• Krzysztof Kutwa

Będziemy żyć długo i szczęśliwie

11.12.2018
Średnia długość życia w najbliższych dekadach najpewniej wzrośnie. Jakie czynniki o tym zdecydują? Jak możemy poprawić naszą jakość życia i zdrowia? Jak to wpłynie na gospodarkę? Ekonomiści szkicują optymistyczne scenariusze – mogą się one spełnić, jednak pod pewnymi warunkami.


Wszyscy ludzie na świecie zasługują na długie życie w pełnym zdrowiu. Ta myśl przyświeca waszyngtońskiemu Instytutowi Pomiaru i Oceny Zdrowia (IHME). Organizacji, która dostarcza narzędzi do ilościowego określania utraty zdrowia na podstawie setek chorób, urazów i czynników ryzyka po to, by poprawiać systemy opieki zdrowotnej.

Ile nam przybędzie

Według prognoz IHME, średnia długość życia na świecie, w 2040 r. wzrośnie o 4,4 lat. Jednak patrząc na wszystkie kraje uwzględnione w analizie, zakres ten znacznie się różni. O ile mężczyźni i kobiety w Hiszpanii mogą żyć średnio 85,8 lat, to liczba ta jest znacznie niższa w krajach o niskich dochodach. Najniższa w Lesotho na południu Afryki, gdzie wynosi ledwie 57,3 lat.

W Polsce do 2040 r. średnia długość życia ma wzrosnąć do 82,65 lat, w tym: 85,65 lat dla kobiet i 79,63 lat dla mężczyzn. To awans z 48. miejsca w 2016 r. na 34. w 2040 r. W scenariuszu optymistycznym możemy się spodziewać wzrostu do nawet 84,56 lat (31. miejsce), a w pesymistycznym do 79,2 lat (37. miejsce).

Co ciekawe, szacunki IHME przewidywanej długości życia w 2040 r. są zbieżne z GUS-owskimi prognozami, według których w 2040 r. kobiety średnio będą żyć 85,6 lat, a mężczyźni 79,5 lat.

Co nam zagraża

Ostatnie badanie IHME dostarcza nie tylko nowej prognozy oczekiwanej długości życia, ale także pokazuje szacunek utraconych lat życia (YLL) oraz czynniki ryzyka przedwczesnej umieralności każdej z 250 przyczyn zgonów. Modelowanie powyższych prognoz sięga do roku 2040 i obejmuje 195 krajów.

Analitycy nie tylko poprawili niepełny obraz poprzednich badań w obszarze modelowania, przez co niejednoznacznie można było oceniać decyzje polityczne i ich wpływ na trajektorie zdrowotne. Wykorzystali i rozwinęli także wyniki badania z poprzednich lat, by ostatecznie zmierzyć zależności między czynnikami ryzyka, a wynikami zdrowotnymi.

Opracowany model należy do kategorii prognoz zdrowotnych, w których, oprócz czasu, badacze wykorzystali wiele zmiennych niezależnych. Dla porównania, GUS oblicza parametry trwania życia dla mieszkańców Polski jedynie na podstawie średnich wartości prawdopodobieństw zgonów dla krajów europejskich.

W oparciu o wcześniejsze tendencje, analitycy opracowali trójskładnikowy model przyczynowo-skutkowy, który przedstawia potencjalne i najbardziej prawdopodobne trajektorie zdrowia i czynniki, które najsilniej będą wpływać na zdrowie.

Warto być świadomym związków przyczynowych, ponieważ mają one zasadnicze znaczenie dla prowadzenia długoterminowych inwestycji i wdrażania polityk. Model oszacowania długości życia i utraconych lat jest oparty na 65 czynnikach ryzyka, takich jak np. palenie tytoniu, wysokie ciśnienie i poziom cholesterolu, zanieczyszczenie powietrza, a także bierze pod uwagę Indeks Społeczno-Demograficzny – SDI (np. PKB na mieszkańca, średni wiek edukacji) i współzmienne (dla niewyjaśnionych utajonych trendów dla każdej przyczyny skorelowanej z upływem czasu wykorzystano model autoregresji i średniej ruchomej – ARIMA).

Jak liczyć czynniki ryzyka

Istnieje długa tradycja prognozowania długości życia lub umieralności zależnej od wieku, wykorzystująca jedynie czas jako zmienną niezależną. Mniej wysiłku włożono jednak w modele, próbujące przewidzieć śmiertelność w oparciu o związki przyczynowe niezależnych czynników.

Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Po pierwsze, stosowanie współzmiennych, oprócz czasu, wymaga syntezy wiedzy o przyczynowych powiązaniach między niezależnymi czynnikami a śmiertelnością. Po drugie, wymaga znormalizowanych danych i metod prognozowania tych niezależnych czynników.

Mówiąc prościej: czas trwania życia, oparty o samo prawdopodobieństwo zgonu jest znacznie prostszy do oszacowania, podczas gdy zbadanie, jak wpływa nań częstość palenia tytoniu lub PKB na mieszkańca to zagadnienie bardziej skomplikowane. Dodatkowo: rozbudowanie modelu o nowe zmienne wymaga poradzenia sobie z dodatkowym wyzwaniem: jak zniwelować wpływ różnych czynników ryzyka, wpływających na siebie nawzajem. Dla przykładu: jak otyłość wpływa na ciśnienie krwi.

Co najbardziej szkodzi

Według IHME, w Ameryce Północnej i Europie nastąpi spowolnienie oczekiwanej długości życia, głównie dlatego, że w zakresie wydłużania czasu trwania życia wiele już poprawiono. Niemniej nie oznacza to, że wykorzystano wszystkie możliwości.

Globalnie, nadal do pięciu najważniejszych czynników, które szczególnie przyczyniają się do przedwczesnej umieralności należą: wysokie ciśnienie krwi, wysoki wskaźnik masy ciała (BMI), wysoki poziom cukru we krwi, palenie tytoniu i picie alkoholu. Kolejny powód to zanieczyszczenie powietrza.

Grafika przedstawia zmianę dziesięciu wiodących czynników ryzyka dziś i w 2040 r., które przyczynią się do śmiertelności mieszkańców Polski. Dla każdego z czynników ryzyka zgonu sprawdzono siłę jego korelacji z przyczyną śmierci. Dla każdej przyczyny śmierci oszacowano wskaźnik YLL (ang. years of life lost). Wskaźnik ten przedstawia liczbę utraconych lat, których ludzie nie dożyją w wyniku zgonu spowodowanego zachorowaniem na konkretną chorobę.

Obszarem, w przypadku którego można potencjalnie zmienić najwięcej, poprawiając przyszłe scenariusze zdrowotne jest palenie tytoniu, wysokie ciśnienie krwi i wzrastająca masa ciała. Ten ostatni czynnik – według szacunków na podstawie obecnych trendów – będzie czwartym wiodącym ryzykiem utraconych lat życia w 2040 roku w Polsce.

Jak zadecydują politycy

Oprócz czynników ryzyka, przyczyniających się do śmiertelności, równie ważna jest dynamika przyczyn zgonów. W 2040 r. w największym stopniu będą wpływać na utracone lata życia nowotwory (2 744 YLLs na 100 tys.), a nie jak dotychczas choroby układu krążenia (1 794.) Znacząco wzrośnie także w przyszłości udział zaburzeń neurologicznych (450) i psychicznych (406). Do niechlubnej dziesiątki dołączą choroby układu pokarmowego (197).

Spójrzmy na dane IHME z perspektywy wpływu czynników ryzyka na realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju SDG Organizacji Narodów Zjednoczonych. Spośród 17 celów i 169 zadań można wyodrębnić kilkanaście odnoszących się do tych, wpływających na dalsze trwanie życia. Zgodnie z szacunkami, obecnie wartość indeksu realizacji celów SDG wynosi 72 pkt. Do 2030 r. wzrośnie do 77 pkt.

Oczywiście, możliwe, że będzie lepiej, ale wcale niekoniecznie tak musi się stać. Prognoza nie jest tym, co się wydarzy tylko tym, co najprawdopodobniej nastąpi, jeśli przeszłe trendy i relacje będą kontynuowane w przyszłości. Wszystko zależy od zachowania społeczeństwa, a to jest uzależnione m.in. od realizowanej w tej kwestii polityki. Ważne jest, czy uda się wspólnymi siłami ograniczyć czynniki ryzyka, które najsilniej będą wpływały na ryzyko przedwczesnej śmierci.

Potrzebne dalekowzroczne decyzje

Sam wzrost przewidywanej długości życia z pewnością cieszy inwestorów stawiających dziś na potencjał silver economy czyli gospodarki senioralnej. Dla systemu zabezpieczeń społecznych to jednak wyzwanie.

Patrząc z innej, medycznej perspektywy, nie można zapominać, że równolegle z wydłużaniem życia zmienia się rozkład zachorowań na dane choroby. Po części staje się to wyzwaniem politycznym. Sama jednak prognoza wzrostu przewidywanej długości życia nie powinna nikogo zadowalać. Znacznie ważniejsze jest to, dlaczego do tego dochodzi. I co można zrobić, a czego unikać by to osiągnąć.

Jak wskazują autorzy prognoz, w świecie o przyspieszającym tempie innowacji technicznych i medycznych, istnieje możliwość pogorszenia wyników zdrowotnych w przypadku braku odpowiednich decyzji rządzących. Decydenci powinni zaplanować, jak docelowo będą wydawane pieniądze na zdrowie, tak by ograniczać modyfikowalne zagrożenia, które powodują przedwczesne zgony jak np. jakość powietrza, czy gwarantując przesiewowe badania wczesnego wykrywania nowotworów.

Ważne jest także to, by walczyć z nierównościami w dostępie do ochrony zdrowia, które w kraju takim jak Polska, relatywnie niedużo przeznaczającym na ochronę zdrowia, mogą sprawiać, że dłużej i zdrowiej będą żyć tylko bogatsi.

Krzysztof Kutwa jest analitykiem Polskiego Instytutu Ekonomicznego


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test