Słowenia traci rating przez Novą Ljubljanską Bankę

08.02.2012
Agencja ratingowa Fitch obniżyła rating Słowenii z AA- do A. Może to zmusić rząd do przyspieszenia porządków w sektorze bankowym, który jest głównym sprawcą kłopotów. Decyzja o pozbyciu się udziałów państwa w grupie Nowa Ljubljanska Banka, największym banku Słowenii, jest kwestią najbliższej przyszłości.

Przed Borutem Pahorem, premierem Słowenii, ważne decyzje, z których podjęciem nie powinien zwlekać. (CC By-NC-ND OECD)


Słowenia znalazła się w grupie sześciu państw, którym w końcu stycznia agencja Fitch Ratings obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej. Rating kraju z AA- spadł do A (identycznie jak Hiszpanii). Jednocześnie Fitch poinformował, że możliwość dalszej obniżki w ciągu dwóch lat przekracza lekko 50 proc. Jest to trzecie cięcie słoweńskiego ratingu. Wcześniej, w październiku ubiegłego roku, zrobił to Standard and Poor’s (obniżka z AA do AA-), a w grudniu, tuż przed Wigilią, Moody’s (z Aa3 na A1).

Banki ciągną w dół

Kryzys w strefie euro przeniknął do Słowenii w najbardziej typowy sposób – poprzez rynek bankowy. Agencje ratingowe dość zgodnie przyznają, że kluczowym problemem kraju są luki w największych instytucjach finansowych. Podkreślają, że w przyszłości rząd będzie musiał udzielić bankom poważnego wsparcia. Według Moody’s władze staną przed koniecznością przeznaczenia na pomoc od 2 do 8 proc. PKB.

Sytuacja Słowenii jest specyficzna. Ten alpejski kraj strefy euro nie notuje żadnych napięć w regulowaniu bieżących zobowiązań płatniczych. Dyscyplina fiskalna jest niezła, a poziom zamożności społeczeństwa najwyższy spośród krajów Europy Centralnej i Wschodniej. Niestety, jakości gospodarki i rynku finansowego Słowenii nie odpowiada jakość rynku bankowego. Jest to przypadek wyjątkowy, gdyż z reguły o sile rynku finansowego kraju decyduje właśnie siła sektora bankowego.

Tymczasem tylko jeden, największy bank kraju, Nova Ljubljanska Banka (NLB), potrzebuje 320 mln euro, by poprawić swą stabilność i osiągnąć rekomendowany przez Europejski Nadzór Bankowy (EBA) wskaźnik adekwatności kapitałowej na poziomie 9 proc. Na pozyskanie środków ma pięć miesięcy, ponieważ wymóg bezpieczeństwa obowiązywać zacznie od lipca tego roku. Wartość potrzebnego, dodatkowego kapitału dla NLB odpowiada 0,6 proc. wartości PKB Słowenii, 1,8 proc. wartości ogółem aktywów NLB.

Ponieważ państwo posiada w NLB ponad 45 proc. udziałów, dopływu pieniędzy oczekuje się z jego kasy. Samo ratowanie banku nie podlega kwestii, zważywszy, że NLB skupia ponad jedną trzecią aktywów całego sektora bankowego Słowenii.

Powstaje jednak pytanie – czy w warunkach małego kraju jakim jest Słowenia – dodatkowy kapitał dla NLB nie spowoduje perturbacji i pogorszenia sytuacji finansowej kraju?

Ogólnie nie jest źle

Koniunktura gospodarki i rynku finansowego Słowenii, w porównaniu z sytuacją innych krajów strefy euro, jest niezła. Wprawdzie poziom życia mierzony wielkością PKB na mieszkańca Słowenii nadal jest niższy niż średnia dla krajów strefy euro, jednak inne parametry rynku są porównywalne, bądź lepsze niż w krajach Unii.

(Opr. DG)

Atutem Słowenii jest konkurencyjny przemysł, w którym pracuje 25 proc. ogółem zatrudnionych. Stanowi on o sile eksportu. Ten z roku na rok znacząco rośnie, nawet jeśli tempo wzrostu ma być w 2012 roku niższe niż w dwóch poprzednich latach.

Z drugiej jednak strony kraj boryka się z wysokim bezrobociem (11,6 proc.), słabym popytem wewnętrznym, znacznym spadkiem produkcji w sektorze budowlanym, rosnącą liczbą gotowych mieszkań, na które nie ma nabywców. Deficyt budżetu państwa rośnie, co jest w znacznym stopniu skutkiem wysokiego poziomu płac w sektorze publicznym. W ostatnich dwóch latach wynagrodzenia wzrosły z 11 do 13 proc. PKB.

Na razie inwestorzy postrzegają Słowenię jako niezły kraj do robienia interesów. Świadczy o tym choćby ich wycena ryzyka kredytowego i notowania słoweńskiego długu. Różnica między rentownością niemieckich 10–letnich obligacji, a 10–letnich papierów słoweńskich jest bliska spreadom obligacji hiszpańskich, czy włoskich. W połowie 2011 roku, Słowenia ulokowała na rynku kapitałowym 15–letni dług rządowy, po koszcie 5,125 proc. (roczne odsetki).

(Opr. DG)

Grupa zagrożenia

Kondycja sektora bankowego zagraża dziś jednak niezłej pozycji kraju. Konieczność zaś wsparcia molocha NLB może wstrząsnąć całym budżetem. Nie dziwi więc, że bilans Grupy NLB rzutuje nie tylko na ocenę rynku bankowego Słowenii, ale i ratingi całego państwa.

Obecna struktura właścicielska Grupy NLB nie daje bowiem widoków na efektywne i o czasie (do końca czerwca) dokapitalizowanie. Prawie 45,6 proc. udziałów banku jest własnością rządu Słowenii, kolejne blisko 30 proc. należy do podmiotów zależnych od państwa (słoweński fundusz płac, fundusz emerytalny oraz fundusz doradztwa i pośrednictwa na rynku kapitałowym, który zresztą znajduje się w upadłości). Reszta, czyli ok. 25 proc. jest w posiadaniu belgijskiej Grupy KBC.

Szanse na to, że Grupa NLB zbierze część dodatkowego kapitału z własnych wpływów są prawie żadne. Grupa NLB to potentat nie tylko na rynku Słowenii, ale również w regionie Bałkanów, obecny jest w 14 krajach. W skład Grupy wchodzi m.in. 11 banków, oddział poza Słowenią i cztery towarzystwa ubezpieczeniowe. Od pewnego już czasu Grupa NLB ma jednak poważne problemy w osiągnięciu dodatniego wyniku na działalności.

(Opr. DG)

Ograniczaniu kosztów operacyjnych, których połowę stanowią płace, nie towarzyszy poprawa wyniku operacyjnego grupy. Przy spadku kosztów o 110 mln euro od końca 2010 do końca trzeciego kwartału 2011 roku, dochód odsetkowy netto był na koniec września 2011 roku o ponad 100 mln euro mniejszy niż na koniec 2010 roku. Dochody prowizyjne spadły w tym czasie o 60 mln euro.

Sytuacji grupy nie ratuje poprawa jakości portfela kredytowego, w którym odpisy na złe kredyty były za 9 miesięcy 2011 roku o 170 mln euro mniejsze niż na koniec 2010 roku. Grupa ogranicza swoją działalność, delewaruje, czyli zmniejsza aktywa. Sprzedaż w lipcu ub.r NLB Banka w Sofii, przyniosło spadek kredytów o 500 mln euro i aktywów finansowych o 200 mln euro. Oprócz sprzedaży banku w Sofii, Grupa NLB rozpoczęła w 2011 roku m.in. likwidacje Banku SIB w Ljubljanie, podmiotu factoringowego na Słowacji (NLB Factor) i domu brokerskiego w Macedonii.

Wszystko to jednak mało, gdyż wskaźnik adekwatności kapitałów NLB pozostał na poziomie 7,7 proc. A kapitały grupie potrzebne są od zaraz.

Sprzedać raz i dobrze

Tymczasem na Grupę KBC nie ma co liczyć. Drugi po rządzie Słowenii istotny akcjonariusz w Grupie NLB, realizuje własny program naprawczy. Ma problem, ze zwrotem rządowi belgijskiemu 7 mld euro pożyczki. Belgowie najchętniej NLB by się pozbyli. Już w 2010 roku Grupa KBC wystawiła swój udział na sprzedaż, głównie z uwagi na straty jakie im przynosiła ta inwestycja.

Z kolei dla rządu Słowenii jednorazowe wyłożenie ponad 320 mln euro na Grupę NLB byłoby wydatkiem, który spowodowałby znaczne przekroczenie założonego na br. deficytu budżetowego (w wysokości 5 proc. PKB). Na to słoweńskie władze nie mogą sobie pozwolić. Pozostaje jeszcze dokapitalizowanie poprzez zmianę struktury właścicielskiej. I na taki wariant wyjścia z podbramkowej sytuacji w NLB, a co za tym idzie w całym słoweńskim sektorze bankowym, wydaje się wskazywać operacja z lipca ub.r.

Poddana tzw. stress-testom EBA, na określenie adekwatności kapitałowej, Grupa NLB zaciągnęła latem 2011 r. kredyt na międzynarodowym rynku bankowym. Aranżerem konsorcjum banków, które udzieliły kredytu NLB były m.in. Citibank, Commerzbank i Credit Agricole Corporate. Kwota kredytu to 350 mln euro (dla przypomnienia, potrzeby kapitałowe NLB to 320 mln euro). Okres kredytowania – 2 lata. Koszt, to EURIBOR plus 150 punktów bazowych – niski jak na zły standing NLB. Ale odpowiedni do dobrej oceny ryzyka kredytowego Słowenii, głównego właściciela Grupy.

Grupa NLB jest kluczowa dla rynku i rządu Słowenii. Nie można wykluczyć, że rząd mając pasywnego partnera, który chce zbyć swój udział (Grupa KBC) w NLB i sam działając w skromnych możliwościach budżetu, podjął negocjacje z kredytodawcami dla Grupy NLB. Uzgadnia z nimi możliwą konwersję lipcowego kredytu na kapitał NLB i objęcie udziałów własnościowych.

Nowi akcjonariusze zwolniliby rząd Słowenii od obliga wsparcia NLB. Banki wzięłyby na siebie obowiązek szukania kapitału u akcjonariuszy, od potencjalnych prywatnych inwestorów a dopiero na końcu w rządzie kraju działania. Wydaje się, że rząd Słowenii zrobi wszystko (może już dokonał takich ustaleń) aby zdjąć z siebie problem NLB. Prawdopodobnie uznał, że w warunkach rynku Słowenii lepiej nie tkwić dalej w monopolu posiadania banku molocha rynku, który nie ma szczęścia do dobrych wyników.

Podstawowe mankamenty słoweńskiego sektora bankowego to brak wymaganej adekwatności kapitałowej, słaba efektywność działania, wysokie koszty operacyjne.

W ostatnim 2011 roku banki ograniczyły kredyty konsumpcyjne dla osób fizycznych. Spadło tempo wzrostu portfela kredytów hipotecznych, co jest wynikiem wzrostu kosztu kredytu w 2011 roku i małej liczby transakcji na rynku nieruchomości.

Banki zrestrukturyzowały swoje źródła finansowania w 2011 roku. Zwiększył się udział funduszy rządowych i depozytów ludności, zmniejszyło się finansowanie z banków zagranicznych i poprzez rynek kapitałowy. W pierwszym półroczu 2011 roku w bankach Słowenii o 670 mln euro wzrosły depozyty rządowe (1,4 proc. PKB) i o 220 mln euro depozyty od ludności. Najwięcej pozyskanych depozytów od ludności stanowiły depozyty z zapadalnością powyżej 1 roku (długoterminowe). Odsetki płacone za te depozyty były jednak wyższe od średniej w UE. Rzutuje to na pogorszenie rentowności banków w Słowenii.

Wzrost kredytów wątpliwych w bankach Słowenii, brak wystarczających zasobów z długim terminem zapadalności, spowoduje w niedalekiej przyszłości dalszy spadek wartości ogółem portfela kredytów banków.

Aktualne marże kredytowe dla gospodarstw domowych w Słowenii zmieniają się w tej samej wysokości co w innych bankach w strefie euro i są porównywalne z odsetkami płaconymi za kredyty na rynku międzybankowym. Marża na kredytach konsumpcyjnych w Słowenii jest zaledwie o 0,8 proc. mniejsza niż w krajach strefy euro. Marża na kredytach hipotecznych jest taka sama w Słowenii jak w strefie euro, czyli około 3,5 proc. rocznie. Z uwagi na niższy niż w pozostałych krajach strefy euro poziom dochodów gospodarstw domowych i przedsiębiorstw – warunki takie okażą się w Słowenii barierą w pozyskaniu i obsłudze kredytów, zarówno dla osób fizycznych jak i firm.

(Opr. DG)

Autor jest specjalistą w zakresie bankowości, finansów, makroekonomii. Pracował w Banku Handlowym i w Grupie KBC Polska.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test