XIX zjazd KPCh – podsumowania i plany

18.10.2017
Dziś ruszają obrady XIX zjazdu Komunistycznej Partii Chin (KPCh). W Państwie Środka to ważne wydarzenie, podsumowujące minione pięć lat, jak też rysujące plany na kolejne pięciolatki.

Xi Jinping i Li Keqiang to jedyni członkowie Stałego Komitetu Biura Politycznego KC KPCh, którzy nie odejdą po obecnym zjeździe (Fot. PAP)


Zjazd obecny przypada na połowę rządów tzw. piątej generacji przywódców (pierwszą stanowili założyciele KPCh z Mao Zedongiem na czele), która przyszła do władzy na poprzednim zjeździe w listopadzie 2012 roku. Jest ona utożsamiana z szefem partii, głową państwa i głównodowodzącym armią Xi Jinpingiem.

Chociaż w Chinach funkcjonuje – o czym mało kto wie – aż osiem tzw. partii demokratycznych, nie mają one praktycznie żadnego wpływu na rządzenie państwem. To KPCh jest partią władzy, a gremium faktycznie decydującym o realiach w partii i państwie jest dziś siedmioosobowy Stały Komitet Biura Politycznego KC KPCh. Na obecnym zjeździe odejdzie aż pięciu jego członków ( z racji wymogów wiekowych). Zostaną jedynie Xi Jinping i premier Li Keqiang. Wśród nowej piątki, która wejdzie w skład komitetu, powinna pojawić się osoba, która będzie następcą Xi Jinpinga po następnym zjeździe, czyli od końca 2022 roku.

Powinna, ale nie musi, bo pojawiają się pogłoski, że Xi Jinping może spróbować złamać wymóg sprawowania władzy tylko przez dwie pięcioletnie kadencje i przedłużać swój mandat. Jeśli na zjeździe zostanie wskazany jego pierwszy zastępca, będziemy już teraz wiedzieli, kto przejmie stery partii pod koniec 2022 roku. Jeśli takie wskazanie nie nastąpi, będziemy nadal skazani na domysły, co po erze Xi? To największe pytanie podczas nadchodzących obrad.

Dopiero po uporządkowaniu szeregów będzie można zająć się strategią i najważniejszymi celami. Te w minionej kadencji dość dobrze określił Xi Jinping. Zgodnie z jego założeniami Chiny mają przed sobą dwa zadania na stulecie.

Pierwsze (na stulecie KPCh, do realizacji do 1 lipca 2021) roku to zbudowanie społeczeństwa umiarkowanego dobrobytu (xiaokang shehui), a więc klasy średniej i pulsującego rynku wewnętrznego, które mają być siłami napędowymi przyszłego rozwoju Chin. Jest to zadanie wręcz herkulesowe i pociąga m.in. konieczność zwolnienia dotychczasowego wysokiego wzrostu, bo wiele środków trzeba przeznaczyć na fundusze społeczne i cele socjalne. W minionej kadencji przestawiono bowiem zwrotnicę i walczy się już nie tylko o rozbudowę potęgi państwa, jak było w poprzednich dekadach okresu reform, ale także siłę (nabywczą) społeczeństwa, bo chińskie społeczeństwo jest bogatsze, lepiej poinformowane i coraz bardziej obyte w świecie.

Drugie zadanie (do realizacji do 1 października 2049 roku, czyli na stulecie proklamowania ChRL i objęcia przez KPCh rządów) zakłada spełnienie chińskiego marzenia (Zhongguo meng), którego ucieleśnieniem ma być wielki renesans chińskiego narodu. Trzeci największy w chińskich dziejach, po dynastiach Han (II stulecie p.n.e. do II stulecia n.e.) i Tang (VIII i IX wiek n.e.).

Chcąc do tego wszystkiego dojść, najpierw trzeba uporządkować scenę wewnętrzną i poradzić sobie z nabrzmiałymi wyzwaniami. Główne problemy są dość dobrze rozpoznane, tak w literaturze chińskiej, jak międzynarodowej, i wcale nie trzeba znać dokumentów XIX zjazdu, by o nich wiedzieć. Należałoby do nich zaliczyć przede wszystkim:

  • stale niebezpiecznie wysokie rozwarstwienie społeczne (współczynnik Giniego powyżej 0,5, czyli nieco wyżej niż w USA), które grozi społecznym wybuchem;
  • szybkie starzenie się społeczeństwa, będące wynikiem polityki jednego dziecka w latach 1979-2015, wzrostu dobrobytu i długowieczności oraz modernizacji kraju, co też podważa społeczną spójność;
  • nabrzmiałą bańka na rynku deweloperskim z milionami nietrafionych inwestycji, widocznych w całym kraju w postaci pustych mieszkań, lokali, a nawet całych apartamentowców i osiedli;
  • stałe obciążenie budżetu przez państwowe giganty, ciągle mało efektywne i słabo reagujące na rynkowe bodźce, za to chętnie – i często bezmyślnie – inwestujące;
  • zniszczone w niebywały sposób w epoce reform i otwarcia na świat (od końca 1978 roku) środowisko naturalne, wymagające ogromnych nakładów i sum, bo stanowi jedno z głównych źródeł społecznego niezadowolenia.

Co istotne, Xi Jiping nakreślił w minionej dekadzie (w 2013 roku) jeszcze jedną wizję: budowy dwóch nowych Jedwabnych Szlaków, lądowego i morskiego. Wyszedł tym samym na świat z propozycjami o charakterze geoekonomicznym i geostrategicznym, tym samym stawiając wyzwanie dotychczasowemu hegemonowi – USA.

Nic dziwnego, że w odpowiedzi na te śmiałe chińskie plany i wizje na Uniwersytecie Harwarda narodziło się w 2015 roku i zrobiło niebywałą karierę, także w Chinach, pojęcie „pułapka Tukidydesa”. To sytuacja, gdy pozycje dotychczasowego hegemona są szybko podważane przez pretendenta, co grozi otwartym konfliktem i wojną (na 16 takich sytuacji od 1500 roku do dziś 12 zakończyło się właśnie w ten sposób).

Pierwsze odsłony już mamy. Jest to chociażby storpedowanie przez prezydenta Donalda Trumpa TPP, czyli wielkiej umowy o wolnym handlu na Pacyfiku, o który teraz tak mocno walczą Chiny, co potwierdził Xi Jinping podczas głośnego wystąpienia na forum w Davos w styczniu tego roku. Kolejne mniejsze i większe spięcia wiszą w powietrzu. Papierkiem lakmusowym może być nabrzmiały konflikt wokół północnokoreańskiego programu jądrowego i rozwoju rakiet balistycznych. Jeśli oba mocarstwa nie dogadają się lub popełnią błąd, konsekwencje mogą być ogromne. Do tego zarysował się jeszcze jeden potencjalnie groźny front konfliktu między nimi – na Morzu Południowochińskim. Bo przecież nie będzie żadnego morskiego Jedwabnego Szlaku, jeśli nie będą kontrolowały tego akwenu Chiny. Tymczasem dotychczas robili to Amerykanie, czasami przy wsparciu Japończyków.

XIX zjazd KPCh pochwali ambitne plany Xi Jinpinga, ale to nie znaczy, że spełnienie nakreślonych i zdefiniowanych marzeń, snów oraz celów na stulecie będzie łatwiejsze do wykonania. Same zaklęcia nie wystarczą. Chinom nadal potrzebny jest zdrowy rozsądek, rozwaga i pragmatyzm, czyli cechy, które narzucił im trzeźwy i do szpiku kości praktyczny Deng Xiaoping. Do tej pory rzadko od nich odchodziły, dzięki czemu przez ostatnie cztery zamieniły się w drugą gospodarkę świata z otwartymi aspiracjami do bycia numerem jeden. Czy będzie tak nadal?


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test