Smartfon w walce z finansowym wykluczeniem

14.10.2016
Ponad 80 proc. ludzi na świecie ma telefon komórkowy. Jednocześnie tylko połowa z nich korzysta z usług finansowych. Pojawia się szansa, aby wypełnić tę lukę i rozwiązać problem finansowego wykluczenia, co przełoży się także na szybki wzrost gospodarek.


Ponad 2 miliardy ludzi – prawie 40 proc. dorosłej ludności świata – uznaje się za finansowo wykluczonych, co oznacza brak dostępu do podstawowej usługi, jaką jest rachunek bankowy. Według Banku Światowego i Międzynarodowej Korporacji Finansowej ponad 200 milionów małych i średnich przedsiębiorstw również nie może korzystać z usług finansowych.

Dla wielu korzystanie z tradycyjnej bankowości jest zbyt drogie i z uwagi na konieczność pokonania znacznych odległości czasochłonne, a firmy nie mogą wykazać się żadnymi rejestrowanymi dochodami ani zabezpieczeniami pod zaciągane pożyczki. Barierą wciąż jest także analfabetyzm.

W RPA 53 proc. populacji jest nieubankowiona – z wielu powodów: braku poczucia bezpieczeństwa, odległości, braku możliwości weryfikacji tożsamości i wysokich prowizji. Dostęp do finansów znacznie zwiększa zaś prawdopodobieństwo wyjścia z ubóstwa. Z kolei stan finansowego wykluczenia niesie głębsze konsekwencje makroekonomiczne.

Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała, że ubankowienie wpływa na 7 z 17 czynników trwałego rozwoju gospodarczego.

W ostatnim czasie jednak następuje stosunkowo szybkie kurczenie się obszarów finansowego wykluczenia. W latach 2011-2014 liczba osób bez dostępu do usług finansowych spadła prawie o 700 mln osób, co oznaczało wzrost ubankowienia o 10 proc. Głównym czynnikiem sprawczym stojącym za dokonującym się postępem stało się posiadanie telefonu komórkowego i dostęp do mobilnych usług finansowych. W latach 2010-2015 liczba osób korzystających z telefonów komórkowych wzrosła (wg danych szwedzkiego Ericssona) o przynajmniej 300 milionów. W kolejnych latach dynamika tego zjawiska będzie jeszcze większa – ilość subskrybentów mobilnej telefonii wzrosnąć ma o 1,6 mld osób, a liczba posiadaczy smartfonów przekroczy 3 miliardy.

Bank Światowy szacuje się, że w Afryce w 2015 r. 82 proc. populacji dysponowało telefonem komórkowym. Zaledwie jedna trzecia tych osób korzystała jednak z dokonywania mobilnych transakcji finansowych. Najwięcej w Kenii (58,4 proc.), Tanzanii (32,4 proc) i Ugandzie (35,1 proc.). Zaledwie 14,4 proc. w RPA i Nigerii, gdzie chociaż 45 proc. populacji ma telefon, to zaledwie 2,3 proc. ma dostęp do usług finansowych, bo prawo praktyczne zabrania bankowania przez telefon.

>>czytaj też: Europa przegrywa z Afryką w płatnościach mobilnych

Sukces rozwoju mobilnych finansów w niektórych krajach afrykańskich to oczywiście głównie zasługa firmy M-Pesa (operatora Safaricom i Vodafone), rządu kenijskiego i tanzańskiego oraz fundacji Billa i Melidny Gates’ów. Obecnie M-Pesa oferuje nie tylko pierwotną usługę przekazów pieniężnych, m.in. dzięki serwisowi M-Shwari daje dostęp do mikropożyczek, umożliwia oszczędzanie i prowadzenie rachunku osobistego oraz dokonywanie płatności za towary i usługi. Działa w dziewięciu krajach, głównie afrykańskich, w zeszłym roku zadebiutowała w Indiach i Rumunii, gdzie około 40 proc. populacji jest ciągle nieubankowione. Sztandarowym przykładem drastycznego ograniczenia wykluczenia finansowego jest oczywiście Kenia, gdzie zaledwie 17 proc. ludności nie posiada konta – to mniej niż w Polsce.

Upowszechnienie mobilnej bankowości na rynkach wschodzących nie jest jednak ciągle ani oczywiste ani łatwe. Wymaga współpracy wielu podmiotów gospodarczych i politycznych. Najnowszy raport McKinsey Global Institute „Digital finance for all: Powering inclusive growth in emerging economies” wskazuje na konieczność zaangażowania firm finansowych, operatorów telekomunikacyjnych i rządów.

Infrastruktura technologiczna wydaje się znacznie mniejszym problemem, także finansowym – istotne jest uzgodnienie wspólnego standardu płatności umożliwiającego korzystanie przez klientów różnych operatorów z usług finansowych – przykłady Tanzanii czy Peru wskazują, że jest to osiągalne.

W wielu wschodzących gospodarkach problemem jest brak regulacji i systemu ochrony klientów przed wyłudzeniami i oszustwami kredytowymi. Konieczne jest też wdrożenie systemów identyfikacji tożsamości, co jest podstawowym warunkiem korzystania z bankowości mobilnej. W Indiach w ostatnich latach udało się wprowadzić system biometryczny Aadhaar, dzięki czemu można weryfikować tożsamość prawie miliarda osób.

Ograniczenie wykluczenia finansowego bez wspomnianych zabezpieczeń byłoby niemożliwe, albo groziło niestabilnością finansową. Jeśli by się to powiodło to według szacunków MGI do 2025 roku 1,6 miliarda osób uzyska dostęp do usług finansowych – dzięki temu PKB gospodarek wschodzących wzrośnie o 6 proc., czyli o 3,7 biliona dolarów.

Przed kilkoma laty London Business School szacowało, że zwiększenie liczby telefonów komórkowych o 10 proc. może dać wzrost PKB nawet o pół punktu procentowego. Istotna część tego wzrostu wynikać będzie z zaabsorbowania ukrytych i nowych oszczędności przez elektroniczne rachunki i uwolnienie w ten sposób środków w postaci kredytów na inwestycje i zakupy dóbr konsumpcyjnych.

Operatorzy finansowi, w tym banki udzieliłyby 2,1 biliona pożyczek zdobywając 4,2 biliona dolarów depozytów. Rozpowszechnienie bankowości mobilnej oznaczałoby dla nich niższe o 80-90 proc. koszty w porównaniu z fizyczną dystrybucją przez oddziały, ale przede wszystkim zdobycie milionów nowych klientów. Zastąpienie obrotu gotówkowego pieniądzem elektronicznym to dodatkowe 400 mld dol. oszczędności.

Budżety państwowe z kolei zasiliłyby kwoty równowartości 110 mld dolarów rocznie, efekt mnożnikowy dałby prawie 100 milionów miejsc pracy, ograniczona zostałaby korupcja, również ta dotycząca dystrybucji pomocy rozwojowej i charytatywnej, bo transakcje byłyby rejestrowane.

Mechanizm wzrostu produktywności gospodarek adoptujących szybko mobilną bankowość lepiej zrozumieć można poprzez sugestywne przykłady. W Malawi, gdzie dochód rolników ze sprzedaży zbiorów zasila mobilne rachunki, ich inwestycje w uprawy wzrosły o 13 proc., a ich wydajność podniosła się przeciętnie o 20 proc. w porównaniu z rolnikami, którzy operują wyłącznie gotówką. W Brazylii, Meksyku i 11 innych krajach pochodzący ze Szwecji operator płatniczy i Zettle nie tylko umożliwia małym biznesom cyfrowe płatności, dostarcza im także analiz dotyczących sprzedaży i zysków, generuje dokumentację umożliwiającą zaciąganie kredytów na rozwój firm.

Dzięki mobilnym finansom rozwijają się systemy oparte na mikropłatnościch (pay-as-you-go i layaway), które umożliwiają m.in. zakupy paneli słonecznych i dostęp do elektryczności oraz budowę systemów irygacyjnych, a więc elementów podstawowej infrastruktury umożliwiającej dalszy rozwój. Dostęp kobiet do elektronicznych finansów z kolei to wyższe wydatki na żywność, opiekę medyczną i edukację prowadzące do niższej śmiertelności dzieci i zmniejszenia ich późniejszego finansowego oraz społecznego wykluczenia.

>>czytaj też: Społeczny kapitał bankowych aplikacji

Według Fundacji Gatesów „globalna rewolucja w mobilnej komunikacji i gwałtowny rozwój systemów płatniczych tworzą niepowtarzalną sposobność dostarczenia ubogim rodzinom i gospodarstwom tanich i niezawodnych usług finansowych w postaci cyfrowych rozwiązań i aplikacji”.

W oparciu o taką filozofię ONZ wraz z Bankiem Światowym i Światowym Forum Ekonomicznym podjęły inicjatywę pod nazwą Universal Financial Access 2020 (Powszechny Dostęp Finansowy), której celem jest likwidacja wykluczenia 1,5 miliarda osób. Biorąc pod uwagę tempo postępów w zakresie mobilnych finansów na świecie i prognozy dot. posiadania telefonów komórkowych przez 90 proc. światowej populacji do roku 2020 założony cel nie wydaje się wcale abstrakcyjny.

>>więcej o płatnościach mobilnych


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test