Rynek płatności czeka rewolucja

12.11.2015
Będzie rewolucja na rynku płatności w Europie. Doprowadzi do niej dyrektywa Payment Servieces Directive 2 (PSD2) uchwalona na początku października przez Parlament Europejski. Żeby ograniczyć odpływ klientów do firm spoza sektora polskie banki będą musiały włożyć sporo wysiłku w obronę pozycji.

(infografika: Darek Gąszczyk/CC by Sean MacEntee)


Po co uchwalono dyrektywę i dlaczego Unia Europejska chciała zmienić fundamenty działania rynku płatności? Powodów było przynajmniej kilka. Komisja Europejska kieruje się od dawna przekonaniem, że największy potencjał wspólnego rynku tkwi w jego skali. Wykorzystanie ekonomiki skali jest jednak możliwe tylko wtedy, gdy na wspólnym rynku będą jednakowe reguły świadczenia usług i nie będzie on sfragmentaryzowany tak jak obecnie. To najważniejszy cel nowej dyrektywy – umocnić funkcjonowanie wspólnego obszaru płatniczego (Single Euro Payments Area, SEPA).

Komisja Europejska od dawna twierdzi również, że jednym z najsilniejszych spoiw wspólnego rynku jest dynamicznie rosnący handel internetowy. Natrafia on na wysokie bariery – zaledwie 10 proc. konsumentów w UE dokonuje internetowych zakupów transgranicznych. Rynek ten – według branżowego stowarzyszenia Ecommerce Europ – był w 2014 roku wart w UE 368,7 mld euro, co oznaczało wzrost w skali roku o 13,7 proc. W Polsce obroty wyniosły 6,5 mld euro. W całej Europie nieco ponad 7 proc. towarów detalicznych sprzedawanych jest już przez sklepy internetowe.

W maju KE rozpoczęła badanie całego tego sektora, a ostateczny raport znany będzie na początku 2017 roku i wtedy pewnie będzie się ona zastanawiać na krokami prowadzącymi do zwiększenia spójności oraz usuwania kolejnych barier transgranicznych. Z poprzedniej analizy z 2011 roku wynikło, że konsumentów przed zakupami w sieci powściąga obawa, czy internetowi sprzedawcy mają bezpieczne systemy płatności on-line.

Zasady dostępu pośrednika do konta

Za sprawą nowych technologii, w tym również rozwoju e-commerce, rynek płatności – realizowanych nie bezpośrednio z rachunku bankowego, ale przez pośrednika – bardzo dynamicznie i żywiołowo się rozrasta. Działają na nim już dziesiątki instytucji o bardzo zróżnicowanych modelach biznesowych i ofertach. Tymczasem zasady dostępu pośredników do bankowego rachunku klienta były całkowicie nieuregulowane, a w grze jest bardzo wysoka stawka – bezpieczeństwo jego pieniędzy.

Standardem bezpieczeństwa ma być tzw. silne uwierzytelnienie klienta. Polega ono na zastosowaniu przynajmniej dwóch elementów z takich kategorii, jak wiedza, którą tylko użytkownik ma, czyli np. znajomość hasła i PIN-u, kryterium posiadania (na przykład karty lub urządzenia generującego kod uwierzytelniający) lub też cech wrodzonych, czyli biometrycznych. Komisja Nadzoru Finansowego rozpoczęła we wrześniu konsultacje projektu nowej rekomendacji zobowiązującej banki do stworzenia minimalnych wymogów bezpieczeństwa płatności internetowych z silnym uwierzytelnieniem.

W różnych krajach zarówno banki, jak i firmy pośredniczące prowadzą grę na granicy prawa, a nawet zdrowego rozsądku. W Polsce KNF zidentyfikowała przypadki, gdy banki, domagają się od potencjalnych klientów starających się o kredyt danych logowania do ich rachunków w innych bankach, by mogły tam sprawdzić historię operacji.

Zasady określające dostęp pośrednika do rachunku, czyli zgodnie z brzmieniem zapisów PSD2 – dostawcy usług płatniczych będącego osobą trzecią (third-party payment service provider, TPP) – to zbiór najważniejszych postanowień nowej dyrektywy. Tu właśnie następuje największa rewolucja, bo dostęp do rachunku płatniczego prowadzonego przez bank ma kluczowe znaczenie dla funkcjonowania biznesu TPP. Dyrektywa PSD2 zabrania bankom blokowania lub utrudniania dostępu do rachunków płatniczych ich klientów i nakazuje zapewnić, żeby był on „niedyskryminacyjny i proporcjonalny”. Dodajmy – tworząc ramy prawne, nie mówi dokładnie, w jaki sposób banki mają to zrobić.

Banki w całej Europie prowadziły wojnę z pośrednikami w płatnościach, zdając sobie sprawę, że taki dostęp może wyciągnąć im z rąk rynek płatności. W Niemczech niedawno rozegrała się batalia sądowa pomiędzy systemem płatności Giropay, należącym do Postbanku i kas oszczędnościowych, a firmą Sofort, nową, „wschodząca gwiazdą” w tym biznesie. Tamtejszy urząd antymonopolowy wsparł Sofort, twierdząc, że Giropay ogranicza konkurencję.

„Banki czasami wykazują tendencję do eliminowania z obrotu podmiotów trzecich, ponieważ uważają, że w sensie ekonomicznym uprawiają one „jazdę za darmo” i pozbawiają ich części dochodów z usług płatniczych” – piszą w artykule na temat zmian jakie wnosi PSD2 Wojciech Springer i Mariusz Springer.

Co spowoduje obniżka interchange

O europejskim rynku usług płatniczych myślą wciąż amerykańscy giganci, tacy jak Amazon, Google, Apple. Gdyby pole gry na nim pozostało nadal grząskie i zachwaszczone, mogliby działać według przez siebie narzuconych zasad. Ważne jest więc, żeby zasady były jednakowe dla wszystkich.

– Amazon, Apple, Google i inni koncentrują w swych rękach nowe rodzaje płatności, uzyskując efekt skali – mówił podczas wrześniowej konferencji SIA, firmy dostarczającej projekty i rozwiązania dla systemów płatności, jej prezes Massimo Arrighetti.

W końcu wreszcie w całej Europie panuje duopol systemów płatności kartami Visa i Martercard. Z dyrektywą PSD 2 związane jest rozporządzenie w sprawie opłat interchange, które obniża maksymalne stawki od kart debetowych do 0,2 proc., a od kredytowych – do 0,3 proc. Ta obniżka, podobnie jak w Polsce, tak w całej Unii, doprowadzi prawdopodobnie do bardzo kontrowersyjnych skutków.

Z opublikowanej w sierpniu przez NBP analizy skutków obniżenia od stycznia 2015 r. opłaty interchange do takich właśnie poziomów wynika, że konsumenci nie skorzystali na niej – co było celem zmian – a skorzystali akceptanci, głównie duzi. Podobne skutki oczekiwane są również w całej Unii, gdzie obniżka opłaty interchange wchodzi w życie 9 grudnia.

– W Polsce supermarkety zwiększają zyski z płatności kartami. Najbardziej z obniżki interchange skorzysta 100 największych (w Unii) akceptantów kart. Przyniesie ona korzyści wielkim koncernom detalicznym, mniejszym akceptantom – mniejsze, małym – niewielkie – mówił na konferencji SIA Peter Jones, dyrektor firmy doradczej PSE Consulting.

Równocześnie polskie banki szacują, że na obniżce opłaty interchange ich dochody z opłat i prowizji zmniejszą się o 840 mln zł. Tę utratę przychodów już przerzucają na klientów, obciążając ich innymi kosztami prowizyjnymi. W skali całej Unii banki stracą miliardy euro przychodów.

– Wystawcy kart kredytowych w Unii stracą rocznie 3,2 mld euro dochodów, a debetowych –1,8 mld euro – szacuje Peter Jones.

Mimo to PSD2 ma szansę osiągnąć zamierzone cele, a więc zwiększyć efektywność systemu płatności w UE, doprowadzić do powstania szerszej oferty usług, zwiększyć ich przejrzystość oraz wzmocnić zaufanie do rynku płatności.

Innowacje i konkurencja

Wyjaśnijmy od razu, żeby uniknąć niedomówień, że chodzi tu o Payment Initiation Services, a więc o usługi inicjowania płatności. PSD2 otwiera rynek dla PIS oraz dla „dostawców usług informacyjnych” (account information services) czyli AIS. PIS to pośrednik, który pobiera pieniądze z naszego rachunku w banku i transferuje je natychmiast na rachunek odbiorcy płatności. Pośrednicy ci tworzą więc rodzaj pomostu między rachunkami, po którym wędrują pieniądze.

W przypadku AIS sprawa jest bardziej skomplikowana i mniej intuicyjna. Są to firmy, które mogą także świadczyć płatności, ale ich usługi głównie polegają na tym, że „integrują” wiele rachunków swoich klientów, tworzą platformy zarządzania środkami i płynnością na nich wszystkich dzięki możliwości kategoryzowania wydatków, planowania budżetu itp. Taki model biznesowy ma firma Yodlee z Kalifornii. Warto tę nazwę zapamiętać, gdyż będzie miał licznych naśladowców.

W Polsce najczęściej spotykany model, jaki mają miedzy innymi kantory internetowe, polega na tym, że pośrednik (PIS) prowadzi jednocześnie własne rachunki we wszystkich bankach. Trafiająca do niego dyspozycja przelewu ze strony klienta powoduje pobranie jego środków na rachunek pośrednika w tym samym banku, a następnie wpłatę ich na rachunek odbiorcy z własnego rachunku pośrednika, w banku odbiorcy. Przelewy wewnątrzbankowe są natychmiastowe, a więc pośrednik taki transfer może realizować znacznie szybciej niż pozwalałby na to przelew międzybankowy. Zarabia na prowizji od odbiorcy płatności.

Zagrożeniem dla takiego biznesu jest Express Elixir, wprowadzony przez Krajową Izbę Rozliczeniową w 2012 roku. Przelew z rachunku w jednym banku na rachunek w innym trafia w ciągu kilkunastu sekund. Gdy przelew międzybankowy będzie tak szybki jak wewnętrzny, to pośrednik przestaje być potrzebny.

Inny model biznesowy w Polsce ma firma Skycash – realizuje przelew do odbiorcy natychmiast, ale z rachunku klienta, który musi go wcześniej zasilić. Na rachunku u pośrednika przynajmniej na pewien czas klienci deponują swoje środki. Pośrednik zarabia nie tylko na prowizjach, ale właśnie na tej płynności.

Banki muszą zbudować interfejsy

Dyrektywa PSD2 ma wejść w życie w półtora roku po wydaniu standardów technicznych przez Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA). Główne obszary, których będą one dotyczyć to silne uwierzytelnienie oraz tworzenie przez banki „niedyskryminacyjnego” interfejsu dla pośredników.

– Oznacza to potrzebę dodatkowej warstwy dla istniejącej infrastruktury – mówił na konferencji SIA Douwe Lycklama, prezes Innopay, holenderskiej firmy doradczej.

W jego ocenie banki mogą zastosować wobec zmian kilka strategii – od reaktywnej, polegającej tylko na wypełnianiu regulacji, poprzez wejście w biznes, który świadczą obecnie pośrednicy, lub tworzenie takich pośredników, aż w końcu – udostępnianie klientom wszystkich usług, także takich jak na przykład finansowanie społecznościowe.

Chociaż modele biznesowe banków będą ewoluować w różnych kierunkach, banki powinny już teraz podjąć jak najszerszą współpracę nad wypracowaniem wspólnego standardu dostępu do rachunków klientów.

– Jeżeli każdy bank będzie miał inny interfejs i będzie musiał stworzyć dostęp każdemu PIS, spowoduje to wysokie koszty. Alternatywą dla współpracy jest rozdrobnienie, gdyby na przykład po 6-7 banków w Europie stworzyło własne standardy. Nie o to chodzi. W Polsce wszystkie banki mogłyby uzgodnić porozumienie, stworzyć wspólny standard. Gdyby było jedno rozwiązanie europejskie, można by wprowadzić je w Polsce albo zaangażować się w stworzenie europejskiego standardu – mówił Douwe Lycklama.

Szanse polskiej karty płatniczej

Jakie szanse mają pośrednicy w płatnościach w Polsce – firmy PIS i AIS? Badania rynkowe pokazują, że na razie Polacy z dystansem przyglądają się innowacjom, a na dodatek w obiegu nadal dominuje gotówka.

– W głowach Polaków nie ma jeszcze wyrobionego poglądu na temat tego, czy przedsięwzięcia, które wykraczają poza standardowe ramy bankowości dostępnej dla Kowalskiego, są czynnikami atrakcyjnymi, czy nie są. 65 proc. respondentów nie ma poglądu, czy dane rozwiązanie jest atrakcyjne, czy nie. Jesteśmy natomiast raczej negatywnie nastawieni do „bankowania” z instytucją, która bankiem nie jest – mówił na konferencji SIA Marek Lekki, dyrektor w ARC Rynek i Opinia, które przeprowadziło ostatnio badania na temat stosunku Polaków do nowych form płatności.

Stosunkowo dobrze oceniane jest w Polsce bezpieczeństwo transakcji bezgotówkowych. W badaniach 62 proc. respondentów odpowiedziało, że nie zna nikogo, kto płacąc elektronicznie padł ofiarą oszustwa, zaledwie 15 proc. znało kogoś takiego, ale z tego jedna czwarta twierdziła, że ta osoba sama dopuściła się zaniedbań.

– Z roku na rok bezpieczeństwo oceniane jest coraz wyżej. Bezpieczeństwo poszczególnych metod płatności jest oceniane podobnie – mówił Marek Lekki.

Z badań wynika, że niepodzielnie królują karty płatnicze, a zwłaszcza płatności zbliżeniowe z ogromną przewagą na wszelkimi innymi metodami. Z płatności zbliżeniowych korzystało w 2015 roku 82 proc. respondentów, gdy rok wcześniej 73 proc. Równocześnie niedawne badania instytutu IBRiS pokazują, że ponad 60 proc. Polaków chciałoby większej konkurencji na rynku kart płatniczych, opanowanym w 99 proc. przez Visę i Mastercard.

Unijne rozporządzenie w sprawie interchange wychodzi naprzeciw możliwościom zwiększenia konkurencyjności na rynku kart, gdyż wprowadza możliwość zawieszenia na 3 lata wysokości stawek w stosunku do tak zwanych „systemów trójstronnych”, o ile nie osiągną więcej niż 3 proc. udziału w rynku rocznie. Tę możliwość wykorzystała Polska, a Sejm niedawno taką ustawę uchwalił.

Otwiera to drogę do wprowadzenia polskiej karty płatniczej, do czego przymierza się już od kilku lat KIR. Niewykluczone, że koncepcja ta znajdzie teraz szerokie poparcie banków.

– Projekt polskiej karty płatniczej jest bardzo dobry. To projekt obniżenia kosztów transakcyjnych, które obecnie wyłącznie pobierają Visa i Mastercard – mówił na konferencji prasowej Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK.

Banki nie przegrały jeszcze batalii o rynek płatności, dzięki temu między innymi, że już wcześniej stworzyły dużo rozwiązań technologicznych, które pozwalają im samym tworzyć wartość dodaną dla klientów, zamiast zostawiać ją pośrednikom. Polska karta płatnicza umożliwiłaby im umocnienie pozycji na własnym rynku.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test