• Jordan Cibura

Szwajcarzy ograniczają pensje prezesów firm

06.03.2013
W minioną niedzielę w ogólnokrajowym referendum Szwajcarzy poparli inicjatywę, której celem jest ograniczenie horrendalnie wysokich wynagrodzeń dla kadry kierowniczej szwajcarskich firm. „Za” zmianą opowiedziało się prawie 68 proc. głosujących. Prawa akcjonariuszy w kwestii uposażeń kierownictwa firm zostaną wzmocnione, a nieprzestrzeganie nowych zasad będzie surowo karane.

Thomas Minder, inicjator referendum w sprawie ograniczenia płac menedżerów w Szwajcarii (fot. minder.sh)


Helweci już od dłuższego czasu gorąco debatowali na temat bezwstydnie wysokich uposażeń wyższego kierownictwa spółek akcyjnych mających siedziby w Szwajcarii. Wielomilionowe premie i sowite odprawy dla członków zarządów spotykają się z brakiem zrozumienia i dezaprobatą szwajcarskiej opinii publicznej.

Co takiego robi menedżer, że zarabia 100-500 razy więcej niż najmniej zarabiający pracownik w firmie? Czy rzeczywiście takie różnice odzwierciedlają ich wkład w sukces firmy? Czy dodatkowe miliony w wynagrodzeniu dla menedżmentu przekładają się na lepsze zarządzanie?

Na marginesie można dodać, iż niektórzy obruszą się, że samo stawianie takich pytań jest podejrzane – państwo nie powinno się wtrącać do wewnętrznych spraw firm. Warto jednak zauważyć, że związek poziomu wynagrodzeń z jakością pracy wcale nie jest oczywisty. Jim Collins, autor klasycznej książki na temat źródeł sukcesów przedsiębiorstw pt. „Od dobrego do wielkiego” stwierdza, że firmy wspaniałe pod względem struktury i wysokości wynagrodzenia nie różnią się od firm przeciętnych. Collins stawia sprawę jasno – nie da się zmotywować ludzi do „właściwych” działań. Odwrotnie, trzeba wybrać „właściwych” ludzi, którzy będą chcieli robić rzeczy wielkie, jednak nie dla pieniędzy, ale dlatego, że ich samych nie zadowoli nic innego. Wydaje się, że Szwajcarzy patrzą na to w podobny sposób.

Co więcej, wynagrodzenia te wypłacane są bez względu na to w jakiej kondycji jest firma. Jednym ze świeższych przykładów, może być Carsten Kengeter, były szef inwestycyjnej części banku UBS. W 5 lat zarobił prawie 40 mln franków (ok. 135 mln zł), mimo że w tym czasie bank ten uczestniczył w manipulacjach wskaźnikiem Libor, a wcześniej wykazał się brakiem dostatecznego nadzoru nad poczynaniami tradera Kweku Adobola.

Menadżerowie nie partycypują w stratach swojego przedsiębiorstwa, nie oddają swoich bonusów, jeśli ich firmie nie wiedzie się najlepiej. Wręcz przeciwnie podczas, gdy przedsiębiorstwa, którymi zarządzają tracą na wartości, ich CEO wypłacają sobie kolejne premie.

Zalety systemu politycznego Szwajcarii

W Szwajcarii główne decyzje polityczne są podejmowane inaczej aniżeli nad Wisłą. Podstawową zasadą jest to, że suwerenem jest obywatel i to właśnie on podejmuje „ostateczną” decyzję. W związku z tym co 3 miesiące, obok referendów gminnych i kantonalnych odbywa się referendum ogólnokrajowe. Średnio zadawane są dwa do czterech pytań, a ich wynik jest wiążący. Jeśli parlament dokonuje zmian w konstytucji, lub podpisuje ważne międzynarodowe umowy, to referendum musi się odbyć. Aby zwołać referendum z inicjatywy obywateli wystarczy zebrać 100 tys. podpisów (ok. 2 proc. uprawnionych do głosowania) w półtora roku. Taka właśnie sytuacja nastąpiła w przypadku omawianej inicjatywy. Thomas Minder, przedsiębiorca z Schaffhausen, zebrał wymaganą liczbę podpisów i zaproponował zmiany, które zapoczątkowały przedreferendalną dyskusję.

Argumenty za i przeciw

Zwolennicy inicjatywy Mindera przekonywali, że horrendalnie wysokim wynagrodzeniom kadry kierwoniczej zostanie położony kres, ponieważ o tej kwestii akcjonariusze będą decydowali bezpośrednio. Teoretycznie w najważniejszych dla spółki sprawach, także związanych z wynagrodzeniami, ostatnie zdanie należy do akcjonariuszy. Jednak w praktyce wielu z nich nie sprawuje nadzoru, zdają się w tym na rady nadzorcze. Na skład rad nadzorczych z kolei często znaczny wpływ ma zarząd, zwłaszcza jeśli prezes sprawuje swoją funkcję przez długi czas.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że rady zgadzają się na coraz wyższe uposażenia dla kierownictwa firm. Stąd w Szwajcarii zostaną wprowadzone dodatkowe regulacje, które zabraniają przekazywania głosów, co ma wzmocnić „prawdziwych” akcjonariuszy – takich którzy aktywnie angażują się w nadzorowanie zarządu. Ponadto coroczne wybieranie rady nadzorczej wzmocni kontrolę, jaką mają nad nią akcjonariusze i polepszy jej pracę.

Przeciwnicy natomiast argumentowali, że proponowana inicjatywa nic nie zmieni w kwestii wysokości wypłat dla kierownictwa, ponieważ nie zostały ustalone maksymalne kwoty wynagrodzeń. Dodatkowe przepisy zwiększają niepotrzebnie biurokrację, a coroczne wybieranie rady nadzorczej promuje podejmowanie krótkoterminowych decyzji, co będzie mieć negatywny wpływ na długoterminową kondycję przedsiębiorstw.

Górę wzięły argumenty na rzecz ograniczenia wynagrodzeń i taka decyzja została podjęta. Zdecydowana większość obywateli przyjęła proponowane zmiany. Co się konkretnie zmieni?

Główne zmiany

Po pierwsze – akcjonariusze na walnym zgromadzeniu będą decydować wiążąco o łącznej wysokości wynagrodzenia kierownictwa (niem. Geschäftsleitung), rady nadzorczej (niem. Verwaltungsrat) i konsultacyjnej (niem. Beirat). Aby oddać głos nie będzie konieczne fizyczne uczestnictwo na walnym zgromadzeniu. Dopuszczalne będzie zdalne głosowanie elektroniczne.

Po drugie – walne zgromadzenie co roku wybierze skład rady nadzorczej, jej przewodniczącego oraz skład komitetu ds. wynagrodzeń.

Po trzecie – fundusze emerytalne, które inwestują środki w akcje będą zobowiązane do skorzystania z prawa głosu. Mają głosować w interesie swoich ubezpieczonych, a ich głos musi być jawny.

Po czwarte – do tej pory akcjonariusze instytucjonalni (oraz banki) miały prawo być reprezentowani przez radę nadzorczą. Ta praktyka (niem. Depotsstmirechtvertretung) zostaje zakazana. Dozwolone będzie jedynie przekazywanie głosu na osoby nie związane z przedsiębiorstwem i wybrane na Walnym Zgromadzeniu.

Po piąte – odprawy, zaliczki i premie na nabycie i sprzedaż firm zostały zakazane.

Po szóste – niestosowanie się do zaproponowanych zmian będzie obłożone karą pozbawienia wolności do trzech lat i karą pieniężną w wysokości do sześciu rocznych wynagrodzeń.

Warto przy okazji zauważyć, że kilka dni wcześniej Parlament Europejski, państwa członkowskie i Komisja Europejska zgodziły się w wypracowanym kompromisie dotyczącym rozporządzenia w sprawie wymogów kapitałowych (CRD IV) na zapis ograniczający premie bankierów. Jeśli zaproponowany zapis wejdzie w życie, to wspomniane premie nie będą mogły przekroczyć rocznego, lub w szczególnych przypadkach dwurocznego dochodu. Zaproponowane zmiany muszą jeszcze zostać zatwierdzone na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego oraz przez państwa członkowskie.

Czy przyjęta inicjatywa, po wprowadzeniu w życie spełni nadzieję głosujących?

Spojrzenie na praktyki w Wielkiej Brytanii nie skłania do optymizmu. Od 2002 r. akcjonariusze na Wyspach głosują (choć niewiążąco) nad wysokością wynagrodzeń zarządu. Nie zmieniło to jednak trendu i wypłaty nadal szybko wzrastały. Czy podobnie będzie w Szwajcarii? Trudno powiedzieć.

Bez względu na wynik tego referendum należy pamiętać, że podjęta przez Szwajcarów decyzja to przede wszystkim wyraźny sygnał dla akcjonariuszy. To na nich, a nie na aparacie państwowym spoczywa odpowiedzialność, by kontrolować poczynania i wynagrodzenia zarządów. Jednego możemy być pewni. Jeśli akcjonariusze nie spełnią pokładanych w nich nadziei, spodziewajmy się kolejnych rozwiązań. Kierunek został obrany w niedzielę.

Jordan Cibura zajmuje się finansami w dużym koncernie międzynarodowym, od kilkunastu lat mieszka w Szwajcarii.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły