• Radosław Pyffel

Azjatyckie lekcje powinny nas motywować

24.04.2015
W Polsce wyraźnie wzrasta zainteresowanie Azją, czego powodem jest świadomość wyczerpania się modelu rozwojowego, który w ostatnich latach przyniósł Polsce ogromny sukces. Musimy sięgnąć po nowe rozwiązania, w czym może pomóc współpraca z Azją i sięganie po azjatyckie przykłady. Jesteśmy świadkami powstawania nowego ładu geoekonomicznego, z czego warto wyciągnąć wnioski.

Ho Ching - prezes Temasek Holding, Nardowego Funduszu Inwestycyjnego Singapuru (CC BY Lucasmatti)


W ostatnich tygodniach wziąłem udział w wielu dyskusjach poświęconych relacjom Polski z krajami Azji, w tym miedzy innymi na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach gdzie dyskutowaliśmy o chińskiej koncepcji One Belt, One Road, formacie współpracy 16+1, a także polskim przystąpieniu do Azjatyckiego Banku Infrastruktury i Inwestycji (AIIB). Wyłania się z nich taki oto obraz: Polska nie tylko znalazła się w całkowicie nowej sytuacji geoekonomicznej, w którym władza i dominacja Zachodu staje się coraz częściej kwestionowana, ale także w sytuacji, w której – zwłaszcza w perspektywie wyczerpania się funduszy europejskich – musi na nowo wymyśleć sposób na dalszy rozwój.

Prof. Witold Orłowski wspomniał o tym dylemacie na jednym ze spotkań zorganizowanych przez Instytut Kościuszki, używając metafory szklanki „do połowy pełnej i do połowy pustej”. Szklanka do połowy pełna – to sukces Polski, jako kraju który przeszedł udaną transformację, utrzymał się w dobie globalnego kryzysu na wysokiej ścieżce wzrostu (zielona wyspa), awansował we wszelkich rankingach wyżej niż mogliśmy sobie to wymarzyć 25 lat temu, co budzi podziw innych krajów, w tym także azjatyckich. Szklanka do połowy pusta to z kolei kiepski governance, niskie współczynniki demograficzne, kolejne fale emigracji, brak innowacyjności.

Zgodnie z definicją Banku Światowego, do krajów o średnim dochodzie zaliczane są te, w których dochód na osobę znajduję się poniżej poziomu 12 275 dolarów. Co ciekawe według danych Banku Światowego w Polsce PKB per capita wyniosło w ubiegłym roku ponad 14 tys. dol., co oznaczałoby że przebiliśmy już granicę oddzielającą kraje o średnim dochodzie od tych zamożnych. Dlatego bardziej właściwym wydaje się pytanie, jakie lekcje płyną z doświadczeń azjatyckich tygrysów, głównie Korei Południowej, Singapuru i Tajwanu dla Polski i czy korzystając z doświadczeń tych odległych i często uważanych za egzotyczne kraje, możemy przekroczyć szklany sufit, zwiększyć korzyści z rozwoju gospodarczego dla obywateli i dogonić kraje zachodniej Europy.

Na pierwszy rzut oka próba implementacji doświadczeń państw azjatyckich na gruncie polskim wydaje się abstrakcyjna. Dzieli nas niemal wszystko: wyznawane wartości, uwarunkowania kulturowe, a nawet kontekst geopolityczny wprowadzanych w ubiegłym wieku w tych państwach reform (rywalizacja między blokiem Wschodnim i Zachodnim). Obserwacja czynników przyczyniających się do sukcesu gospodarczego azjatyckich tygrysów wskazuje, że jednym z nich, niezwykle ważnym było silne zaangażowanie władz centralnych przynajmniej w trzech, kluczowych dla rozwoju obszarach.

Edukacja dla wydajności

Pierwszy obszar to edukacja, która powinna wspierać wzrost gospodarczy, tzn. jej celem nie powinno być tylko poprawianie wskaźnika skolaryzacji, a przede wszystkim podnoszenie produktywności siły roboczej. Dlatego też programy edukacyjne powinny być spójne z narodową strategią rozwoju i blisko powiązane z biznesem. Na czynnik ten jako kluczowy dla utrzymania wysokiej dynamiki wzrostu gospodarczego Polski wskazują polscy przedsiębiorcy. Twierdzą oni, że ani zwiększone środki finansowe ani większe zaangażowanie państwa nie przyniesie oczekiwanych rezultatów bez dbałości państwa o kapitał ludzki. Oceny te formułują na podstawie własnych doświadczeń, ponieważ coraz częściej borykają się z problemem pozyskania wykwalifikowanych pracowników.

Zmierzające ku podnoszeniu poziomu edukacji i wydajności rozwiązania wdrożyły władze Singapuru, które w latach 80. stworzyły sprawny dwutorowy system szkolnictwa: edukacja uniwersytecka oraz subsydiowane/finansowane przez państwo szkolenia, kursy oraz szkoły zawodowe podnoszące kwalifikacje pracowników. Negatywnym przykładem wpływu systemu edukacji na rynek pracy są z kolei Filipiny, które miały wyższy współczynnik skolaryzacji niż Singapur, kierunki na których kształcono studentów rozmijały się jednak z oczekiwaniami przedsiębiorstw. Potęgowało to trudności z tworzeniem miejsc pracy odpowiadających kwalifikacjom absolwentów, którzy nie mogli znaleźć pracy spełniającej ich oczekiwania. Doprowadziło to do dużej emigracji wśród młodych, wykształconych osób. Z podobną sytuacją musiały się zmierzyć władze Malezji, gdzie ok. jedna trzecia emigrantów to absolwenci studiów wyższych.

Drugi obszar to aktywne kreowanie polityki przemysłowej. Obserwacja państw zachodnich wskazuje, że nie rozwijały się one wyłącznie w oparciu o zasady wolnego rynku i handlu. Również azjatyckie tygrysy prowadziły selektywną politykę przemysłową z wykorzystaniem głównie przewag komparatywnych, mającą na celu stopniową poprawę (przechodzenie od produkcji prostej do zaawansowanej technologicznie) struktury swoich gospodarek. Przewagi komparatywne ulegają zmianie wraz z poprawą czynników wytwórczych dostępnych w danym kraju i produkcją towarów o coraz większej wartości dodanej.

Zaimplementowane przez azjatyckie tygrysy rozwiązania uwzględniały społeczną i ekonomiczną specyfikę poszczególnych państw. Były to m.in. restrykcje co do własności oraz kierunków napływu zagranicznych inwestycji bezpośrednich, instrumenty wsparcia eksportu, obligatoryjne szkolenia pracowników przez inwestorów zagranicznych, wspieranie rozwoju wybranych branż, produktów lub technologii z punktu widzenia posiadania przez dany kraj przewag komparatywnych. Należy także podkreślić, że w pierwszym etapie rozwoju tych państw kluczowe były zdolności uczenia się, poczynając od imitacji technologii i kapitału ludzkiego wytwarzanych przez kraje wysoko rozwinięte.

Państwo zainteresowane badaniami

Trzeci obszar to silne zaangażowanie państwa we wsparcie sektora badań i rozwoju (R&D). Świadczy o tym m.in. polityka Tajwanu i Korei Płd. Państwa te wspierały tworzenie instytutów badawczych w celu prowadzenia badań, opracowywania nowych technologii. Uzyskane wyniki były następnie transferowane do przedsiębiorstw celem ich komercjalizacji. Struktury państwowe subsydiowały również koszty rozwoju najnowszych technologii.

Rezultaty tej działalności były bardzo korzystne. Szacunkowe dane wskazują, że np. jeden dolar tajwański państwowego grantu skutkował 10 dolarami przeznaczonymi na badania i rozwój (B+R), 21 dolarami inwestycji i 42 dolarami uzyskanymi ze sprzedaży produktów. Z kolei udział wydatków na B+R w Korei Płd. kształtuje się na poziomie 3 proc. PKB, z czego 70 proc. to nakłady prywatne. Inną strategię wdrożył Singapur. Na początku władze wyselekcjonował spółki z dużym potencjałem innowacyjnym, a następnie wspierały ich współpracę z zagranicznymi odpowiednikami. Ważną rolę w tym procesie pełni również Narodowy Fundusz Inwestycyjny Temasek Holding, który dokonując zakupy udziałów w wybranych spółkach wspierał je finansowo.

Ważnym elementem, który wpływał na korzystny finalny rezultat tych programów polegał na monitorowaniu i okresowej ocenie. Realizacja nieefektywnych rozwiązań, które nie tworzyły żadnej wartości dodanej była natychmiast wstrzymywana.

Czy te doświadczenia mogą być przydatne dla Polski? Wydaje się, że to nierealne, zważywszy inną kulturę, w której państwo nie odgrywa tak istotnej roli. W dodatku ostatnie 25 lat sukcesów, Polska osiągnęła, opierając się na paradygmacie o zupełnie innych założeniach. Zmiany paradygmatów, to sprawy niełatwe, a już zwłaszcza tych, które przyniosły, co prawda w innej sytuacji i innej rzeczywistości, ale jednak sukcesy.

Niewykluczone, że sukces Chin, jaki obserwujemy obecnie w światowej gospodarce, może przyczynić się do zmiany tego paradygmatu, a wówczas naśladowanie mniejszych azjatyckich tygrysów (tak jak uczyniły to Chiny) znajdzie swoich zwolenników w wielu krajach na całym świecie, w tym także w Polsce.

Autor jest prezesem think-tanku Centrum Studiów Polska Azja; autor kilku książek poświęconych Chinom, wykładowca przedmiotów związanych z Chinami i Azją. Studiował na Uniwersytecie Sun Yat Sena w Kantonie i Uniwersytecie Pekińskim.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test