Chińsko-amerykańska wojna handlowa to mit

26.02.2019
Obecny konflikt pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami nie jest wojną handlową. USA mają deficyt w handlu z Chinami, ale nie dlatego nakładają cła, grożąc dalszymi podwyżkami po wygaśnięciu 1 marca 90-dniowego rozejmu. Rolą ceł jest skłonienie Chin do zaprzestania wykradania amerykańskich technologii.

Martin Feldstein (PS)


Rząd Chin opisuje konflikt jako wojnę handlową w nadziei, że zakup dużych ilości towarów z USA skłoni je do cofnięcia ceł. Chińscy negocjatorzy złożyli niedawno ofertę zakupu takiej ilości towarów z USA, że do roku 2024 zniknąłby deficyt handlowy. Fakt, że strona amerykańska odrzuciła taki sposób rozstrzygnięcia sporu, wiele mówi.

Stany Zjednoczone chcą bowiem, żeby Chiny przestały wymagać od amerykańskich firm pragnących wejść na tamtejszy rynek posiadania chińskiego partnera, z którym podzielą się technologią. Takiego procederu zabraniają explicite zasady Światowej Organizacji Handlu, do których przestrzegania Chiny są zobowiązane od czasu przystąpienia do WTO w 2001 roku.

Chińczycy wypierają się ich łamania, twierdząc, że nikt nie zmusza amerykańskich firm do dzielenia się technologią: robią to dobrowolnie, żeby uzyskać dostęp do chińskiego rynku i chińskiego potencjału wytwórczego. Same firmy traktują to jednak jako formę wymuszenia.

Stany Zjednoczone chcą również, żeby Chiny zaprzestały cyber-szpiegostwa w celu kradzieży technologii i innych tajemnic przemysłowych na szkodę firm amerykańskich. Po spotkaniu z Barackiem Obamą w roku 2015 prezydent Chin Xi Jinping zgodził się położyć kres cyfrowej kradzieży amerykańskich technologii przemysłowych. Niestety, zawarte wówczas porozumienie było bardzo wąsko zakrojone i odnosiło się wyłącznie do kradzieży przez któryś z rządów. I choć istotnie przyczyniło się ono do przejściowego zmniejszenia skali kradzieży, cyberataki na amerykańskie firmy – być może przeprowadzane przez chińskie państwowe koncerny lub inne wyspecjalizowane agencje – w ostatnich latach znowu się wzmogły.

Kradzież technologii kosztuje gospodarkę amerykańską 225-600 mld dolarów rocznie.

Wykradzione technologie Chiny wykorzystują w konkurencji z firmami amerykańskimi i u siebie, i gdzie indziej na świecie. Przedstawiciel Stanów Zjednoczonych ds. handlu oszacował ostatnio, że kradzież technologii kosztuje gospodarkę amerykańską 225-600 mld dol. rocznie. FBI stwierdziło niedwuznacznie, że elektroniczna kradzież amerykańskich technologii przez Chiny jest „najpoważniejszym zagrożeniem” dla bezpieczeństwa państwa.

Problem kradzieży technologii podkreślał również raport na temat konfliktu amerykańsko-chińskiego sporządzony przez Izbę Handlową Stanów Zjednoczonych oraz Amerykańską Izbę Handlową w Chinach. Nie wspominano w nim natomiast w ogóle kwestii salda handlowego.

To zaś z pewnością dlatego, że autorzy rozumieją pewien podstawowy fakt ekonomiczny, tzn. zależność ogólnej nierównowagi w handlu USA z resztą świata od stanu koniunktury w tym kraju – czyli nadwyżki inwestycji nad oszczędnościami. Gdyby Chińczycy zakupili dość dóbr, by zlikwidować nierównowagę w handlu dwustronnym, deficyt handlowy USA „przerzuciłby się” po prostu na inne kraje, a skala ogólnej nierównowagi pozostałaby niezmieniona.

Amerykańskie cła w sposób oczywisty nie służą gospodarce Chin. Chiński rynek giełdowy znacząco osłabł, a gospodarka rozwija się wolniej. Roczny realny (tzn. skorygowany o inflację) wzrost PKB w IV kwartale 2018 r. wyniósł zaledwie 4 proc. W swoich oświadczeniach władze Chin sygnalizują wielką chęć zawarcia z USA porozumienia, które zakończyłoby spowolnienie i odwróciło spadkowy trend na chińskim rynku giełdowym. Biały Dom również wysyła pozytywne komunikaty na temat negocjacji, ponieważ, jak się zdaje, wspiera to amerykańskie giełdy. Prawda jest natomiast taka, że jak dotąd nie ma postępów na drodze do rozwiązania problemu kradzieży technologii.

Rząd USA nie ma intencji hamowania wzrostu gospodarczego Chin czy rozwoju ich sektora wysokich technologii. Ale kradzież technologii jest złem. Trwa już zbyt długo i powinna zostać powstrzymana.

Stany Zjednoczone są zdecydowane położyć jej kres. Jeśli do 1 marca nie będzie żadnych ustaleń, USA podniosą cła na chińskie towary o wartości 200 mld dol., z 10 proc. na 25 proc. To jeszcze mocniej odbije się na gospodarce Chin i zmusi chińskie władze, by potraktowały amerykańskie żądania poważniej – i tak samo negocjowały.

Martin Feldstein jest profesorem ekonomii na Uniwersytecie Harvarda. Emerytowany prezes Narodowego Biura Badań Gospodarczych (National Bureau of Economic Research). Przewodniczył Radzie Doradców Gospodarczych prezydenta Ronalda Reagana w latach 1982-1984.

© Project Syndicate, 2019

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły