Etyka zamiast regulacji

18.11.2009
Michel Camdessus, były szef MFW, a jednocześnie członek IAB – międzynarodowej komisji doradczej IESE (szkoły biznesu, której jestem absolwentem) wygłosił referat na forum tej komisji pod znamiennym tytułem „Etyka kamieniem węgielnym uzdrowienia”, w którym przyczyny sytuacji kryzysowej jak  też znaczną część problemów kryzysowych, które dotykają świat finansów, wiązał z brakiem zachowań etycznych. Podkreślił konieczność nauczania …

Michel Camdessus, były szef MFW, a jednocześnie członek IAB – międzynarodowej komisji doradczej IESE (szkoły biznesu, której jestem absolwentem) wygłosił referat na forum tej komisji pod znamiennym tytułem „Etyka kamieniem węgielnym uzdrowienia”, w którym przyczyny sytuacji kryzysowej jak  też znaczną część problemów kryzysowych, które dotykają świat finansów, wiązał z brakiem zachowań etycznych. Podkreślił konieczność nauczania etyki biznesu w procesie edukacji. Stwierdził wprost: „W stosunku do polepszenia etyki biznesu zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym, nie mogę nie zgodzić się z moim kolegą członkiem IAB Rolf-E. Breuerem z Deutsche Banku. My potrzebujemy uczyć ludzi etyki zamiast umieszczać to w regulacjach. I klienci muszą reagować. Oni mogą wymagać, aby przedsiębiorstwa zachowywały się etycznie albo przeniosły się gdzie indziej”. Zwrócił również uwagę, że Adam Smith uważał, że wolny rynek musi być oparty na wartościach etycznych.

W obecnej debacie w kraju, która dotyczy kwestii prywatyzacji, często stawiane są zapytania, co do celowości wyprzedaży sektora energetycznego, który ma pozycję monopolistyczną, innym podmiotom, które same nie są prywatne i należą do zagranicznych instytucji publicznych. Przecież tego typu formę prywatyzacji można porównać złośliwie do okresowego zlicytowania np. Ministerstwa Spraw Zagranicznych czy też drzwi do naszych mieszkań. Przecież tak naprawdę to też jest kluczowa debata, która dotyczy tego, w którym kierunku pójdzie aktywność gospodarcza w Polsce i w jakim zakresie utracimy zdolności rozwojowe. W sytuacji, w której mamy olbrzymie złoża węgla i możemy być jednym z najbardziej efektywnych producentów energii elektrycznej, jak  intensywnie powinniśmy zabiegać o to, aby regulacje światowe w aspekcie etycznym pozwalały nam skorzystać z tej przewagi.

Niedawno „Financial Times” bardzo szeroko zaprezentował kwestie dotyczące regulacji jak też strategii niektórych państw w energetyce, w segmencie rynku energii atomowej. Komentarz Peggy Hollingera nosi nawet tytuł „Lukratywna fuzja polityki i biznesu”. Opisany proces wyraźnie pokazuje, że perspektywy rysujące się przed rynkiem energii atomowej są w znacznym stopniu związane z przewagami (jakie Polska traci), a które są związane z debatą dotyczącą gazów cieplarnianych. Właśnie regulacje dotyczące CO2 powodują, że są one bardzo istotne, celem naszego kraju powinno być zadbanie o to, aby umożliwiały one na konkurencję nośników energii, jak też pozwalały na wykorzystanie możliwości produkcji energii elektrycznej przez wszystkich, którzy mają naturalne przewagi. Inaczej Polska nie będzie mogła wydobywać swoich zasobów węgla, a krajowi konsumenci i producenci, płacąc dwukrotnie wyższe rachunki za prąd, nie tylko będą finansować drogie technologie, ale również będą ze względów kosztowych wypychani z rynku światowego. Niestety, ale brak przygotowania do grudniowej konferencji klimatycznej ONZ w Kopenhadze doprowadzi do konieczności przeorientowania krajowej gospodarki na nowe, droższe źródła energii i zagwarantuje regulacyjne przewagi producentom energii atomowej.

To, co jest charakterystyczne w polskiej debacie, to  pierwszostronicowe ogłoszenia koncernów zagranicznych występujących w procesie prywatyzacyjnym, które chwalą się inwestycjami w energię wiatrową, która jednak jest parokrotnie droższa i tylko dzięki normom europejskim jesteśmy zmuszeni do przepłacania za jej zakupy. Bardzo charakterystyczne jest również nagłaśnianie rozpoczęcia rozmów z Francją dotyczacych zakupu elektrowni atomowych, jako odpowiedzi na utratę bezpieczeństwa energetycznego po przeforsowaniu przez Niemcy i Rosję budowy gazociągu na dnie Bałtyku. Argumentacja jest tak przewrotna w swojej wymowie, jak gdyby potrójną porażkę można byłoby przekuć w sukces. Nie jest to na pewno działalność oparta na rynku. W jej wyniku tracimy my wszyscy, polskie górnictwo i technologie, a z drugiej strony korzystają zagraniczni producenci wiatraków i elektrowni atomowych. Zmiany regulacyjne prowadzą do tego, że tak jak to wyliczyła IAEA-Międzynarodowa Agencja Energetyczna ze względu na dążenie do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych światowe moce produkcyjne w energetyce jądrowej mogą się zwiększyć ponad pięciokrotnie do 2050 roku. Jeśli zaś wziąć pod uwagę opinię i wyliczenia Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej przy ONZ, to wynika, że te zmiany regulacyjne doprowadzą do zbudowania w tym czasie aż 1400 reaktorów atomowych, co oznacza ich wzrost z 370 do 1770. Aż 10 do 20 nowych państw będzie budowało swoje elektrownie atomowe, aby być w stanie osiągnąć ograniczenia w emisji CO2. Tego typu działanie jest bardzo niekorzystne dla Polski, ponieważ może się okazać, że będziemy musieli przeznaczyć znaczne kwoty na budownictwo elektrowni atomowych w sytuacji niewykorzystania tanich źródeł energii opartej na węglu kamiennym.

Aktywność na tym polu zwłaszcza Francji jest bardzo istotna, zarówno jeśli chodzi o zdobywanie nowych klientów, jak i oddziaływanie regulacyjne w kierunku zdobycia przewagi dla swoich przedsiębiorstw. Tego typu zmiany bardzo korzystnie będą oddziaływały na produkcję energii atomowej i sprzedaż przez Francję, a więc zdobywanie dużej wartości dodanej dla tego społeczeństwa, gdyż Francja nie tylko ma aż 59 elektrowni atomowych, czyli najwięcej w Europie, ale ma też przedsiębiorstwa i koncerny, które budują elektrowni atomowe, takie jak EDF, Gdf-Suez i Areva. Przy aktywnej polityce zagranicznej zawierają nawet umowy z naftowymi krajami z Zatoki Perskiej o budowie tych elektrowni w zamian za dostawy ropy naftowej. Konstrukcja tych elektrowni nie tylko jest obarczona dużym ryzykiem regulacyjnym, ale też znacznymi możliwościami zmienności kosztów, które są pokrywane przez nabywców.

Przykładow0 reaktor w Turcji – mimo chęci zbudowania,  właśnie fakt inflacji kosztów powoduje, że dyskutuje się nad jego budową od początku lat 90. Kluczowe jest to, że należy się liczyć ze wzrostem cen surowców rozszczepialnych w sytuacji, kiedy  aż o 45 proc. wzrośnie zapotrzebowanie na nie i to już do 2030 r., oraz z faktem utrudnień ze składowaniem już wypalonych prętów. A fakt, że jest to segment istotny, jeśli chodzi o bezpieczeństwo rozprzestrzeniania się broni atomowej, powoduje powstawanie regulacji, na które nie mamy żadnego wpływu. W przyszłym roku w maju w Nowym Jorku, w 40. rocznicę podpisania traktatu o nierozprzestrzenianiu się broni jądrowej, będą też podpisywanie ograniczenia dotyczące możliwości pozyskania koniecznego surowca. I tak IAEA proponuje zbudować niewielką liczbę banków tego surowca, po to żeby zabezpieczyć się przed niebezpieczeństwem nieuprawnionego dostępu.

Niezależnie od słuszności proponowanych rozwiązań, tego typu działania powodują jednocześnie, że kwestie rynkowe odgrywają coraz mniejszą rolę i Polska musi uważać, aby z jednej strony nie utracić swojej pozycji, jaką ma w aspekcie dostępu do tanich surowców energetycznych, a z drugiej  nie zostać obciążoną olbrzymimi kosztami finansowania rozwoju innych energii, nie mając lokalnych producentów. Dlatego kluczowe jest trwanie publicznej kontroli nad przedsiębiorstwami energetycznymi, gdyż w tak upolitycznionym segmencie tylko ona pozwala na efektywny rozwój tego sektora i inwestycje związane z wykorzystaniem krajowych zasobów węgla. Jednocześnie publiczna własność powoduje, że Polska byłby bardziej odporna na naciski zmierzające do zmniejszenia mocy produkcyjnych, dyktowane ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych w sytuacji, kiedy tania energia powinna być naszym kluczowym elementem przewagi w UE. Publiczna własność sektora również lepiej mogłaby zabezpieczyć przed poniesieniem olbrzymich kosztów budowania elektrowni atomowych.

Obecnie młodzi obywatele radzą sobie z kryzysem poprzez emigrację zarobkową. Zadaniem państwa jest wprowadzenie takich regulacji, aby nasi obywatele nie musieli pracować w przedsiębiorstwach za granicą i aby to zakłady produkcyjne i inwestycje zostały przeniesione do Polski. Dlatego patrząc na obecne procesy kryzysowe, należy mieć na uwadze, że następuje olbrzymia restrukturyzacja światowych gospodarek oraz nowe podejście do wielu uregulowań. W tym wszystkim powinno się widzieć aspekt etyczny, jak  też konieczność dbania o własne interesy. W ramach tego działania należy budować efektywną infrastrukturę rynku, która wspiera konkurencję, ale też dbać, aby kształt regulacji międzynarodowych nie faworyzował zagranicznych organizacji gospodarczych kosztem żywotnych interesów krajowych. Brak takiej postawy będzie zmuszał do emigracji obywateli, a organizacje gospodarcze również będą ograniczały inwestycje w naszym kraju.

Artykuły powiązane


Tagi

Popularne artykuły

test