Następne 10 lat w Unii, czyli wizje czarne i różowe

25.04.2014
Zbliżająca się 10 rocznica wstąpienia do Unii Europejskiej krajów Europy Wschodniej wywołuje falę publikacji i prognoz, od faktograficznych przez sceptyczne do entuzjastycznych. Kilka omawiam poniżej. Ponadto w przeglądzie ciekawych opinii i wiadomości z kraju i świata warto przeczytać m.in. o konflikcie na Ukrainie oraz o różnych aspektach nierówności.

GUS wydał ciekawe opracowanie Polska w Unii Europejskiej. Ponad 100 stron map, wykresów i tablic pokazujących różne aspekty członkostwa w Unii i zmian jakie przyniosło. Słabość? Wiele danych kończy się na 2012 roku.

finanse-publiczne - KopiaJeśli chodzi o Unię, to zapewne przetrwa najbliższe dziesięć lat, co do eurostrefy nie można być takim pewnym. Szef monachijskiego Instytutu IFO Hans Werner Sinn ostrzega, że państwa Unii nadal potężnie się zadłużają. Włochy miały zgodnie z tak zwanym fiscal compact zredukować dług z 121 do 112 proc. PKB w 2014 roku, a tymczasem w tym roku dojdzie on do 134 proc. To samo zjawisko dotyczy Hiszpanii, Grecji, Portugalii i Francji. Czyli miało być inaczej, a wyszło jak zawsze. Co gorsza nowe rządy w Grecji, Włoszech, Francji a także sąd konstytucyjny w Portugalii – wszyscy popychają w stronę jeszcze większego długu, a nie oszczędności. Spadek dyscypliny wynika z trendu w kierunku socjalizacji potencjalnego bankructwa. Nowa architektura ratowania bankrutów daje kilka lat spokoju, ale potem nadejdzie burza – wieszczy Sinn.

Analitycy Deutsche Bank też wzięli na warsztat następną dekadę. Z zupełnie innymi wnioskami. Kraje wschodniej i centralnej Europy, które weszły do Unii nadal będą korzystać na akcesji wpisując się w łańcuch produkcyjny zwłaszcza w takich obszarach jak przemysł elektromaszynowy, produkcja samochodów i sprzętu telekomunikacyjnego. Inwestycje bezpośrednie z Europy Zachodniej będą wynosić około 3 procent PKB rocznie, a standard życia w republikach bałtyckich, Polsce i na Słowacji zbliży się w ciągu następnej dekady do zachodnioeuropejskiego.

wiadomosci - KopiaZnowu zaostrzyła się sytuacja na Ukrainie. Generalnie za rozkład reguł i norm, które gwarantowały pokój przez tyle lat po wojnie, odpowiada Barack Obama – i jego polityka obojętności wobec zagrożenia ze strony Rosji i nie przejmowania się losem mniejszych odległych krajów – pisze japońska polityk Yuriko Koike. Militarna obrona Ukrainy jest wykluczona, ale miękkim podbrzuszem Rosji pozostaje monokulturowa, surowcowa gospodarka. Podobnie jak wielu innych autorów Japonka przekonuje, że poważne sankcje ekonomiczne byłyby skuteczne. Z najnowszych doniesień prasowych wynika jednak, że raczej umacnia się europejski front odmowy zaostrzenia sankcji, do którego dołączyły w tym tygodniu Bułgaria, Czechy i Słowacja.

Nieoceniony lewicowy lord angielski Robert Skidelsky pisze, że Zachód popełnił fundamentalny błąd, gdy po zwycięstwie w zimnej wojnie nie przyznał Rosji prawa do regionalnej hegemonii, tylko próbował wyciągać różne kraje z jej orbity wpływów. Teraz powinien natomiast skorzystać z rosyjskiej oferty finlandyzacji Ukrainy i federalizacji na modłę szwajcarską. To co pisze Skidelsky świadczy o kompletnym niezrozumieniu sytuacji, ale wydaje się charakterystyczne dla lewicowych sympatyków Rosji.

I jeszcze na przystawkę rysunek z investors.com na temat NATO.

finanse-publiczne - KopiaDwa doniesienia z kraju. Dziennik.pl pisze, że cud poprawy wyników Lot-u ma bardzo prozaiczną przyczynę – klasyczne masowanie wyników metodami kreatywnej księgowości, tym razem poprzez stworzenie wielkich rezerw rok wcześniej, a także zmianę wyceny majątku.

Z kolei wicepremier Janusz Piechociński – teoretycznie reprezentujący obywateli, właścicieli państwowej Kompanii Węglowej, namawia jej prawdziwych właścicieli, czyli bonzów związkowych, do zatroszczenia się o kopalnie. Suplika Piechocińskiego byłaby śmieszna, gdyby nie to, że w końcu za nieudolność i oportunizm Ministerstwa Gospodarki zapłacą podatnicy.

pieniadzeWróćmy do kwestii ekonomicznych. Ciekawe porównanie zmian dochodów w Holandii i USA w ostatnich 30 latach. Okazuje się, że dziś ubogim żyje się lepiej w Holandii, natomiast zamożniejszym w Ameryce. To co charakterystyczne – wzorzec zmian w klasie średniej i wyższej jest podobny w obu krajach, zasadnicza różnica dotyczy tylko najniższych grup decylowych. Wykres dla Polski – podpowiada nam intuicja – byłby raczej holenderski niż amerykański. Ciekawa też jest tabelka zmiany mediany dochodów w poszczególnych krajach od 2000 roku. Otóż o 15-20 procent mediana wzrosła w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Holandii, natomiast w USA i Niemczech praktycznie nie zmieniła się.

I jeszcze komentarz okładkowy z najnowszego The Economist: „Miliard odcieni siwizny”. Zwraca uwagę na konsekwencje tego, że wśród najstarszych pracowników dłużej pracują i później przechodzą na emeryturę przede wszystkim ci dobrze wykształceni, z umiejętnościami menedżerskimi i kreatywnością, które nie zanikają z wiekiem. Dlatego proces wydłużania życia zawodowego będzie pogłębiał nierówności zarówno w grupie najstarszych jak i między najstarszymi i najmłodszymi pracownikami. Nadto dziedziczenie coraz większych zasobów najstarszego pokolenia również będzie powiększać nierówności.

Na deser odrobina reklamy, którą robi Obserwatorowi prof. Witold Kwaśnicki w ramach kampanii „Dajcie nam surowe dane”, powołując się na niedawny tekst (czytaj >>> Otwarte dane) Piotra Araka na temat opłacania lekarzy w USA. W międzynarodowej kampanii chodzi o publikację danych przez instytucje publiczne. Popieramy, bo sami bardzo często spotykamy się z sytuacją, że np. PAP grzecznie informuje o jakichś wyselekcjonowanych danych z ministerstwa finansów czy gospodarki, ale już materiału backgroundowego – raportu, czy komunikatu oryginalnego na stronach tych agend znaleźć nie sposób.

Artykuły powiązane


Tagi