Niemiecki rynek bankowy w tle wielkiej fuzji

25.03.2019
Do wież siedzib Commerzbanku i Deutsche Bank we Frankfurcie, dołączają nowe wieże DZ Bank, Helaba i innych. Więcej znajduje się wciąż na desce kreślarskiej. Gdyby ktoś nie czytał żadnych wiadomości finansowych w ciągu ostatniej dekady, mógłby przypuszczać, że banki w Niemczech również prosperowały. Nic bardziej błędnego.


Bankierzy narzekają na zaniżone oficjalne stopy procentowe – muszą płacić Europejskiemu Bankowi Centralnemu 0,4 proc. rocznie, aby zdeponować środki pieniężne, które nie wykazują oznak wzrostu.

Rynek bankowy w Niemczech jest niezwykle zatłoczony. W kraju działa 1580 banków, pogrupowanych w trzy tzw. filary: prywatny, publiczny i spółdzielczy. Mimo że ich łączna liczba kurczy się o 40-60 rocznie, w filarze publicznym nadal znajduje się 385 kas oszczędnościowych Sparkassen, głównie banków komunalnych i pół tuzina regionalnych kredytodawców Landesbanken (banki krajów związkowych), takich jak Helaba, które działają również jako instytucje rozliczeniowe dla Sparkassen. Do tego trzeba dodać 875 lokalnych jednostek współpracujących. Ich bardziej przejrzysty kredytodawca korporacyjny, DZ Bank, jest drugim co do wielkości bankiem w Niemczech pod względem aktywów.

Wyniki nie do zazdroszczenia

Niektóre z pewnością znalazły sposoby na zarabianie pieniędzy. Nieobciążony kosztami prowadzenia oddziałów DiBa – bank internetowy należący do holenderskiego ING, osiągnął dwucyfrową stopę zwrotu z kapitału własnego (ROE). Jednakże, według firmy konsultingowej Oliver Wyman, średnia stopa ROE niemieckich banków zmniejszyła się z 4 proc. w 2010 roku do 1 proc. w 2016 r. Duże banki sektora prywatnego są najbardziej zdenerwowane brakiem przestrzeni. Muszą konkurować z bankami publicznymi i bankami sektora spółdzielczego. Udziałowcy banków prywatnych uważają, że 10 proc. to przyzwoity poziom ROE. Niemcy są od tego daleko.

Deutsche Bank, największy bank w kraju, niedorzecznie późno zaczął się przystosowywać do sytuacji wywołanej kryzysem finansowym z lat 2007-2008. Od 2015 roku przechodzi bolesną restrukturyzację, w tym cięcia w globalnej bankowości inwestycyjnej, gdzie przed kryzysem dotrzymywał kroku najpotężniejszym z Wall Street. W 2018 r. po raz pierwszy od czterech lat osiągnął swój pierwszy roczny zysk. Jego wskaźnik ROE wynosił 0,4 proc. Commerzbank, trzeci co do wielkości bank, osiągnął zaledwie 3 proc. Na giełdzie Deutsche osiąga wartość poniżej jednej czwartej wartości księgowej kapitału własnego; Commerzbank, nieco więcej.

Możliwe jest zbudowanie uzasadnienia dla fuzji Commerzbank i Deutsche Bank. Główne korzyści płyną z cięć kosztów i większej skali w bankowości detalicznej. Deutsche posiada około 1500 oddziałów (w tym Postbank, który kupił w latach 2008-2010), a Commerzbank 1000. W połączeniu te dwa banki posiadałyby prawie 20 proc. wszystkich depozytów, co według Autonomicznych Badań stanowiłoby największy udział w rynku.

Klienci korporacyjni obu banków częściowo się pokrywają, choć Commerzbank skupia się na Mittelstand, ogromnej rzeszy głównie prywatnych, nastawionych na eksport firm, a Deutsche obsługuje raczej większe przedsiębiorstwa. Commerzbank zrezygnował z bankowości inwestycyjnej, a Deutsche, choć osłabiony, trzyma się jej kurczowo.

Deutsche, który zdecydował się sprzedać Postbank w 2015 r. i utrzymać przez kolejne dwa lata, nadal łączy ze sobą dwa systemy. Fuzja to dodatkowe łączenie z Commerzbankiem. Oba banki już teraz tną koszty i zwalniają pracowników; połączenie oznaczałoby kolejną rundę.

Transakcja w niewielkim stopniu złagodziłaby największy problem banków wynikający głównie ze struktury niemieckiego rynku bankowego. Choć składają się na niego głównie płotki, sektor publiczny i sektor spółdzielczy są poważnymi rywalami, odpowiadającymi za większość depozytów, kredytów hipotecznych i pożyczek dla firm. Bez szybszej konsolidacji tych filarów – lub porozumień pomiędzy nimi – związek Commerzbank i Deutsche ich nie ratuje.

Ruchy rynkowe

Połączenie DZ Bank i WGZ Bank – podobnego, ale mniejszego banku, w 2016 roku stanowiło zjednoczenie na szczycie filaru spółdzielczego. W sektorze banków publicznych kryzys finansowy zmusił do ostatecznego rozpadu West LB, którego znaczna część została wchłonięta przez Helaba w 2012 roku. HSH Nordbank, kolejny Landesbank, został kupiony w zeszłym roku przez prywatnych inwestorów i przemianowany na Hamburg Commercial Bank, po tym, jak zatopiły go niespłacone kredyty na finansowanie żeglugi (był też dokapitalizowany z pomocą państwa).

Helmut Schleweis, szef Niemieckiego Związku Kas Oszczędnościowych (DSGV), który reprezentuje banki sektora publicznego, wezwał do utworzenia „Super Landesbank”. Według gazety finansowej Handelsblatt, chciał rozpocząć od fuzji Helaba i NORD/LB, kolejnego Landesbank, który tonie przez nieściągalne długi na finansowanie żeglugi, aby w końcu wprowadzić do grupy LBBW z południowego zachodu, Deka Bank zarządzający aktywami oraz Berlin Hyp udzielający kredytów hipotecznych. Pod koniec ubiegłego roku Helaba przyjrzał się nawet bliżej NORD/LB, ale nie udało się uzgodnić warunków. Później DSGV i rząd kraju związkowego Dolnej Saksonii opracowały plan rekapitalizacji NORD/LB. Nabywcą może zostać Cerberus, amerykański fundusz private equity. To rzadko widziany optymista w sprawach niemieckiej bankowości – posiada już udziały w Commerzbanku i Deutsche Banku, a także w Hamburg Commercial Bank.

Utworzenie Super Landesbank wydaje się już nieprawdopodobne. Nawet gdyby nastąpiło, przekonywanie właścicieli banków sektora publicznego, z ich własnymi programami politycznymi, do rezygnacji z dużego udziału w swoich lokalnych bankach w zamian za mniejszy kawałek banku narodowego byłoby ogromnym wyzwaniem. Regionalne stowarzyszenie kas oszczędnościowych posiada, na przykład, prawie 70 proc. udziałów w Helaba, kraj związkowy Badenia-Wirtembergia posiada 41 proc. udziałów, a miasto Stuttgart 19 proc. udziałów w LBBW.

Fuzje pomiędzy filarami są na razie nadal nie do pomyślenia. Klaus-Peter Müller, były szef Commerzbanku, powiedział kiedyś, że tak bardzo podziwia Sparkassen, że gdyby tylko mógł chciałby jedną kupić. Przy zamkniętej drodze do konsolidacji jego następcy mogą zastanawiać się, w jaki sposób będą jeszcze kiedykolwiek zarabiać dużo pieniędzy na rynku krajowym. Jednak inni mogą spojrzeć na wyniki gospodarcze Niemiec na przestrzeni dziesięcioleci i stwierdzić, że system trzech filarów służył krajowi całkiem dobrze, nawet jeśli irytuje niektórych mieszkańców wież we Frankfurcie.

Niniejszy artykuł pojawił się w sekcji poświęconej finansom i gospodarce wydania drukowanego po tytułem „Małżeństwo z rozsądku”

© [2019] The Economist Intelligence Unit Limited

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się w bazie http://viewswire.eiu.com.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły