Coraz więcej sprawozdań, coraz trudniej o wiedzę

27.08.2015
Grant Thornton – kancelaria prawna i firma doradcza w jednym - kontynuuje „wiwisekcję” warunków prowadzenia działalności gospodarczej. W ślad za bardzo udatnym i przydatnym przedsięwzięciem w postaci stałego badania pn. „Barometr stabilności otoczenia prawnego w Polsce”, uruchomiła monitoring obowiązków sprawozdawczych nałożonych na firmy.

Infografika: Darek Gąszczyk


Duże firmy działające w Polsce przygotowują średnio 345 sprawozdań rocznie, czyli 1,4 w ciągu jednego dnia roboczego. Niektóre z nich, np. te o strukturze sieciowej, a więc posiadające sporo nieruchomości, mają do wypełnienia aż 484 formularze, co podwyższa wskaźnik do 2 sprawozdań na jeden dzień roboczy.

Najbardziej wymagający jest Narodowy Bank Polski. NBP wymaga od dużej firmy 85 różnych sprawozdań rocznie. Nasz bank wyjaśnia, że wynika to z relacji Polski z UE, Europejskim Bankiem Centralnym, MFW, czy innymi strukturami międzynarodowe, a także z internacjonalizacji polskiej gospodarki (formularze nt. kredytów, inwestycji, transakcji finansowych itp. niezbędne do śledzenia m.in. zmian składników bilansu płatniczego). NBP zapewnia przy tym, że myśli nad racjonalizacją i automatyzacją sprawozdawczości, tak, aby dane płynęły wprost z ksiąg firm. Wiele informacji wymagają ponadto urzędy skarbowe (78 druków do wypełnienia) i GUS (77 druków). To liderzy. Za nim podąża wszakże dość liczny peleton innych urzędów i instytucji państwowych.

W przypadku wielkich struktur nie jest to obciążenie ponad siły i możliwości. Mniejsze podmioty mają jednak spory kłopot, a wraz z nim większą relatywnie mitręgę i koszty. Obrazowo rzecz ujmując, coś co dla dużych i wielkich struktur jest tylko irytującym brzęczeniem komarów nad uchem, w przypadku mniejszych podmiotów gospodarczych staje się atakiem roju pożytecznych zazwyczaj, lecz akurat złych czemuś pszczół.

Infografika: Darek Gąszczyk

W średnich i małych przedsiębiorstwach szykuje się dla urzędników po 4 sprawozdania tygodniowo. W mikrofirmach współpracujących z reguły z księgowymi z zewnątrz, obowiązek sprawozdawczy (jedno sprawozdanie co drugi dzień roboczy) spada przede wszystkim na właścicieli. Wypełniany jest zatem kosztem zdrowia, bo zajmują się tym głównie w weekendy, kiedy powinni odsapnąć co nieco od codziennego kieratu, albo pomyśleć we względnym spokoju o przyszłości biznesu.

Infografika: Darek Gąszczyk

Paweł Zaczyński z departamentu audytu Grant Thornton zwraca uwagę na dodatkowy aspekt, jakim jest stopień szczegółowości informacji żądanych przez państwo od przedsiębiorców. Prawidłowe wypełnienie niektórych formularzy wymaga często bardzo specjalistycznej wiedzy oraz współpracy z kilkoma odrębnymi na co dzień działami danej firmy. Dodać do tego można, że zdarzają się zapewne sytuacje, że określone dane nie muszą być w niektórych firmach w ogóle zbierane, a przynajmniej nie muszą być agregowane, bo jest to im zwyczajnie niepotrzebne.

Eksperci Grant Thornton uważają (słusznie), że obciążenie sprawozdawcze jest w kraju nadmierne. Doszli do wniosku, że główne tego przyczyny to nadgorliwość urzędników, brak współpracy między urzędami oraz niski kapitał społeczny. Nadgorliwość to zbieranie danych na „wszelki wypadek”, bo może kiedyś się przydadzą. Skutkiem braku współpracy i koordynacji oraz systematycznej wymiany informacji jest żądanie tych samych danych w tej samej lub zbliżonej konfiguracji przez różne instytucje. Pod pojęciem niskiego kapitału kryje się mały poziom wzajemnego zaufania w polskim społeczeństwie. Nie ufamy sąsiadom, znajomym, a nawet kolegom i na tej samej zasadzie nie ma zaufania na linii urząd-przedsiębiorstwo, państwo-obywatele i odwrotnie.

Infografika: Darek Gąszczyk

Skutki każdej przesady są niedobre – obżarstwo kończy się groźną dla zdrowia i życia otyłością, a przymuszanie do wysiłku ponad siły i możliwości – wycieńczeniem. Grant Thornton to organizacja międzynarodowa skupiająca pod jednym szyldem kilkadziesiąt jednostek. Według badania przeprowadzonego przez tę sieć, odsetek firm w Polsce uznających biurokrację za jedną z głównych barier w rozwoju, oscylował wokół 50 proc., tymczasem wśród krajów Unii Europejskiej i w całym badaniu globalnym wynosił on średnio po około 30 proc. W Szwecji, tj. w kraju o najmniejszym obciążeniu biurokratycznym, grono firm narzekających na biurokrację oscyluje od lat wokół 15 proc.

Potrzebne czyszczenie stajni Augiasza

Jakie środki zaradcze i naprawcze? Według poznańsko-warszawskiej firmy, po pierwsze powściągliwość, czyli zbieranie przez państwo wyłącznie danych niezbędnych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i obrotu gospodarczego. Grant Thornton określa to podejściem minimalistycznym.

Drugi postulat to utworzenie wspólnej dla wszystkich urzędów i bazy danych i jednej dla „odpytywanych” platformy elektronicznej służącej do przekazywania informacji. Warunek to selektywne ograniczenie dostępu do bazy, zgodnie z kompetencjami i zadaniami poszczególnych instytucji państwa oraz z zachowaniem zasad ochrony danych osobowych.

Najłatwiej byłoby jednak zrealizować trzeci postulat Grant Thornton dotyczący przeprowadzania raz na kilka lat przeglądu formularzy sprawozdawczych połączonego z eliminacją danych nieistotnych dla funkcjonowania państwa. Inny oczywisty postulat to zaniechanie powielania zapytań w formularzach kolejnych instytucji.

Przytoczone wnioski i zalecenia są generalnie słuszne i prawidłowe, ale dodam coś od siebie, sądząc, że zdanie to podzieli dużo osób. Mamy w Polsce wielki problem z dostępem do danych. Potencjalnie najmniej dotkliwy, bo łatwy do przezwyciężenia polega na nieudolnej prezentacji tzw. danych ogólnie dostępnych. Najbardziej jaskrawe przykłady to skrajnie nieprzyjazne strony internetowe GUS i Ministerstwa Finansów.

W przypadku GUS założyć można, że publikuje on pod adresem www.stat.gov.pl wszystko to, co nie jest objęte klauzulami poufności i tajności, ale konia z rzędem temu, kto nie korzysta z nich codziennie i znajdzie w czasie krótszym niż kilka kwadransów, informacje nie całkiem typowe. Ministerstwo Finansów też udostępnia niby sporo, choć dalece nie wszystko co potrzeba i byłoby można, ale ukrywa to w nie dość czytelnym systemie zakładek. Poza tym, np. szczegółowsze sprawozdania z wykonania budżetów państwa prezentuje jako zestaw niemal 200 oddzielnych plików pdf zatytułowanych na sposób ezopowo-pytyjski. Są to tylko pierwsze z brzegu przykłady, bo lista niedoróbek i opuszczeń jest bardzo długa.

Można się czegoś nauczyć

Istotniejsze jest jednak to, czego fiskus i wszelkie inne urzędy udostępniać Polakom nie raczą, a mogą, biorąc wzór choćby z Amerykanów, czy Brytyjczyków. W przypadku tych pierwszych wybrać można do porównań stronę Congressional Budget Office (www.cbo.gov) lub pierwszy lepszy departament (ministerstwo) rządu USA. Jeśli chodzi o drugich, to warto np. zapoznać się i zadumać z żalem, czemu nie można tak u nas, nad stroną www.gov.uk.

Podejście stosowane w Polsce sprowadza się do braku dostępu maluczkich do bardzo wielu danych. Przykłady wybrane ze zbioru liczonego w tysiące przypadków dotyczą szczegółowszej struktury zbieranych przez państwo podatków i danin, czy wglądu w zanonimizowane lub odpowiednio zagregowane (w celu uniemożliwienia identyfikacji konkretnego przedsiębiorstwa) dane z licznych formularzy GUS-owskich. Nieznajomość tych informacji uniemożliwia lub niezwykle utrudnia prace badawcze i analizy podejmowane przez niezależne od państwa instytuty, ośrodki badawcze, think-tanki, czy osoby indywidualne. Dzieje się tak z oczywistą szkodą dla odkrywania przeszkód i nowych możliwości rozwoju gospodarczego.

Inny przejaw tego zjawiska to proceder odmawiania dostępu do informacji uznanych w ustawach za informacje publiczne. Preteksty są najróżniejsze, ale chyba najczęściej władze próbują się wyłgać (i czynią to skutecznie) z pomocą pokrętnych interpretacji przepisów w sprawie danych osobowych. Uniki stosowane są na wszystkich szczeblach władzy, począwszy od kolejnych prezydentów RP, poprzez premierów, ministrów i prezesów, a na burmistrzach i wójtach kończąc. Czyżby było tego powodem jakieś paranormalne, pozagrobowe oddziaływanie stalinowskiej paranoi, której częścią była ochrona dosłownie wszystkiego przed czającym się wszędzie „wrogiem”?

Porządkowanie i ułatwianie spełniania obowiązków sprawozdawczych jest działaniem ze wszech miar pożądanym. Warto mitrężyć się dla przygotowywania dobrych informacji. Warunek główny jest wszakże taki, że korzyści czerpać będą mogli także ich bezpośredni dostawcy oraz wszyscy Polacy, pokrywający w odrobinę wyższych cenach koszty obowiązków sprawozdawczych nakładanych na firmy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły