Lachman: Chińska gospodarka może wywrócić globalne finanse

20.07.2016
Dziś (20 lipca) kolegium komisarzy europejskich będzie debatować nad przyznaniem Chinom statusu gospodarki rynkowej. Kilka dni temu o kondycji chińskiej gospodarki debatował amerykański Kongres. - Deprecjonowanie ryzyka, jakie niesie chińska gospodarka jest błędem - ostrzegał Desmond Lachman z American Enterprise Institute.

Desmond Lachman, szef American Enterprise Institute. (CC By NC SA New America)


– Deprecjonowanie ryzyka, jakie niesie chińska gospodarka niesie dla globalnych rynków finansowych i USA, jest błędem. Jesteśmy w drażliwym momencie tak dla chińskiej, jak i globalnej gospodarki — ostrzegał Desmond Lachman z American Enterprise Institute 14 lipca w wystąpieniu przed Komisją Bankowości, Mieszkalnictwa i Spraw Miejskich Kongresu USA.

Dziś nad przyznaniem Chinom statusu gospodarki rynkowej (ang. Market Economy) będzie dyskutowała Komisja Europejska.

 

>>więcej: opinia zrzeszenia europejskich wytwórców

Według niego podstawowa obawa dotyczy tego, że chińska gospodarka polega na modelu wzrostu, który jest niezrównoważony i niemożliwy do utrzymania. Niezrównoważenie wynika z dwóch powodów. Po pierwsze, wartość inwestycji jest równa aż 45 proc. całego PKB. Po drugie, zarówno inwestycje, jak i napędzanie popytu polegają na kredytowaniu (dotyczy to szczególnie przedsiębiorstw nie-prywatnych), które od 2009 roku wzrosło o 90 proc. PKB.

>>więcej o zadłużeniu chińskich firm

Lachman wskazuje, że to tempo wzrostu kredytu jest znacznie szybsze niż te, z którymi mieliśmy do czynienia w Japonii przed kryzysem w latach 90. XX wieku i w USA przed krachem rynku mieszkaniowego w 2007 roku. Podkreśla, ze ekspansja kredytu przyniosła w rezultacie złą alokację zasobów, doprowadzając na przykład przemysł stalowy i budownictwo do nadmiernej (nie wykorzystywanej) wydolności oraz będąc przyczyną baniek na rynku nieruchomości i giełdzie.

W rezultacie zastoju w tych obszarach tempo wzrostu gospodarczego spadło. Według rządu chińskiego – do poziomu 7 proc. (i ten poziom ma się utrzymywać w najbliższych latach), a według niezależnych prywatnych analityków — do 4 proc.

Reform nie widać

Lachman wskazuje, że obecna administracja Chin widzi problem niezrównoważenia i konieczność przekształcenia gospodarki w bardziej konsumencką i usługową. Wynikiem jest obietnica zrównoważenia popytu po to, by zmniejszyć zależność od zadłużania gospodarki.

Chociaż jednak administracja prezydenta Xi Jingxinga poczyniła pewne ruchy w kierunku reformy, problem zależności od zadłużenia nie został podjęty. Nie tylko shadow banking pozostaje nie tknięty, ale również wartość kredytu wzrosła w I kwartale 2016 roku o 40 proc.

>>Oko na gospodarkę: Długi Chin groźne dla świata

Chińska bańka nie pęknie, ale spowolni gospodarkę

Z podobnymi bańkami kredytowymi (choć nie tak dużymi jak obecna chińska) mieliśmy do czynienia w Japonii przed kryzysem „straconej dekady” lat 90. XX wieku, kryzysem peso w Meksyku w 1994 roku, kryzysem finansowym w Tajlandii w 1997 roku i w USA przed załamaniem rynku mieszkaniowego w 2007 roku.

Chiny mogą jednak nie doświadczyć gwałtownego załamania rynku kredytowego jak w Azji w latach 90. czy w USA w 2007 roku, bo chiński system bankowości jest zdominowany przez cztery państwowe banki. Zdaniem Lachmana kryzys w Chinach będzie raczej spowodowany „zatkaniem” systemu bankowości przez niespłacane kredyty, co spowolni wzrost gospodarczy i może się utrzymywać przez lata.

Odpływ kapitału

Poza spowolnieniem gospodarka Chin ma także problem z wypływem kapitału. Tylko w następstwie decyzji o zmierzaniu do bardziej elastycznego kursu yuana zapowiedzianej w sierpniu 2015 roku i korekcji na giełdzie oraz rynku mieszkaniowym odpływ prywatnego kapitału z Chin do końca roku 2015 sięgnął 700 mld dolarów.

Chiny wciąż mają ponad 3 bln dolarów w międzynarodowych rezerwach, ale zdaniem Lachmana jest jasne, że na dłuższą metę nie wytrzymają takiego tempa odpływu kapitału. Wprawdzie w minionych miesiącach rząd zacieśnił kontrolę przepływu kapitału, ale istnieje niebezpieczeństwo, że wobec wzrostu wartości amerykańskiego dolara Chiny mogą ponownie osłabić swoją walutę, aby pobudzić eksport. To może uruchomić następną transzę wypływu kapitału.

Efekt pośredni i bezpośredni

Desmond Lachman ostrzega, że niebezpieczeństwo omówionego ryzyka zwiększa fakt, że większość gospodarek świata jest zadłużona. Jego zdaniem spowolnienie tempa wzrostu chińskiej gospodarki nie będzie miało bezpośredniego wpływu na gospodarkę amerykańską, bo Chiny mają tylko 7 proc. w amerykańskim eksporcie (mniej niż 1 procent PKB), 2 proc. w dochodach amerykańskich firm netto i 1 proc. w całym systemie bankowości USA.

Efekty pośrednie mogą być jednak trzy. Pierwszy polega na tym, że kraje bardziej zależne od eksportu do Chin, takie jak azjatyccy partnerzy czy Niemcy, mogą być bardziej dotknięte spowolnieniem Chin.

Drugi to możliwość celowego osłabienia chińskiej waluty, co jest tym bardziej niebezpieczne, że po to narzędzie sięgają także inne kraje.

Trzeci wreszcie polega na tym, że zwalniająca gospodarka Chin będzie prawdopodobnie utrzymywać ceny międzynarodowych towarów, co może pogłębić kryzysy gospodarcze dużych eksporterów, np. Rosji, Brazylii czy Południowej Afryki.

Największy problem Lachman widzi w tym, że wszystkie trzy możliwości mogą nastąpić jednocześnie.

>>Całe wystąpienie Desmonda Lachmana

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test