e-państwo ciągle w budowie

31.10.2011
Projekt Planu Informatyzacji Państwa na lata 2011-2015 spotkał się z miażdżącą krytyką - m.in. Polskiego Towarzystwa Informatycznego. Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji uznała, że receptą na przyspieszenie informatyzacji państwa, która idzie jak po grudzie, może być powołanie ministerstwa cyfryzacji. Czy powstanie – rząd ogłosi to za kilka dni. Oczekiwania są ogromne.

UE przeznacza miliardy na inwestycje w europejską sieć cyfrową. (CC BY dmitrybarsky)


Choć na informatyzację państwa wydano miliardy złotych – tylko w funduszach unijnych na lata 2007 – 2013 zarezerwowano na ten cel 4,5 mld zł –  to w kontaktach obywatela z państwem nadal dominuje papier. Papier, który obywatel musi donieść do urzędu i papier, który musi dostać od jednego urzędu, by w innym go oddać i dostać jeszcze inny papier, na przykład będący ostateczną decyzją.

Niedawno Komisja Europejska ogłosiła, że 50 mld euro przeznaczonych na projekt Łącząc Europę, 20 proc. zostanie przekazane na inwestycje w europejską sieć cyfrową. Z tego programu możnaby zrealizować wiele potrzeb naszego kraju. Kwestia zarządzania tymi środkami – kto i na jakich zasadach – jest kluczowa dla ich pozyskania.

W raporcie Komisji Europejskiej za 2010 rok o postępach państw członkowskich w e-administracji (Digitizing Public Services in Europe) sklasyfikowani zostaliśmy na 19 pozycji, z wynikiem niższym od średniej unijnej, chociaż po awansie o cztery oczka w stosunku do poprzedniego roku.

W raporcie Organizacji Narodów Zjednoczonych o e-administracji na świecie (United Nations E-Government Survey 2010) zajęliśmy jednak dopiero 45 pozycję, podczas gdy w poprzedniej edycji – za 2008 rok – mieliśmy 33 pozycję. W tym zestawieniu, spośród krajów Unii tylko Rumunia miała niższą pozycję (47). Różnice w pozycji Polski wśród krajów Unii Europejskiej wynikają w tych raportach z metodologii liczenia wskaźników używanych do oceniania osiągnięć e-administracji.

Kierunki informatyzacji państwa wytycza – publikowany w formie rozporządzenia rady ministrów – Plan Informatyzacji Państwa. Ostatni dotyczył lat 2007-2010 i nie został zrealizowany. Niektóre zapisane w nim zadania opóźnione są o kilka lat – np. nowe dowody osobiste – inne zrealizowano z wielomiesięcznym poślizgiem, jak ePUAP (elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej). Wdrożenie każdego rozwiązania pokazuje jednak, że obywatele chcą korzystać z e-administracji. Tak było np. z e-sądami, czy możliwością składania PIT w wersji elektronicznej.

Projekt Planu Informatyzacji Państwa na lata 2011-2015 określa 99 zadań i przedsięwzięć, których łączny koszt oszacowano na co najmniej 6,46 mld zł. Pojawił się późno – dopiero w sierpniu 2011 r. – i został skrytykowany przez organizacje branżowe.

– Polskie Towarzystwo Informatyczne opiniuje negatywnie przedłożony Projekt Planu Informatyzacji Państwa. Uważamy iż dokument (…) nie gwarantuje optymalnego rozwoju i nadgonienia opóźnień w tym zakresie, zgodnego z dokumentami Unii Europejskiej. Pomimo, że zawiera kilka pozytywnych tendencji wskazane byłoby, aby plan ten został opracowany od nowa (…) – stwierdzono w opinii podpisanej przez Mariana Nogę, prezesa Polskiego Towarzystwa Informatycznego.

– Plan Informatyzacji Państwa w takiej postaci nie powinien i nie może zostać skierowany na drogę legislacyjną. Może natomiast stanowić interesujący materiał do rozpoczęcia dyskusji wewnątrz administracji i z udziałem czynników społecznych oraz środowiska przemysłu teleinformatycznego, w jaki sposób plan taki wyglądać powinien – stwierdzono w opinii Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (PIIT).

– Postulujemy odrzucenie projektu dokumentu w całości i przygotowanie go od nowa w oparciu o transparentne i zatwierdzone przez Radę Informatyzacji założenia strategiczne – uważa Krajowa Izba Gospodarki Elektronicznej i Telekomunikacji.

Według PIIT, dokument nie wypełnia zapisów dotyczących treści tego rozporządzenia zawartych w Ustawie o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne. Nie przedstawia strategii i nie określa kierunków planowania informatyzacji. Nie opisuje też potrzeb informatycznych państwa, zarówno tych zrealizowanych, jak i realizowanych, a także tych, które mają być zaspokojone w przyszłości. Nie ma w nim rzetelnej analizy potrzeb poszczególnych podmiotów oraz celów poszczególnych zaplanowanych inwestycji.

Według KIGEiT, w projekcie PIP „zaproponowano przede wszystkim budowanie narzędzi służących kolekcji danych i przetwarzania dla celów kontrolno-prewencyjnych, a nie tworzeniu infrastruktury usprawniającej ich działalność gospodarczą i społeczną”.

– Dominującym motywem przygotowania zestawu projektów (wymienionych w projekcie PIP na lata 2011-2015 – przyp. autor) było usprawnienie i automatyzacja procesów przetwarzania danych o obywatelach. Korzyści dla obywateli są w tym planie sprawą drugorzędną. Analiza zestawu projektów jako całego zbioru musi prowadzić do wniosku, że jest to projekt administracji centralnej dla administracji centralnej – stwierdzono w opinii KIGEiT.

W dyskusjach prowadzonych na temat informatyzacji państwa powtarza się teza o konieczności połączenie ze sobą różnych baz danych i rejestrów tworzonych na użytek poszczególnych agend administracji państwowej, tak, by mogły z nich korzystać inne urzędy. Bez tego trudno będzie wyeliminować papierowe zaświadczenie wydane przez jeden urząd celem uzyskania zaświadczenia, czy decyzji w innym urzędzie. Na ten problem podczas ostatniego Forum Ekonomicznego w Krynicy zwrócił uwagę Zbigniew Derdziuk, prezes ZUS.

– Gdyby ZUS mógł natychmiast pozyskiwać dane o śmierci świadczeniobiorców, liczba wypłat emerytur po śmierci beneficjenta, które muszą być potem korygowane, spadłaby praktycznie do zera – mówił podczas panelu Informatyzacja w państwie – i co dalej?

Krytykując informatyzacyjne poczynania państwa diagnozowano, że przyczyną niepowodzeń jest rozproszenie zadań między rożnymi resortami i brak koordynacji. Wiosną tego roku pojawiły się propozycje albo powołania nowego resortu, który będzie odpowiedzialny za informatyzację, a szerzej za cyfryzacją (postulował to PIIT), albo o powołanie urzędnika w randze ministra przy kancelarii premiera lub prezydenta, który synchronizowałby działania kilku urzędów już działających na tym polu (postulował to Bussiness Centre Club).

Pomysł wrócił tuż przed wyborami parlamentarnymi, gdy premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli wybory wygra Platforma Obywatelska to powstanie Ministerstwo Cyfryzacji. Wydzielone dziedziny telekomunikacyjne i informatyczne mają być skupione w jednym ręku.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test