Fico przegrał, bo w słowackiej gospodarce trochę zgrzyta

18.04.2014
Premier Słowacji Robert Fico wyszedł z marcowych wyborów prezydenckich poobijany i z siniakami. Jego porażka z politycznym debiutantem Andrejem Kiską nie będzie jednak raczej miała znacznego wpływu na sytuację w jednym z najszybciej rozwijających się krajów w Unii Europejskiej.

Andrej Kiska, prezydent-elekt Słowacji (CC BY-SA mine edit)


49-letni Fico, dwukrotny premier ubiegał się o urząd prezydenta, który na Słowacji ma głównie charakter reprezentacyjny. Gdyby wygrał, stałby się niekwestionowanym liderem kraju zamieszkałego przez 5,4 mln osób. Jako prezydent nadal mógłby kierować swoją centrolewicową partią Smer, która ma 83 deputowanych w 150-osobowym parlamencie i miałby kluczową rolę w obsadzenia stanowisk w wymiarze sprawiedliwości i na innych stanowiskach w administracji państwowej.

Ostatecznie w drugiej turze wyborów prezydenckich udało mu się zdobyć jedynie 40,6 proc. głosów, podczas gdy Kiskę poparła zdecydowana większość – 59,5 proc.

– Wyborcy nie zgodzili się, żeby Fico skupił całą władzę w swoich rękach – mówi Grigorij Meseznikow, szef Instytutu Spraw Publicznych, think-tanku działającego w Bratysławie. Słowacja doświadczyła już nadużyć wynikających ze zbyt dużego skupienia władzy podczas autorytarnych rządów Wladimira Mecziara w latach 90-tych. Za południową granicą Słowacji jest także kontrowersyjny rząd Wiktora Orbana, który dzięki dużej władzy naginał zasady demokracji.

Kiska jest przedsiębiorcą, który zbudował, a potem sprzedał dwie firmy pożyczek ratalnych. Następnie założył organizację pozarządową, która udziela pomocy osobom ciężko chorym. Choć nie ma doświadczenia politycznego, Kiska w drugiej rundzie wyborów skupił wokół swojej kandydatury podzieloną zwykle centroprawicową opozycję i łatwo pokonał Fico.

Jego zwycięstwo stanowi pewną przeciwwagę dla Fico, ponieważ Smerowi trudniej będzie mianować swoich faworytów na sędziów. Jak duże to może mieć znaczenie wskazuje fakt, że na urzędującego jeszcze prezydenta Iwana Gasparovicia wywierana jest presja, aby wybrał nowego prezesa Sądu Najwyższego przed końcem swojej kadencji.

Andrej Kiska ma także prawo weta, choć może ono być przełamane przez zwykłą większość parlamentarną – co nie będzie żadnym problemem dla Fico.

– Kiska stawia się w opozycji do rządów Smeru. I prawdopodobnie będzie zdecydowanym krytykiem centrolewicowego rządu – pisze Otilia Dhand z Teneo Intelligence. – Biorąc pod uwagę ograniczone prerogatywy prezydenta, Kiska będzie miał bardzo mały wpływ na politykę, ale jego zwycięstwo ma duże znaczenie symboliczne jako pierwsza osobista porażka Fico.

Notowania Fico są słabe od czasu przegranej pod koniec marca, ale raczej nie spowoduje to radyklanej zmiany polityki gospodarczej – przede wszystkim dlatego, że gospodarka jest w fazie wyraźnego ożywienia po ubiegłorocznym spowolnieniu.

PKB Słowacji wzrosło w zeszłym roku jedynie o 0,9 proc., ale rozwój ma przyspieszyć do 2,3 proc. w 2014 r. i przekroczyć 3 proc. w roku przyszłym, co jest jednym z najlepszych wyników w Unii Europejskiej.

Ożywienie na Słowacji jest wynikiem lepszej koniunktury w strefie euro, zwłaszcza w Niemczech, dokąd trafia większość samochodów i elektroniki produkowanej przez słowackie fabryki. Popyt wewnętrzny także daje oznaki życia.

– Dostrzegamy powody do optymizmu jeśli chodzi o popyt wewnętrzny – mówi Wladimir Wano, ekonomista ds. krajów Europy Środkowo-Wschodniej Sberbanku Europa. – Wydaje się, że po wielu latach spadku popyt krajowy odnalazł dno w czym pomaga rekordowo niska inflacja i stabilizacja na rynku pracy.

Największym problemem dla premiera Fico pozostaje wysokie bezrobocie, obecnie na poziomie 13,5 proc. Był to jeden z najważniejszych powodów, dla którego jego kandydatura była przyjęta bez entuzjazmu przez własny twardy elektorat, Fico ma jednak mało pola do manewru. Dług publiczny Słowacji ma przekroczyć 55 proc PKB, co uruchomi procedurę, która zmusi rząd do obcięcia wydatków o 3 proc. w budżecie na 2015 r. Jeśli zadłużenie przekroczy 57 proc. PKB (pod koniec 2013 wynosiło około 53 proc.) rząd będzie zmuszony przedstawić zrównoważony budżet i wprowadzić politycznie niepopularne cięcia wydatków w przeddzień wyborów parlamentarnych przewidzianych na 2016 r.

W tym miejscu przegrana Fico w wyborach prezydenckich zaboli najbardziej. Słowackie prawo zawiesza przepisy dotyczące maksymalnego zadłużenia publicznego na dwa lata w wypadku gdy powoływany jest nowy rząd. To właśnie miałoby miejsce, gdyby Fico został prezydentem. Teraz Fico będzie musiał zapłacić polityczną cenę walki z długiem publicznym jednocześnie próbując utrzymać poparcie społeczne.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test