• Obserwator Finansowy

WISE: Energetykę węglową coraz trudniej będzie finansować

24.05.2018
Nadmierne inwestycje w energetykę węglową mogą zaowocować kryzysem w sektorze bankowym. Taki scenariusz biorą pod uwagę eksperci WiseEuropa.

Elektrownia Bełchatów (CC BY-ND Greenpeace Polska)


Wszystko zaczyna się od cen uprawnień EU ETS, czyli instrumentu, który ma pchać energetykę w Unii na tory inwestycji niskoemisyjnych. Dziś to około 16 euro za tonę emisji dwutlenku węgla, ale w niedalekiej przyszłości może być wyraźnie więcej.

„Wzrost cen uprawnień EU ETS nawet do poziomu 30-40 euro/t znacząco wpłynie na koszty produkcji energii elektrycznej w elektrowniach węglowych. Skupiając się jedynie na perspektywie krótkoterminowej, już przy cenie uprawnień nieprzekraczającej 20 euro/t, nie sposób nie dostrzec  konkurencyjnej przewagi alternatywnych technologii produkcji energii” – przewidują eksperci WiseEuropa w raporcie „Klimatyczny efekt domina. Ryzyka transformacyjne dla polskiego sektora finansowego”.

„Analiza długoterminowa pokazuje, że nawet ograniczony wzrost cen uprawnień w połączeniu ze spadającymi kosztami odnawialnych źródeł energii spowoduje, że nowe projekty zeroemisyjne będą zdecydowanie bardziej konkurencyjne od elektrowni węglowych. Taki sam wniosek można wyciągnąć w przypadku podszczytowych elektrowni gazowych (tzw. mid-merit), które już w połowie lat 20. mogą być tak samo atrakcyjne kosztowo jak nowe projekty węglowe” – dodają.

Z tych wyliczeń zdają sobie sprawę międzynarodowe grupy bankowe, które coraz częściej zakazują polskim oddziałom udzielania kredytów na modernizację infrastruktury węglowej. Chodzi o spodziewane wysokie koszty w przyszłości po zaakceptowaniu nowej polityki klimatycznej UE i wzroście cen uprawnień do emisji. W raporcie pada nawet kwota 100 euro za tonę jeszcze przed 2050 rokiem. To jednak kwota szacunkowa, bo ryzyko regulacyjne jest w tym sektorze ogromne.

„W przypadku urzeczywistnienia się zagrożeń klimatycznych (wysokich cen dwutlenku węgla, restrykcyjnej polityki klimatycznej UE, wiążących umów międzynarodowych następujących po porozumieniu paryskim itp.) wynikające z tego straty będą musiały zostać pokryte przez kapitał własny banków i w konsekwencji, poprzez szybkie zmniejszenie akcji kredytowej i utratę zaufania w całym sektorze bankowym, negatywnie wpłyną na gospodarkę” – czytamy w raporcie.

Oczywiście chodzi tu o polskie banki i jest to tylko punkt końcowy hipotetycznego scenariusza. Na jego początku jest wycofanie banków zagranicznych z finansowania aktywów wysokoemisyjnych, potem wypełnienie tej luki przez banki krajowe (same bilanse firm energetycznych bowiem nie wystarczą), następnie wzrost ceny emisji dwutlenku węgla i zaostrzenie europejskich lub światowych polityk klimatycznych. Dopiero przy takiej sekwencji wydarzeń zagrożone kredyty dla energetyki wysokoemisyjnej stanowić będą coraz większą część portfela w stosunkowo niewielkiej liczbie banków kontrolowanych przez państwo.

Ponieważ wiele jest warunków do zaistnienia tego potencjalnego kryzysu, to wiele także możliwości jego uniknięcia. Autorzy raportu radzą decydentom uwzględnić wzrost udziału odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym i nakreślić długoterminową strategię, która przez zdjęcie niepewności regulacyjnej zmniejszy koszty finansowania nowych inwestycji. Z perspektywy krajowego sektora finansowego pożądana jest dywersyfikacja zaangażowania w energetykę oraz ograniczenie ekspozycji na aktywa węglowe. Same firmy energetyczne powinny przyjąć podobny kierunek, a najpierw przeprowadzić tzw. carbon stress testy uwzględniające nie tylko zmiany cen uprawnień do emisji, ale też konieczność osiągnięcia absolutnych celów redukcyjnych.

>>Raport na stronie WiseEuropa


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test