Dlaczego spadają ceny surowców?

18.12.2014
Od czerwca ceny ropy obniżyły się o 40 proc. - to wiadomość dobra dla krajów ją importujących, ale zła dla Rosji, Wenezueli i innych eksporterów ropy. Niektórzy ten spadek cen przypisują amerykańskiemu boomowi na energię łupkową. Inni przywołują fakt, iż OPEC nie udało się uzgodnić ograniczeń dostaw.


Nie wyczerpuje to jednak problemu. Cena rudy żelaza również spadła. Podobnie jest z cenami złota, srebra i platyny. To samo dotyczy cen cukru, bawełny i soi. Właściwie od pierwszego półrocza spadła większość wyrażanych w dolarach cen surowców. Choć w przypadku każdego z nich na poziom ceny wpływa całe mnóstwo czynników, to fakt, iż zakres trendu zniżkowego jest tak szeroki – co przy dużych ruchach cen często się zdarza – sugeruje, że w grę wchodzą tu czynniki makroekonomiczne.

Jakie czynniki makroekonomiczne mogą ciągnąć ceny surowców w dół? Takim czynnikiem mogłaby być deflacja. Choć jednak inflacja jest bardzo niska, a w paru krajach jej wskaźniki są nawet ujemne, musi tu działać coś innego, bo ceny surowców spadają także w stosunku do ogólnego poziomu cen. Innymi słowy, obniżają się ich ceny realne.

Najpowszechniejsze wyjaśnienie tego zjawiska stanowi globalne spowolnienie gospodarcze, wskutek którego zmalał popyt na energię, surowce mineralne i produkty rolne. Wzrost na prawdę zwolnił, a jego prognozy w większości krajów w drugim półroczu obniżono.

Główny wyjątek stanowią tu Stany Zjednoczone. W dwóch ostatnich kwartałach roczne tempo wzrostu (szacunkowe) przekraczało 4 proc., wygląda więc na to, że ekspansja się umacnia. Tymczasem właśnie w USA występuje szczególny spadek cen surowców. Na przykład denominowany w euro Commodity Price Index (wskaźnik cen surowców – przyp. tłum.) tygodnika „The Economist” w ostatnim roku właściwie wzrósł; spadł tylko w wyrażeniu dolarowym – ale na tej właśnie jego wersji skupia się cała uwaga.

Prowadzi to nas do polityki pieniężnej – choć o tym, że odgrywa ona ważna rolę w określaniu cen surowców, często się zapomina. W Stanach Zjednoczonych powszechnie oczekuje się zaostrzenia polityki pieniężnej: w październiku Rezerwa Federalna zakończyła stosowanie luzowania monetarnego, a w nadchodzącym roku rozpocznie zapewne podnoszenie krótkoterminowych stóp procentowych.

Przypomina to podobne wzorce historyczne. W latach 70. XX wieku, w okresach 2002-2004 oraz 2007-2008 obniżaniu się realnych (skorygowanych o inflację) stóp procentowych towarzyszył wzrost realnych cen surowców. Następujące natomiast w latach 80. XX wieku w USA ostre podwyżki tych stóp spowodowały załamanie dolarowych cen surowców.

Intuicyjnie nasuwa się pomysł, że gdy Fed „drukuje pieniądze”, płyną one między innymi na rynki surowcowe i podbijają ceny – które spadają przy wzroście stóp procentowych. Jaki jest tu jednak dokładnie mechanizm przyczynowo-skutkowy?

Istnieją aż cztery kanały, poprzez które realne stopy procentowe oddziałują na realne ceny surowców (pomijając skutki wywołanych przez nie zmian poziomu aktywności gospodarczej).

Po pierwsze, wysokie stopy procentowe powodują obniżenie cen surowców nadających się do składowania, zachęcają bowiem raczej do wydobycia ich dziś niż do czekania z tym na jutro, to zaś sprawia, że pompuje się więcej ropy, wydobywa więcej złota i wycina więcej lasów.

Po drugie, wysokie stopy procentowe obniżają skłonność firm do utrzymywania zapasów (pomyślmy, ile ropy przechowuje się w zbiornikach).

Po trzecie, zarządzający portfelami na wzrost stóp procentowych reagują wyzbywaniem się kontraktów surowcowych (uważanych obecnie za „klasę aktywów”) w miejsce których nabywają bony skarbowe.

Po czwarte wreszcie, wysokie stopy procentowe wzmacniają walutę krajową, zmniejszając tym samym wewnętrzne przeliczenie ceny surowców w obrocie międzynarodowym (nawet jeśli ich cena w walucie zagranicznej nie spada).

Amerykańskie stopy procentowe w 2014 roku właściwie nie wzrosły, większość zatem tych mechanizmów bezpośrednio jeszcze nie działa. Spekulanci myślą jednak przyszłościowo i w przewidywaniu wyższych stóp procentowych w 2015 roku już dziś wycofują się z kontraktów surowcowych; efekt tego stanowi przesuwanie przyszłorocznej podwyżki stóp już na dziś.

Czwarty z tych kanałów – walutowy – już funkcjonuje. Perspektywa zaostrzenia polityki pieniężnej w USA zbiega się z posunięciami Europejskiego Banku Centralnego oraz Banku Japonii, które dążą do nasilenia stymulacji monetarnej. Efektem tego jest wzmocnienie dolara względem euro i jena. Od pierwszego półrocza euro straciło wobec dolara 8 proc., a jen – 14 proc. To wyjaśnia, czemu ceny tak wielu surowców mogą się w ujęciu dolarowym obniżać, a wyrażone w innych walutach – iść w górę.

© Project Syndicate, 2014

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test