• Claas Tatje, Die Zeit

Grecka armia nie wie, co to oszczędności

12.01.2012
Okręty, czołgi i łodzie podwodne… Choć Grecja znajduje się na krawędzi bankructwa, wszelkie cięcia i oszczędności omijają armię. Jeśli Grecja otrzyma w marcu kolejną transzę pomocy finansowej w wysokości 80 miliardów euro, istnieje realna szansa, że podpisane zostaną nowe kontrakty zbrojeniowe.

Takie, m.in. samoloty bojowe chce kupić grecka armia. (CC By-ND Bundeswehr Wir.Dienen.Deutschland)


Mężczyzna zna na pamięć listę życzeń greckiego Ministerstwa Obrony. Chodzi o 60 myśliwców bojowych Eurofighter za prawdopodobnie 3,9 miliarda euro, francuskie okręty za ponad cztery miliardy, łodzie patrolowe za 400 milionów. Podobną sumę trzeba będzie również przeznaczyć na niezbędną modernizację greckiej floty. Ponadto skończyła się amunicja do czołgów Leopard, należałoby też pomyśleć o wymianie dwóch amerykańskich śmigłowców szturmowych Apache. Aha, dobrze byłoby także zakupić niemieckie łodzie podwodne – za łączną sumę 2 mld euro.

Opowieści tego częstego gościa w greckim Ministerstwie Obrony, którymi teraz dzieli się w ateńskiej kawiarni brzmią absurdalnie. Jak to możliwe, że państwo, któremu w każdej chwili grozi bankructwo i które jest zdane na wielomiliardową pomoc Unii Europejskiej, rozważa zakup broni na taką skalę?

Nasz rozmówca często pojawia się na zdjęciach obok ministra obrony i generałów greckiej armii, jest z nimi w stałym kontakcie telefonicznym, można więc przyjąć, że wie, co mówi.(…) W chwili obecnej takie zakupy są mało prawdopodobne, już wkrótce może się to jednak zmienić:

Jeśli Grecja otrzyma w marcu kolejną transzę pomocy finansowej w wysokości 80 miliardów euro, istnieje realna szansa, że podpisane zostaną nowe kontrakty zbrojeniowe”.

(Tłum. Miłosz Aponowicz)

> czytaj więcej: presseurop.eu/artykuł źródłowy: Die Zeit


Tagi


Artykuły powiązane