Murabaha, czyli jak prowadzić bank zgodnie z Koranem

04.05.2012
20 proc. rocznie – w takim tempie rośnie bankowość islamska. W tym roku jej aktywa przekroczą 1,1 bln dolarów. Banki islamskie wciąż stanowią jednak mniejszość, nawet w krajach muzułmańskich i nie kwapią się do globalnej ekspansji. Znalazło za to sposób na to, co wszystkich bankowców najbardziej interesuje – jak prowadzić bank w zgodzie z religią, która nie dopuszcza np. odsetek.

(CC BY-NC miskan)


Najbardziej wiarygodne dane o rozmiarach bankowości opartej na muzułmańskim prawie – Szariacie przynosi „World Islamic Banking Competitiveness Report 2011-12” opracowany przez firmę konsultingową Ernst &Young wraz z islamskimi partnerami. Wzrost jest wyraźny – z 826 mld dolarów aktywów w 2010 roku do 1,1 bln dolarów przewidywanych w tym roku. Jeszcze ciekawsze jest gdzie ten przyrost nastąpił – najwięcej bo 127 mld dolarów przybyło w krajach GCC (ang. Gulf Cooperation Council – Rada Współpracy Zatoki Perskiej), dopiero na drugim miejscu jest „reszta świata” z sumą 114 mld dolarów, potem Malezja (38 mld dolarów) oraz kraje MENA (ang. Middle East and North Africa – kraje Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki) – 25 mld dolarów.

– Są trzy centra bankowości islamskiej: Malezja, Iran i Arabia Saudyjska – potwierdza dr Beata Paxford – pracownik Katedry Prawa Handlowego Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, znawca tematyki bankowości islamskiej. – Malezja to centrum islamskich ubezpieczeń, Iran to głównie partnerstwo publiczno-prywatne, a w Arabii Saudyjskiej bankowość islamska to przeważnie obsługa zamożnych klientów w ramach wealth asset management – wyjaśnia.

Przyczyną imponujących wzrostów tego rodzaju bankowości jest jednak wzrost demograficzny w krajach Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej oraz Azji. Także skromna suma 114 mld dolarów aktywów poza tymi regionami świadczy o tym, że bankowość islamska nie ma aspiracji globalnych. Do 2020 roku ma powstać 100 nowych islamskich instytucji finansowych, ale aż 85 proc. z nich zlokalizowanych będzie w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie, na Azję przypadnie 3 proc, na Europę 5 proc. a na Amerykę Północną zaledwie 1 proc.

Nawet w krajach muzułmańskich banki islamskie mają mniejsze udziały w rynku niż banki prowadzone w świecki sposób. W Turcji aktywa banków islamskich to zaledwie 5 proc. aktywów bankowych ogółem, w Egipcie 4 proc. ale w Arabii Saudyjskiej już 35 proc, w Kuwejcie 31 proc. a w Iraku 25 proc. Wszędzie tendencja jest rosnąca.

Kryzys gospodarczy w Europie, protesty społeczne w Stanach Zjednoczonych, a z drugiej strony rozwój gospodarczy rynków wschodzących sprawiły bowiem, że bankowość islamska może być postrzegana jako alternatywa dla nadmiernie rozwiniętego sektora finansowego Zachodu, który pogrążył się w spekulacjach i tworzeniu skomplikowanych instrumentów finansowych, których nikt nie rozumie.

– W bankowości islamskiej przeciwstawia się debt–based finaning (finansowanie długiem) equity – based financing (finansowaniu kapitałem), uważając, że właściwe i ostrożne wyważenie proporcji pomiędzy tymi rodzajami finansowania jest korzystne dla systemu bankowego – wyjaśnia dr Beata Paxford.

Do tego dochodzi zakaz pobierania odsetek oparty na słynnym wersecie Koranu „Bóg dozwolił handel, a zabronił lichwy”. W efekcie, gdy w banku islamskim chcemy oszczędzać (nie trzeba by do tego muzułmaninem) pracownik nie zaproponuje nam klasycznej lokaty, ale inwestycje w konkretną firmę. Gdy chcemy wziąć kredyt na samochód, bank kupi go najpierw na swoje konto i będziemy go spłacać bankowi w swoim tempie. Zakazanie jest bowiem łączenie dwóch rodzajów umów w jednej.

Nie ma wiążących się z zakazanymi odsetkami kredytów, ale jest udzielanie finansowania przez bank na podstawie umowy – murabahy. Nie me leasingu, ale jest ijara, mamy także instytucje musharakimudharaby – działa to na zasadzie spółki lub częściowego finansowania inwestycji klienta przez bank.

– Przy każdym produkcie ważny jest proces budowania zaufania pomiędzy klientem, a bankiem (określany mianem amanah). Islamskie banki umożliwiają też działalność charytatywną poprzez instytucję sadaki i uczestniczą nie tylko w zyskach, ale i stratach swoich klientów – wyjaśnia dr Beata Paxford.

Na czym więc zarabiają tego rodzaju banki? Głównie na wysokich opłatach. Samo utrzymanie rachunku w banki islamskim potrafi być droższe niż regularne używanie karty kredytowej w banku zachodnim. Jest to o tyle problematyczne, że nie wszyscy są szejkami i dla mniej zamożnych muzułmanów bycie klientem takiego banku może być zwyczajnie za drogie.

Na inne ograniczenia wskazali autorzy wspomnianego raportu Ernst & Young zaprezentowanego na konferencji w Bahrajnie. Okazuje się, że banki islamskie wraz ze wzrostem popularności zanotowały także spadek zysków. ROE (zwrot z kapitału własnego), który w 2006 roku wynosił 23 proc. cztery lata później spadł do 10 proc. Eksperci zwracają uwagę, że model biznesowy banków islamskich jest trudno skalowalny, instytucje te zbyt rzadko podejmują ryzyko i w niewystarczającym stopniu korzystają z nowych technologii. Dostęp do rachunku przez internet albo za pomocą telefonu komórkowego wciąż jest rzadkością.

Z drugiej strony na te ograniczenia można popatrzeć także jak na źródła rezerw. Poprawa efektywności operacyjnej może przyczynić się do 25 proc. zwiększenia zysków banków islamskich. Bardziej długofalowym wyzwaniem jest jednak niedobór odpowiednich kadr.

– Dobrym przykładem jest tu wymagany przez Szariat organ banku islamskiej  – Rada Szariatu (Sharia Board). Aby właściwie i rzetelnie sprawować funkcję członka Sharia Board, powinno się być uczonym w Szaria i posiadać wiedzę ekonomiczną, z zakresu zarządzania, bankowości. Jednak na rynku trudno o takich specjalistów, zwłaszcza z odpowiednim doświadczeniem. Zdarza się zatem, że jedna osoba zasiada w radach kilku banków co może być poczytywane za sprzeczność interesów i niewłaściwe z punktu widzenia zarządzania ryzykiem reputacyjnym banku. Kadry się jednak kształcą, coraz więcej osób wyraża chęć pracy w islamskiej  instytucji finansowej. Niewkluczone, zatem, że o bankowości islamskiej jeszcze usłyszymy – podsumowuje Dr Beata Paxford.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test