Autor: Marek Pielach

Dziennikarz Obserwatora Finansowego, specjalizuje się w makroekonomii i finansach publicznych

Poszukiwanie łupków powinno być dla firm bardziej opłacalne

Rząd ogłosił, jak chce opodatkowywać wydobycie gazu łupkowego, co powinno zachęcać firmy do intensyfikacji poszukiwań. Za wcześnie jeszcze na odpowiedź na pytanie czy wydobycie gazu łupkowego w Polsce może być opłacalne. Planowana renta surowcowa na poziomie 40 proc. wydaje się korzystna dla firm i może przyśpieszyć poszukiwania - mówi Michał Wróblewski z Deloitte.
Poszukiwanie łupków powinno być dla firm bardziej opłacalne

Michał Wróblewski (Fot. Deloitte)

Obserwator Finansowy: Ministerstwo Finansów szacuje, że w latach 2020-2029 do budżetu państwa może wpłynąć z tytułu podatku od gazu ziemnego, ropy naftowej i specjalnego podatku węglowodorowego nawet do 16 mld zł. Czy w przypadku gazu łupkowego nie jest to dzielenie skóry na niedźwiedziu?

Michał Wróblewski: Zdecydowanie tak. Za wcześnie jeszcze na odpowiedź na pytanie czy wydobycie gazu łupkowego w Polsce może być opłacalne. Na razie nie wiemy czy ten gaz się u nas znajduje w ilościach komercyjnych i czy ktokolwiek będzie chciał go wydobywać i sprzedawać. Każdy odwiert to koszt nawet kilkunastu milionów dolarów i ktoś musi te pieniądze wykładać, żeby zobaczyć czy gaz łupkowy będziemy w ogóle mieli.

Zatem w sytuacji, w której mamy 55 odwiertów, a do rozpoznania zasobów potrzeba przynajmniej ich 200, o przyszłej opłacalności zadecydują nieznane wciąż jeszcze warunki geologiczne, a nie podatki?

Prawdopodobnie tak. Z tego powodu nawet fakt, że podatek węglowodorowy będzie wprowadzony dopiero od 2020 roku może nie mieć dla inwestorów kluczowego znaczenia. Oni i tak muszą najpierw przejść przez proces poszukiwawczy. Dopiero po rozpoznaniu złóż będą podejmować decyzje o komercyjnym wydobyciu i wtedy podatki zaczną być ważne. Przedstawienie warunków opodatkowania już teraz z jednej strony jest oczywiście pożądane, bo pokazuje inwestorom „reguły gry”, z drugiej strony może im wiele wyjaśniać w sensie negatywnym. Każdy globalny koncern ma przecież modele ekonomiczne, w których uwzględnia takie informacje i może się okazać, że ich sprecyzowanie pogarsza naszą sytuację w rywalizacji o pieniądze przeznaczone na poszukiwania np. w stosunku do państw, w których takich regulacji jeszcze nie ma.

>>zobacz film: Nie wystarczą korzystne podatki od łupków żeby przyciągnąć inwestorów

Powinniśmy byli w nieskończoność utrzymywać stan, w którym firmy wydobywcze płacą tylko CIT i podatek od nieruchomości? Przecież one wycofywały się z Polski także dlatego, że wiedziały, że dodatkowe podatki od wydobycia będą wprowadzone, ale nie wiedziały jak one będą duże.

Właściwie to trudno powiedzieć, jaka strategia byłaby najlepsza. Ma pan rację, że te firmy z doświadczenia na całym świecie wiedzą, że jeśli w miejscu, w którym wierciły był duży sukces, obciążenia fiskalne szybko były podnoszone. Każda rozsądna firma się z tym liczy. Natomiast ogłaszanie wysokości podatków zanim jeszcze zasoby zostały rozpoznane może powodować ryzyko „przestrzelenia” w jedną bądź w drugą stronę. Może się okazać, że to jest poziom nieopłacalny albo dla tych firm, albo jeśli gazu będzie bardzo dużo – nie tak opłacalny dla budżetu jak mógłby być.

Ogłoszenia podatków ma chyba zachęcać do poszukiwania. Premier obiecuje, że tzw. renta surowcowa czyli całość obciążeń na rzecz państwa nie przekroczy 40 proc., tymczasem w Australii wynosi 56 proc., w Wielkiej Brytanii 62 proc., a w Norwegii nawet 72 proc. dochodów od wydobycia. Na pierwszy rzut oka inwestorzy nie powinni narzekać.

No właśnie – na pierwszy rzut oka. Specyfika tej branży jest taka, że pierwszoplanowe znaczenie ma wielkość złoża i łatwość wydobycia. Jeśli gazu jest dużo i łatwo go pobierać, to renta surowcowa może nawet znacznie przekraczać 50 proc. i dalej się to wszystko opłaca. To prawda, że w Norwegii podatki od wydobycia są wysokie, ale są to też duże złoża konwencjonalne, gdzie łatwo szukać surowca. Rząd potrafi też refundować część wydatków jeżeli firma wydała pieniądze na poszukiwania, a nie odniosła sukcesu. Sama stawka opodatkowania o niczym jeszcze nie mówi. Trzeba patrzeć na całość warunków. Generalnie jednak obowiązuje zasada, że im dłużej w danym kraju obowiązują podatki od wydobycia, tym większe doświadczenie w ich nakładaniu, i tym lepiej państwo potrafi znaleźć taki punkt, który zapewnia mu solidne wpływy, a nie zabija przy tym opłacalności dla prywatnych firm.

Norwegia takie doświadczenie ma, Australia też. Polski rząd nie i wychodzi od 40 proc. Dużo to czy mało?

Wydaje się, że niezbyt dużo. Generalnie te warunki, które wynikają z ustawy o specjalnym podatku węglowodorowym wydają się dość przyzwoite.

Firmy wydobywcze najbardziej nie chciały NOKE – Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych, który miał mieć udział we wszystkich koncesjach. Czy jednak z punktu widzenia państwa to dobrze,  że zrezygnowano z jego powołania?

Odpowiedź nie jest prosta, bo chodzi także o wiedzę geologiczną państwa i jego kontrolę nad wydobyciem. Z czysto fiskalnego punktu widzenia jednak to dobrze, że NOKE usunięto. Na świecie są generalnie trzy sposoby pobierania tej renty surowcowej. Jest system „royalty” czyli opłata od samej produkcji. U nas też tak będzie – 1,5 proc. podatek od wydobycia kopalin niezależnie od dochodowości. Drugim sposobem jest specjalny podatek węglowodorowy (o charakterze podatku dochodowego), który u nas także będzie ze stawką od 0 do 25 proc.

No i trzeci sposób – bez dodatkowych podatków, ale z częścią uprawnień koncesyjnych i samego gazu, która przypada narodowemu operatorowi. U nas w pierwotnej wersji ustawy miało występować połączenie tych trzech systemów. Miało być 1,5 proc. od produkcji, do tego od 0 do 25 proc. od dochodów i jeszcze w dodatku udział NOKE. Po usunięciu tego ostatniego elementu system wydaje się prostszy.

To jak teraz będzie wyglądać całość obciążeń związanych z wydobyciem gazu łupkowego?

Będzie podatek od wydobycia – 1,5 proc. wartości wydobytego surowca, podatek węglowodorowy od 0 do 25 proc. zależnie od dochodu, do tego oczywiście CIT, podatek od nieruchomości i inne „zwykłe” obciążenia fiskalne. Całość określamy jako tzw. rentę surowcową, która zdaniem premiera nie powinna przekroczyć 40 proc. ale należy uznać, że rzeczywiste obciążenie fiskalne podmiotów z branży poszukiwawczej będzie uzależnione od wielu czynników i w konkretnych przypadkach niekoniecznie musi wynosić owo 40 procent.

Podczas konferencji premier mówił także o prekwalifikacji firm, które miałyby wydobywać gaz łupkowy, aby uniknąć „niepoważnych podmiotów”. Czy to znaczy, że np. Exxon, Marathon i Talisman, które się wycofały z Polski, to były niepoważne podmioty?

Takie stwierdzenie jest oczywiście nieuprawnione. Sam pomysł wybierania firm rodzi sporo wątpliwości – przede wszystkim ze względu na ewentualne kryteria, które miałyby zostać użyte do takiej prekwalifikacji. Mogą pojawić się istotne kontrowersje, co do tego jak kwalifikować firmy – np. zasobami finansowymi, dostępem do technologii? Trudno naprawdę przewidywać jak to mogłoby praktycznie wyglądać i co mieć na celu.

Minister środowiska oceniał, że do końca roku powinno być 85 odwiertów poszukiwawczych gazu łupkowego, na koniec stycznia było ich 55. Czy faktycznie dwie nowe ustawy mogą spowodować aż takie przyśpieszenie?

Mam nadzieję, że pewne przyśpieszenie poszukiwań jednak nastąpi, ale ponad 30 nowych odwiertów w tym roku to założenie bardzo optymistyczne. Niektóre z tych firm działają przecież de facto od 2010 roku, więc jeśli przez cztery lata wywierciły tylko 55 otworów, to 30 odwiertów w rok wydaje się mało prawdopodobne.

Zatem jeszcze przez kilka lat nie będziemy wiedzieć czy łupki w Polsce będą opłacalne czy nie?

Wszystko zależy od tempa poszukiwań, ale niestety, jest takie ryzyko. Co gorsza na razie więcej mamy sygnałów negatywnych niż pozytywnych. Miejmy jednak nadzieje, że przyspieszone prace poszukiwawcze pozwolą odwrócić ten trend.

Rozmawiał Marek Pielach

Michał Wróblewski jest starszym menadżerem w dziale doradztwa podatkowego firmy doradczej Deloitte.

Michał Wróblewski (Fot. Deloitte)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Ukraiński sektor gazowy pełen znaków zapytania

Kategoria: Analizy
Dysponująca potężnymi zasobami gazu ziemnego Ukraina wciąż pozostaje jego importerem. Nad Dnieprem trwają poszukiwania sposobu, jak to zmienić.
Ukraiński sektor gazowy pełen znaków zapytania

LNG coraz ważniejszy dla Polski i dla Europy

Kategoria: Analizy
Na świecie obserwuje się duży wzrost popytu na skroplony gaz ziemny (LNG). Rozbudowywana jest infrastruktura eksportowa oraz importowa, co umożliwia dostawy gazu. Nowe możliwości importu gazu mają szczególnie duże znaczenie w Europie, gdzie wyraźnie dominuje Rosja jako najważniejszy dostawca gazu.
LNG coraz ważniejszy dla Polski i dla Europy

Czy to koniec rewolucji łupkowej w USA?

Kategoria: Analizy
Perspektywy dla amerykańskiego sektora naftowego przedstawiają się optymistycznie. Pomimo rozprzestrzeniania się koronawirusa i spadku popytu na ropę ze strony Chin produkcja tego surowca w USA utrzymuje się na relatywnie wysokim poziomie.
Czy to koniec rewolucji łupkowej w USA?