Argentynę czeka długa stagnacja gospodarcza

02.10.2016
Początek prezydentury Mauricio Macriego upłynął pod znakiem prób reform, które wprowadziłyby Argentynę na ścieżkę wzrostu gospodarczego. To wyzwanie, bo na ogrom potrzeb wewnętrznych nakładają się niesprzyjające czynniki zewnętrzne. Wszystko to źle wróży przyszłości ekonomicznej kraju.


Jednym z najważniejszych problemów jest inflacja. Kiedy osiągnęła poziom 19,2 proc. po pierwszych czterech miesiącach 2016 roku, pojawiły się obawy, że sięgnie 30 proc. w grudniu. Tymczasem już w czerwcu przekroczyła 45 proc. rok do roku i nadal rośnie, choć wydaje się, że tempo przyrostu zwolniło.

Złe są także prognozy dla PKB. Przewidywano spadek o 1,5 proc., ale wobec załamania gospodarczego w Brazylii (spadek o ponad 4 prc. PKB), która jest największym partnerem handlowym Argentyny, może on być nawet większy.

Deficyt budżetowy ma sięgnąć 4,7 proc., a wiarygodność kredytowa u największych agencji ratingowych balansuje na granicy poziomu B, co ma ogromne znaczenie dla kosztów obsługi już istniejącego długu oraz zaspokojenia potrzeb pożyczkowych. 1 września rząd wyemitował obligacje skarbowe o łącznej wartości ponad 1,4 mld dolarów, oprocentowane na 22,5 proc. rocznie.

Jeszcze mniej korzystnie przedstawiają się ratingi argentyńskich spółek, w tym energetycznego giganta YPF, który przy niskich cenach surowców energetycznych przeżywa poważne kłopoty.

Między inflacją a kosztami społecznymi

Przez całe dwanaście lat kirchneryzmu oficjalne dane dotyczące inflacji przedstawiane przez Indec (Instituto Nacional de Estadística y Censos – Narodowy Instytut Statystyki i Spisów, odpowiednik polskiego Głównego Urzędu Statystycznego) były krytykowane za permanentne ich zaniżanie. Analiza cen podawanych w internecie wykazywała wyższe współczynniki wzrostu niż oficjalny koszyk dóbr badany przez Indec. Zwrócił na to uwagę Alberto Cavallo, w przeszłości architekt reform gospodarczych w Argentynie.

Czytaj >>> Miliard cen z internetu zmienia pomiar inflacji

Rząd próbuje walczyć z inflacją na różne sposoby, również nietypowe. Jednym z nich jest uruchomienie specjalnej rządowej platformy internetowej Precios claros (jasne, przejrzyste ceny), będącej w swej istocie rodzajem porównywarki cenowej, jakie są znane również na polskim rynku. Dzięki niej użytkownicy mogą porównywać ceny 5 tysięcy najważniejszych produktów codziennego użytku i wybierać najtańsze.

Również Bank Centralny Republiki Argentyny (BCRA) podejmuje działania na rzecz ograniczenia podaży pieniądza i planuje cel inflacyjny na 2019 rok na poziomie 5 proc. BCRA próbuje zarazem bronić kursu peso przez nakładanie ograniczeń na sprzedaż walut obcych. W maju podniesiono limit miesięczny zakupu dolarów amerykańskich z 2 do 5 milionów, ale nadal pozostaje on barierą w rozwoju handlu zagranicznego. Niemniej należy odnotować, że w lipcu i sierpniu inflacja rosła już znacznie wolniej i wydaje się, że w grudniu może spaść do zakładanego poziomu 30 proc. rok do roku.

Powyższe zabiegi napotykają jednak poważne ograniczenia związane z wysokimi kosztami społecznymi reform. Szacuje się, że w ubóstwie żyje prawie 29 proc. społeczeństwa. W związku z tym w maju zdecydowano się podnieść od stycznia 2017 roku płacę minimalną aż o 33 proc. – do poziomu 8060 peso (564 dol.).

Kolejny program rządowy dotyczy pomocy najuboższym (ponad 30 proc. społeczeństwa żyje poniżej granicy ubóstwa) między innymi w zakresie budownictwa mieszkaniowego. Program Acceso a Casa Propia (dostęp do własnego domu) objął swoim patronatem sam papież Franciszek. Jego imieniem nazwano także pierwsze osiedle oddane w ramach programu w Calilegua w prowincji Jujuy.

W maju doszło do konfliktu na tle wysokości wydatków między prezydentem a parlamentem. W związku z rosnącą inflacją i zadłużeniem argentyński Kongres uchwalił zamrożenie wzrostu wydatków rządowych na sześć miesięcy. Macri ustawę zawetował, argumentując, że zahamuje ona wzrost zatrudnienia, zwiększy szarą strefę i pogłębi ubóstwo. Doprowadziło to do poważnego kryzysu politycznego, w efekcie którego Macri z końcem sierpnia rozpoczął rozmowy mające na celu pozyskanie partnera koalicyjnego, który zapewniłby stabilną większość w parlamencie.

Cierpliwość traci także społeczeństwo. Na początku września Argentyną wstrząsnęła fala protestów i strajków wywołanych pogarszającą się sytuacją ekonomiczną ludności, m.in. na skutek uwolnienia bardzo wielu regulowanych dotąd cen i podniesienia o kilkaset procent taryf na energię i wodę.

Optymistyczna narracja Macriego znajduje coraz mniej zwolenników. Jak to często bywa, prezydent pada ofiarą własnych obietnic wyborczych, których realizacja coraz bardziej odsuwa się w czasie.

Próby reform strategicznych

Rząd podejmuje również działania o charakterze strategicznym, o skutkach obliczonych na przyszłość, z silną rolą sektora państwowego. Na początku maja zapowiedział ogromny program inwestycji w gospodarkę, który tylko w roku 2016 ma osiągnąć poziom 20 mld dolarów. Będzie on dotyczył głównie rolnictwa i rybołówstwa oraz węglowodorów niekonwencjonalnych i energetyki. 8 września ogłoszono kolejny program rozwojowy, którego celem jest zainwestowanie 14 mld dol. w infrastrukturę kolejową.

Wszystkie te kroki mają być odpowiedź na spadającą aktywność gospodarczą Argentyny. Według danych z kwietnia skurczyła się ona 6,7 proc. rok do roku, towarzyszył jej spadek produkcji przemysłowej o 2,4 proc.

Niewątpliwie wyjściu z kryzysu nie będzie sprzyjała też sytuacja międzynarodowa. Szacuje się, że kryzys w ościennej Brazylii będzie w 2016 roku kosztował silnie związaną z nią Argentynę 1,5 proc. PKB.

Osobną sprawą jest zadłużenie zagraniczne, z obsługą którego Buenos Aires z trudem sobie radzi. 2 czerwca Procuración del Tesoro Nacional (Urząd Pełnomocnika ds. Skarbu Państwa – najbliższym polskim odpowiednikiem jest Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa) wystosowała list do Międzynarodowego Funduszu Walutowego z prośbą o umorzenie 400 mln dol. oczekiwanego do 2026 roku przyrostu zadłużenia Argentyny w tej instytucji.

Co dalej?

Co do zasady działania Macriego spotykają się z dobrym przyjęciem za granicą. Zagraniczne koncerny podkreślają przyjazny klimat dla inwestycji. ExxonMobil rozważa inwestycje w poszukiwanie ropy naftowej w Argentynie na poziomie 10 mld USD w ciągu 20-30 lat. Macri prowadzi bardzo intensywne działania dyplomatyczne obliczone na pozyskanie inwestorów zewnętrznych, czego przykładem są aktywne działania podczas ostatniego szczytu G20 w Hangzhou. Na razie nie przyniosły one jednak widocznych efektów i chętnych do robienia biznesów nad La Platą brakuje.

Po dwunastu latach rządów małżeństwa Kirchnerów i kolejnego eksperymentu socjalno-etatystycznego  niełatwo będzie wprowadzić Argentynę z powrotem na drogę rozwoju. Nowemu prezydentowi  Mauricio Macriego nie można odmówić zapału reformatorskiego i pewnych sukcesów, np. w zwalczaniu inflacji.

W przyszłości być może okaże się nawet, że uratował kraj przed natychmiastową katastrofą. Niemniej jednak reformy, które podjął, z pewnością nie przyniosą natychmiastowych efektów i wobec niekorzystnych okoliczności, Argentynę czeka dłuższy okres stagnacji gospodarczej (lub wręcz kryzysu), zwłaszcza jeśli utraciłby i tak już coraz słabsze poparcie polityczne i społeczne.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły