content

Piramida kłamstw

22.02.2018
Pod koniec grudnia na policję w Nankinie zgłosił się założyciel platformy internetowej Qbao.com, przyznając, że od 2012 r. jego firma działała według „schematu Ponziego”. Ta finansowa piramida przyjęła od inwestorów nawet 11 mld dol. Teraz chcą oni jej ponownego otwarcia.


Według szacunku władz Qbao.com przyjął od milionów inwestorów 30 miliardów juanów (4,7 mld dolarów). Według informacji Caixion Global, działającej w Chinach agencji finansowej, chodzi o znacznie większą sumę – ok. 11 mld dolarów.

Firma została zamknięta, a na portalu Qbao.com pojawiła się informacja: „Właściciel firmy Zhang został aresztowany w związku z podejrzeniem nielegalnej zbiórki pieniędzy. Policja wzywa inwestorów Qbao we wszystkich regionach do zgłaszania się do lokalnych organów bezpieczeństwa publicznego i współpracy w dochodzeniach”. Wraz z Zhang Xiaolei aresztowano kilkudziesięciu jego współpracowników, a fundusze firmy zostały zamrożone.

W końcu stycznia w Nankinie doszło do demonstracji. Nie protestowano jednak przeciwko 49-letniemu Zhangowi Xiaolei, lecz przeciwko decyzji o zamknięciu piramidy.

Prawdopodobnie mamy do czynienia z największym w historii Chin upadkiem piramidy finansowej.

Piramidy w transformacji gospodarczej

Przez okres „piramid” przeszły prawie wszystkie kraje, w trakcie transformacji ustrojowej. W marcu 1997 r. Albania pogrążyła się w chaosie, gdy okazało się, że „piramidy”, w które biedne społeczeństwo ulokowało niemal wszystkie oszczędności są niewypłacalne. W Rumunii w „piramidę finansową” Caritasu mieszkańcy zainwestowali kilka miliardów dolarów.

W Rosji do największej „piramidy” MMM, należącej do Siergieja Mawrodiego i jego rodziny, codziennie napływało 20 mld rubli, czyli ok. 11 mln dol. MMM emitowała „akcje”, które były czystą fikcją, choć Mawrodi podawał ich aktualny kurs. W sierpniu 1994 roku został aresztowany, ale podczas pobytu w więzieniu zarejestrował się jako kandydat w wyborach uzupełniających do Dumy i już w październiku chronił go immunitet przysługujący deputowanym. Ostatecznie w 1997 roku ogłosił bankructwo.

Popularność „piramid finansowych” w początkowym okresie tworzenia gospodarki rynkowej ma trzy źródła:

  • Duża ilość posiadanej przez gospodarstwa domowe gotówki, której pochodzenie nie zawsze jest łatwe do udokumentowania.
  • Słaba znajomość reguł finansowych wśród ludności i wynikająca z tego wiara w cudowne możliwości twórców piramid i szybkiego zarobku.
  • Słaby nadzór finansowy.

Wszystkie te warunki występują w Chinach. Dochodzi jeszcze czwarty: szybko rosnąca gospodarka sprawia, że w krótkim czasie wzbogaciły się miliony osób. Powstało tysiące firm, oferujących usługi poprzez internet. Pogoń za szybko zdobytym bogactwem stała się ulubionym sportem Chińczyków.

Wielkie obietnice

Qbao to skrócona nazwa Qian Bao, co po chińsku oznacza „skarbiec z pieniędzmi”.  Model biznesowy był prosty. Inwestorzy musieli składać depozyt i brać udział w działaniach promocyjnych produktów firmy, takich jak oglądanie reklam, dzielenie się informacjami o produktach w mediach społecznościowych lub po prostu co dzień logować się na konta firmy. Im większe były depozyty, tym większe obiecywane zyski.

Wyglądało to na prostą grę. Uczestnicy na ekranie laptopa lub smartfonu widzieli komendę: „Wpłać depozyt, zobacz reklamę, wykonuj zadania, zarabiaj dodatkowe pieniądze”. Graczom wydawało się, że gigantyczne zarobki, to nagroda za to, że dobrze wykonali instrukcje.  Zhang Xiaolei wykorzystywał typowe dla wielu Chińczyków zamiłowanie do hazardu.

Pieniądze przelewane były on-line i w ten sam sposób wypłacana była premia. Gracz-inwestor nie mógł wycofać depozytu, ale otrzymywał od niego procent. Deponent, który w 2017 roku zalogował się do sieci Qbao i umieścił depozyt 1 milion juanów otrzymywał każdego dnia 1000 juanów premii. Pod koniec 2017 roku każdego dnia logowało się 2 mln inwestorów. Łącznie w ciągu całego roku zarejestrowało się 200 mln użytkowników. Wiele osób pożyczało pieniądze w bankach lub parabankach, które są popularne w Chinach, by zainwestować w Qbao.

Przemysłowe imperium na piramidzie kłamstw

Zhang Xiaolei twierdził, że Qbao prowadzi rozmaite interesy w tak rozmaitych branżach jak: handel internetowy, technologia danych, wypożyczalnie rowerów, nieruchomości, sport, produkcja chemiczna, które przynoszą ogromne zyski, wystarczające dla wypłacania obiecanych premii. Firma Zhanga aż do końca ubiegłego roku rzeczywiście nie opóźniała się z wypłatami, czasami nawet realizowała je przed czasem. Zdaniem analityków finansowych, było to elementem strategii firmy, która regularnymi wypłatami budowała swoją wiarygodność. Tyle że wypłaty odsetek pochodziły z wpłat kolejnych klientów. Innym chwytem wzmacniającym wizerunek Qbao były zaproszenia do inwestowania w konkretne projekty, za co inwestorzy otrzymywali dodatkowe premie.

Na nazwisko Zganga było zarejestrowanych ponad 80 różnych firm, kilka na nazwisko jego żony. Ale tylko niewielka część z nich rzeczywiście działała; raportowane zyski były sztucznie zawyżane lub też pochodziły z przepływów między spółkami kontrolowanymi przez Qbao.

Zhang próbował przejąć od chińskiego giganta technologicznego LeEco spółkę zajmującą się obstawianiem zakładów w grach sportowych, ale mu się to nie udało.

Ulokowana w Huaian spółka Jiangsu Jixin Glycerol Technology reklamowała się jako  największy i najnowocześniejszy  w Azji producent gliceryny, którego zyski przekraczały 200 mln juanów. Ale chińscy dziennikarze odkryli, że produkcja zakładów jest niewielka, moce produkcyjne wykorzystane w połowie, a zysk wynosi zaledwie 16 mln juanów.

Do niedawna logo Qbao nosili na swych koszulkach piłkarze hiszpańskiego klubu z San Sebastian Real Sociedad – chińska piramida była jego głównym sponsorem.

Wartość posiadanych nieruchomości, określanych w bilansie firmy była znacznie zawyżona. Zdaniem władz chińskich majątek Qbao będzie w stanie pokryć niewielką część roszczeń inwestorów.

Już w 2015 roku niejasne działania finansowe  Qbao zwróciły uwagę organów nadzoru. Władze Nankinu ​​dokonały nalotu na biuro Qbao i ostrzegły firmę, że jest ona przedmiotem dochodzenia w związku z podejrzeniem o nielegalne pozyskiwanie funduszy. Ale nie poszły za tym żadne inne, skuteczne, działania. Policja powiesiła tylko na biurowcu Qbao, tablicę ostrzegającą inwestorów i zakazała lokalnym mediom i firmom współpracy z konglomeratem Zhenga. Ten przeniósł swoją siedzibę do Szanghaju, pozostawiając w Nankinie większość biznesu.

W 2015 i 2016 r. rząd Chin zaostrzył przepisy dotyczące finansowania firm przez internet i nakazał samorządom lokalnym wzmocnienie nadzoru. Te jednak nie podjęły skutecznych działań przeciwko Qbao, obawiając się reakcji zawiedzionych inwestorów. „Dopóki nie zdarzy się katastrofa, nikt nie chce publicznie krytykować takich firm” – powiedział mediom pewien sędzia w Szanghaju. Co ciekawe, w 2015 i 2016 roku właściciel Qbao nie raz pojawiał się w państwowej telewizji China Central Television (CCTV), jako komentator wydarzeń finansowych, a kontrolowane przez państwo gazety przedstawiały Qbao jako „nowy ekosystem, służący małym firmom do promocji on-line”.

Wahania władz pozwoliły Qbao na dalszy rozwój. W ciągu ostatnich dwóch lat powstało też wiele innych firm, powielających model biznesowy Qbao. Niektóre działały tylko kilka dni, po czym zostawiały rozczarowanych inwestorów z niczym.

Epidemia piramid

Qbao to nie jedyna piramida finansowa, której upadek wywołał w Chinach skandal. Zdaniem ekspertów wciąż działają setki dużych piramid, nie mówiąc o mniejszych przedsięwzięciach. Większość wykorzystuje pośrednictwo internetu. W styczniu wstrzymała działalność Xiaosheng Youfu  – firma działająca podobnie jak Qbao w Nankinie, finansująca się także przez internet. Inwestorzy dowiedzieli się, że biura firmy są zamknięte.

W 2016 roku upadła firma eZubao, należąca do Yucheng Group. Poprzez platformę internetową zorganizowała system pożyczek typu peer-to-peer. Uczestnicy pożyczali sobie nawzajem pieniądze bez pośrednictwa banków, licząc na to, że ryzyko rozkłada się na dużą liczbę uczestników systemu. W 1,5 roku eZubao od 900 tys. inwestorów pozyskał około 50 miliardów juanów (7,6 mld dolarów). Firma działała zaledwie od lipca 2014 r. do grudnia 2015 roku.

Osoby, które chciały wziąć udział w programie, inwestowały swoje pieniądze, oczekując, że zostaną one pożyczone innym i spłacone na czas wraz z odsetkami. Program gwarantował zyski dla inwestorów znacznie większe niż oprocentowanie depozytów w bankach – od 9 do 14,6 proc. rocznie.

Firma sponsorowała transmisje internetowe Narodowego Kongresu Ludowego i umieszczała reklamy w CCTV tuż przed głównymi wieczornymi wiadomościami, brała udział w Wystawie Narodów Azji Południowo-Wschodniej, uczestniczyła w imprezach, organizowanych przez milicję i Armię Ludowo-Wyzwoleńczą. Hasłem reklamowym było: „eZubao – ciesz się życiem bez kłopotów”. W całych Chinach założono ponad tysiąc punktów obsługi. Klientami byli zwykle drobni inwestorzy z obszarów wiejskich.

Założycielem Yucheng Group był Ding Ning – 34-latek pochodzący z biednej prowincji Anhui. Swoją pierwszą firmę – zakład produkujący klamry i śruby – założył mając 17 lat. W 2012 roku, na fali boomu technologicznego w Chinach, Ding, mimo braku doświadczenia w bankowości i finansach, założył firmę Anhui Yucheng Financial Leasing. Dwa lata później przy pomocy kuzyna w Australii, uruchomił eZubao. Stanowiska kierownicze obsadzał atrakcyjnymi młodymi kobietami, które nosiły ubrania luksusowych marek, takich jak Gucci i Chanel, by wyglądać profesjonalnie. Dyrektorem generalnym też była kobieta – Zhang Min. Jak podały chińskie media, od właściciela otrzymała biżuterię i inne prezenty, o wartości 80 mln dolarów.

We wrześniu 2017 roku Ding Ning i jego kuzyn Ding Dian zostali skazani na dożywotnie więzienie, a pani Zhang Min i ponad 20 innych pracowników piramidy na mniejsze kary.

Socjologowie są zdania, że epidemia piramid finansowych w Chinach wynika z szybkiego tempa bogacenia się części społeczeństwa oraz wysokich rozpiętości dochodowych, zwłaszcza między mieszkańcami nowoczesnych miast południowo-wschodnich Chin i ludnością wiejską, żyjącą z dala od prężnych ośrodków. Współczynnik Giniego, pokazujący poziom nierówności, wynosi w Chinach przeszło 45 i jest typowy dla krajów III świata. Grupy znajdujące się w trudnej sytuacji, niemające szansy otrzymania wysoko płatnej pracy, są podatne na reklamy pokazujące sposoby łatwego wzbogacenia się.

Sprzedaż produktów finansowych na zasadach „schematu Ponziego” (od nazwiska Charlesa Ponziego, który w 1920 roku założył w Bostonie firmę oferującą inwestorom gigantyczne zyski) została zakazana w Chinach w roku 2005 (dopiero). Wciąż jednak brak jest precyzyjnych regulacji, a instytucje regulacyjne są zdecentralizowane. W tej sytuacji trudno odróżnić oszustwa od innowacji finansowych.

W lipcu 2017 roku policja w Pekinie zatrzymała 230 członków grupy, zaangażowanej w projekt, zwany „schematem Shanxinhui lub „wymianą filantropijną”. Na stronie internetowej grupa przedstawiała się jako organizacja inwestycyjna, działająca od 2013 roku, która promuje takie wartości jak ochronę lasów i łagodzenie ubóstwa. Władze utrzymują zaś, że jest to zwykła piramida finansowa, która już naciągnęła ponad 2 mln uczestników, nie wypłacając im obiecanych pieniędzy. Zatrzymania wywołały w stolicy Chin protesty uliczne.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły