W Rosji siła jest i będzie ważniejsza niż prawo

27.09.2011
Na Kremlu ustalono, że nie ma przeciwwskazań, by premier i prezydent w następnej kadencji zamienili się miejscami. Gospodarce to nie pomoże. - W Rosji panuje od zawsze poczucie braku bezpieczeństwa, ludzie  zdają sobie sprawę z korupcji, nieuregulowanych praw własności i braku poszanowania prawa. Nadciągające wybory zwiększają jeszcze to wrażenie – mówi Andrew Miller z tygodnika The Economist.

Władimir Putin, premier Rosji, który wkrótce może zostać prezydentem. (CC BY-SA 2.0 World Economic Forum)


Obserwator Finansowy: Rosyjska ”Niezawisimaja Gazeta” napisała 15 września, że choć rosyjska ekonomia doszła już do zdrowia po kryzysie, ewidentnie brakuje w niej symptomów przyszłego wzrostu.

Andrew Miller: Podczas, gdy wskaźnik konsumpcji pozostaje wysoki, poziom inwestycji jest niski. W Rosji, pomimo wielu słów o konieczności dywersyfikacji gospodarki, która ma polegać na tym, by istotną część dochodu narodowego generowały także inne sektory poza surowcowym, główne dochody przychodzą z ropy i gazu. W kwestii dywersyfikacji w ostatnich latach nie wydarzyło nic. Udział ropy i gazu w wartości eksportu raczej w ostatnich latach rośnie niż spada (choć jest to bardziej wyrazem wysokich cen surowców niż wzrostów produkcji).

Według danych makroekonomicznych wszystko zdaje się wyglądać dobrze. Lepiej niż w większości krajów Europy. Wzrost gospodarczy wyniósł w 2010 roku 4 proc., deficyt budżetowy tylko 3,9 proc. Od połowy 2010 roku wrosły ponownie ceny paliw. To nie jest miarodajne?

Wzrost gospodarczy Rosji „podskoczył” relatywnie mocno, ale rozumiem obawy o przyszłe dane. Owszem, sytuacja fiskalna Rosji wygląda na całkiem bezpieczną w porównaniu do innych krajów, proszę jednak zwrócić uwagę, że dane dotyczące wzrostu warunkowane są – a to ryzykowne – w większości sytuacją w branży paliwowej.

Jak to się przekłada na życie dzisiejszego Rosjanina? Ile kosztuje dwupokojowe mieszkanie w Moskwie?

Ceny wahają się szeroko. Oczywiście w centrum są dużo wyższe niż na
obrzeżach. Generalnie za takie mieszkanie płaci się pomiędzy 200 a 300 tysięcy dolarów.

A jaka jest realna średnia pensja?

Około 760 dolarów.

Rosjanom jest dobrze u siebie? Nie chcą emigrować? Fundacja Opinii Publicznej podała w tym roku, że tylko 17 procent Rosjan mówi w jakimś zagranicznym języku.

Są Rosjanie, którzy dobrze mówią po angielsku. Wielu z nich planuje wyjechać z Rosji. Według ostatnich
badań, 22 procent dorosłych Rosjan planuje opuścić Rosję na dobre. Ten odsetek jest nawet większy wśród studentów i przedsiębiorców. Nawet jeśli większość z nich nie wyjedzie, może to stanowić pewien problem. Zwracam też uwagę, że ludzie których na to stać, coraz częściej wysyłają dzieci do zagranicznych szkół. To, że większość starszych Rosjan mówi tylko po rosyjsku, ale nie jest to zaskakujące, bo dorastali w przekonaniu, że rosyjski jest językiem całego imperium. Państwa ościenne musiały także się go uczyć.

Nie tylko indywidualny Rosjanin myśli o opuszczeniu kraju. W pierwszym kwartale 2011 roku odpłynęło z rosyjskiej gospodarki ok. 30 mld dolarów zagranicznego kapitału. Minister finansów Aleksiej Kudrin twierdzi, że to z powodu przyszłorocznych wyborów. Zgadza się pan z jego twierdzeniem?

Myślę, że jest pewna techniczna przyczyna, która przynajmniej częściowo wyjaśnia ten trend: wysokie ceny ropy sprawiły, że niektóre firmy zarobiły więcej, niż się spodziewały, a teraz nadwyżki inwestują zagranicą. Ale odpływ kapitału ma też związek ze strukturalnymi problemami rosyjskiej gospodarki: możliwości inwestowania w Rosji są ograniczone. Ludzie niechętnie zostawiają tam kapitał, bo zdają sobie sprawę z korupcji, nieuregulowanych praw własności i ogólnego braku poszanowania prawa. W Rosji panuje od zawsze poczucie braku bezpieczeństwa. Nadciągające wybory zwiększają jeszcze to wrażenie w mieszkańcach i u przyjezdnych.

Zagraniczne firmy, które inwestują w Rosji są świadome tych problemów – podejmują jednak ryzyko, bo liczą, że zrekompensują im je ponadprzeciętne zyski. Wystarczy spojrzeć na koncern BP i jego serię zastojów oraz problemów z rosyjskimi inwestycjami. [Od dwudziestu lat, odkąd BP obecne jest na tamtejszym rynku, ma problemy z władzami i „skarbówką”. Ostatnio komornicy wkroczyli do moskiewskich biur firmy pod koniec sierpnia – przyp. red.]. Z drugiej strony wiemy jednak, że BP generuje tam ogromne zyski. Generalnie, wielkie międzynarodowe firmy lepiej radzą sobie z korupcją i biurokracją niż małe podmioty. IKEA jest takim przykładem. Rozprawiła się z korupcją i wciąż prosperuje.

Który – oprócz krajowego – kapitał jest dziś w Rosji najbardziej widoczny?

Ostatnie miesiące, to mocna współpraca Rosji z amerykańskim koncernem Exxon. Rosja podpisała już z nim umowę na wydobycie ropy na Szelfie Arktycznym. Wokół Półwyspu Sachalin pracuje zarówno Exxon, jak i Shell. Dużo jest też kapitału brytyjskiego: oprócz BP, mowa też o kancelariach prawnych, firmach consultingowych itd. Samo BP funkcjonuje w Rosji w sposób kontrowersyjny – jako TNK-PB. Z drugiej strony, w Rosji działa mnóstwo producentów dóbr konsumenckich, dużo handlu detalicznego. Kilka fabryk samochodów postawiło montownie aut obok Petersburga.

Jakiego rodzaju firmy wyciągają kapitał z Rosji?

W większości są to firmy związane z przetwarzaniem bogactw naturalnych, surowców. Firmy, które decydują się nie re-inwestować zysków w Rosji. Z Rosji wypływają bardzo liczne drobne kwoty. Żeby dowiedzieć się, gdzie ten kapitał wędruje, wystarczy np. przyjrzeć się cenom nieruchomości w centralnym Londynie.

Rosja zajmuje 107 pozycję w Democracy Index 2010. Jest określona w rankingu jako „reżym hybrydowy”. Co się zmieni po wyborach?

Wątpię, by coś się zmieniło. Przynajmniej jeśli chodzi o najbliższy czas. Mam nadzieję, że w końcu kiedyś Rosja przedzierzgnie się w poprawną demokrację. W tym momencie jednak jej demokratyczne instytucje – partie, wybory,
parlament – są zbudowane na fałszywych fundamentach. Rosja jest krajem, w którym siła wciąż jest i będzie ważniejsza niż prawo.

Tę siłę widać głównie w branży paliwowej. A czy są branże rosyjskiej gospodarki, które są w miarę nieskorumpowane?

High-tech i biznes internetowy są bardziej przejrzyste niż pozostałe. Natomiast wszystkie te biznesy, których prowadzenie wymaga pozwoleń i licencji oraz kontaktowania się z urzędnikami, a więc w szczególności przemysł budowlany czy przemysł naftowy, to królestwo biurokracji i korupcji.

Czy sądzi pan, że zaangażowanie państwa w sektor paliwowy może z czasem zmaleć, biorąc pod uwagę globalizację oraz penetrację Starego Kontynentu przez Amerykanów i Chińczyków?

Wydaje mi się to niemożliwe.

Rozmawiała Katarzyna Kozłowska

Andrew Miller,  korespondent The Economist w Moskwie w latach 2004-2007, absolwent Cambridge University oraz Princeton University


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test