Tylko silne marki będą się liczyć na rynku płatniczym

11.05.2016
Wdrożenie dyrektywy dotyczącej usług płatniczych pozwala na wprowadzenie do obrotu podmiotów trzecich, które uzyskają dostęp do informacji o rachunku bankowym klienta lub nawet do samego rachunku. Będą to tzw. firmy fintech, o których ObserwatorFinansowy.pl już pisał. Dziś w kontekście rozgrywki o zaufanie klienta.

(Fot. shutterstock)


Spośród możliwych oferentów tych nowych usług banki mogą wybrać sobie te podmioty, które ich klientom zaoferują atrakcyjne serwisy, a jednocześnie skłonne będą związać się z tymi bankami bliżej, na zasadach wzajemnej współpracy. Tym nowym partnerom banki „udzielą” posiadanego zaufania klientów, aby wzmocnić ich pozycję – w przeciwieństwie do pozostałych – w oczach klientów.

Bankowy oligopol rozbity

Nowa, druga z kolei, dyrektywa dotycząca usług płatniczych na terenie UE, znana pod skrótem PSD2. wejdzie w życie w styczniu 2018 roku. Najistotniejsze techniczne standardy jej realizacji powinny zostać wdrożone nie później, niż w październiku 2018 r. >> Czytaj więcej: Rynek płatności czeka rewolucja

Spośród wielu zmian, dyrektywa wprowadzi jedną rewolucyjną: pojawi się bezprecedensowa kategoria „dostawców usług płatniczych, będących osobami trzecimi”, określanych skrótem TPP (ang. third party payment service provider). Podmioty te będą mogły, na zlecenie posiadacza rachunku płatniczego (prowadzonego przez dowolny bank lub uprawnioną do tego instytucję płatniczą), uzyskać dostęp do informacji o dostępnej na rachunku kwocie albo dostęp do konta, celem zainicjowania z niego płatności. Pierwsza z tych usług została nazwana „usługą dostępu do informacji o rachunku” tj. AIS (od ang. account information service), druga zaś „usługą inicjowania płatności” tj. PIS (od ang. payment initiation service).

Banki i instytucje płatnicze, prowadzące rachunki płatnicze klientów, zostaną zobowiązane do udostępniania odpowiednich informacji o stanach kont i transakcjach, czy też dawania dostępu do rachunków (w terminologii branżowej zaczęto nawet posługiwać się skrótem XS2A (od ang. access to accounts) podmiotom trzecim (TPP). Jeżeli posiadacz rachunku wiążąco upoważni TPP do dostępu (odpowiedniego rodzaju), bank będzie musiał podporządkować się jego woli.

Usługi te (AIS i PIS) dotyczą przy tym dostępu on-line, czyli natychmiastowego, pod warunkiem, że dany rachunek jest w ten sam sposób (tj. on-line) udostępniany klientowi. Aby to było możliwe, Europejski Urząd Nadzoru Bankowego określi szczegółowe standardy techniczne on-linowego dostępu TPP do rachunków bankowych. Banki będą musiały uruchomić odpowiednie interfejsy, tzw. otwarte API (ang. application programming interfaces), stanowiące łatwo wdrażalne „elektroniczne mechanizmy” wymiany informacji i poleceń, które będą bazą dla realizacji usług AIS oraz PIS.

Potencjalnych konsekwencji tej regulacji jest wiele i stanowią one bardzo głęboką ingerencję w tkankę dotychczas funkcjonującego w Europie rynku płatniczego.

Dla przykładu, to już nie bank, ale TPP może oferować nam możliwość zakupu jakiegoś towaru w jakimś sklepie, z ewentualnym rabatem, który sklep taki gotów będzie przyznać nam (nabywcy), płacąc jednocześnie prowizję za „przyprowadzenie klienta” owemu TPP (ale już nie bankowi).

Z drugiej strony, to już nie bank, ale TPP, świadczący usługę AIS, może zbierać informacje o naszych transakcjach realizowanych ze wszystkich posiadanych rachunków w kilku bankach. Może nie tylko prezentować nasze wydatki w jednolity sposób, kategoryzując je odpowiednio, ale też np. proponować nam inwestowanie nadwyżek np. w fundusz inwestycyjny.

Banki słusznie obawiają się w związku z tym nie tylko utraty pewnych przychodów, ale przede wszystkim wiedzy o naturze finansowych zachowań swoich klientów, a jeszcze bardziej – osłabienia i ewentualnej utraty relacji z klientami. A jeśli pojawia się takie zagrożenie i obawa, to należy spodziewać się stosownej reakcji na nie.

Europa vs USA

Największe zagrożeniem dla banków będą najpewniej globalni, doskonale rozpoznawalni giganci, tacy jak np. Apple, czy Google. Stopień tego zagrożenia będzie oczywiście porównywalny ze skalą zainteresowania tych firm lokalnymi rynkami płatniczymi, na których działają poszczególne banki. Już sama chęć poszerzenia wpływów z reklam i „naprowadzania klientów na zakup” może spowodować wejście Apple lub Google, względnie podmiotów z nimi współpracujących, na rynek usług AIS, czy PIS.

Lokalnym, czy nawet kontynentalnym bankom, trudno byłoby stawać w szranki z doskonale rozpoznawalnymi, multimiliardowymi „mocarstwami” technologii internetowej. To te ostatnie dostarczają konsumentom i firmom informacji, towarów, usług i rozrywki. Banki pełnią w tych procesach co najwyżej rolę instrumentalną. Nie uwzględniając nawet aspektu rynkowej kapitalizacji, marki Google’a, czy Apple’a są znacznie „mocniejsze”, niż marki jakichkolwiek banków na świecie.

Trudno zatem zaprzeczyć dość oczywistej dziś tezie, że efektem PSD2 będzie najprawdopodobniej znaczące umocnienie pozycji tych amerykańskich korporacji na rynku finansowym (zwłaszcza płatniczym) UE. Osiągnięte ono będzie kosztem znacznego osłabienia pozycji europejskich banków. Gospodarka Unii nie stworzyła dotychczas porównywalnych gigantów technologii lub Internetu, które mogłyby skutecznie konkurować z Amerykanami na tym poniekąd nowym rynku europejskich usług finansowych. Za trzy lata, te globalne korporacje będą mogły dużo swobodniej poruszać się po rynku usług finansowych UE, bez konieczności nabywania niezbyt rentownych europejskich banków.

Naturalnie, w międzyczasie, mogą one też zdecydować o podjęciu bliższej współpracy z bankami. Nieznana jest też strategia organizacji kartowych, które – w przypadku większego uniezależnienia od banków – mogą zacząć odgrywać nowe role.

Różnorodność a zaufanie

PSD2 jest jednak, jednocześnie, szansą na wzbogacenie usług płatniczych i okołopłatniczych zarówno w strefie euro, jak i na innych, lokalnych rynkach płatniczych UE. Różnorodne podmioty, firmy mniejsze i duże, jak również same banki, będą mogły tworzyć usługi dotychczas niedostępne klientom, a czasem nie mające nawet szans na zaistnienie. Otwarcie nowych możliwości znacząco poszerzy zakres realności innowacji, uruchomi też procesy integracji innych branż z sektorem finansowym.

Bariera awansu do grupy podmiotów świadczących usługi płatnicze (PIS) lub informacyjne (AIS) ustanowiona została na stosunkowo niskim poziomie. Oznacza to otwarcie rynku usług finansowych dla bardzo wielu, także małych firm, o których wcześniej niemal nikt nie słyszał.

Tu jednak pojawia się problem. W dobie powszechnego wyłudzania danych, oszustw internetowych i międzynarodowej cyberprzestępczości, niewielu klientów będzie skłonnych podzielić się swoimi danymi finansowymi lub udostępnić swój rachunek płatniczy podmiotowi, o którym mało wiedzą lub do którego nie mają zaufania.

Dlatego właśnie wprowadzenie do obrotu usług takich, jak AIS i PIS będzie przykładem „gry o zaufanie” klientów. Tego rodzaju grę prowadziły jeszcze do niedawna czołowe polskie kantory internetowe, którym szczególnie zależało na pozyskaniu ufności potencjalnych klientów.

Jak będzie wyglądała gra o zaufanie klientów do poszczególnych firm oferujących usługi AIS lub PIS (względnie serwisy z tych usług korzystające)? Trudno to dziś przewidzieć, zwłaszcza że nie znamy jeszcze serwisów ani firm, które za 3-4 lata będą na tym rynku pretendowały do ról dominujących. Już dziś można przewidzieć jedną z podstawowych strategii, jakie przyjmować będą poszczególne banki europejskie, charakteryzujące się na swoich rynkach „mocnymi markami”.

Kluczowe banki będą miały przewagę długoletniego zaufania klientów. Jednocześnie, banki te będą sobie zdawać sprawę z tego, że nie będą w stanie ani zastąpić ani też nadgonić z oferowaniem usług firm, które będą w stanie robić to znacznie szybciej i taniej. Aby obronić się przed konkurencją ze strony wszystkich tych innowatorów i nowych usługodawców, banki będą starały się stworzyć możliwie szeroki i atrakcyjny zestaw usług „pozabankowych”, oferowanych przez swoich sojuszników. Nie jest tajemnicą, że większość nowych podmiotów sektora fintech wolałaby raczej z bankami współpracować, niż stawiać się na rynku w wyraźnej opozycji do nich. Oznacza to, że banki mogą wybrać sobie te podmioty, które ich klientom zaoferują atrakcyjne usługi, a jednocześnie skłonne będą związać się z tymi bankami bliżej, na zasadach wzajemnej aprobaty, a może nawet współpracy.

Dlatego właśnie, nie powinno być zaskoczeniem, jeżeli banki, postanowią udostępnić odpowiednie API wcześniej, niż daty transpozycji dyrektywy PSD2, przy czym udostępnienie to będzie wybiórcze: jedynie w stosunku do podmiotów, które banki te wybiorą na swoich przyszłych biznesowych partnerów.

Tym nowym partnerom banki nie tylko udostępnią możliwość oferowania niektórych usług klientom wcześniej, niż wdrożenie PSD2. „Udzielą” także – na różne, dopuszczalne sposoby – posiadane zaufanie klientów, aby wzmocnić ich pozycję w oczach innych klientów. Klienci staną wówczas przed wyborem świadczeniobiorców usług AIS i PIS, którzy nie są w żaden sposób powiązani z żadnym bankiem, jak również takich, którzy legitymować się będą „oznakami zaufania” ze strony jednego, kilku, a czasem wszystkich najważniejszych banków na rynku.

Nie ma wątpliwości, że banki mogą skutecznie wykorzystywać moc swoich marek w celu wpłynięcia na wybór klientów. A wybór ten dotyczyć będzie nie tylko zaufanych podmiotów, ale też usług, które będą one oferować klientom w uzgodnieniu z bankiem. Chodzi bowiem o to, aby bank jak najwcześniej dostarczył klientom najważniejszych, najatrakcyjniejszych usług bazujących na AIS i PIS, oferowanych przez sfederowane z nim podmioty. Celem będzie „wypełnienie przestrzeni” możliwych usług AIS i PIS, zanim takie same albo podobne zaoferują klientom konkurenci. Gra w „dystrybucję zaufania” będzie miała na celu „podniesienie poprzeczki konkurencyjności”.

Jakie będą skala i sposoby stosowania tej strategii, można jedynie spekulować. Stosowanie różnych strategii biznesowych, w tym dotyczących kooperacji pomiędzy bankami a oferentami usług AIS i PIS, będzie oczywiście kwestią delikatną i wymagającą szczegółowych analiz. Zarówno dyrektywa, jak i standardy techniczne, które opracować ma Europejski Urząd Nadzoru Bankowego, powinny jednak gwarantować i zachowywać uczciwą konkurencję między wszystkimi dostawcami usług. Niezbędne jest również respektowanie ogólnych zasad konkurencji, sformułowanych w art. 101 i 102 traktatu o funkcjonowaniu UE.

Autor jest dyrektorem ds. strategii i rozwoju w Departamencie Bankowości Transakcyjnej mBanku. Zajmuje się współpracą bankowości korporacyjnej z sektorem Fintech. Prezentowane tezy odzwierciedlają indywidualne opinie autora.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test