Fundusze unijne wyraźnie zwiększą PKB od 2019 roku

09.03.2017
W umowach na wykorzystanie funduszy UE z ostatniej perspektywy rozdysponowano na razie 25 proc. środków, a do końca roku ma to być już połowa. Szczyt wykorzystania nastąpi dopiero w latach 2019-2021. W tej perspektywie trudniejsze zadanie niż w poprzednich latach mają regiony – mają więcej pieniędzy.

Wiele projektów kolejowych rozpoczyna się późno, więc w przypadku opóźnień nie da się rozliczyć ich w obecnej perspektywie (CC BY-NC Thomas Hawk)


Przypomnijmy, że w perspektywie budżetowej 2014-2020 Polska dostanie łącznie 119,5 mld euro. Na tę sumę składa się 32,1 mld euro w ramach Wspólnej Polityki Rolnej i około 5 mld euro na programy takie jak Horyzont 2020 czy Erasmus. Największą część, bo aż 82,5 mld euro stanowią jednak pieniądze w ramach Polityki Spójności i to je mamy na ogół na myśli mówiąc o funduszach europejskich. To z nich pokrywane są wydatki na drogi, tory, podnoszenie kwalifikacji zawodowych czy wsparcie dla przedsiębiorstw.

W program Polityka Spójności uwzględniono też mniejsze kwoty na pomoc bezrobotnej młodzieży, pomoc techniczną oraz np. 4,1 mld euro na projekty infrastrukturalne w ramach działania „Łącząc Europę”. Po odjęciu tych drobniejszych sum z 82,5 mld euro zostaje 76,8 mld euro. To kwota do wydania w ramach sześciu krajowych i 16 regionalnych programów operacyjnych i esencja funduszy europejskich.

Nie znamy przyszłego kursu euro, po którym sukcesywnie będą rozliczane projekty, ale przyjmując za Instytutem Ekonomicznym NBP robocze założenie, że będzie to 4,26 zł za 1 euro (cena euro do rozliczenia funduszy UE w latach 2014-2023) wychodzi, że 76,8 mld euro samego wkładu unijnego to ponad 327 mld złotych. Tyle wypadałoby wykorzystać i rozliczyć najpóźniej do 2023 roku (mówimy o perspektywie 2014-2020, ale pieniądze mogą być rozliczane trzy lata dłużej, po starcie ostatnich projektów).

Na koniec 2016 roku z owych 327 mld zł wniosków o płatność mieliśmy za 15,8 mld zł, czyli około 4,8 proc. Patrząc na kalendarz poprzedniej perspektywy – nie jest to jeszcze tragedia. Na koniec 2009 roku, czyli w trzecim roku perspektywy 2007-2014 wniosków o płatność było nominalnie tylko trochę więcej – 15,9 mld zł, lecz przy mniejszym budżecie oznaczało to 5,7 proc. alokacji.

Ministerstwo Rozwoju podaje, że pod koniec lutego 2017 roku było już 17,3 mld zł wniosków o płatności, czyli około 5,3 proc. większej, obecnej alokacji, a wskaźnik z miesiąca na miesiąc rośnie.

Skąd więc przekonanie, że z tempem wydawania funduszy europejskich jest źle?

– Czas przejścia między jedną, a drugą perspektywą nie był łatwy, ale stało się tak głównie za sprawą zaniedbań naszych poprzedników. W listopadzie 2015 roku, a więc po zmianie rządu, musieliśmy ratować 30 mld zł ze starej perspektywy. W nowej natomiast, umowy były podpisane tylko na 0,3 proc. przyznanych nam funduszy. Dziś jest to już 25 proc., a do końca roku powinno być 50 proc. – mówi Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju.

Ministerstwo Rozwoju na tym etapie woli podawać liczbę umów niż wniosków o płatności. Najpierw są umowy, potem ich realizacja z wkładem krajowym, dopiero na końcu wnioski o płatności, które jednak najlepiej wskazują ile funduszy europejskich faktycznie udało się wykorzystać.

Pierwszy etap tej ścieżki – podpisywane umowy – można podejrzeć w wielkim arkuszu kalkulacyjnym na blisko 13 tys. komórek. Gdy poszeregujemy je pod względem wartości na szczycie znajdzie się projekt pt. „Prace na linii kolejowej nr 7 Warszawa Osobowa – Dorohusk na odcinku Warszawa – Otwock – Dęblin – Lublin, etap I”. PKP PLK wycenia go aż na 4,25 mld zł z czego suma wydatków kwalifikowanych to 3,43 mld zł, a bezzwrotna dotacja z UE 2,92 mld zł. Oczywiście, jeśli projekt uda się zakończyć zgodnie z harmonogramem do 31 marca 2021 roku.

Na samym dole arkusza znajduje się najtańszy projekt „Szkolenia dla pracowników wdrażających RPOWŚ 2015-2020 w 2015 roku” zorganizowany przez Wojewódzki Urząd Pracy w Kielcach. Kosztował 1000 zł i już się zakończył (ze środków unijnych zwrócono 850 zł.).

Większy problem mamy oczywiście z inwestycjami za miliardy złotych niż ze szkoleniami za symboliczne kwoty. Ministerstwo Rozwoju niepokoi się na przykład tym, ze wiele projektów kolejowych rozpoczyna się stosunkowo późno, co oznacza, że w przypadku jakiegokolwiek „poślizgu” rozliczanie ich w obecnej perspektywie może się nie udać.

– Na wszystkie projekty, które mają długi czas realizacji, zwracamy większą uwagę i monitorujemy je. Doświadczenie uczy bowiem, że większość z nich nie kończy się w wyznaczonym terminie. I po to, aby nie stracić pieniędzy, trzeba je „fazować”, tzn. przesuwać dalszą ich realizację na kolejną perspektywę. Tak było w poprzednim okresie programowania z projektami kolejowymi. Fazowanie przeważnie dotyczy dużych inwestycji infrastrukturalnych lub skomplikowanych inwestycji w systemy informatyczne – wyjaśnia wiceminister Jerzy Kwieciński.

Kolejnym znakiem zapytania są programy regionalne, którymi zarządzają samorządy wojewódzkie. Są regiony, które od początku perspektywy miały pomysł na zagospodarowanie unijnych pieniędzy, a i takie, którym idzie to gorzej. Liderem jest oczywiście mazowieckie, które ma już umowy odpowiadające 10,96 mld zł wkładu z UE i 2,15 mld zł wniosków o dofinansowanie. Zdecydowanie odstają trzy województwa – świętokrzyskie, kujawsko-pomorskie i zachodniopomorskie.

W tej perspektywie regiony mają jednak trudniejsze zadanie niż w poprzedniej. Na programy regionalne przypada aż 40 proc. funduszy, a w poprzedniej było to tylko 25 proc. Nie dość, że funduszy jest więcej to są one trudniejsze do zdobycia np. przez konieczność określania regionalnych specjalizacji.

– W nowej perspektywie zmniejszył się udział tych kategorii, w których fundusze dotychczas wykorzystywaliśmy najszybciej, jak drogi czy autostrady, a wzrósł udział obszarów, w których pieniądze wydawaliśmy wolno i z trudem. Chodzi głównie o inwestycje kolejowe oraz środki na innowacyjność, szczególnie na poziomie regionalnym – mówi Tomasz Jędrzejowicz z Instytutu Ekonomicznego NBP.

Ministerstwo Rozwoju nie przedstawia prognoz wykorzystania alokacji w kolejnych latach perspektywy. Ujawnia tylko, że „do końca 2019 roku w krajowych i regionalnych programach, wartość środków UE w podpisanych umowach/wydanych decyzjach osiągnie poziom ok. 84 proc. dostępnej alokacji”.

Można więc założyć, że podobnie jak w poprzedniej perspektywie największy procent alokacji przypadł na lata 2012-2014, tak w obecnej będą to lata 2019-2021, a więc ostatnie przed obowiązkowym rozliczeniem funduszy (do 2023 r.) Te daty pośrednio potwierdza samo ministerstwo mówiąc o dużym przełożeniu środków UE na gospodarkę poczynając od 2019 roku.

– Szacujemy, że udział środków unijnych we wzroście PKB w zeszłym roku wynosił od 0,4 do 0,6 punktu proc. W 2017 roku powinien to być przynajmniej 1 punkt procentowy, a od 2019 roku to będzie około 1,5 punktu procentowego. To naprawdę dużo – podsumowuje wiceminister Jerzy Kwieciński.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły