content
  • Ewa Ginger

Jak przedsiębiorcy próbują oszukać fiskusa

09.06.2011
Przedsiębiorcy próbują różnymi sposobami zwiększyć zyski swoich firm. Niestety zyskiem tym nie chcą podzielić się z fiskusem. Co robią? Próbują każdy wydatek – nawet ten nie do końca związany z prowadzonym biznesem – uwzględnić w kosztach uzyskania przychodów.

Zasada jest prosta. Przedsiębiorca kupuje towar lub usługę. Prosi o fakturę VAT. Następnie uwzględnia ją w ewidencji firmy jako koszt podatkowy. Ważne tylko, aby umieć udowodnić, że ustawowe warunki do rozliczenia kosztów zostały spełnione.

Przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych wskazują, że podatnik jest zobowiązany do wykazania związku poniesionego wydatku z osiąganiem przychodu lub zachowaniem albo zabezpieczeniem jego źródła. Dodatkowo wydatek ten nie może znajdować się w katalogu wydatków nie uznawanych za koszty.

Dopiero po spełnieniu tych dwóch przesłanek wydatek może stanowić koszt uzyskania przychodu podatnika. Problem w tym, że obie ustawy podatkowe w katalogu wydatków, które kosztami być nie mogą zawierają w sumie ponad 100 wyłączeń. To powoduje, że przedsiębiorcy wykazują się wręcz ułańską fantazją w klasyfikacji kosztów. Zaliczają do nich praktycznie wszystko.

Wygląd bizneswoman to podstawa

Krakowski rynek. Duży sklep kosmetyczny. Kobieta przy kasie kupuje krem na zmarszczki w promocyjnej cenie 590 zł oraz perfumy za 259 zł. Przed zapłatą prosi o wystawienie faktury VAT. – Proszę fakturę, taką jak zawsze – wydaje dyspozycję. Ekspedientka upewnia się, czy na fakturze ma widnieć „upominek” i wystawia fakturę.

Świadek takiej sceny zastanowi się, po co faktura na taki zakup, jak np. do reklamacji wystarczy paragon. Odpowiedź jest prosta. Kosmetyczne zakupy znajdą się w kosztach podatkowych firmy. W ewidencji dla fiskusa zostanie wpisane, że jest to prezent reklamowy dla kontrahenta. W konsekwencji 849 zł tylko z tego jednego zakupu będzie można odliczyć od przychodu. A to znacznie zmniejszy podatek, który trzeba będzie zapłacić fiskusowi.

Ile tego typu wydatków w trakcie roku przedsiębiorcza bizneswoman uwzględni w kosztach, trudno oszacować. Pewne jest tylko to, że nie każdy tego typu wydatek ujęty w kosztach wyłapie kontrola ze strony urzędu skarbowego lub urzędu kontroli skarbowej.

Warto wyjaśnić, że upominki dla kontrahentów, jeżeli nie wiążą się z wydatkami o charakterze reprezentacyjnym, mogą być traktowane jako koszt podatkowy. Jednak takie towary, jak krem czy perfumy przeznaczone na prezent byłyby uznane przez fiskusa za koszty reprezentacji, które nie stanowią kosztów w podatku dochodowym. Ponadto faktura VAT powinna dokumentować m.in. nazwę (rodzaj) towaru, który jest przedmiotem sprzedaży. Trudno ocenić, że opisanie zakupu jako „upominek” prawidłowo określa nazwę towaru lub jego rodzaj.

Sprzedawca, opisując w ten sposób przedmiot transakcji, może narazić się na sankcje przewidziane w kodeksie karnym skarbowym związane z wadliwym wystawieniem faktury VAT. Z kolei przedsiębiorca, który odliczy podatek naliczony z takiej faktury i potraktuje wydatek jako koszt podatkowy, narazi się na dodatkowe pytania w trakcie potencjalnej kontroli podatkowej o przedmiot transakcji.

Wystarczy odpowiednio nazwać wydatek

Od dwóch tygodni w firmie pana Marka trwa kontrola skarbowa. Urzędników szczególnie zainteresowały faktury na pojemniki służące do przechowywania płynów. Działalność podatnika to głównie handel artykułami medycznymi. Pojemniki do przechowywania płynów mogą się przydać. Jednak ciekawość urzędników bierze górę i proszą pana Marka o pokazanie, co to za pojemniki i jakie płyny są w nich przechowywane.

– Te pojemniki to termosy na kawę i herbatę. Taki ich opis w fakturach podpowiedział nam księgowy – przyznaje pan Marek. Musiał poprawić ewidencje i deklaracje podatkowe. Teraz czeka na decyzję urzędników. Obawia się, że wymierzą mu grzywnę. – Kreatywność w opisie faktur nie jest dobrym pomysłem – przekonuje teraz przedsiębiorca.

Wystawię fakturę na dowolną kwotę

Podatnik właśnie otworzył gabinet kosmetyczny w centrum Warszawy. Aby umilić klientom oczekiwanie na zabieg postanowił kupić do salonu sprzęt grający. Nie chciał przepłacać więc postanowił poszukać ofert w Internecie. Znalazł idealną propozycję na Allegro.

– Dwa głośniki w cenie 389 zł. Zdecydowałem się na zakup. Klikam: kup teraz. Po chwili otrzymuję telefon od osoby, która wystawiła w serwisie towar. Sprzedawca informuje mnie, że cena owszem jest 389 zł za oba głośniki, ale faktura zostanie wystawiona na 778 zł, czyli tak jakbym miał 389 zł zapłacić za jeden – opowiada pan Adam z Warszawy.

Nasz znajomy decyduje się na taką dokumentację transakcji. Sprytny sprzedawca z Allegro przekonuje go bowiem, że dzięki takiej fakturze w kosztach swojej w końcu nowo otwartej firmy uwzględni 778 zł zamiast 389 zł. Korzyść jest ewidentna.

Czy na pewno gra jest warta świeczki? Gdy urzędnicy fiskusa wykryją ten manewr, zakwestionują wydatek ujęty w kosztach. Konieczna będzie korekta rozliczeń. Powstanie zaległość podatkowa. Poza jej zapłatą trzeba będzie też wpłacić odsetki podatkowe, które obecnie wynoszą 13,5 proc. w skali roku. Dodatkowo fiskus może nałożyć na niego sankcje wynikające z kodeksu karnego skarbowego. W zależności od uszczuplonej budżetowi kwoty podatnik może zostać oskarżony o popełnienie wykroczenia bądź przestępstwa skarbowego.

Słupy są wszędzie

Sprzedam – kupię fakturę. Takie ogłoszenie w lokalnej prasie zainteresowało przedsiębiorcę z Olsztyna. Skontaktował się z ogłoszeniodawcą. Ten wyjaśnił mu, że może wystawić mu fakturę na każdy towar i na dowolną kwotę.

To nic innego jak wprowadzanie do obrotu gospodarczego fikcyjnych faktur. Na ich podstawie podatnicy odliczają wirtualny VAT, a wydatki z tych faktur zaliczają do kosztów podatkowych. W efekcie oszczędzają na VAT i podatku dochodowym. Urzędnicy skarbowi twierdzą, że tego typu działania to jedno z najczęściej popełnianych przestępstw. Ich skutkiem są milionowe straty dla budżetu.

Fikcyjne faktury to takie, które nie dokumentują rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, ale zostały wystawione wyłącznie w celu wyłudzenia prawa do odliczenia podatku naliczonego lub zaliczenia wykazanego w nich wydatku do kosztów uzyskania przychodów.

W sytuacji gdy podatnik otrzymuje fakturę nie dokumentującą rzeczywistego zakupu, mamy do czynienia z pustą fakturą i zaliczeniem do kosztów wydatku, którego podatnik w rzeczywistości nie poniósł. W takich przypadkach urzędy skarbowe najczęściej weryfikują transakcję przez tzw. kontrole krzyżowe. Polegają one na sprawdzeniu poprawności rozliczeń podatkowych zarówno u wystawcy, jak też u odbiorcy faktury.

Jak widać pole manewru kosztami podatkowymi jest spore. Jednak podatnicy, którzy dokonują wydatków nie mogących stanowić kosztu uzyskania przychodu zgodnie z przepisami prawa podatkowego, a dokumentują ich zakup fakturą, której opis wskazuje na poniesienie wydatku innego rodzaju, nie powinny zaliczać takich wydatków do kosztów. Prędzej czy później takie oszustwo organy podatkowe jednak wykryją. A wtedy fantazja przyda się co najwyżej w wymyślaniu tłumaczeń dla urzędników.

Artykuły powiązane


Tagi

Popularne artykuły