Rządy manipulują, rynki w turbulencjach

Dziś doniesienia z poniedziałku z Chin i weekendowego spotkania bankowców w Jackson Hole w USA. Ponadto warto przeczytać o alternatywnych metodach napełniania budżetów, imigrantach do Europy, bankach za dużych by upaść oraz o tym jak bułgarski stażysta wykazuje błędy w rozumowania znanego brytyjskiego filozofa.
Rządy manipulują, rynki w turbulencjach

wiadomosciRząd Chin zmienia formy nacisku. Ogłosił, że nie będzie już próbował interweniować na rynku giełdowym skupując akcje, natomiast nasili poszukiwania tych, którzy destabilizują rynek, by ich ukarać. W poniedziałek indeks akcji w Szanghaju stracił niespełna 1 procent. Interwencja dotychczas kosztowała 200 mld dolarów, w czwartek i piątek udało się podnieść indeks o w sumie prawie 10 procent.

makroekonomiaStanley Fisher z FED w czasie weekendowego spotkania bankierów w Jackson Hole wygłosił przemówienie (tekst dostępny tutaj), w którym stwierdził, że FED nie powinien czekać z podwyżkami stóp procentowych aż do chwili, gdy inflacja osiągnie cel 2 procent. Po drugie, że powinien postępować „ostrożnie” z normalizacją polityki pieniężnej i po trzecie, że ścieżka podwyżek jest ważniejsza niż timing pierwszej z nich. FED będzie także uważnie śledził rozwój sytuacji w Chinach.

rynki-finansoweCzęsto pisze się, że banki amerykańskie są zbyt wielkie by upaść. Daily Shot pokazuje aktywa wybranych banków europejskich i w USA w relacji do PKB macierzystego kraju. W Europie lider to Danske Bank (w przybliżeniu z wykresu jego suma bilansowa wynosi ok 180 proc. duńskiego PKB). Potem szwajcarskie UBS (170) i Credit Suisse (150), dalej ING i Santander (140 i 120 proc. PKB odpowiednio Holandii i Hiszpanii). Dla banków amerykańskich – Citi, JP Morgan, Bank of Amercia i inne. Ten wskaźnik wynosi  jednak od kilku do kilkunastu procent amerykańskiego PKB.

Odnotowujemy, że fundusz Universa, któremu doradza Nassim Taleb, autor koncepcji czarnych łabędzi, czyli wydarzeń, których absolutnie nie jesteśmy w stanie przewidzieć (stąd nie można nawet powiedzieć, co może być czarnym łabędziem) zarobił miliard dolarów czasie krachu giełdowego w poniedziałek 21 sierpnia.

prasaPay as you go (płać jak idziesz), czyli rząd, któremu obywatele płacą, kiedy potrzebują jakiejś usługi – opisuje najnowszy The Economist. Zwraca uwagę, że politykom łatwiej przychodzi podnoszenie różnych opłat niż obdarzonych społeczną niechęcia podatków. Ten wzrost jest tym większy, że program ograniczania brytyjskich wydatków rządowych zmniejszył budżety niektórych ministerstw o 20 i więcej procent. Niekiedy wzrost opłat, na przykład sądowych w sądach pracy, odcina obywateli od możliwości dochodzenia swoich roszczeń. Nadto wprowadzanie czy podwyższanie opłat jest pod słabszą kontrola obywatelską niż podatki, gdyż grupa zainteresowanych jest mniejsza. Opłaty mają jednak swoje zalety – dotyczą tych, którzy potrzebują konkretnej usługi, a nie wszystkich, jak podatki, nawet nie korzystających ze świadczeń rządowych. Opłaty sprzyjają też lepszej alokacji środków.

W komentarzu The Economist pisze, że w niektórych przypadkach pazerność departamentów rządowych jest tak duża, że wyprowadziła poziom opłat na poziom kompletnie oderwany od faktycznych kosztów świadczenia usługi. To już kant, który może uprawiać rząd tylko dzięki swojej monopolistycznej pozycji.

mobilnaI jeszcze jeden komentarz z najnowszego The Economist na temat reakcji Europy na fale imigracji. W porównaniu z takimi krajami jak Liban czy Turcja, które przyjęły miliony uchodźców, problemy bogatej Europy są niewielkie i powinna ona bardziej się starać. Nie tylko ze względów moralnych, ale i egoistycznych – biorąc pod uwagę starzenie się ludności. Badania wykazują, że imigranci częściej zakładają własne firmy niż tubylcy, rzadziej popełniają poważne przestępstwa i w sumie są dawcami netto do budżetu. Ponieważ ich umiejętności, kontakty i pomysły uzupełniają potencjał danego kraju, podwyższają też dobrobyt, choć mogą nieco zmniejszać dostępność do miejsc pracy wymagających niskich kwalifikacji. Najlepszy patent, by razem z napływem imigrantów nie doszło do wzmocnienia skrajnych grup np. dżihadystów, to wpuścić imigrantów, zaakceptować i pozwolić im pracować i zarabiać.

wiadomosciNa marginesie – właśnie przeczytałem w „Życiu Przemyskim” jak polscy strażnicy graniczni w Bieszczadach, na pograniczu z Ukrainą zatrzymali czterech bardzo osłabionych obywateli – Sudańczyka, dwóch Irakijczyków i bezpaństwowca z Etiopii. Mieli jeden telefon. Nie mieli jedzenia, map, pieniędzy. Wszyscy natomiast doskonale mówili po angielsku. Dwóch miało wykształcenie farmaceutyczne, jeden medyczne, a Irakijczyk był bankowcem. Wszystkich zawrócono na Ukrainę.

gieldaSą jeszcze na świecie ciekawe spory, na tematy wydawałoby się przenicowane do spodu. Filozof brytyjski John Gray w New Statesman krytycznie ocenia dorobek Friedricha Hayeka i porównuje jego błędne, zdaniem Greya, teorie ze słusznymi Keynesa. Właściwie nic nowego, ale to bardzo uporządkowany, dobrze czytający się wykład.

wywiadyCo nie oznacza, że poglądy Graya są niepodważalne. Georgi Vuldzhev z 4Liberty.eu (stażysta w Instytucie Gospodarki Rynkowej w Sofii) wskazując m.in. na ograniczone możliwości poznawcze w socjalizmie (centralnym planowaniu) sprowadzone do zera przez brak mechanizmu rynkowego ustalania cen i wartości, w związku z czym nie można ustalić, czy zasoby są wykorzystywane efektywnie czy nie. Tego Gray nie kwestionuje, twierdzi natomiast, że rynek tak jak gospodarka planowana też nie ma mechanizmu samoregulującego efektywność i historia pokazuje, wiele przypadków różnego typu aberracji, spekulacji i manii. Nie zauważa jednak – pisze Vuldzhev, że w gospodarce rynkowej takim mechanizmem jest konkurencja, wyrzucająca poza rynek tych, którzy źle alokują środki, produkują nieefektywnie lub produkty nie znajdujące nabywców.

Drugi słaby punkt to teza Greya, że różnego typu spekulacyjne bąble etc. występowały wcześniej niż rządowa interwencja i powołanie banków centralnych, więc nie można ich obciążać za kryzysy, a zwłaszcza Wielki Kryzys, co czynni Hayek. Bułgar replikuje, że pierwsza znana mania – tulipanowa miała miejsce w Holandii w latach 1636-37, po powołaniu Bank of Amsterdam, a afery kompanii Mórz Południowych i Mississippi po powstaniu Banku Anglii i Banku Francji. Co do zdolności prognostycznych warto przypomnieć, że Hayek w lutym 1929 roku przewidział Wielki Kryzys, podczas gdy Keynes do końca twierdził, że kryzysy się skończyły.

A co wartości rad Keynesa, to warto zauważyć, że w latach 50 i 60 były one precyzyjnie realizowane np. w Wielkiej Brytanii, co zakończyło się stagflacja lat 70, wielkim bezrobociem, inflacją. Niestety sugestii Hayeka nikt nigdy i nigdzie nie wdrożył w życie, więc empirycznie nie można ich ocenić.

 

wiadomosci
makroekonomia
rynki-finansowe
prasa
mobilna
wiadomosci
gielda
wywiady

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Imigranci szansą na wygranie przez USA wyścigu technologicznego

Kategoria: Trendy gospodarcze
Determinacja imigrantów w dążeniu do celu i amerykański ład gospodarczy to rodzaj symbiozy o potężnym potencjale rozwojowym. Populacja imigrantów o wysokich kwalifikacjach jest określana jako kluczowe aktywo pozwalające USA utrzymać tempo rozwoju technologicznego i wzrostu produktywności.
Imigranci szansą na wygranie przez USA wyścigu technologicznego

Bazooki i helikoptery, czyli rządy na ratunek gospodarce

Kategoria: Trendy gospodarcze
Ponad 9 proc. PKB i 212 mld złotych to wartość polskiego pakietu antykryzysowego. Największe gospodarki świata, podobnie zablokowane jak nasza, idą jeszcze dalej, aż do eksperymentu z bezpośrednim rozdawaniem gotówki obywatelom włącznie.
Bazooki i helikoptery, czyli rządy na ratunek gospodarce

Rządy będą upadać

Kategoria: Trendy gospodarcze
W ramach antykryzysowych programów światowe rządy wpompują w gospodarkę ponad 8 bln dolarów, czyli równowartość 10 proc. światowego PKB. Ich potrzeby pożyczkowe wzrosną, ale nie wszystkie poradzą sobie ze spłatą długów. Światu grozi największa od lat 80. XX w. fala rządowych niewypłacalności.
Rządy będą upadać