Nowy budżet UE: więcej funduszy, ale trudniejszych do zdobycia

28.06.2013
W budżecie UE na lata 2014-2020 czeka na nas 5 mld euro więcej niż w obecnym, ale pieniądze trudniej będzie wykorzystać. Najwięcej zyskają samorządy, jeśli tylko opanują nowe słowa kluczowe.

José Manuel Barroso ogłosił, że jest zgoda polityczna na unijny budżet (CCBy NC ND London Summit)


Parlament Europejski zajmie się rezolucją określającą przyjęcie wieloletnich ram finansowych 2014 – 2020 w ciągu kilku dni, ale formalne głosowanie odbędzie się prawdopodobnie dopiero we wrześniu. Na budżet ponownie będą się musiały też zgodzić państwa członkowskie. Deklaracja José Manuela Barroso z 27 czerwca o tym, że porozumienie polityczne na najwyższym szczeblu jest już zawarte, każe jednak przypuszczać, że do końca tego procesu już bliżej niż dalej i czas zastanowić się nad tym jak najsensowniej wydać unijne pieniądze.

– Nie będzie już można finansować prostych projektów, które dają efekt wizualny, a nie ekonomiczny, napędzający rozwój całego obszaru – przypomina minister rozwoju regionalnego, Elżbieta Bieńkowska, na każdym spotkaniu.

I rzeczywiście, choć będziemy mieli do dyspozycji około 72,9 mld euro  (w porównaniu do 67,9 mld euro w trwającej perspektywie),to swoboda dysponowania tymi środkami będzie znacznie mniejsza.

72,9 mld euro  to nie są wszystkie pieniądze, jakie mamy dostać z Unii Europejskiej w latach 2014 – 2020 – w sumie ma to być blisko 106 mld euro. 28,6 mld euro pójdzie na dopłaty na rolników i na rozwój obszarów wiejskich, a maksymalnie 72,9 mld euro możemy wykorzystać na budzącą największe emocje Politykę Spójności. To z niej pokrywane są wydatki na drogi, oczyszczalnie ścieków, podnoszenie kwalifikacji zawodowych i wsparcie dla przedsiębiorców.

72,9 mld euro to równowartość 303,6 mld złotych (budżet negocjowano w euro, w cenach stałych z 2011 r. Kwota w złotych jest przeliczona po kursie z 8 lutego 2013 r.). Tę sumę miał na monitorach premier Donald Tusk krojąc w Brukseli tort, mający ową górę pieniędzy symbolizować.

(infografika Dariusz Gąszczyk)

Oczywiście to maksimum tego co nam się należy z wieloletniego budżetu UE. Ile z tego tortu uszczkniemy będzie zależało od przygotowania po naszej stronie, od znalezienia wkładu własnego i od sensownie napisanych wniosków. Z tym może być największy problem.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) przedstawiło już pierwszą propozycję podziału środków w nowej perspektywie. Na pierwszy rzut oka struktura programów jest podobna, tyle że zamiast programu Kapitał Ludzki będziemy mieli Wiedzę, Edukację, Rozwój, zamiast Innowacyjnej Gospodarki Inteligentny Rozwój i nowy program – Polska Cyfrowa.

Najwięcej zyskają regiony, bo będą miały do wydania aż 28,2 mld euro w stosunku do 17,3 mld euro w tej perspektywie. Diabeł tkwi w szczegółach, w tym wypadku są to warunki na jakich środki będą mogły być pozyskane.

Dotychczas obowiązywało zalecenie, aby pieniądze przeznaczać na cele związane z realizacją Strategii Lizbońskiej, która była na tyle pojemna, że mieściły się tam wszystkie działania samorządów. Nowa perspektywa finansowa ma być zgodna ze strategią Europa 2020, która jest już bardziej doprecyzowana. Unia Europejska stawia w niej na innowacyjność oraz niskoemisyjną gospodarkę i po raz pierwszy znajdzie to odzwierciedlenie w pakiecie prawnym do wieloletnich ram finansowych. Ten dokument powinien być znany pod koniec roku.

W praktyce oznacza to, że szczególnie środki z programów regionalnych, które dotychczas szły na drogi, chodniki, oczyszczalnie ścieków i aquaparki trzeba będzie rozdysponować inaczej. Minimum połowa pieniędzy musi iść na specjalizacje regionalne. Będzie można wybrać maksymalnie pięć zadań, a nie realizować po trochu wszystkie 11 obszarów działania samorządu.

Nowe słowa kluczowe, które muszą szybko opanować samorządowcy to: innowacyjność, niskoemisyjna gospodarka, technologie teleinformatyczne.

– Szczególne znaczenie będzie miała pomoc dla przedsiębiorców na prowadzenie prac badawczo – rozwojowych i wdrożenie ich wyników w działalności gospodarczej. Poprzez dofinansowanie wspólnych przedsięwzięć realizowanych przez konsorcja naukowo – przemysłowe chcemy doprowadzić do przeorientowania działalności innowacyjnej przedsiębiorstw. Chodzi o to by zamiast wykorzystywać istniejące technologie, wytwarzały nowe rozwiązania w obszarach stanowiących inteligentne specjalizacje, określone w wyniku dialogu z przedsiębiorcami i z wykorzystaniem istniejącego potencjału naukowego – wyjaśnia Stanisław Krakowski z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Samorządowcy narzekają jednak, że nie każda polska gmina ma potencjał naukowy i przedsiębiorstwa gotowe wdrażać nowe rozwiązania.

– Zapowiada się, że Polska otrzyma nawet o wiele więcej niż chce środków na rozwój kapitału ludzkiego kosztem infrastruktury. Chcielibyśmy więcej pieniędzy na infrastrukturę – mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

Samorządowcom nie podoba się, że nie będzie już można za pieniądze europejskie budować dróg gminnych i powiatowych. To konsekwencja wyboru polskiego rządu, który za środki z nowej perspektywy chce dokończyć autostrady i trasy ekspresowe. Zatem zdeterminowany wójt, który chciałby budować nową drogę będzie musiał rozliczyć ją inaczej. Droga lokalna będzie mogła być sfinansowana, jeśli będzie częścią szerszego projektu: rewitalizacji terenu albo podłączenia nowej inwestycji pod główne szlaki komunikacyjne.

Największym jednak zmartwieniem wójtów, burmistrzów i prezydentów miast będzie znalezienie pieniędzy na wkład własny do unijnych projektów w obliczu wprowadzenie indywidualnych i ostrych limitów zadłużenia dla każdej jednostki samorządu terytorialnego od 1 stycznia 2014 roku.

– Sytuacja makroekonomiczna i polityka państwa dotycząca deficytu w samorządach będą zniechęcały do odważniejszych działań. W nowej perspektywie nie tak łatwo będzie osiągnąć duże wykorzystanie środków – ostrzega Jerzy Kwieciński, były wiceminister rozwoju regionalnego.

– Samorządy z większą uwagą będą musiały przyglądać się swoim wydatkom i poziomowi zadłużenia, pamiętając, że realizacja projektów unijnych to konieczność wniesienia wkładu własnego – przyznaje Stanisław Krakowski z MRR, ale uspokaja, że wynegocjowano utrzymanie 85 – proc. stopy dofinansowania unijnego do realizowanych projektów oraz kwalifikowalność VAT.

Dzięki temu wydatki samorządów na wkład własny będą mniejsze.

Na nową perspektywę budżetową można jednak spojrzeć także jak na szansę. Nie będzie już wykładania kostką wiejskich ulic, albo przecinania wstęg na mało uczęszczanych drogach, których utrzymanie później kosztuje. Trzeba będzie szukać ambitniejszych projektów.

– To korzystny zbieg okoliczności, że w ramach strategii Europa 2020 zaczniemy wydawać więcej pieniędzy na badania i rozwój, na innowacyjność, na niskoemisyjną gospodarkę, akurat w momencie gdy Polsce groziło wpadnięcie w pułapkę średniego dochodu – uważa Jerzy Kwieciński.

I dodaje, że gdyby utrzymano warunki z obecnej perspektywy moglibyśmy podzielić los Hiszpanii albo Portugali – krajów, które przeinwestowały w infrastrukturę.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test