Absolwent potrzebny od zaraz

01.08.2019
Polska edukacja ma wiele zapóźnień i kompleksów w stosunku do zachodnich „koleżanek”. Dane z europejskich badań pokazują, że nie musimy się wyłącznie wstydzić. Po pierwsze Polska ma wyższy niż unijna średnia odsetek zatrudnienia absolwentów, po drugie błyszczy jako kraj, w którym w nauce przodują kobiety.


Europa przechodzi okres najniższego w historii bezrobocia. Ma to pozytywny wpływ także na ten obszar rynku pracy, który przez ostatnią dekadę brak ofert odczuwał najboleśniej – na zatrudnienie grup dopiero wchodzących na rynek lub w początkowej fazie stażu pracy. Jak wylicza Eurostat, wskaźnik zatrudnienia absolwentów w wieku 20–34 lata w Unii Europejskiej z ostatnich trzech lat wyniósł 85,5 proc. Wynik lepszy niż rok wcześniej, ale wciąż gorszy niż w 2008 r., gdy było to 86,9 proc.

Polska na tle średniej unijnej zajmuje dobrą pozycję z wynikiem 88,9 proc. – takim samym jak Rumunia, ale przed nami są i Czechy, i Węgry, a także Litwa, Łotwa i Estonia – w sumie 13 innych krajów. Faktem jest, że różnica między najlepszym z nich a Polską jest niewielka, mniejsza niż 1 pkt proc.

Zdziwić też może, że najlepszy wynik w zatrudnieniu absolwentów wypracowała jedna z najmniejszych gospodarek Europy – Malta. Ale nie powinno, bo niespełna półmilionowa Malta  słynie w Europie i na świecie nie tylko z usług turystycznych, ale także finansowych i informatycznych, ma prężnie działające porty i sprawny przemysł rybny prowadzony przez firmy rodzinne. Zatrudnienie absolwentów na wyspie sięgnęło 96,7 proc. przy ogólnym bezrobociu na poziomie 3,5 proc. (maj 2019 r.). Już na koniec 2018 roku 75-proc. stopa zatrudnienia w całej gospodarce przekroczyła cel 70 proc. postawiony przez KE dopiero na 2020 r.

Kolejne państwa członkowskie UE o najwyższych wskaźnikach zatrudnienia dla absolwentów wyższych uczelni to Holandia (94,8 proc.), Niemcy (94,3 proc.) i Luksemburg (94 proc.). Cztery kraje stojące wysoko na liście zatrudniania absolwentów znalazły się też w pierwszej dziesiątce na świecie najlepiej kształcących pod kątem kompetencji przyszłości – jak wynika z rankingu przygotowanego przez Economist Intelligence Unit. Co ciekawe, Finlandia, która w zestawieniu EIU zajmuje pierwsze miejsce, jeśli chodzi o zatrudnianie absolwentów, ma wynik gorszy niż Polska.

Koniec skali, koniec Europy

Znaczne obniżenie wyniku widać po drugiej stronie skali – średnią unijną zaniżają w zasadzie dwa kraje z grupy tzw. starej Unii: Włochy i Grecja. Mają najgorszy wynik w całej Unii. Gorszy niż brane przez Eurostat pod uwagę Serbia, Turcja czy Czarnogóra.

Problemy z pracą dotykają nie tylko absolwentów. W maju bezrobocie w Grecji sięgnęło 17,6 proc. Owszem, stopniowo maleje, ale w kategorii 15-24 lat w kwietniu pracy szukało aż 30,4 proc. młodych Greków.

To naprawdę rzadki obrazek w Europie i wielu regionach świata, które coraz częściej martwią się nie brakiem pracy, lecz ludzi do pracy. The Economist przywołuje wypowiedź szefa rządu Australii Scotta Morrisona, który chwalił się, że w 2018 r. „każdego dnia tworzono ponad 730 miejsc pracy”. Premier Japonii Shinzo Abe poinformował, że „stopa zatrudnienia młodych ludzi jest na poziomie przewyższającym wszystkie poprzednie rekordy”. W ciągu ostatnich pięciu lat w państwach OECD  powstały łącznie 43 mln miejsc pracy. Ale w Grecji, Włoszech i Hiszpanii bezrobocie nadal jest wyższe niż przed kryzysem 2008-2009.

Z perspektywy połowy 2019 roku cele ogólnego zatrudnienia postawione Grecji na rok 2020 wydają się nie do osiągnięcia. Na koniec 2018 roku stopa zatrudnienia w Grecji wyniosła 59,5 proc., cel na 2020 to 70 proc. Nie pomaga struktura greckiej gospodarki – około 80 proc. PKB tworzą usługi, głównie branża turystyczna i transport morski. Przemysł to zaledwie ok. 15 proc.

Trzeba jednak przyznać, że od rozpoczęcia reformy rynku pracy w 2011 r. Grecja zrobiła duże postępy. Obniżony został poziom minimalnego wynagrodzenia (grecka płaca minimalna przed kryzysem była o 50 proc. wyższa niż w Portugalii, o 17 proc. niż w Hiszpanii). Jak napisał Witold Gadomski: „Bardziej elastyczne formy zatrudnienia w połączeniu ze zmniejszonymi kosztami dla pracodawców otworzyły grecki rynek pracy dla młodszych osób poszukujących pracy, głównie w usługach turystycznych, mieszkaniowych i przemyśle spożywczym. Zatrudnienie osób poniżej 24 roku życia wzrosło w latach 2013-2017 o ponad 40 proc., bezrobocie w grupie 15-19 lat spadło z 74 proc. do 55 proc., a w grupie 20-24 lata z 58 proc. do 42 proc. (…) W latach 2014-2017 zatrudnienie wzrosło o 293 258 miejsc pracy, tylko w 2017 r. utworzono ponad 120 tys. nowych miejsc pracy i zarejestrowano ok. 15 tys. nowych firm.”

Od 2010 r. z 11-milionowej Grecji wyjechało 700 tys. osób, w większości młodych. Dr Nikos Erinakis, dyrektor ds. badań naukowych ateńskiego think tanku Instytut Polityki Alternatywnej, w wywiadzie dla portalu Euractiv zapewnia, że teraz młodzi, dobrze wyedukowani naukowcy zaczynają wracać do kraju. On jest tego najlepszym przykładem.

Rośnie znaczenie absolwentów

Eurostat zauważa także, że młodzi ludzie z wyższym poziomem wykształcenia odnotowali najwyższe wskaźniki zatrudnienia i ogólnie byli lepiej chronieni przed ryzykiem bezrobocia niż ich rówieśnicy, którzy weszli na rynek pracy z niższym poziomem wykształcenia.

Badanie Ekonomicznych Losów Absolwentów (ELA) szkół wyższych, prowadzone od 2014 r., pokazuje początki i pierwsze doświadczenia studentów wchodzących na rynek pracy w Polsce. W badaniu 138 127 absolwentów, którzy uzyskali dyplom w 2017 r. (nowszych danych jeszcze nie ma), wyróżniają się dwa trendy. Po pierwsze rośnie grupa studentów pracujących w czasie nauki. Aż 53,8 proc. z tych, którzy się obronili w 2017 roku, zdążyło zdobyć doświadczenie zawodowe (etat, samozatrudnienie). Po drugie te doświadczenia liczą się w oczach pracodawców – absolwenci z jakimś stażem pracy szybciej znajdują zatrudnienie i z reguły są lepiej wynagradzani już w pierwszym roku pracy w porównaniu z kolegami bez żadnego doświadczenia.

Jakąkolwiek pracę w pierwszym roku po uzyskaniu dyplomu zadeklarowało ogółem 88 proc. absolwentów, przy czym było to ponad 96 proc. z grupy pracujących już na studiach i 78,2 proc. wśród tych, którzy takich doświadczeń nie mieli. Na umowę o pracę w tym czasie pracowało łącznie 77,1 proc. badanych, prawie 90 proc. z doświadczeniem i 62,2 proc. bez żadnego stażu. Także bezrobocia w pierwszym roku po uzyskaniu dyplomu miało nieszczęście doświadczyć znacznie więcej tych, którzy na studiach nie podejmowali pracy – 28,4 proc. wobec 10 proc. w grupie tych, którzy na studiach byli w jakiś sposób aktywni zawodowo.

Porównanie średniego wynagrodzenia w pierwszym roku pracy magistrów z 2017 roku z magistrami z 2014 roku pokazuje, że wartość absolwentów w oczach polskich pracodawców rośnie. 2606,39 złotych to średnie wynagrodzenie, uwzgledniające wszystkie źródła, dla magistra z 2014. Absolwenci z roku 2017 zarabiali w pierwszym roku pracy już nieco lepiej – średnio 3295,16 zł. Tu także widać różnice między absolwentami z doświadczeniem i tymi, którzy stawiają na rynku pracy absolutnie pierwsze kroki.

Niestety, ELA w zestawieniach zarobków nie uwzględniła osób samozatrudnionych (choć stanowiły 7 proc. badanych). ELA nie prowadzi też rejestrów z wcześniejszego okresu i nie ma danych dotyczących absolwentów z roku 2018.

Kobiety do mikroskopów!

Z całą pewnością polska edukacja wyższa może się pochwalić liczbą kobiet naukowców. Według najnowszej edycji rankingu Centrum Badań Naukowych i Technologicznych Uniwersytetu w Leiden, błyszczymy jako kraj, gdzie w nauce przodują kobiety. Pierwsze miejsce zajął Uniwersytet Medyczny w Lublinie, a w pierwszej dziesiątce łącznie znalazło się aż siedem polskich uniwersytetów.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test