Nowe Chiny rosną w Afryce

13.07.2017
Umacnia się pozycja Chin w rozwoju gospodarczym Afryki. To dziś zdecydowanie pierwszy partner w handlu, czwarty co do wielkości inwestor, lider w finansowaniu infrastruktury. Siłą chińskiej obecności są inwestycje prywatnego chińskiego biznesu.


Wedle stereotypowego poglądu chińskie zaangażowanie gospodarcze w Afryce powiela wzorce znane z czasów kolonialnych: inwestor buduje kopalnię, nadającą się do transportu ciężkich ładunków linię kolejową oraz port, by móc wywieźć wydobyte na miejscu surowce.

Takie były początki chińskiego zaangażowania gospodarczego w Afryce. Dziś coraz większe znaczenie ma eksport prywatnej chińskiej przedsiębiorczości obliczonej na rozwój produkcji i usług przeznaczonych na szybko rosnące miejscowe rynki – zwracają uwagę eksperci firmy doradczej McKinsey. >>raport: Dance of the lions and dragons.

Chiny wspomagają PKB Afryki

Badanie McKinsey zakrojone zostało na bardzo szeroką skalę. Wyniki przygotowano na podstawie bezpośrednich rozmów z ponad setką afrykańskich liderów biznesu i polityki gospodarczej oraz menedżerami ponad 1000 chińskich firm w ośmiu krajach Afryki Subsaharyjskiej: Angoli, Etiopii, Kenii, Nigerii, RPA, Tanzanii, Wybrzeża Kości Słoniowej i Zambii. To właśnie tam koncentruje się zdecydowana większość chińskich inwestycji na kontynencie. Kraje te tworzą razem około dwóch trzecich PKB subsaharyjskiej części kontynentu afrykańskiego.

Większość z wymienionych krajów może obecnie pochwalić się wysoką dynamiką wzrostu gospodarczego. Dotyczy to zwłaszcza Etiopii, Tanzanii i Wybrzeża Kości Słoniowej, gdzie wedle szacunków Banku Światowego tempo wzrostu wyniesie w 2017 r. znacznie powyżej 6 proc.

Cezurą dla chińskiego zaangażowania gospodarczego w Afryce były pierwsze lata XXI w., kiedy władze Państwa Środka postanowiły zaangażować się inwestycyjnie w eksploatację surowców i w rozwój wspomagającej infrastruktury na kontynencie afrykańskim. Przełomowe było spotkanie gospodarcze zorganizowane w 2006 r. w Pekinie przez Forum Chińsko-Afrykańskiej Kooperacji dla szefów 35 krajów Afryki państw, na którym Chińczycy zaprezentowali swoje możliwości inwestycyjne, przede wszystkim w dziedzinie budowy infrastruktury.

Aż 90 proc. chińskich firm w Afryce to wcale nie państwowe molochy, lecz przedsiębiorstwa prywatne.

Początki inwestycyjne były skromne. W 2004 r. wartość chińskich inwestycji w Afryce nie przekraczała 1 mld dol. Od tego roku rosną one w tempie lawinowym. W 2015 r. chińskie inwestycje w Afryce Subsaharyjskiej osiągnęły wartość 35 mld dol. W ciągu ostatnich kilku lat chińskie firmy wybudowały największą hutę żelaza w Afryce Zachodniej i największą fabrykę ceramiki w Afryce Wschodniej. Chińskie giganty Huawei i ZTE stworzyły większość infrastruktury telekomunikacyjnej, zagospodarowały pola gazowe Tanzanii i wybudowały 750-kilometrową linię kolejową w Etiopii.

W 2016 r., wedle wstępnych chińskich szacunków, chińskie inwestycje w Afryce miały już łączną wartość 42 mld dol. W ocenie McKinsey wyniosły one 49 mld dol. Największe chińskie „przystanie” kapitałowe w Afryce to RPA, Kenia, Tanzania, Zambia i Nigeria.

Dziś aż 90 proc. chińskich firm w Afryce to wcale nie państwowe molochy, lecz przedsiębiorstwa prywatne.

Eksperci McKinsey zwracają uwagę, że oficjalne statystyki nie doszacowują prawdziwej skali chińskiego zaangażowania. Statystyki koncentrują się przede wszystkim na wielkich przedsięwzięciach infrastrukturalnych, jak np. dopiero co uruchomionej kosztem 3,8 mld dol. linii kolejowej z Nairobi do Mombasy w Kenii czy budowanej kosztem ok. 1,7 mld dol. hydroelektrowni Karuma w Ugandzie.

Nie zawsze natomiast uwzględniają inwestycje i obecność w Afryce tysięcy chińskich firm przede wszystkim z sektora prywatnego, które w warunkach wolnego rynku na własną rękę podążają szlakiem przetartym przez wielkie państwowe przedsiębiorstwa.

Eksperci oceniają, że aż 90 proc. chińskich firm w Afryce to wcale nie państwowe molochy, lecz przedsiębiorstwa prywatne.

Zaangażowanie gospodarcze Chin w Afryce zapoczątkowały strategiczne decyzje władz państwowych, ale faktyczne zaangażowanie to efekt decyzji tysięcy prywatnych chińskich inwestorów. Oficjalny spis firm, które zainwestowały w Afryce, prowadzony przez chińskie Ministerstwo Gospodarki, liczy ich obecnie około tysiąca.

McKinsey ocenia, że prawdziwe zaangażowanie w poszczególnych krajach jest od dwóch do dziewięciu razy wyższe. Niewykluczone, że liczba chińskich firm obecnych w Afryce przekracza już poziom 10 tysięcy. Przyciągają je do Afryki nie decyzje chińskich władz, ale przede wszystkim wysoka, ponad 20-procentowa – jak się ocenia – marża zysku.

O innym zaangażowaniu chińskiego kapitału w Afryce, niż się powszechnie uważa, świadczy także branżowa struktura chińskiej obecności. Jedna trzecia inwestycji dotyczy produkcji, i to nie tylko związanej z surowcami, ale także wyrobów konsumpcyjnych przeznaczonych na miejscowe rynki. Jedna czwarta ulokowana została w usługach, a około jedna piąta w budownictwie i na rynku nieruchomości.

Chińskie firmy w Afryce zatrudniają przede wszystkim miejscowych pracowników i zaopatrują się głównie w lokalnych firmach.

Łączna wartość produkcji w ośmiu badanych afrykańskich krajach wynosi około 500 mld dol. Można oceniać, że za 12 proc. z tego generują firmy, których właścicielami są Chińczycy. Chińskie firmy obecne są w takich dziedzinach, jak: rolnictwo, technologie informacyjne (ICT), telekomunikacja, bankowość, transport, logistyka. W budownictwie obecność chińskich firm jest jeszcze bardziej widoczna, ich udział sięga połowy wartości rozstrzyganych kontraktów.

Inwestycje te przyciągają dalszy kapitał, pojawiają się nowe chińskie przedsiębiorstwa do obsługi tych, które powstały wcześniej. W Afryce masowo pojawiają się chińskie fast foody i sklepy z tekstyliami. Coraz szybciej rozwija się też chińska turystyka w Afryce, organizowana zresztą przez miejscowe firmy z chińskim kapitałem.

Co ważne, chińskie firmy w Afryce zatrudniają przede wszystkim miejscowych pracowników i zaopatrują się głównie w lokalnych firmach. Zarządzanie firmami pozostawiają jednak – co charakterystyczne – we własnych, chińskich rękach. Na razie 44 proc. firm prowadzone jest przez miejscowych szefów. Ponad połowa chińskich firm w Afryce ma na najwyższych stanowiskach chińskich menedżerów.

W ślad za bezpośrednimi inwestycjami zwiększa się afrykańsko-chińska wymiana handlowa. W 2015 r. osiągnęła ona wartość 188 mld dol. (w 2001 r. wynosiła zaledwie 13 mld dol.). Pod względem wielkości wymiany handlowej Chiny są bezkonkurencyjne. Drugie miejsce zajmują Indie z wymianą handlową na poziomie 59 mld dol., a trzecie Francja z 57 mld dol.

Do roku 2025 wymiana handlowa z Chinami powinna – wedle oceny McKinsey – wzrosnąć do 250 mld dol. rocznie, a w bardziej optymistycznym scenariuszu, nawet do 440 mld dol.

Polska w łańcuchu inwestycji

Jak pisze prof. Bogdan Góralczyk w Obserwatorze Finansowym, w ChRL dokonał się dwa lata temu przewrót iście kopernikański. Inwestycje z Chin wychodzące po raz pierwszy przekroczyły inwestycje zagraniczne do Chin wpływające, i tak ma pozostać. Plan chińskich władz opiera się na znalezieniu nowych możliwości i rynków m.in. dla własnych nadwyżek kapitałowych, oraz nowych technologii z najwyższej światowej półki.

Polska też na ścieżce Jedwabnego Szlaku się znalazła, a Chińczycy lokują w Polsce swoje banki, firmy i specjalistów. Chcą zaś transferu nauki, edukacji, a nade wszystko wysokich technologii.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test