Podatki nie mogą zabijać konkurencyjności

Ograniczenie procedur w zakładaniu i prowadzeniu firmy, preferencje podatkowe, przyjazna administracja, to warunki wzrostu konkurencyjności polskiej gospodarki na świecie. Większa konkurencyjność, to więcej inwestycji i nowych przedsiębiorców, a w konsekwencji - większe wpływy do budżetu – mówi Jacek Kędzior, partner w Ernst & Young.
Podatki nie mogą zabijać konkurencyjności

Jacek Kędzior, partner Ernst&Young

Obserwator Finansowy: Grecja jest w fatalnej sytuacji gospodarczej. Jako jeden z powodów wskazywane jest unikanie przez Greków płacenia podatków. Czy zgadza się pan z tymi opiniami?

Jacek Kędzior: Tak. W Grecji zanikają istotne postawy obywatelskie. To sprawia, że kultura wywiązywania się z obowiązków podatkowych istnieje w małym lub bardzo małym stopniu. Skala przyzwolenia Greków na brak przejrzystości, jeśli chodzi o dochody podatkowe jest duża. Administracja w wielu przypadkach jest skorumpowana. Urzędnicy szukając zaległości podatkowych myślą też o swoich dochodach. W związku z tym państwo otrzymywało tylko część swoich dochodów. Gdy takie procedery trwają latami dochodzi do katastrofy.

Jaką lekcję z greckich doświadczeń powinni wyciągnąć dla siebie polscy przedsiębiorcy?

Lekcję z błędów Grecji powinni wyciągnąć wszyscy. Grecja od zawsze miała ogromną liczbę procedur. Przy rozpoczęciu działalności gospodarczej trzeba było stosować ich aż 15. Drugim krajem pod tym względem jest Hiszpania z 10 procedurami. Jeśli chodzi o koszty rozpoczęcia firmy w Grecji są one po Włochach najwyższe w Europie. Podatki też sprawiają wiele kłopotów.

Z raportu Banku Światowego „Doing Business 2011” Polska jest na 70 miejscu (na 183 kraje), jeśli chodzi o warunki prowadzenia firmy. Pod uwagę brane są m.in. zakładanie i zamykanie firmy, łatwość w otrzymywaniu kredytów czy płaceniu podatków. Czy u nas rzeczywiście jest tak źle? Wśród krajów UE za nami są tylko Grecja i Włochy.

Nawet jeśli bylibyśmy na 30 miejscu na świecie, to cały czas byłoby to poniżej naszych aspiracji. Każde miejsce poza pierwszą 10-tką powinno stymulować polityków, środowisko opiniotwórcze do tego, aby upraszczać administrowanie działalnością. Trzeba minimalizować procedury, upraszczać podatki, myśleć w kategoriach realnych obciążeń fiskalnych, a także usprawniać administrację skarbową.

Wszystkie kraje europejskie przechodzą kłopoty gospodarcze. Jedyną szansą – zwłaszcza dla Polski – jest pobudzenie aktywności gospodarczej. Biznes trzeba wspierać na tyle, aby mógł osiągać sukcesy. Przychody z działalności gospodarczej dają szanse, że państwo będzie mogło sprawnie funkcjonować i realizować szereg istotnych celów społecznych. W przeciwnym razie będzie pogłębiała się spirala zadłużenia, które trzeba będzie finansować. Z czego? Z podatków. OECD już alarmuje, że wiele krajów będzie miało problem z finansowaniem zadłużenia poprzez zwiększanie opodatkowania. Działania powinny się skupić na zwiększeniu efektywności w ściąganiu podatków. Będzie to oczywiście oznaczało wzrost kosztów dla osób prowadzących działalność gospodarczą.

Dlaczego?

Z perspektywy przedsiębiorcy nie ma znaczenia czy podwyżka podatków następuje drogą ustawową, poprzez zmianę płaconych stawek, czy jest efektem zwiększenia liczby i skuteczności kontroli. W obu przypadkach koszt musi ponieść przedsiębiorca.

Wzrost obciążeń może zdusić wzrost gospodarki. Jak pogodzić oba cele?

Spowolnienie gospodarcze musi oznaczać zwiększenie efektywnych obciążeń podatkowych. Ono z kolei zabija działalność gospodarczą. Rozwiązania trzeba szukać w promowaniu przedsiębiorczości, co na dłuższą metę przyczyni się do zmniejszenia obciążeń podatkowych. Od tego będzie zależała konkurencyjność gospodarki.

Który kraj mógłby być wzorem, jeśli chodzi o warunki prowadzenia biznesu?

Trudno znaleźć jeden wzór. Jednak to, co robiły małe kraje z naszego regionu, czy kraje skandynawskie w przeszłości powinno być dla nas inspiracją. Nie można wszystkich recept sprowadzać do postulatu wprowadzenia podatku liniowego. Bo to nie jest lekarstwo na całe zło. Wartościowe są przykłady Estonii, czy Słowenii, które postawiły na szersze wykorzystanie internetu, stosują np. rejestrację firm on-line, ograniczają procedury. Przykłady te powinny być naturalną dla nas inspiracją. Bardzo istotną rolę w tym wszystkim odgrywa sprawna administracja. Nie powinna ona zajmować się tylko szukaniem błędów po stronie przedsiębiorców, ale raczej wspieraniem i pomoc w ich rozwoju.

Wspomniał pan o Skandynawii. Tam świadomość obowiązków związanych z płaceniem podatków jest ogromna. Czy Polacy kiedyś osiągną choć zbliżony poziom?

Nie wiem czy powinniśmy być wobec siebie aż tak krytyczni. W Polsce już istnieje dość duża kultura płacenia podatków. Chodzi tu o każdą grupę podatników. Fakt, że przedsiębiorcy korzystają z efektywnych sposobów optymalizacji pozwalających na obniżenie opodatkowania nie jest niczym złym. Jeśli spełniają swoje obowiązki – raportują o wielkości osiąganych dochodów i odprowadzają podatki – to wszystko w porządku. Korzystanie zgodnie z prawem z optymalizacji podatkowej jest czymś oczywistym. Naganne jest nie ujawnianie dochodów albo zawyżanie kosztów.

Takie właśnie nadużycia są u nas marginesem?

Wydaje mi się, że tak. Myślenie w kategorii obniżenia efektywnego opodatkowania nie powinno być interpretowane jako chęć szybkiego wzbogacenia się. Ja raczej szukałbym innych wyjaśnień, np. chęci pozostania konkurencyjnym. Wysokość ponoszonych kosztów jest istotnym czynnikiem konkurencyjności firm. Powodem lokowania w niektórych krajach Europy np. w Luksemburgu, czy w Szwajcarii siedzib i centrów zarządzania firmą jest w dużej mierze wysokość obciążeń podatkowych. W miejscach tych koszty fiskalne są niższe niż gdzie indziej. Trudno się więc dziwić, że przed otworzeniem firmy podatnicy zastanawiają się, jaka lokalizacja czy forma działalności będzie najkorzystniejsza.

Chciałbym, aby nasze państwo czyniło Polskę bardziej konkurencyjną właśnie poprzez korzystne zmiany przepisów, czy ich interpretację. Celem każdego państwa jest zapewnienie najwyższej ściągalności podatków. Administracja powinna jednak uszanować pewne standardy i praktyki postępowania, do których zalicza się m.in.  optymalizację podatkową. Państwo może też prowadzić świadomą politykę podatkową poprzez stwarzanie preferencji. Dzięki nim gospodarka stanie się bardziej konkurencyjna.

Doszliśmy do administracji skarbowej. Czy zmienia się podejście urzędników do osób prowadzących działalność gospodarczą? Czy przedsiębiorca stał się partnerem dla urzędnika?

Patrząc z perspektywy dużych podmiotów gospodarczych, korzystających z merytorycznego wsparcia, mogę powiedzieć, że te relacje są najczęściej partnerskie. Nie wiem tylko, czy w naszej administracji jest odpowiedni wysiłek analityczny umożliwiający urzędnikom skupienie się na rzeczach rzeczywiście istotnych z perspektywy interesów Skarbu Państwa. Konieczna jest strategia. Bez niej dochodzi czasami do prób ściągnięcia każdej kwoty za wszelką cenę.

Rozmawiała Ewa Ginger

Jacek Kędzior jest partnerem zarządzającym Zespołem Doradztwa Podatkowego Ernst & Young

Jacek Kędzior, partner Ernst&Young

Tagi


Artykuły powiązane

Większe podatki albo długi

Kategoria: Oko na gospodarkę
Aż 11,7 proc. produktu krajowego brutto wyniosły w następstwie pandemii koronawirusa deficyty budżetowe najbardziej rozwiniętych krajów świata. Dług publiczny zbliżył się do granicy 100 proc. PKB. Większego zadłużenia świat łatwo się nie pozbędzie, chociaż kryzys zwiększa akceptację wzrostu opodatkowania.
Większe podatki albo długi

Korzyści z ustanowienia dolnego limitu opodatkowania osób prawnych

Kategoria: Polityka fiskalna
W dniu 5 czerwca 2021 roku ministrowie finansów państw G7 (tj. grupy siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw świata) zobowiązali się do ustanowienia światowego minimum stawki podatku CIT dla przedsiębiorstw międzynarodowych, w wysokości co najmniej 15 proc.
Korzyści z ustanowienia dolnego limitu opodatkowania osób prawnych

Wzrost cen i płac wróży także wzrost podatków

Kategoria: Oko na gospodarkę
Wysoka inflacja to w dużej mierze cena za wyjście gospodarki światowej z kryzysu wywołanego pandemią i wojną w Ukrainie. Nawet w najbardziej rozwiniętych krajach świata wzrost cen zbliża się już do 10 proc. w skali rocznej. Kosztem jest także wzrost długów, a inną realną konsekwencją – wzrost podatków.
Wzrost cen i płac wróży także wzrost podatków