Borys, PFR: W 2017 r. inwestycje zagraniczne w Polsce za ponad 12 mld euro

11.04.2018
Wartość inwestycji zagranicznych w Polsce przekroczyła w zeszłym roku 12 mld euro, to jeden z najlepszych wyników w Europie - powiedział w środę Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. Pod względem atrakcyjności inwestycyjnej nasz kraj zajął drugie po Czechach miejsce w ankiecie "Polska w ocenie inwestorów zagranicznych" przygotowanej przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową.


„Przewagi Polski w optyce inwestorów zagranicznych to członkostwo w UE, jakość kadr, dostępność poddostawców oraz coraz lepsza infrastruktura” – wynika z badania. 90 proc. inwestorów obecnych na naszym rynku deklaruje, że ponownie zainwestowałoby w Polsce, choć podkreśla, że „dostępność wykwalifikowanych pracowników maleje”.

„Pod względem tworzonych miejsc pracy w przemyśle zajęliśmy wiodące miejsce, co potwierdza, że Polska cały czas jest postrzegana jako kraj bardzo atrakcyjny pod względem lokowania inwestycji bezpośrednich” – mówił Paweł Borys, szef PFR, omawiając wyniki badania izby handlowej.

Zwrócił uwagę, że „strumień inwestycji bezpośrednich” jest zróżnicowany, jeśli chodzi o źródła pochodzenia. Podkreślił, że z jednej strony jest duże zainteresowanie naszym rynkiem inwestorów np. z Azji (Korei Południowej czy Japonii), którzy postrzegają nasz kraj również, jako miejsce, które może być „bazą do ekspansji w ramach UE”. „Z drugiej strony notujemy też stały napływ inwestycji z krajów UE. Ale pojawiły się również, zwłaszcza w sektorze finansowym, inwestycje związane z Brexitem” – powiedział.

Kwalifikacje zamiast niskich kosztów pracy

Dodał, że „w obszarze usług finansowych nasz kraj oferuje, dzięki wykwalifikowanej kadrze pracowników, wielu międzynarodowym instytucjom finansowym” atrakcyjne warunki do lokowania ośrodków usług. Zaznaczył, że coraz więcej tych aktywności w usługach finansowych dotyczy bardziej zaawansowanych kompetencji analitycznych, informatycznych.

Borys zwrócił uwagę, że atrakcyjność inwestycyjna Polski w coraz mniejszym stopniu bierze się z niższych kosztów pracy. „Z jednej strony jest barierą dla inwestorów to, że wynagrodzenia rosną, co z perspektywy pracowników i gospodarki jest czymś pozytywnym, natomiast udaje się ten wzrost wynagrodzeń kompensować wzrostem kwalifikacji, wysokim poziomem osób z dobrym wykształceniem” – powiedział.

Podkreślił, że wydajność w polskim sektorze usług i przemysłu rośnie bardzo szybko. „Niepożądanym zjawiskiem byłoby to, gdyby wzrostowi wynagrodzeń nie towarzyszył wzrost produktywności w sektorze przedsiębiorstw. Wywierałoby to presję na rentowność sektora przedsiębiorstw, opłacalność inwestowania w Polsce, jak również tworzyłoby ryzyko pojawienia się inflacji” – wskazał. Przypomniał, że dane za ostatnie kilka miesięcy pokazują, że produktywność, wydajność w sektorze przedsiębiorstw w Polsce dogania tempo wzrostu płac. „Gospodarka rozwija się zatem w zdrowy sposób” – mówił.

Dodał, że w ostatnich trzech kwartałach „mamy do czynienia z przyspieszeniem dynamiki inwestycji też w sektorze przedsiębiorstw”. „To jest model rozwoju i wzrostu najbardziej optymalny z perspektywy i inwestorów i potrzeb lokalnej gospodarki – ocenił Borys.

Jak mówił, „ważne jest, by Polska wspólnie z kilka innymi krajami naszego regionu była postrzegana jako główna fabryka Europy”. Zaznaczył, że przemysł daje korzyści, jeśli chodzi o potencjał rozwojowy. „W przemyśle można np. uzyskać przyrosty wydajności dużo łatwiej niż w sektorze usług” – mówił.

Jego zdaniem zarówno Polska, jak i UE mają szansę w tym roku i przyszłym na „dobrą koniunkturę, która przełoży się na dobre wyniki sektora przedsiębiorstw i na dalszy wzrost tempa wynagrodzeń”.

USA, Niemcy, Daleki Wschód

Szef Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu Tomasz Pisula zwrócił zaś uwagę prawidłowość związaną z inwestycjami, chodzi o to, że „w Polsce wyraźnie widać efekt kuli śniegowej, tzn. pojawienie się jednego rozpoznawalnego inwestora z danej branży sprawia, że natychmiast zjawia się u nas jego konkurencja”. Pisula zaznaczył, że w portfolio inwestycyjnym PAIH na pierwszym miejscu są firmy i koncerny amerykańskie (…), następnie inwestorzy z Niemiec.

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w dobie globalizacji finansowej

„W zależności od tego, czy patrzymy na nakłady inwestycyjne, liczbę projektów, czy miejsc pracy, druga pozycja niemiecka jest czasami zagrożona przez inwestorów z Dalekiego Wschodu: Japończyków, Koreańczyków, także pojawiają się duże chińskie inwestycje” – wyliczył.

Dodał, że pod względem sektorów najwięcej inwestycji dotyczy „usług dla biznesu i dużych centrów rozliczeniowych”. „Ale są też potężne projekty produkcyjne, głównie z szeroko rozumianego sektora motoryzacyjnego” – mówił. Podkreślił, że „wartość inwestycji w porównaniu do analogicznych kwartałów roku ubiegłego wzrosła o ok. 10 proc.”.

W badaniu przeprowadzonym przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową we współpracy z 13 izbami bilateralnymi w Polsce uczestniczyło ok. 2 tys. firm zagranicznych działających w Polsce oraz innych krajach Europy.

(md)


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły