Mniej nie oznacza dyskryminacji

01.05.2014
Czy jak ktoś mniej zarabia to znaczy, że jest dyskryminowany? Taka logika może prowadzić do absurdu – przekonuje Andrew Syrios, nieznany ale dość przytomny inwestor z Kansas. A ponadto w przeglądzie opinii z kraju i świata warto przeczytać m.in. o wyliczeniach FOR wydatków państwa, o wyzwaniach dla świata m.in. Nouriela Roubiniego i o tym, jak FED broni się przed cyberatakami.

pieniadzeDyskryminacja finansowa kobiet w pracy – temat lepiej pasowałby na Dzień Kobiet, ale na 1 maja pasuje równie dobrze. Dwie konkluzje autora, Andrew Syriosa, inwestora z Kansas: po pierwsze są grupy kobiet, które zarabiają więcej niż mężczyźni, na przykład modelki i aktorki. Więcej niż mężczyźni zarabiają także kobiety pracujące w niepełnym wymiarze czasu, a to już duża grupa. Po drugie, gdyby każdą różnicę w zarobkach tłumaczyć dyskryminacją musielibyśmy uznać, że podobnie dyskryminowani są niscy wobec wysokich (niscy zarabiają mniej), Amerykanie koreańskiego pochodzenia wobec Amerykanów japońskiego pochodzenia, ci z południowych stanów wobec północnych, chrześcijanie wobec ateistów i tak dalej.

Pouczający jest interaktywny wykres pokazujący między innymi produkt krajowy, inflację, zatrudnienie etc. w USA, Wielkiej Brytanii i strefie euro. Warto spojrzeć zwłaszcza na wykres dotyczący produktywności na jednego pracującego. Dystans Europy powiększa się.

makroekonomiaMartin Feldstein twierdzi, że istotną część problemów Europy rozwiązałoby silne osłabienie euro, powiedzmy o 15 procent. Podwyższyło inflację, poprawiło konkurencyjność, ożywiło produkt krajowy (tekst Feldsteina wkrótce w Obserwatorze także w tłumaczeniu na język polski).

Dewaluacja jednak to nie panaceum – zauważa także Feldstein – bo problemy są poważniejsze i dotyczą nie tylko Europy. Jak pisze miliarder Paul Singer, założyciel słynnego Eliott Management w liście do klientów wbrew popularnemu poglądowi od 2007 roku dźwignia (długi) na świecie znacznie powiększyły się, a nie zmniejszyły. Jak to się skończy? Kiepsko – odpowiada Singer.

I na zakończenie wątku wyzwań i zagrożeń Nouriel Roubini przepowiada, że największe geopolityczne ryzyko jest usytuowane dziś w Azji, gdzie m.in. rozwijają się nacjonalizmy i coraz większym wyzwaniem są reformy strukturalne dla podtrzymania wzrostu. Teksty Feldsteina i Roubinie wkrótce w Obserwatorze także w tłumaczeniu na polski.

Ciekawy tekst w Foreign Policy na temat tego, jak amerykański bank centralny zabezpiecza się przed hackerami. Około 100 inżynierów tworzy National Incident Response Team, oceniany jako najbardziej skuteczna agencja federalna. Jest tak skuteczny, że nawet dziennikarz FP tylko troszeczkę dowiedział się jak działa Team, ale faktem jest, że do tej pory FED wielkiej wpadki nie przeżył, mimo że codziennie obsługuje transakcje na 2,8 biliona dolarów.

finanse-publiczne - KopiaZ wydarzeń krajowych – FOR publikuje trzeci rachunek od państwa za wydatki w 2013 roku. Średnio jest to 18 301 złotych na głowę mieszkańca, szczegółowy podział na rodzaje wydatków na stronie FOR. W czołówce wydatki na emerytury i inne świadczenia socjalne, znacznie mniejsze są – ale także spore – wydatki na ochronę zdrowia i edukację. Bezpieczeństwo, czyli to, do czego państwo jest najbardziej powołane, to zaledwie nieco ponad 1100 złotych łącznie na wojsko (609), policję (275) i sądownictwo (242 zł).

Porównałem świeże wyliczenia z pierwszym takim rachunkiem FOR, czyli z wydatkami w 2011 roku. Wtedy wyniosły 17 857 złotych, czyli wzrost wynosi zaledwie 2,48 proc. Ale wydatki na emerytury z ZUS wzrosły o ponad 10 procent, a wydatki na emerytury specjalne – m.in. wojskowe i policyjne – ponad 17 procent. Gwałtownie zmalały wydatki na drogi. A także – rachunek wystawiony przez administrację samorządową (za administrację rządową wzrósł, za administracje ZUS, KRUS i NFZ nawet bardzo wyraźnie), wydatki na ochronę środowiska i niektóre inne.

Obserwator Finansowy obszernie podał za PAP ciekawe wypowiedzi ze środy ministra finansów na temat wyzwań gospodarczych na lata 2014 i 2015 (debata PAP). Jednej nie dostrzegam więc uzupełniam: zdaniem Mateusza Szczurka mówiąc o stopniu opodatkowania dochodu i majątku w Polsce nie można abstrahować od całości systemu, który pozwala na odliczenie składek i ulg. „Efekt łączny jest taki, że w Polsce podatki dochodowe i majątkowe stanowiły w zeszłym roku 7 proc. PKB, podczas gdy w Wielkiej Brytanii, która ma gigantyczną kwotę wolną od podatku, to było 15 proc. PKB” – powiedział. Dodał, że tylko sześć krajów w Europie ma niższy udział podatków dochodowych i majątkowych do PKB. „We wszystkich innych obciążenie podatkami pracy i majątku jest znacznie wyższe niż w Polsce” – podkreślił.

Tyle PAP. Przy mojej skłonności do uzupełnień dodaję w takim razie, korzystając z danych Eurostatu, że tylko Czechy, Słowenia, Łotwa i Estonia mają z Europy Środkowo-Wschodniej wyższe niż Polska wpływy i nadwyżka wynosi nie dużo, lecz zaledwie 0,3-0,7 punktu procentowego. Faktycznie natomiast tylko sześć państw ma niższe obciążenia – tak się składa, że wszystkie z naszego regionu: Słowacja, Bułgaria, Litwa, Chorwacja, Rumunia i Węgry

Na deser zaś obszerny tekst Andrieja Fursowa, historyka i socjologa, który z rosyjskiej perspektywy opisuje sytuację na Ukrainie, jej korzenie, pozycje oligarchów etc., a także tworzy wizję świata pragnącego zniszczyć Rosję. Rosja jedynie kontraatakuje i ustanawia nowy porządek – twierdzi Fursow. Zadziwiająca mieszanina szalonych skojarzeń, chorobliwych podejrzeń, spiskowych teorii itd. Problem w tym, że choć być może sam twórca w to wszystko średnio wierzy, podobnie jak jego mocodawcy, to wydaje się to sposób myślenia nieodległy od tego, co głoszą władze Rosji. Horror w sam raz na długi weekend.

Artykuły powiązane


Tagi