Europa Zachodnia pozostaje atrakcyjna dla emigrantów z Polski

23.07.2019
Jedynym okresem, w którym zanotowano migrację powrotną Polaków z większości krajów Europy Zachodniej, były kryzysowe lata 2007-2009. Mimo bardzo dobrej sytuacji na polskim rynku pracy oraz niepewności związanej z brexitem przynajmniej do 2017 r. wyjazdy wciąż przeważały nad powrotami.

(Envato)


Stopa bezrobocia w Polsce notuje od 2016 roku kolejne rekordowo niskie poziomy i jest obecnie jedną z najniższych w Europie. Tymczasem, według danych GUS w 2017 roku wyjechało z Polski o prawie 30 tys. więcej obywateli niż do Polski wróciło. Jak się okazuje jedynym okresem, w którym notowana była migracja powrotna Polaków z większości krajów Europy Zachodniej był okres globalnego kryzysu ekonomiczno-finansowego. W latach 2007-2009 wróciło do Polski o 400 tys. osób więcej niż wyjechało. Okazało się jednak, że było to zjawisko przejściowe. Od 2010 roku saldo migracji znów jest ujemne, a liczba emigrantów z Polski w głównych krajach docelowych emigracji, takich jak Niemcy i Wielka Brytania, w ciągu kilku lat osiągnęła wartości wyższe niż przed kryzysem. Na szczęście nie jest to już zjawisko masowe jak po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Nasuwa się pytanie: Jak to możliwe, że przy rekordowym popycie na pracę w Polsce, saldo migracji osób posiadających polskie obywatelstwo wciąż pozostaje ujemne? Ostatnie badania ankietowe NBP wśród emigrantów z Polski w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Norwegii pod koniec 2018 roku rzucają nieco światła na to zagadnienie.

Coraz mniej wyjeżdża, ale jeszcze nie chcą wracać

W krajach Europy Zachodniej coraz rzadziej spotkać można nowych emigrantów z Polski, którzy spędzili w danym kraju mniej niż dwa lata. Najbardziej oczywistym jest wytłumaczenie, że dobra sytuacja na polskim rynku pracy jednak odniosła skutek i mało osób wyjeżdża. Jak na razie jednak dość niewiele osób decyduje się na trwały powrót do Polski. Stosunkowo duża część całej obecnej emigracji to osoby z fali po akcesji Polski do UE. Osoby te stopniowo coraz lepiej odnalazły się na zagranicznych rynkach pracy, mają obecnie satysfakcjonujące wynagrodzenia, często kupiły nieruchomości i dopóki wszystko toczy się dobrze, trudno im się decydować na trwały powrót do Polski. Nie oznacza to, że go wykluczają. Badania ankietowe NBP pokazują, że jedną ze zmian, jakie zaszły wraz z poprawą sytuacji na polskim rynku pracy, jest obserwowany we wszystkich badanych krajach spadek odsetka deklaracji emigracji na stałe na korzyść deklaracji długoterminowej emigracji, ale z perspektywą powrotu do Polski za kilka lat.

Co skłania Polaków do emigracji?

Podstawowym czynnikiem skłaniającym do wyjazdów był i jest poziom wynagrodzenia możliwy do uzyskania za granicą w porównaniu z wynagrodzeniem uzyskiwanym w Polsce. Płace na rękę deklarowane przez emigrantów w ankiecie NBP przeliczone na PLN są wyraźnie wyższe niż porównywalne płace netto możliwe do uzyskania w Polsce. Płace osób będących dokładnie w środku rozkładu wynagrodzeń (tzw. mediana) w analizowanych krajach były około dwukrotnie wyższe niż w Polsce. Jeśli oceniamy najczęściej uzyskiwane wynagrodzenie (dominanty płac) to relacja płac za granicą i w Polsce jest jeszcze większą motywacją do emigracji. Trzeba przy tym zauważyć, że relacje pomiędzy wynagrodzeniami za granicą i w Polsce są prawdopodobnie jeszcze wyższe, gdyż w badaniach ankietowych osoby mają tendencję do zaniżania swoich dochodów, a mediana płacy netto w Polsce pochodzi ze sprawozdań firm pozbawionych tej wady.

Jeśli emigranci zamierzają wszystko wydać w kraju docelowym, to różnice w płacach skorygowane o siłę nabywczą nie są tak duże.

Czy zatem nie ma nadziei na szybkie wygaśnięcie głównego czynnika odpowiedzialnego za migracje? Odpowiedź zależy od celu emigracji. Bardzo korzystne relacje płac za granicą do płac w Polsce utrzymują się, jeśli oszczędności z migracji mają być skonsumowane prędzej lub później w Polsce (przekazy pieniężne, okresowe powroty do Polski, oszczędności do wykorzystania w Polsce). Jeśli jednak emigranci zamierzają wszystko wydać w kraju docelowym emigracji, wówczas różnice w wynagrodzeniach skorygowane o siłę nabywczą nie są tak duże (10-20 proc. różnicy pomiędzy medianami wynagrodzeń), a w przypadku emigrantów w Norwegii siła nabywcza płacy środkowego emigranta jest nawet niższa niż w Polsce. Póki co emigranci deklarują najczęściej, że wróciliby do Polski jedynie przy zagwarantowaniu wynagrodzenia tylko nieznacznie niższego niż otrzymywane na emigracji. Jedynie 15 proc. deklarowało, że wróci niezależnie od tego jakie wynagrodzenie otrzyma w Polsce.

Zarobki to nie wszystko, czyli dlaczego Ukraińcy emigrują

Pomimo znacznego spadku bezrobocia problemy ze znalezieniem pracy są wciąż na drugim miejscu na liście powodów wyjazdów na emigrację. Może to wynikać z faktu, że w części regionów Polski wciąż panuje relatywnie wysokie bezrobocie i kuszącą alternatywą dla przeniesienia się do regionu o niskim bezrobociu w Polsce jest emigracja zarobkowa za granicę.

Do wyjazdów zagranicznych w coraz mniejszym stopniu mogą skłaniać świadczenia społeczne. Nie tylko ze względu na znaczne zwiększenie transferów społecznych w Polsce, ale także na znaczne ograniczenie dostępu do świadczeń w krajach docelowych emigracji z Polski. Ponadto duża część imigrantów zwraca uwagę, że czynnikiem mogącym prowadzić do powrotu do Polski w przyszłości jest sytuacja rodzinna. W tym kontekście warto zauważyć, że częściowe migracje powrotne po dużych falach emigracji do UE były obserwowane w przeszłości w krajach takich jak Hiszpania, czy Portugalia, pomimo że kraje te nie osiągnęły poziomu wynagrodzeń obserwowanego w Niemczech czy krajach Beneluksu. Jest prawdopodobne, że takie zjawisko z czasem będzie obserwowane także w Polsce.

Nowi i „starzy” emigranci

Wejście Polski do Unii Europejskiej zbiegło się w czasie z wejściem na rynek pracy osób z wyżu demograficznego pierwszej połowy lat 80. XX wieku. Osoby te w obliczu bardzo wysokiego bezrobocia bardzo często wybierały dłuższe zdobywanie wykształcenia kończące się dyplomem uczelni. To właśnie emigracja dużej części tych roczników tłumaczy stosunkowo wysoki odsetek osób z wyższym wykształceniem, który po kilkunastu latach od tamtych wydarzeń wciąż pozostaje na emigracji na Wyspach Brytyjskich. W późniejszych latach, kiedy kolejne kraje otwierały swoje rynku pracy, emigracja była wybierana coraz częściej przez osoby bez studiów, nieco starsze niż absolwenci uczelni i posiadające już zobowiązania rodzinne w Polsce. Z tego powodu wśród emigrantów w Holandii i w Niemczech dużą część stanowiły osoby z wykształceniem średnim i zawodowym pracujące sezonowo w przemyśle i rolnictwie. W przeciwieństwie do coraz bardziej zadomowionej w Wielkiej Brytanii emigracji poakcesyjnej, emigranci w Niemczech często posiadają nieruchomości w Polsce i przyjeżdżają do rodziny w Polsce na co dzień pracując jednak za granicą.

Emigranci wyjeżdżający w ostatnich dwóch latach do Wielkiej Brytanii i Niemiec poza faktem, że są przeciętnie wyraźnie młodsi od emigrantów już obecnych na rynkach pracy za granicą, rzadziej niż ich poprzednicy posiadają wykształcenie wyższe. Wyjątkiem jest Holandia, która znana była z sezonowej pracy emigrantów o niskich kwalifikacjach, a w ostatnich latach przyciąga duży odsetek Polaków z wyższym wykształceniem. Stosunkowo nowym kierunkiem emigracji z Polski jest Norwegia, która przyciąga dość selektywnie osoby o wybranych kwalifikacjach (lekarze, spawacze, pracownicy platform wiertniczych). Osoby otrzymują tam zarobki wyższe niż w innych krajach, ale w zdecydowanej większości nie planują pozostać w tym kraju na stałe.

Brexit Polakom niestraszny

Mogłoby się wydawać, że niepewność związana z przebiegiem procesu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, wprowadzająca w konsternację nawet zawodowych ekonomistów, powinna być odbierana przez emigrantów co najmniej tak jak globalny kryzys finansowy, czyli powszechne powinny być wyjazdy w poszukiwaniu stabilizacji lub chociażby ponowne przeanalizowanie przez emigrantów swoich planów życiowych. Tymczasem, większość emigrantów w ankiecie NBP deklarowała, że nic takiego nie miało miejsca. Zaledwie 10 proc. przyznało, że chce w Wielkiej Brytanii zostać krócej niż początkowo planowało. Większość emigrantów nie podejmowała też działań zmierzających do uregulowania swojego statusu po brexicie, choć brytyjski rząd już od zeszłego roku zachęca do rejestracji w ramach wprowadzonego EU Settlement Scheme i zdecydowana większość (85 proc.) emigrantów miałaby staż odpowiedni do tego, aby bez problemu swój status w Wielkiej Brytanii uregulować. Jeśli kogoś dziwią te obserwacje, może zestawić je z szacunkami GUS dotyczącymi liczby polskich obywateli w Wielkiej Brytanii – w pierwszym roku po referendum nawet istotnie wzrosła i dopiero w 2018 roku brytyjskie dane pokazują, że prawdopodobnie była trochę mniejsza niż rok wcześniej.

Podsumowując, emigracja z Polski jest procesem dynamicznym. Każdego dnia obywatele Polski wyjeżdżają do pracy w krajach Europy Zachodniej, ale również wracają. Pomimo bardzo dobrej koniunktury na polskim rynku pracy oraz niepewności związanej z brexitem przynajmniej do 2017 roku wyjazdy wciąż przeważały nad powrotami. Jest sprawą otwartą, jak długo taka sytuacja utrzyma się w przyszłości, ale trudno oczekiwać, że powracający do Polski emigranci będą lekiem na coraz wyraźniejszy brak rąk do pracy w dużych aglomeracjach w Polsce.

Artykuł wyraża prywatne poglądy autora i nie reprezentuje oficjalnego stanowiska NBP.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test