Chiński smok-robot

29.12.2017
Rząd Chin realizuje plan robotyzacji przemysłu. W 2025 roku Państwo Środka ma być w ścisłej czołówce najbardziej zautomatyzowanych gospodarek świata. Jeśli nie dzięki własnej myśli technologicznej, to cudzej. Za każde pieniądze.


Od ponad dwóch lat Chiny realizują rozpisaną na 10 lat strategię Made in China 2025. Jej celem jest przekształcenie Państwa Środka z montowni bazującej głównie na taniej ludzkiej sile roboczej w zautomatyzowaną fabrykę opartą na własnej i zdobycznej myśli technologicznej.

Podstawowe cele są dwa:

  • do 2020 roku Chiny mają być wśród dziesięciu najbardziej zautomatyzowanych gospodarek świata, a do 2025 roku w ścisłej czołówce;
  • już w 2020 roku w Chinach ma zostać wyprodukowanych na potrzeby krajowego przemysłu aż 100 tys. robotów, co ma stanowić co najmniej 50 proc. sprzedanych automatów.

Już teraz w Chinach sprzedaje się najwięcej robotów na świecie (jest tak od 2013 roku), ale pod względem stopnia automatyzacji przemysłu Chiny są w trzeciej dziesiątce. Na koniec roku 2016 automatyzacja chińskiej gospodarki – mierzona liczbą robotów na 10 tys. pracowników – wynosiła 68, podczas gdy średnia światowa to 74. W przypadku światowego lidera, czyli Korei Południowej, było to 531 robotów na 10 tys. pracowników.

Chiny chcą, by ten wskaźnik w roku 2020 sięgał 150. Taki cel postawił przed branżą przemysłową Wang Ruixiang, prezydent China Machinery Industry Federation, już w lipcu 2016 roku.

W 2016 roku w Chinach sprzedano około 87 tys. robotów, z czego tylko około 27 tys. zostało wyprodukowane w kraju, wynika z danych International Federation of Robotics (IFR). Szacunki tej organizacji mówią jednak, że w roku 2017 w Chinach sprzeda się około 115 tys. robotów, i że już połowa może zostać wyprodukowana na miejscu.

Automatyzacja smoka

Zdaniem Gudrun Litzenberger, sekretarz generalnej International Federation of Robotics, założenia poczynione przez chińskie władze są jak najbardziej realne do wypełnienia. W maju 2017 roku w Chinach wyprodukowano ponad 10 tys. robotów przemysłowych, czyli o 47 proc. więcej, niż w analogicznym okresie 2016 roku – wynika z danych chińskiego urzędu statystycznego.

– Z naszych informacji, które otrzymaliśmy w bieżącym roku od chińskich producentów robotów, wynika, że w I kwartale zamówienia na ich produkty poszły w górę niebotycznie. W 2017 roku sprzedaż robotów w Chinach powinna sięgnąć 115 tys. sztuk, czyli urosnąć rok do roku o 32 proc. Z szacunków wynika, że średnioroczne tempo wzrostu w latach 2018-2020 może się utrzymywać na poziomie między 20 a 25 proc. W tym tempie wskaźnik liczby robotów na 10 tys. pracowników dla Chin może sięgnąć 150 już w 2019 roku – mówi Gudrun Litzenberger w rozmowie z Obserwatorem Finansowym.

Rząd gwarantuje firmom produkującym roboty i oprogramowanie do nich liczne subsydia i zwolnienia podatkowe. Państwowe banki udzielają tym firmom nisko oprocentowanych kredytów. Tego rodzaju przedsiębiorstwa mają także ułatwienia w zakresie kupowania ziemi i uzyskiwania pozwoleń na budowę. Z pomocy rządowej korzysta cała czołówka chińskiej robo-branży: E-Deodar Robot Equipment, Siasun Robot & Automation, Anhui Efort Intelligent Equipment.

Chiny są ogromną gospodarką, mają pieniądze, chcą wykorzystać dobry moment na inwestycje.

– Trudno oszacować wartość i skalę rządowej pomocy dla branży robotyki przemysłowej, ale zapewne jest ona liczona w miliardach dolarów. Ta pomocna dłoń sprawia, że firmy produkujące roboty rozwijają się szybko, mimo że tempo wzrostu PKB Chin spada – zwraca uwagę Gudrun Litzenberger.

Z drugiej strony, rośnie popyt na produkty i usługi branży robotyki przemysłowej w różnych branżach, zwłaszcza motoryzacyjnej.

– Przedsiębiorstwa produkujące samochody unowocześniają linie produkcyjne. Szczególnie widać ten trend w firmach produkujących auta elektryczne i baterie litowe. Poza tym, mnóstwo branż dynamicznie rośnie, co wynika z popytu bogacącej się i powiększającej się klasy średniej. Szczególnie duży popyt widać na dobra szybkozbywalne, medyczne oraz luksusowe – tłumaczy Litzenberger. – Już za chwilę swoje linie produkcyjne będą jeszcze bardziej automatyzować firmy produkujące półprzewodniki i części do komputerów – dodaje.

Poza tym zmienia się natura procesu produkcji.

– Proces produkcji jest coraz bardziej specjalistyczny. Wiele czynności jest coraz trudniejszych do wykonania dla człowieka. Producenci są po prostu zmuszeni zastępować ludzi dokładniej działającymi automatami – tłumaczył kilka miesięcy temu Xu Xiaolan, sekretarz generalny World Robot Conference, w chińskiej gazecie „21st Century Business Herald”.

Innym czynnikiem wpływającym na rosnący popyt na roboty są idące w górę płace. Chiny nie są już najtańszą montownią świata, a chińskie przedsiębiorstwa, jak firmy na całym świecie, myślą o utrzymywaniu kosztów w ryzach. Wykorzystanie robotów ma w tym pomóc.

Już niedługo w Chinach może się pojawić kolejny bodziec do rozwoju branży robotów przemysłowych. Pekin stawia na odtrucie kraju – roboty mają stać się jednym z narzędzi służących zrealizowaniu projektu zmniejszenia emisji spalin prywatnych użytkowników aut.

– Rząd chiński myśli o nałożeniu na producentów aut obowiązku produkcji określonej liczby samochodów elektrycznych w ciągu roku. To wymusiłoby na tych firmach zmiany technologiczne, w tym zwiększenie automatyzacji produkcji. Tymczasem przewiduje się, że segment małych aut miejskich, w tym samochodów elektrycznych, w najbliższych latach powinien dynamicznie rosnąć – tłumaczy sekretarz generalna IFR.

Czy można już odtrąbić sukces kolejnego 10-letniego chińskiego planu? Niektórzy eksperci proponują się jeszcze wstrzymać. Chiny mają plan i chęć oraz ogromne środki, ale wciąż brakuje im zaplecza technologicznego. Obecnie w Chinach w branży robotyki przemysłowej działa około 800 firm, ale zdecydowana większość z nich nie jest w stanie konkurować z przedsiębiorstwami zagranicznymi, uważa Chai Yueting, dyrektor National Engineering Laboratory for E-Commerce Technologies na Tsinghua University.

– Wiele chińskich firm produkuje tylko „skorupę” robota, a potem wypełnia ją technologią zakupioną od korporacji Siemens czy Fanuc. W najbliższych latach połowa chińskich firm z branży zakończy działalność, bo tworząc produkty na tej zasadzie nie wytrzyma konkurencji – tłumaczy Yueting.

Qu Daokui, dyrektor China Robot Industry Alliance na łamach “Beijing Review” wskazał, że chińskie firmy z branży robotyki przemysłowej w niektórych aspektach są wręcz uzależnione od konkurentów, którzy mają monopol na wiele rozwiązań. Jego zdaniem, nawet 90 proc. robotów produkowanych w Państwie Środka nadaje się tylko do wykonywania prostych prac, jak przenoszenie ładunków.

Wielkie zamieszanie i konsternację wywołała w marcu 2017 roku wypowiedź chińskiego wiceministra przemysłu Xin Guobina, który stwierdził w wywiadzie, że niedoceniane jest ryzyko dla chińskiej gospodarki, wynikające z niskiego zaawansowania technologicznego produkowanych w kraju robotów.

Niemcy dostrzegli, że kapitał ma narodowość

Stąd niektóre chińskie firmy próbują rozwijać się poprzez akwizycje, czemu bardzo sprzyja władza w Pekinie. Głośnym echem na rynku odbiła się na początku 2017 roku transakcja przejęcia niemieckiego producenta robotów Kuka przez chińską Midea Group. Po długich staraniach i próbach zablokowania transakcji przez niemiecki rząd firma z Państwa Środka zapłaciła za pakiet kontrolny przedsiębiorstwa z Augsburga 4 mld dolarów.

Co z ludźmi

Powstaje także pytanie, czy rosnąca automatyzacja przemysłu nie przyczyni się do wzrostu bezrobocia w Chinach? W najbardziej pesymistycznym scenariuszu robotyzacja chińskiego przemysłu może przynieść wzrost stopy bezrobocia do poziomu nawet 50 proc. – odpowiadają Yixiao Zhou z Curtin Business School i Rod Tyers z University of Western Australia w pracy “Automation and Inequality in China”.

– Być może rezultaty naszych badań są zbyt pesymistyczne. Należy bowiem pamiętać, że rozwój technologii przynosi ze sobą zawsze powstawanie nowych miejsc pracy i nowych gałęzi przemysłu – podkreślili w podsumowaniu artykułu Zhou i Tyers.

Ekonomiści Daron Acemoglu z MIT i Pascual Restrepo z Boston University przebadali wpływ robotyzacji amerykańskiego przemysłu na lokalne rynki pracy w latach 1990-2007. Według nich, jeden robot na 1 tys. pracowników więcej oznaczał spadek zatrudnienia o 0,18-0,34 pkt. proc. oraz wynagrodzenia o 0,25-0,5 pkt. proc. Oszacowali, że w badanych przez nich okresie wzrost automatyzacji zlikwidował od 360 do 670 tys. miejsc pracy na przebadanych przez nich terytoriach. Co ważne, rosnąca automatyzacja – według Acemoglu i Restrepo – nie przyczyniała się do powstawania nowych miejsc pracy w takim tempie i liczbie, by mogły zrównoważyć miejsca utracone.

Dlaczego martwimy się robotyzacją, skoro to brak ludzi do pracy staje się problemem

Jednak eksperci tacy jak Gudrun Litzenberger i Xu Xiaolan uspokajają: roboty nie będą zabierały miejsc pracy, bo już teraz w Chinach firmy mają problemy z pozyskaniem pracowników.

– Problemem dla Chińczyków nie będzie brak pracy, tylko konieczność przejścia szkoleń potrzebnych do przystosowania się do nowej rzeczywistości rynku pracy. Chiny powinny martwić się raczej o to, branża robotyki przemysłowej jest w stanie wybić się na prawdziwą niezależność od zagranicznych dostawców technologii niezbędnych do produkcji automatów – powiedział Xu Xiaolan w „Beijing Review”.

W roku 2016 wartość światowego rynku robotyki przemysłowej sięgnęła 13 mld dol., przy czym jest to tylko wartość sprzedanych automatów, która nie obejmuje oprogramowania czy kosztów stworzenia systemów produkcji. Łączna wartość rynku automatyzacji przemysłu mogła przekroczyć 40 mld dol. – tak wynika z szacunków International Federation of Robotics. W 2016 roku sprzedaż robotów wyniosła 294 tys. sztuk i urosła rok do roku o 16 proc. Pod koniec roku 2016 na świecie działało 1,8 mln robotów przemysłowych, a ich liczba od roku 2010 zwiększa się rocznie średnio o 10 proc.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły