Kolejny kamyczek do ogródka „PKB”

Grecja dla ratowania swojej gospodarki rozpoczęła wdrażanie radykalnych reform mających na celu ograniczenie rozdętych wydatków publicznych. Działania zmierzające w tym kierunku podejmują praktycznie wszystkie kraje Unii Europejskiej. Politycy, przynajmniej krótkoterminowo, zrozumieli, że nie da się wiecznie żyć na kredyt.

Polski kryzys praktycznie nie dotknął i zaczynam się obawiać, że jest to jego największa wada. Mimo że ekonomiści i publicyści ekonomiczni nawołują do oszczędności także w Polsce, do reform, które w sposób znaczący obniżą deficyt budżetowy i rosnący dług publiczny, politycy wydają się uśpieni pozornym spokojem. Nie słychać o zmianach, które radykalnie wpłyną na wydatki budżetowe. Decydenci wychodzą z założeniu, że poprawa sytuacji gospodarczej w Europie pozwoli Polsce prześlizgnąć się bez głębszych reform.

W tym roku deficyt budżetowy ma przekroczyć 7 proc. PKB, a dług publiczny zbliży się do 55 proc. PKB. Przyjęte przez rząd założenia do budżetu na przyszły rok nie poprawią znacząco tej sytuacji.

Żadna władza, zwłaszcza w okresie wyborczym, nie jest skłonna do redukowania wydatków, bo zawsze to początkowo uderza w jakąś grupę społeczną, która przecież stanowi elektorat. Skoro nie można ograniczyć wydatków, a jeszcze trzeba wyborcom obiecać następne przywileje, to może trzeba zwiększyć dochody budżetu?

Ale jak? Podnieść podatki? To jeszcze gorsze. Elektorat się zbuntuje. Zwiększyć dochody z prywatyzacji? W końcu nie będzie czego prywatyzować.

Pomysłowość polityków jest jednak nieograniczona. A pomysłowość wsparta „kreatywną księgowością” jest wręcz zadziwiająca.

Okazuje się, że można poprawić wskaźniki deficytu budżetowego i długu publicznego bez zmian w dochodach i wydatkach państwa. Pozornie niemożliwe, a jednak. Wystarczy zwiększyć PKB. Przecież to tylko wielkość statystyczna i jak każdy parametr statystyczny wymaga określonej metodologii liczenia. Wystarczy zatem wprowadzić zmiany do tej metodologii i wielkość się zmieni.

Odsyłam Państwa do tekstu, który pojawił się dziś w internecie na stronie: http://finanse.wp.pl/kat,102634,title,GUS-bedzie-zaliczal-do-PKB-wartosc-nielegalnej-produkcji,wid,12481144,wiadomosc.html.

Otóż GUS planuje zacząć uwzględniać w liczeniu PKB wielkość nielegalnej produkcji (szarą sferę). Dzięki takiej zmianie oficjalna wielkość PKB może skokowo zwiększyć się o kilka lub kilkanaście procent.

Oficjalnie staniem się więc bogatsi, a dodatkowo dług publiczny i deficyt budżetowy w relacji do PKB będzie niższy. Jakie to proste…


Tagi


Artykuły powiązane

Irlandzka zagadka statystyczna

Kategoria: Analizy
W Irlandii światowy kryzys finansowy doprowadził do głębokiej recesji i spadku PKB łącznie o blisko 10 proc. Ale dziś PKB Irlandii jest o 60 proc. wyższe niż przed kryzysem. Zawdzięcza to zarówno dobrej polityce gospodarczej, jak i specyfice liczenia PKB według standardów Systemu Rachunków Narodowych ONZ (SNA).
Irlandzka zagadka statystyczna

Deficyt budżetowy służy sektorowi prywatnemu

Kategoria: Analizy
Musi zdumiewać, że osiąganie nadwyżek sektora publicznego bywa uważane za konieczny warunek „zdrowego” rozwoju sektora prywatnego. Nadwyżka budżetowa to przecież de facto konfiskata zasobów prywatnych.
Deficyt budżetowy służy sektorowi prywatnemu

Włoski dług, europejski problem

Kategoria: Analizy
Dług publiczny Włoch jest nominalnie największy w UE i KE przewiduje, że w przyszłym roku przekroczy 135 proc. PKB. Wobec braku perspektyw wyjścia z pułapki zadłużenia pojawiają się pomysły niekonwencjonalne, takie jak wprowadzenie we Włoszech waluty równoległej.
Włoski dług, europejski problem