content

Długa droga do gospodarki obiegu zamkniętego

14.02.2019
Światowa gospodarka zużywa znacznie więcej zasobów niż jest w stanie odtworzyć lub użyć ponownie. Kwestia rozdzielenia wzrostu gospodarczego od zużycia zasobów powoli wkracza do centrum polityk rozwojowych wielu krajów. Polska jest na początku tej drogi.


Od okresu rewolucji przemysłowej świat rozwija się w modelu linearnym opartym na eksploatacji zasobów i produkcji coraz większej ilości odpadów. Wynika to ze wzrostu populacji, coraz szybszej urbanizacji, a co za tym idzie rosnącej klasy średniej o wysokich aspiracjach konsumpcyjnych. Ich realizacja odpowiadać będzie wartości jednej trzeciej globalnego Produktu Światowego Brutto w roku 2030.

Już teraz ludzkość konsumuje 1,6 razy więcej zasobów niż możliwości regeneracyjne planety. Oznacza to, że każdy kraj z roku na rok zaciąga coraz większy kredyt ekologiczny. Wskaźnik ten opracowany przez Global Footprint Network mierzy zapotrzebowanie populacji na zasoby naturalne i możliwości ich odtworzenia.

Coraz więcej śmieci

W zeszłym roku świat wkroczył w okres długu 1 sierpnia co oznacza, że do tego dnia wykorzystaliśmy zasoby przeznaczone na cały rok. Polska osiągnęła ten stan, podobnie jak wiele gospodarek rozwiniętych, 19 maja, Rosja 21 kwietnia, a wkraczający na drogę rozwoju Wietnam dopiero 21 grudnia.

Materiałochłonność gospodarki ciągle rośnie. Na początku stulecia do wyprodukowania 1 dolara PKB potrzeba było 1,2 kg zasobów, dziesięć lat później 1,4 kilograma. Gwałtownie też wzrasta wielkość odpadów – w roku 2016 było to według Banku Światowego 2,4 miliarda ton, jeśli to się nie zmieni w połowie wieku będzie to 3,4 mld ton, a tempo podaży odpadów wyprzedzi dynamikę wzrostu demograficznego.

Pilne jest uniezależnienie wzrostu gospodarczego od konsumpcji zasobów.

Zatem pilne jest uniezależnienie wzrostu gospodarczego od konsumpcji zasobów i przejście do gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ, ang. circular economy) opartej na odtwarzaniu lub odzyskiwaniu zasobów, korzystaniu z dóbr, a nie ich posiadaniu, czy wreszcie znacznie większym niż obecnie wykorzystaniu odpadów. Wejście na taką ścieżkę rozwoju dać może wielowymiarowe korzyści. Według badań BCG do roku 2030 gospodarka obiegu zamkniętego może wygenerować dodatkowe 4,5 biliona dolarów światowego PKB, dając szansę wyżywienia i lepszej opieki społecznej dla 8,5 mld ludzi.

McKinsey szacuje z kolei, że przełoży się to na dodatkowe 7 proc. wzrostu gospodarczego w Europie, a dochód do dyspozycji per capita wzrośnie do 2030 roku o 11 proc. Prawie 100 proc. badanych przedstawicieli dużych, światowych firm wyraża przekonanie, że innowacje związane z GZO uczynią je bardziej konkurencyjnymi w wielu dziedzinach.

Tylko przetwarzanie nas uratuje

Szereg programów i dyrektyw wdrożyły organy Unii Europejskiej – w 2018 roku wydany został dokument „Closing the loop – EU plan for the circular economy”, zwany Pakietem Gospodarki Obiegu Zamkniętego. Wdrożenie jego zasad (w tym strategii dotyczącej plastiku) dałoby gospodarkom unijnym oszczędności rzędu 630 mld dolarów, co równe jest ok. 3 proc. PKB. Ten i wcześniejsze dokumenty (np. Środowiskowy Program Działania – EAP) wskazują jako cel główny konieczność obniżenia produkcji odpadów per capita.

Skutki wdrażania tych programów trudno uznać za zadawalające. W 2016 roku średnia, roczna produkcja odpadów (bez mineralnych) na obszarze Unii wyniosła prawie 1,8 tony per capita, tj. o 5,1 proc. więcej niż na początku obecnej dekady. Zauważalna jest jednak tendencja odchodzenia od składowania odpadów (spadek z 28 proc. do 24 proc.) na rzecz ich przetwarzania i palenia.

Rośnie natomiast udział odpadów wtórnych (z 12 do 18 proc.). Odpady komunalne stanowiły jedną czwartą wszystkich wygenerowanych odpadów, tj. 480 kg na osobę, a więc prawie o 50 kg mniej niż na początku dekady.

Wskaźnik dla Polski wyniósł 320 kg, a w naszym kraju tego typu odpady odgrywają znacznie mniejszą rolę niż średnio w UE (tylko 8 proc. całości), gdzie przeciętnie 30 proc. odpadów komunalnych jest przetwarzana, 27 proc. ulega spaleniu, 25 proc. jest składowanych, a 17 proc. kompostowanych. Jednak kilka tygodni temu Polska wraz z 13 innymi krajami otrzymała od UE żółtą kartkę za nieudolne wdrażanie systemu gospodarowania śmieciami z gospodarstw domowych.

Gospodarka obiegu zamkniętego wpisana jest w cele zrównoważonego rozwoju Narodów Zjednoczonych (SDG). Polska zajmuje 32 miejsce na świecie (nieco lepsze od Chin) w postępie ich realizacji. Przodują państwa skandynawskie, Niemcy i Francja.

Zużywamy za dużo materiałów

Polska ma duży potencjał w ograniczeniu produkcji i zagospodarowaniu odpadów. Niestety zużycie materiałów jest u nas trzecim najwyższym w UE (obecnie większe niż Polska zużycie materiałów w Unii mają tylko siedmio- i pięciokrotnie większe gospodarki Niemiec i Francji), a wydajność materiałowa 3,5 razy niższa. Polska niechlubnie przoduje pod względem wykorzystania paliw kopalnych, z których pochodzi prawie 90 proc. energii zużywanej w energetyce, transporcie i ciepłownictwie, co powoduje, że polska gospodarka jest prawie dwa razy bardziej energochłonna niż w innych krajach UE. Odpowiadamy też za 9 proc. emisji gazów cieplarnianych w Europie.

Za mało efektywną uznać można gospodarkę odpadami, a najwięcej z nich (45 proc.) generuje górnictwo węgla i rud metali. Ponad jedna trzecia odpadów będących efektem spalania kopalin trafia ciągle na składowiska. Przekrojowe studium Deloitte ocenia poziom tzw. cyrkularności polskiej gospodarki za umiarkowany. Wskaźnik ten mierzy stosunek odzyskiwanych materiałów do ich krajowego zużycia. Jest on nieco wyższy niż średnia dla państw Unii (12,5 proc.), ale liderzy (np. Holandia) odzyskują średnio ponad 25 proc. zużywanych materiałów.

Najlepiej w Polsce prezentuje się odzysk odpadów przetwórstwa przemysłowego i pochodzących z budownictwa (68 proc.), których w przeliczeniu na osobę Polska wytwarza o połowę mniej niż średnio w UE. Z kolei odzysk odpadów komunalnych osiągnął poziom 43 proc. Polska wypełnia poziom zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (45 proc.) wyznaczonego przez unijną dyrektywę.

Stworzony w latach 2015-2018 projekt mapy drogowej dla GZO został rok temu przekazany do uzgodnień międzyresortowych. Jego główne obszary to zrównoważona produkcja przemysłowa, konsumpcja, biogospodarka i nowe modele biznesowe. Gospodarka cyrkularna na szczeblu lokalnym jest też objęta pilotażem Ministerstwa Środowiska i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki w gminach Łukowica, Tuczno i Wieluń. Gminy, firmy i osoby fizyczne mogą tu aplikować o bezzwrotne dotacje i pożyczki na projekty związane z szeroko pojętą „zasobooszczędnością” i edukacją (łączna kwota to 45 mln złotych).

Potencjał w odpadach

Do korzyści z GZO przekonuje się coraz więcej firm. Należy do nich Adamed Pharma S.A., która wdraża zasadę „zero strat” w obszarze gospodarki odpadami, co skutkowało zmniejszeniem kosztów unieszkodliwiania odpadów przemysłowych o ponad 60 proc. i komunalnych o 30 proc.

Nawet niewielkie zmiany w gospodarce odpadami mają wielki potencjał.

Okazuje się, że nawet niewielkie zmiany w gospodarce odpadami mają wielki potencjał. Obliczenia Deloitte wskazują, że redukcja zużycia materiałów i energii we wszystkich sektorach gospodarki o 1 proc. kreuje możliwość osiągnięcia całkowitej wartości dodanej na poziomie 19,5 mld złotych rocznie. Największe szanse dają sektory biogospodarki, budownictwa i transportu – jeśli środki z zaoszczędzenia 20 proc. materiałów i energii udałoby się reinwestować, przełożyłoby się to na 167 mld złotych dodatkowego PKB.

Transformacja gospodarki linearnej w cyrkularną wymagać będzie nie tylko większej wydajności materiałowej, a co za tym idzie przesunięcia czynników produkcji do bardziej produktywnych obszarów. Powstać też muszą zupełnie nowe łańcuchy wartości łączące podmioty rynkowe, ale także publiczne. To także proces wysoce innowacyjny wymagający innego projektowania produktów w modelu Cradle-to-Cradle (od kołyski do kołyski), który znalazł zastosowanie w holenderskim zespole budynków usługowych Park20/20. Jego konstrukcja składa się z inteligentnych budynków o zredukowanej masie, które łatwo demontować, wykorzystując elementy do innych konstrukcji lub poddawać je biodegradacji. Działania te powinny być jednak poprzedzone diagnozą oceniającą potrzeby i możliwości gospodarki, która stanie się drogą do zbudowania odpowiedniej strategii, która nie może się ograniczać wyłącznie do kwestii gospodarowania odpadami.

Do pokonania są istotne bariery o podłożu psychologicznym. Inicjatywy i programy dotyczące gospodarki obiegu zamkniętego postrzegane są jako przedsięwzięcia nisko opłacalne, a więc o niższym priorytecie, a do informacji o zagrożeniach ekologicznych wiele podmiotów i osób podchodzi nieufnie.

Potrzebna jest promocja nowego podejścia do gospodarki. Był nią na przykład „Tydzień gospodarki obiegu zamkniętego” zorganizowany w październiku ub.r. w kilku miastach Polski. Jedną z jego ambicji – mówi Katarzyna Dulko-Gaszyna z Ikea – było pokazanie, że zrównoważona konsumpcja jest już możliwa. W zmianę nastawienia powinny zaangażować się różne osobistości czy nawet celebryci.

Najlepszą edukacją bywa dobry przykład – na fińskich obchodach Dnia Niepodległości dużą uwagę przyciągnęła suknia żony prezydenta tego kraju wykonana z drzewa brzozy za sprawą zaawansowanych technologii i w pełni podlegająca recyclingowi. Zważywszy, że co sekundę wyrzuca się na świecie na śmietnik ciężarówkę odzieży, uznać trzeba, że cyrkularna gospodarka dotyczy każdego z nas.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły