Białoruś: Zależność gospodarczą można wykorzystać

24.01.2019
Białoruś czerpała duże korzyści z silnych więzi gospodarczych z Rosją, co jednocześnie wstrzymywało ją przed podejmowaniem zasadniczych reform rynkowych.


Mocne więzi gospodarcze nie muszą być czymś złym per se, czego przykładem mogą być chociażby relacje Finlandii z ZSRR. Również Białoruś czerpie korzyści ze współpracy z Rosją. Jednak wysoka zależność od Rosji, w wielu strategicznych obszarach, czyni białoruską gospodarkę bardzo podatną na polityczną i gospodarczą koniunkturę swojego wschodniego sojusznika.

Przez ostatnie 25 lat władze w Mińsku z większym lub mniejszym powodzeniem osiągały to, co chciały w integracji gospodarczej z Rosją: zachowywały wysokie subsydia energetyczne oraz praktycznie nieograniczony dostęp do jej wielkiego rynku. Zależność od jednego kraju, podobnie jak bogactwo zasobów naturalnych, nie muszą być przekleństwem. Trzeba umieć prawidłowo wykorzystać takie możliwości. Finlandia w czasach zimnej wojny wyraźnie zyskała dzięki warunkom geopolitycznym (będąc oknem na świat dla ZSRR), z kolei Norwegia bardzo rozsądnie korzysta ze swoich złóż geologicznych (oszczędzając i inwestując znaczną część dochodów z eksportu ropy i gazu). Również Białoruś mogłaby lepiej wykorzystać stosunki z Rosją.

Bez doładowania z Moskwy ciężko

Hojne rosyjskie wsparcie Białorusi pozwalało utrzymywać nieefektywny system gospodarczy bez zasadniczych reform rynkowych. Białoruś nie potrafiła zainwestować środków płynących z subsydiów energetycznych i tanich rosyjskich kredytów – większość z nich zostało przeznaczone na tymczasową konsumpcję. W rezultacie dzisiaj białoruska gospodarka jest mocno uzależniona od jednego kraju, z którym prawie co roku Mińsk toczy gazowe, naftowe, mięsne, mleczne i inne wojny. Gospodarka białoruska bez „dopalaczy” rosyjskich nie może stabilnie się rozwijać. Za każdym razem, gdy Rosja ma zamiar zmniejszyć pomoc, gospodarka białoruska dostaje drgawek.

Dlatego dopóki jeszcze jest taka możliwość, Białoruś powinna korzystać z dobrych stosunków z Rosją w celu zwiększenia efektywności własnej gospodarki (np. wykorzystać preferencyjne kredyty międzypaństwowe na wsparcie programów reform rynkowych albo rozwoju sektora małych i średnich przedsiębiorstw). Wydajna gospodarka rynkowa poradzi sobie z rynkowymi (a czasem i nierynkowymi) cenami na surowce energetyczne. Dla porównania, Polska i kraje bałtyckie płacą relatywnie wysoką cenę za rosyjskie surowce energetyczne i nie „przymilają się” do Rosji w celu wynegocjowania zniżki.

Ropa i gaz – 100 proc. od sąsiada

100 proc. zużywanego gazu ziemnego Białoruś importuje z Rosji. Około 90 proc. energii elektrycznej i energii cieplnej w Białorusi wytwarza się przy spalaniu gazu, który Białoruś kupuje od Rosji po najniższych cenach w Europie. Dlatego każda podwyżka cen gazu ma bardzo silne przełożenie na konkurencyjność białoruskich przedsiębiorstw przemysłowych.

W 2017 r. Białoruś importowała 19 mld m3 gazu – jedynie o 11 proc. więcej niż w 2000 r. W tym czasie realny PKB Białorusi wzrósł ponad dwukrotnie. Zatem zużycie rosyjskiego gazu niezbędne do wytworzenia białoruskiego produktu o wartości 1 dolara istotnie się zmniejszyło.

100 proc. importowanej przez Białoruś ropy naftowej pochodzi z Rosji. Białoruś importuje ponad 10 razy więcej niż wydobywa (1,6 mln ton rocznie).

W 2017 r. Białoruś importowała 18 mln ton ropy naftowej na potrzeby wewnętrzne oraz dla eksportu produktów naftowych, wytworzonych z ropy rosyjskiej. W 2018 r. cena bezcłowej ropy naftowej dla Białorusi wynosiła ok. 75 proc. ceny rynkowej. Natomiast cło od eksportu z Białorusi produktów naftowych pozostaje w budżecie krajowym. Ale prawdziwe eldorado Białoruś miała w pierwszej dekadzie XXI w.

Utworzona w 2015 r. Euroazjatycka Unia Gospodarcza (EAUG) nie przyniosła Białorusi spodziewanej poprawy warunków handlu ropą naftową. Z jednej strony, Moskwa zgodziła się, aby od 2015 r. Białoruś zostawiała sobie dochody celne od eksportu produktów naftowych, eksportowanych poza granice EAUG. Z drugiej strony, tuż przed powołaniem EAUG, rząd rosyjski ogłosił stopniowy „manewr podatkowy” w branży naftowej, który miał doprowadzić do anulowania ceł eksportowych na produkty naftowe przy jednoczesnym podwyższeniu podatku od wydobycia ropy naftowej. Pierwszy etap miał miejsce w latach 2015-2017, kiedy cło eksportowe na ropę rosyjską spadło z 59 proc. do 30 proc. jej ceny (również to cło, które miało zostawać w Białorusi), a podatek od wydobycia ropy wzrósł prawie dwukrotnie. W 2018 r. rosyjski parlament zatwierdził dokończenie manewru podatkowego w latach 2019-2024. Od 2019 r. co roku cło na eksport ropy naftowej będzie obniżać się o 5 pkt. proc. aż do jego całkowitej likwidacji, a podatek na wydobycie ropy na odwrót będzie stopniowo rósł. W rezultacie od 2024 r. białoruskie rafinerie będą kupować ropę praktycznie po cenie rynkowej, a jej rafinacja przestanie przynosić nadzwyczajne zyski.

Energia jądrowa z Rosatomu

Białoruś buduje elektrownię jądrową za:

  • rosyjskie pieniądze (10 mld dolarów kredytu państwowego i 0,5 mld dolarów kredytu komercyjnego od rosyjskiego państwowego Vnesheconombanku),
  • według rosyjskich technologii (wykonawca główny – Rosatom)
  • i z użyciem rosyjskiego uranu.

Budowa dwóch bloków energetycznych elektrowni w Ostrowcu o łącznej mocy 2,4 MW dobiega końca. Na koniec sierpnia 2018 r. gotowość pierwszego bloku osiągnęła 80 proc., a drugiego – 60 proc. Według zaktualizowanego planu, wprowadzenie do eksploatacji pierwszego bloku odbędzie się do końca 2019 r., a drugiego – w lipcu 2020 r. Od 2021 r. energia jądrowa z Ostrowca powinna wytwarzać ok. 40 proc. rocznej konsumpcji energii elektrycznej w Białorusi.

Eksport nastawiony na wschód

Około 40 proc. towarów eksportowanych z Białorusi trafia do  Rosji (w 2017 r. 44 proc. trafiło do Rosji, 27 proc. do UE, a 12 proc. do Ukrainy).

Od upadku ZSRR Rosja pozostaje głównym importerem produkcji białoruskiej. W niektórych branżach przemysłu (artykuły spożywcze, środki transportu, wyroby tekstylne, obuwie, wyroby z tworzyw sztucznych, cement) rola Rosji jest znacznie większa i dochodzi nawet do 95 proc. eksportu danej branży (np. branża mięsna i branża mleczna).

Białoruski eksport był historycznie zorientowany na rynek Rosji oraz innych krajów ZSRR. Przez ponad ćwierć wieku od uzyskania niepodległości władzom białoruskim nie udało się zmniejszyć zależności handlowej od Rosji, choć pewne plany dywersyfikacji były ogłaszane. Z drugiej strony, w porównaniu do początku lat 1990. ta zależność nie wzrosła.

Ponad 10,5 mld dolarów albo ponad 60 proc. długu zagranicznego sektora finansów publicznych Białorusi przypada na Rosję albo instytucje kontrolowane przez władze rosyjskie.

1 czerwca 2018 r. sektor finansów publicznych Białorusi był winien:

  • rządowi rosyjskiemu – 6,3 mld dolarów oraz 60 mld rubli (prawie 1 mld dolarów wówczas),
  • Euroazjatyckiemu Funduszowi Stabilizacji i Rozwoju (EFSR), który w 88 proc. składa się ze środków wniesionych przez Rosję, – 2,75 mld dolarów (kredyty stabilizacyjne z lat 2011-2013 oraz 2016-2018),
  • rosyjskiemu państwowemu Vnesheconombankowi – 0,5 mld dolarów (kredyt na budowę elektrowni jądrowej).

Warto zwrócić uwagę, że poza długiem zagranicznym sektora finansów publicznych istnieje jeszcze dług krajowy sektora finansów publicznych, który jest częściowo finansowany przez banki białoruskie kontrolowane przez kapitał rosyjski. Ponadto, białoruskie przedsiębiorstwa państwowe zaciągają kredyty w bankach rosyjskich oraz uzyskują kredyty handlowe od rosyjskich przedsiębiorstw. Zatem ogólny dług władz Białorusi (i kontrolowanych przez nich przedsiębiorstw) wobec Rosji jest jeszcze większy.

Należy podkreślić, że o ile na początku XXI w. władze białoruskie pożyczały od Rosji stosunkowo niewiele (np. 175 mln dolarów w 2004 r. albo 146 mln dolarów w 2005 r.), to obecnie coroczne rosyjskie kredyty państwowe wzrosły o rząd wielkości (np. 10 mld dolarów linii kredytowej na budowę elektrowni jądrowej w latach 2012-2020, 2 mld dolarów kredytu w latach 2013-2014, ,1,5 mld dolarów w 2015 r., 2 mld dolarów kredytu EFSR na lata 2016-2018, 0,7 mld dolarów w 2017 r.).

Rola kapitału rosyjskiego maleje

Według danych Narodowego Banku Białorusi, na dzień 1 stycznia 2018 r. 55 proc. wszystkich, pozyskanych w okresie niepodległości Białorusi, bezpośrednich inwestycji zagranicznych pochodziło z Rosji. Jeżeli dodatkowo uwzględnić kapitał rosyjski zarejestrowany w innych krajach (m.in. na Cyprze, w Wielkiej Brytanii oraz Szwajcarii), to można przypuszczać, że inwestycje rosyjskie stanowiły ok. 2/3 wszystkich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Białorusi.

Jednak skumulowana wartość rosyjskich inwestycji w Białorusi jest stosunkowo skromna – 11,0 mld dolarów albo 20 proc. PKB Białorusi z 2017 r. Dlatego nie należy mówić o wysokim udziale rosyjskiej własności w białoruskiej gospodarce. Istnieje jedynie kilka gałęzi gospodarki białoruskiej, w których kapitał rosyjski odgrywa istotną rolę. Przedsiębiorstwa rosyjskie kontrolują 100 proc. akcji Gazprom Transgaz Belarus (dawnego Biełtransgazu, jedynego dystrybutora gazu), 42,5 proc. akcji rafinerii w Mozyrzu (jednej z dwóch rafinerii w kraju), 50 proc. akcji MTS (jednego z trzech sieci telefonii komórkowej) oraz pięć banków (BPS-Sberbank, BelVEB, Belgazprombank, Alfa-Bank oraz Bank VTB), których udział w sektorze bankowym wynosi poniżej 25 proc.

Wbrew licznym spekulacjom, udział rosyjskiego kapitału w białoruskiej gospodarce stopniowo maleje. Ostatnia duża transakcja prywatyzacyjna z udziałem kapitału zagranicznego miała miejsce w 2011 r., kiedy Gazprom wykupił pozostałe 50 proc. akcji Biełtransgazu. Za 100 proc. akcji Białoruś uzyskała bardzo dobrą cenę – 5 mld dolarów w latach 2007-2011. To jest prawie połowa wszystkich rosyjskich inwestycji w Białorusi przez prawie 30 lat. Od 2011 r. władze w Mińsku nie sprzedały ani jednego dużego przedsiębiorstwa inwestorom zagranicznym – ani rosyjskim, ani jakimkolwiek innym. Od tego czasu udział rosyjskich inwestycji bezpośrednich w skumulowanych inwestycjach zagranicznych w Białorusi spadł o 9 pkt. proc. – z 64 proc. na początku 2012 r. do 55 proc. na początku 2018 r.

Dopóki w Białorusi nie będzie zgody politycznej na prywatyzację (a na razie jej nie ma), dopóty udział własności rosyjskiej w gospodarce Białorusi nie powinien wzrosnąć. Pomimo retoryki integracyjnej, wydaje się, że w ostatnich latach władze białoruskie świadomie ograniczają napływ nowych rosyjskich inwestycji, równocześnie próbując przyciągać innych inwestorów zagranicznych.

Natomiast w zakresie dywersyfikacji eksportu oraz źródeł surowców energetycznych władze w Mińsku nie mają się czym chwalić. Przez ostatnie lata nie podjęto w tych sferach żadnego realnego wysiłku, żeby zmniejszyć zależność od wschodniego sąsiada. Białoruś czerpała olbrzymie korzyści z relacji z Rosją, co jednocześnie wstrzymywało ją przed podejmowaniem kroków w wymienionych obszarach. To skutkuje sytuacją, w której stosunki Mińska z Moskwą zależą od politycznych obietnic, a nie mechanizmów rynkowych. W takim układzie spory będą się pojawiać notorycznie.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły